Finał Dakaru w 2026 roku był jednym z tych szokujących momentów w światowym sporcie, gdzie wszystko zmienia się w mgnieniu oka.
Jak na przykład Greg LeMond, który pokonał Laurenta Fignona o 8 sekund w Tour de France w 1989 roku, czy Manchester United, który odrobił straty i wygrał finał Ligi Mistrzów w 1999 roku w doliczonym czasie gry.
Kolejne historyczne osiągnięcia zaliczył Nasser Al-Attiyah. Wygrana na 12. odcinku specjalnym była 50. etapowym triumfem Katarczyka w Rajdzie Dakar. Dołączył tym samym do niezwykle elitarnego grona, bo wcześniej takim wyczynem mogli się pochwalić jedynie Stephane Peterhansel i Ari Vatanen. Dzień później Nasser przypieczętował swoje 6. zwycięstwo w Dakarze.
Luciano Benavides wyprzedził Ricky’ego Brabeca o 2 sekundy co było najmniejszą przewagą w historii rajdu, a to wszystko w najnowszym zwrocie akcji w historii Dakaru – błędzie w nawigacji 7 km przed metą. Zespół Red Bull KTM Factory Racing eksplodował radością, a amerykański zawodnik Monster Energy Honda HRC, który nie zdołał zdobyć trzeciego tytułu mistrzowskiego, z godnością przyjął gorzką porażkę.
Argentyńczyk zaliczył pierwszy rajd w swojej karierze, dołączając do swojego brata Kevina (zwycięzcy w 2021 i 2023 roku) w annałach wyścigu. Nasser Al Attiyah dodał nową linię do swojej legendy w kategorii samochodów, wygrywając Dakar po raz szósty. Jest teraz w połowie drogi między Arim Vatanenem (cztery zwycięstwa) a Stéphane’em Peterhanselem (osiem w samochodach). Zadebiutował również w Dakarze, pokonując Fordy Raptor Naniego Romę i Mattiasa Ekstroma, a Sébastien Loeb po raz pierwszy w karierze stanął tuż za podium.
Kevin Benavides uczcił triumf brata własnym zwycięstwem na etapie Challenger, ale zwycięzcą klasyfikacji generalnej został Hiszpan Pau Navarro, który dojechał na metę z 23-minutową przewagą nad Yasirem Seaidanem. W SSV Amerykanin Brock Heger i jego Polaris obronili tytuł z godzinną przewagą nad Kyle’em Chaneyem i jego Can-Amem.
Vaidotas Zala również spisał się znakomicie w wyścigu ciężarówek, zdobywając tytuł już w drugim podejściu. Litwin pokonał zaprawionych w bojach Alesa Lopraisa (+20′18″) i Mitcha van den Brinka (+20′03″).
Linię mety w Janbu przekroczyło 246 pojazdów (spośród 317 startujących): 90 motocykli (11 w RallyGP i 79 w Rally2), 133 samochody (61 w Ultimate, 33 w Challenger, 32 w SSV i 7 w Stock) oraz 23 ciężarówki, z których 204 otrzymało medale na podium.
W klasyfikacji generalnej wyścigu Dakar Classic na regularność znalazło się 91 pojazdów, w którym Litwin Karolis Raisys wziął udział po raz drugi.
W trzeciej edycji Dakar Future Mission 1000 siedem pojazdów napędzanych paliwem alternatywnym zmierzyło się z krajobrazami Dakaru. Ciężarówka KH7-Ecovergy Jordiego Juvanteny’ego odniosła trzecie zwycięstwo w tej klasie, a rower elektryczny Arctic Leopard Galicia Team Fran Gómeza Pallasa pokonał Segwaya Benjamína Pascuala w klasie dwukołowej. W 2027 roku czeka ich rewanż, kiedy do rywalizacji staną inni obiecujący zawodnicy.
MOTOCYKLE: SPOTKANIE Z LOSEM DLA BENAVIDESA
W kontekście Dakaru 2026, czasy, gdy Daniel Sanders wydawał się być w swojej własnej lidze, a Tosha Schareina był jego jedynym potencjalnym rywalem, wydają się odległe!
