Dwudziestoletni młodzieniec zwyciężył w kategorii premium Dakaru i nie jest to zaskoczeniem!
Miłośnicy rajdów terenowych zdążyli już przyzwyczaić się do wyczynów Saooda Variawy, zwłaszcza od zeszłego roku, kiedy to został najmłodszym zwycięzcą w historii Dakaru w kategorii samochodów. Dziś zaliczył spektakularny awans w klasyfikacji generalnej, startując jako 26. kierowca, robiąc postępy w trakcie dnia na każdym z punktów kontrolnych, aż do momentu, gdy wygrał z przewagą zaledwie 3 sekund, wyprzedzając kolejnego kierowcę Toyoty Hilux, prowadzonego przez swojego rodaka Henka Lategana.
Na trasie, która okazała się szybka, różnice czasowe okazały się znikome – siedem pojazdów w ciągu dwóch minut wyprzedziło się nawzajem co oznaczało, że zwycięstwo nie wiązało się z dużym marginesem błędu. W rezultacie kierowcy ścigający się nie mieli czasu do stracenia. Oczywiście, Dakar wymaga przede wszystkim dobrego zarządzania, aby pokonać dystans. Rzeczywiście, mantra, że „najważniejsze to trzymać się właściwej drogi”, wciąż jest aktualna.
Jednak minuta wygrana dziś przez Henka Lategana nad Nasserem Al Attiyahem może okazać się bardzo przydatna dla Południowoafrykańczyka w ostatecznym rozrachunku. Uzyskał on drugi najlepszy czas na pętli wokół Wadi ad Dawasir na najdłuższym odcinku specjalnym tegorocznego Dakaru. Przewaga nie jest znacząca, a jego Toyota Hilux nie będzie w najlepszej pozycji, gdy jutro, z drugiej pozycji, rozpocznie drugi etap maratoński, bez śladów po motocyklach. Mimo to wyprzedził Naniego Romę w klasyfikacji generalnej i stanął na tymczasowym podium, 6’08’’ za liderem, co jest pewnym osiągnięciem.
Za dwoma Południowoafrykańczykami, podium tego dnia uzupełnił Mattias Ekstrom (29’’ za zwycięzcą), który umocnił swoją drugą pozycję w klasyfikacji generalnej dzięki doskonałej konsekwencji za kierownicą Forda Raptora. Szwedzki kierowca traci teraz 4 minuty do Nassera Al Attiyaha, ale prawdopodobnie nie będzie miał okazji dogonić rywali, gdy jutro rano wyruszy w drogę do biwaku-schroniska.
Pod koniec 8. etapu różnica między czołową piątką kierowców jest jeszcze mniejsza niż w dniu odpoczynku! Trzeci w klasyfikacji Raptor, prowadzony przez Carlosa Sainza, traci do lidera 10 minut i 39 sekund. Tymczasem Sébastien Loeb, na 6. miejscu, wciąż traci 17 minut do swojego katarskiego kolegi z zespołu Dacii.
Benavides i Variawa wygrywają w Wadi ad Dawasir
MOTOCYKLE | CZY W TYM ROKU TO MOŻE BYĆ BENAVIDES?
Należy cofnąć się w czasie do zaledwie dziesięciu dni. W prognozach przed wyścigiem większość obserwatorów logicznie spodziewała się pojedynku Daniela Sandersa i Toshy Schareiny, dwóch motosyklistów, którzy wyraźnie zdominowali cały sezon 2025. Wśród outsiderów wymieniano nazwisko Luciano Benavidesa. Czasami outsiderzy wysuwają się na pierwszy plan i właśnie to może się wydarzyć teraz, dzięki kolejnemu magicznemu dniu Argentyńczyka, który w zeszłym roku pokazał, że potrafi wygrywać, otwierając drogę, i który dziś powtórzył ten wyczyn na najdłuższym dwutygodniowym etapie. Po bezbłędnej, solowej, 483-kilometrowej przygodzie, zgarnął wszystkie oferowane bonusy (7’28’’), wygrał trzeci etap edycji 2026 i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając o 10’’ swojego australijskiego kolegę z zespołu, pokazując, że awansował o klasę wyżej.
Oczywiście, widoczne różnice w klasyfikacji generalnej nie wskazują na to, że ma on jasną drogę do Yanbu. Numer 1, z drugim czasem dnia i niewielką stratą, wciąż ma prawo do optymizmu. Choć za Sandersem, zawodnicy zespołu Red Bull KTM Factory Racing nadal będą obawiać się zagrożenia ze strony ekipy Monster Energy Honda HRC, szczególnie ze strony Ricky’ego Brabeca, oczywiście 4’47’’ za Argentyńczykiem, który stoi na trzecim stopniu podium tymczasowego podium, a być może także Toshy Schareiny, która jest na czwartej pozycji, ale nie jest całkowicie poza grą pomimo 20-minutowej straty.
