FESTIWALEKONCERTYMUZYKA

Fest Festival 2021. Patoreakcja Maty, FAK Mery Spolsky, kosmiczny Kaminski, energiczni Kayah & Bregović [ZDJĘCIA]

Fest Festival

Po czwartku wszystko wskazywało na to, że Fest rozkręcił się już na dobre, ale przyszedł trzeci dzień festiwalu i ustawioną bardzo wysoko poprzeczkę wywindował jeszcze wyżej.

Żar lał się z nieba, a ze scen rozstawionych na terenie Parku Śląskiego zalało nas tsunami muzycznych doznań.

Zanim stanęliśmy pod główną sceną festiwalu, pod namiotem Tent Stage imprezę rozpoczął Sobel. Artysta pojawił się na niej z wielkim hukiem i niezwykłą dawką energii, dając przedsmak tego co nas może czekać w piątkowy wieczór. Zaledwie po pół godzinie na Main Stage kosmiczną rakietą, w skafandrze, wylądował Ralph Kaminski. Ekstrawagancki wokalista ubrany w niebieską sukienkę zaczął od „Kosmicznej energii” tak jakby chciał jej część przekazać fanom, którzy cały czas, tłumnie zbiegali się pod główną scenę, rezygnując z cienia jakie dają okoliczne drzewa. Nie zabrakło też hitów jak „Tygrysy” czy „Melancholia”.

Organizatorzy oprócz napiętego line-up’u zapewnili też gościom sporą dawkę ruchu. Kto chciał zdążyć na koncert Mary Spolsky, musiał wyjść wcześniej z Kamińskiego i biegiem udać się na oddaloną o kilkaset metrów dalej Arena Stage. Było warto, kto zna 27-letnią artystkę ten wie jakimi pozytywnymi fluidami potrafi naładować publiczność. Największe poruszenie wywołał oczywiście kawałek „Królestwo Kobiet”, uznany za nieoficjalny hymn odbywającego się kilka miesięcy wcześniej Strajku Kobiet.

O godz. 20:00 przy świetle powoli zachodzącego słońca w melancholijną podróż do lat 90 zabrał nas duet Kayah & Bregović. Najpierw w towarzystwie kilku muzyków atmosferę podgrzewał Goran, by po trzech kwadransach dołączyła w końcu Kayah i porwała tłum słowami „Śpij kochanie, śpij”. Przez następną godzinę sceną władały prawdziwie bałkańskie klimaty.

Po bardziej biesiadnej części imprezy przyszedł czas na uderzenie w mocne hiphopowe brzmienie. Na Arena Stage swój występ rozpoczął Żabson, jednak już po pół godzinie musiał podzielić się widownią z rozpoczynającym swój spektakl na deskach głównej sceny, jednym z headlinerów imprezy – MATĄ. Pomimo początkowych, małych problemów technicznych i odczuwanej tremy, „młody Matczak” wywiązał się z postawionego przed nim zadaniem. Największe poruszenie wzniecił oczywiście uderzający w obóz rządzący utwór „Patoreakcja”, podczas którego widownia mogła wyrazić swoje niezadowolenie wobec Telewizji Polskiej i stojącego na jej czele Jacka Kurskiego.

Następnie na Arena Stage zagrał Kungs. Francuz uraczył na klubowej imprezie m.in. „Regarde-Moi”, „This Girl”, „Never Going Home”.

Ostatnim, piątkowym headlinerem był Paul Kalkbrenner. Niemiecki muzyk sceny elektronicznej „rozniósł” w taneczny wir publikę, która pląsała się przed główną sceną jak wijące się węże.
(Tomasz Mars)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button