Równowaga sił zmieniła się, gdy Hiszpan otrzymał 10-minutową karę za ignorowanie flag podczas wyjazdu z biwaku-schroniska (etap 5), ale ekipa Monster Energy Honda HRC znalazła solidnego zastępcę lidera w osobie Ricky’ego Brabeca, który wydawał się być więcej niż zdolny do podjęcia walki z Australijczykiem. Pojedynek rzeczywiście zapowiadał się na klasyczny, aż do momentu, gdy mistrz świata rozbił bark na drodze do Bishy, niwecząc jego nadzieje na kolejne tytuły bez konieczności wycofania się.
Obóz Red Bull KTM Factory Racing nie poddał się jednak, gdy nowy as zaczął pokazywać swoje karty. Solidny Luciano Benavides po raz pierwszy objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej, wygrywając swój trzeci odcinek specjalny w tym roku na 8. etapie (zwyciężając z przodu), ale „Chucky” wciąż był w grze, tracąc zaledwie 10 sekund.
Po wypadku Sandersa cały ciężar ekipy KTM spoczął na barkach Argentyńczyka, stawiając go twarzą w twarz z Brabecem, dwukrotnym zwycięzcą (2020 i 2024), który najwyraźniej wciąż był w szczytowej formie. Uzupełniając swoją precyzyjną jazdę, Amerykanin spróbował zaryzykować, a może nawet zaliczyć genialny przebłysk, stosując worki z piaskiem na końcu 11. etapu. To dało Benavidesowi prowadzenie w klasyfikacji generalnej zaledwie 23 sekundy, ale w najgorszej możliwej sytuacji na 12. etap: matematyczna pułapka śmierci połączona z psychologicznym ciosem młota dla lidera na pożyczonym czasie, który tego wieczoru wyglądał jak cień swojego zwykłego ja.
Scenariusz napisany przez Amerykanina sprawdził się idealnie. Brabec rozpoczął ostatni etap (zazwyczaj uważany za formalność) z przewagą 108 cm. Umowa była praktycznie przesądzona… aż do 98,4 km! Otwierając drogę, kolarzowi pozostało zaledwie 7 km jazdy paradnej, ale błąd nawigacji sprawił, że zjechał nieco za daleko w lewo, zmuszając go do pętli o długości około 3 km, aby wrócić na trasę. Tymczasem Luciano Benavides rzucił się na linię mety i zobaczył, jak Ricky Brabec dojeżdża do mety o 2 sekundy za późno, co stanowi najmniejszą przewagę w historii klasyfikacji generalnej Dakaru. Absolutne szaleństwo! To był jeszcze bardziej zacięty finisz niż ten jego dwukrotnego zwycięzcy, brata Kevina Benavidesa, który również odwrócił losy ostatniego dnia w 2023 roku, wygrywając o 43 sekundy nad Tobym Price’em.
Zwycięstwo KTM w 21. Dakarze zwiastowało nadejście pomarańczowej fali na Morzu Czerwonym, a klasa Rally2 również doświadczyła dramatycznego zwrotu akcji kosztem Hondy. Preston Campbell, syn byłego zawodnika Johnny’ego Campbella (który jest mentorem Brabeca), utrzymywał się na szczycie aż do mety 11. etapu, gdzie powolny, ale solidny powrót Słoweńca Toniego Muleca w końcu przyniósł efekty.
Zawodnik satelickiego zespołu BAS World KTM, startujący w swoim 4. Dakarze, nie oglądał się za siebie, kończąc wyścig z przewagą 140 cm nad pokonanym rywalem. 26-letni Amerykanin z 10. wynikiem w klasyfikacji generalnej otrzymał tytuł najlepszego debiutanta jako nagrodę pocieszenia.
Na koniec, Benjamin Melot z 18. wynikiem w klasyfikacji generalnej, w końcu zdobył tytuł w klasie Original by Motul dla zawodników bez ekip serwisowych, która w zeszłym roku o włos mu umknęła. Tym razem pokonał Hiszpana Josepa Pedró o 430 cm.
SAMOCHODY: AL ATTIYAH, SZTUKA DOSKONAŁOŚCI
„Wyścig nigdy nie był tak otwarty w historii Dakaru” – zadeklarowali jednogłośnie najlepsi kierowcy, stając naprzeciwko bezprecedensowej liczby mistrzów i maszyn w edycji 48. Jednomyślność werdyktu dodaje jeszcze większej wagi tytułowi z 2026 roku, który dodaje szóste trofeum Beduinów do dorobku Al Attiyah. To zwycięstwo ma tym większą wagę, że zostało zdobyte dzięki mistrzowskiej kontroli od startu do mety. Był to wzór opanowania, niemal bezbłędnej strategii i planu bitwy godnego Aleksandra Wielkiego, zbudowanego wokół dwóch decydujących dni, w których kluczowe było zapewnienie sobie idealnej pozycji startowej.
Szósty etap, 300-kilometrowe morze wydm, to miejsce, gdzie architekt położył kamień węgielny pod swój projekt. Al Attiyah rozpoczął rewanż do Yanbu na czele elitarnej stawki, która była rzeczywiście bardziej zwarta niż kiedykolwiek (pierwsza piątka zmieściła się w zaledwie 12 minut podczas dnia odpoczynku). Oczywiście musiał utrzymać się na drugim etapie maratonu, ale następnego dnia po tym delikatnym wyzwaniu umieścił kamień węgielny na szczycie monumentu.
Drugi etap, za Mathieu Serradorim, Al Attiyah dokonał decydującej ucieczki. Na koniec, wirtuoz toru ruszył w kierunku Yanbu, by zdobyć przedostatni etap ku chwale i historii. Jego specjalne zwycięstwo, wyrównujące rekord z czasem 50 minut, stawia go obok gigantów Ariego Vatanena i Stéphane’a Peterhansela. Michelangelo byłby dumny!
Miejsca na podium za Dacią Sandrider nr 299 również zamieniły się w grę w krzesełka w ostatnich dniach. Henk Lategan, wicemistrz Al Rajhi w 2025 roku, miał ostatnią szansę zobaczyć Toyotę Hilux na szczycie, ale awaria mechaniczna uniemożliwiła mu start na 11. etapie. Łożysko w piaście tylnego koła pękło w najgorszym możliwym momencie, gdy próbował odrobić 12-minutową stratę do Al Attiyaha.
Zawsze obecni na całym Dakarze, z sześcioma wygranymi odcinkami specjalnymi w ciągu czternastu dni wyścigu, Ford Raptors zawsze miał co najmniej jeden samochód w pierwszej trójce. W przededniu mety, już w Yanbu, Nani Roma podjął heroiczny trud, aby uratować swoje drugie miejsce w ostateczności, po tym jak złamał przednią oś i otrzymał pomoc od kilku załóg, aby dotrzeć na biwak na czas.
Walka o trzecie miejsce na podium rozstrzygnęła się do ostatniej chwili. Mattias Ekström musiał bronić swojej pozycji na ostatnich 105 km, walcząc z Sébastienem Loebem, nad którym prowadził zaledwie 29 sekund. Szwed nie tylko utrzymał miejsce na podium, które zapewnił sobie w 2025 roku, kończąc Dakar dokładnie tak, jak go rozpoczął w prologu w Yanbu: zwyciężając. Francuz z kolei po raz pierwszy ukończył Dakar poza pierwszą trójką, tracąc do podium 37 sekund.
Nieco dalej, ale z nigdy dotąd nie tak małymi różnicami na mecie, Toyoty musiały zadowolić się trzema ostatnimi miejscami w pierwszej dziesiątce: Toby Price 8ᵗʰ z czasem 52 minut, Seth Quintero 9ᵗʰ z czasem 1:15 i Saood Variawa 10ᵗʰ z czasem 1:23.
Tymczasem Mathieu Serradori ponownie zajął 6ᵗʰ miejsce, które zajął w zeszłym roku, tym razem odnosząc jeszcze zwycięstwo etapowe. Spośród jego byłych towarzyszy z napędem na dwa koła, w pojedynku buggy Optimus z MD Rallye zwyciężył Simon Vitse (14ᵗʰ) przed Christianem Lavieille (20ᵗʰ).
W tym roku w klasie Stock pojawił się producent Defender, którego debiut zakończył się zwycięstwem. Litwin Rokas Baciuška okazał się najszybszy, docierając do Janbu prawie cztery godziny przed swoją koleżanką z zespołu, Sarą Price. Toyota Land Cruisery dotrzymały kroku, a Ronald Basso zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej. Stéphane Peterhansel ukończył swój 36. Dakar na 4. miejscu w klasie Stock, mimo większych niż zwykle problemów.
CHALLENGER: SILNY I NIEZWYKŁY WYGRYWA WYŚCIG DLA NAVARRO
Piaski Arabii Saudyjskiej podjęły decyzję. Pau Navarro wygrał Dakar 2026 w klasie Challenger po mistrzowskiej, konsekwentnej jeździe przez dwa tygodnie rywalizacji. Hiszpan przekroczył linię mety w Yanbu z przewagą 7,75 m nad Yasirem Seaidanem, który liczył na kolejne domowe zwycięstwo dla Arabii Saudyjskiej po triumfie Al Rajhiego w klasie Ultimate. Choć Navarro nie odniósł ani jednego zwycięstwa etapowego, udowodnił, że Dakar pozostaje ostatecznym testem wytrzymałości, gdzie trofeum trafia do kierowcy, który najlepiej poradzi sobie z pułapkami pustyni.
Pomimo opóźnionego startu 11. etapu, który kosztował go 12 minut i spowodował chwilowe zamieszanie na listach czasowych, Navarro został drugim Hiszpanem, który objął prowadzenie w tej klasie. Podąża śladami Cristiny Gutiérrez, która przetarła szlaki w 2024 roku. Na tym podobieństwa się nie kończą, ponieważ obaj rodacy zaznali chwały za kierownicą tego samego Taurusa T3 Max, maszyny stworzonej do sukcesu na saudyjskich wydmach.
Obrońca tytułu i aktualny mistrz W2RC, Nicolás Cavigliasso, stanął na najniższym stopniu podium, pokonując Lucasa del Río zaledwie o 180 cm. Prowadzony przez żonę i pilota, „Valen Pertegarini”, Argentyńczyk musiał wywalczyć sobie powrót do rywalizacji, wygrywając dwa etapy, aby otrząsnąć się po trudnym pierwszym odcinku specjalnym.
W ciągu dwóch tygodni wyścigów Paul Spierings i Kevin Benavides rozświetlali wyścig, odnosząc po trzy etapowe zwycięstwa każdy. Tymczasem Saudyjka Dania Akeel była wzorem konsekwencji, zdobywając siedem miejsc na podium, ale nigdy nie stając na najwyższym stopniu. Zwycięstwo na każdym kroku okazywało się dla niej nieuchwytne, czasami brakowało jej zaledwie kilku sekund, ale z pewnością zapisała się na kartach historii.
SSV: HEGER Z DWOMA WYGRANYMI, POLARIS TRZECIMI Z RZĘDU
Brock Heger pozostawił rywali w walce o resztki. Amerykanin obronił tytuł SSV, odnosząc po drodze sześć zwycięstw etapowych i kończąc z ponad godzinną przewagą w klasyfikacji generalnej. Kierowca Loeb Fraymedia Motorsport — RZR Factory Racing rozgromił rywali od A do Z.
Dalej, jego rodak Kyle Chaney zajął drugie miejsce w swoim debiucie w Dakarze. Debiutant zapewnił sobie podwójne zwycięstwo w USA i przyczynił się do amerykańskiej hegemonii w ciągu ostatnich kilku lat. Polaris świętował trzeci triumf z rzędu w tej klasie. Producent utrzymał się, mimo że musiał grać w „whack-a-mole” z wieloma Can-Amami, które nie zdołały zaatakować lidera pomimo imponujących występów Jeremíasa Gonzáleza Ferioliego, który wygrał dwa etapy, oraz zwycięstw etapowych Chaneya, „Chaleco” Lópeza i João Monteiro.
Xavier de Soultrait pławi się w blasku reflektorów na trzecim miejscu. Francuz, były zawodnik, który kilka sezonów temu przesiadł się na cztery koła, został nagrodzony miejscem na podium po dwóch tygodniach pecha, w tym konieczności ścigania się na dwóch kołach na drugim etapie maratońskim.
Pomimo bogatego dorobku w rallycrossie, Johan Kristoffersson przekonał się, że oswojenie pustyni zajmuje więcej niż kilka dni. Szwedowi zabrakło kilku sekund do zwycięstwa w finale w Yanbu i udowodnił, że jest godny przyszłości. Tymczasem jego kolega ze stajni Polaris, Gonçalo Guerreiro, wygrał 2. etap i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Dotarł do mety na 5. miejscu, ale złamał rękę w wypadku na 8. etapie, co oznaczało koniec jego zmagań. Heger może być zmuszony do rywalizacji z rywalami pod jednym dachem w przyszłym sezonie.
CIĘŻARÓWKI: ZALA POKONUJE MACIKA
Litewski kierowca po raz pierwszy wygrał wyścig ciężarówek Dakar. Ales Loprais nie zdołał wyprzedzić Vaidotasa Zali, który przekroczył linię mety z 20-minutową przewagą i zwyciężył w zaciętym pojedynku, który rozstrzygnął się na ostatniej prostej. Kierowca Team De Rooy zrzucił z tronu Martina Mačika, który wygrał dwie ostatnie edycje.
Przełom nastąpił w drugim tygodniu, kiedy białe wydmy Arabii Saudyjskiej pochłonęły nadzieje i marzenia jego rywali, na czele z Mitchelem van den Brinkiem. Zala otrząsnął się po trudnych dniach, takich jak 3. etap, kiedy stracił ponad pół godziny, cierpliwie i z precyzją metronomu wytyczał sobie drogę naprzód. Zachował też zimną krew, gdy Loprais przypuścił serię ataków.
Czeski kierowca wykorzystał wszystkie swoje siły i udało mu się nawet wygrać pięć etapów, ale stoper nigdy nie kłamie. Mitchel van den Brink uzupełnił podium z gorzkim posmakiem „czegoś, co mogło się wydarzyć”. Holender prowadził w wyścigu, gdy na 10. etapie pękł mu wał napędowy, co kosztowało go ponad 40 minut straty.
W międzyczasie Macik miał fatalny Dakar. Awaria mechaniczna wyeliminowała go i jego ciężarówkę „Josefa” z podium klasyfikacji generalnej na 9. etapie. Zajął czwarte miejsce, tracąc ponad cztery godziny. Dwukrotny mistrz wyleci z Yanbu zdeterminowany, by wrócić silniejszy w przyszłym roku.

DAKAR CLASSIC: NAJLEPSZYM ATAKIEM JEST DOBRY OBROŃCA!
Karolis Raisys, który swoim Land Roverem Serii III „całkowicie pozbawionym historii” stanął na podium edycji 2025, swojej pierwszej bez załogi serwisowej, jest niekwestionowanym mistrzem 6. edycji Dakar Classic. Litwin plasuje się na podium klasyfikacji generalnej od początku rajdu w Janbu, wliczając w to dziesięć dni na najwyższym stopniu podium. Niewymuszone błędy rywali tylko uświetniły jego wyczyn.
Maxence Gublin, również prowadzący Defendera, miał problemy mechaniczne na początku rajdu; Lorenzo Traglio nie mógł uruchomić swojego Nissana Tecnosport pewnego ranka; a Porsche byłego zwycięzcy Juana Morery straciło pas i wyeliminowało Hiszpana z etapu. Wszystkie te zwroty akcji utorowały drogę do rozwoju jednej z gwiazd Dakar Classic.
Czeski kierowca Ondrej Klymciw zajął drugie miejsce w Yanbu, co stanowiło jego najlepszy wynik w pięciu startach. Włoch Josef Unterholzner zajął trzecie miejsce.
Dwa Mitsubishi Pajero zderzyły się z brytyjskim samochodem. Defender to drugi samochód spoza Japonii, który zgarnął pierwsze miejsce od czasu Buggy Sunhill z inauguracyjnej edycji, zbliżając się do czterech lat hegemonii Toyoty. Raisys jest piątym mistrzem wyścigu. Jego pierwszy wspólny start z Francuzem Christophe’em Marquèsem, profesjonalistą i mistrzowskim pilotem, okazał się ogromnym sukcesem, dorównując pierwszemu zwycięstwu Range Rovera Genestiera w Dakarze w 1979 roku.