W klasie Rally 2 pech Mike’a Docherty’ego, prawdopodobnie będący wynikiem wypadku pod sam koniec odcinka specjalnego, przyniósł ulgę Neelsowi Thericowi, który po raz trzeci w tym roku był najszybszy w klasie za kierownicą swojego Kove’a. W klasyfikacji generalnej Amerykanin Preston Campbell nadal prowadzi, ale jego przewagę nad nim zmniejszył o dwie minuty Toni Mulec, który traci do niego 9’36”.
AUTOS I VARIAWA WYGRAŁ ZALEDWIE O TRZY SEKUNDY!
20-letni młody mężczyzna wygrał w kategorii premium Dakaru i nie jest to zaskoczeniem! Miłośnicy rajdów terenowych przyzwyczaili się do wyczynów Saooda Variawy, zwłaszcza od zeszłego roku, kiedy został najmłodszym zwycięzcą w historii Dakaru w kategorii samochodów. Dziś zaliczył spektakularny awans w tabeli liderów, startując jako 26. kierowca, który odniósł zwycięstwo, robiąc postępy w trakcie dnia na każdym z punktów kontrolnych, aż do momentu, gdy wygrał z przewagą zaledwie 3 sekund, wyprzedzając kolejnego kierowcę Toyoty Hilux, prowadzonego przez swojego rodaka Henka Lategana. Na szybkiej trasie różnice czasowe okazały się znikome – siedem pojazdów wyprzedziło się w ciągu dwóch minut, co oznaczało, że zwycięstwo nie wiązało się z dużym marginesem błędu.
W rezultacie kierowcy ścigający się nie mieli ani chwili do stracenia. Oczywiście, Dakar wymaga przede wszystkim dobrego zarządzania, aby pokonać dystans. W istocie, mantra, że „najważniejsze to utrzymać się na właściwej drodze”, wciąż jest aktualna. Jednak minuta wygrana dzisiaj przez Henka Lategana nad Nasserem Al Attiyahem może okazać się bardzo przydatna dla RPA w ostatecznym rozrachunku. Uzyskał drugi najlepszy czas na pętli wokół Wadi ad Dawasir na najdłuższym odcinku specjalnym tegorocznego Dakaru. Przewaga nie jest znacząca, a jego Toyota Hilux nie będzie w najlepszej pozycji, gdy jutro, z drugiej pozycji, rozpocznie drugi etap maratoński, bez śladów motocykli. Mimo to wyprzedził Naniego Romę w klasyfikacji generalnej i stanął na tymczasowym podium, 6’08’’ za liderem, co jest już czymś. Za dwoma Południowoafrykańczykami, na podium tego dnia stanął Mattias Ekstrom (29’’ za zwycięzcą), który umocnił swoją drugą pozycję w klasyfikacji generalnej dzięki doskonałej konsekwencji za kierownicą Forda Raptora. Szwedzki kierowca traci obecnie 4’00 do Nassera Al Attiyaha, ale prawdopodobnie nie będzie miał okazji dogonić rywali, gdy jutro rano wyruszy w drogę do biwaku-schroniska.
Pod koniec 8. etapu różnica między czołową piątką kierowców jest jeszcze mniejsza niż w dniu odpoczynku! Trzeci w klasyfikacji Raptor, prowadzony przez Carlosa Sainza, traci do lidera 10’39’’. Tymczasem Sébastien Loeb, na 6. miejscu, wciąż traci 17 minut do swojego katarskiego kolegi z zespołu Dacii.
Polacy
Motocyklista KONRAD DABROWSKI – 15.
Dakar Classic
P-RALLY TEAM – 6.
PODROZE4x4 RALLY TEAM – 11.
Kamena Classic Team De Rooy – 44.
Samochody
Goczałowie – 15., 22. i 57.

Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk dojeżdżają do mety 8. etapu Rajdu Dakar po heroicznej walce z awarią dyferencjału
- Ósmy etap Rajdu Dakar prowadził pętlą wokół Wadi Ad Dawasir
- Na zawodników czekał dziś najdłuższy odcinek specjalny całego rajdu
- Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk dojechali do mety pomimo awarii dyferencjału
Ósmy etap tegorocznego Rajdu Dakar oznaczał dla zawodników pętlę wokół Wadi Ad Dawasir. Do pokonania było 238 kilometrów dojazdówek oraz aż 483 kilometry odcinka specjalnego. To czyniło tę próbę najdłuższą w trakcie całego rajdu. Niestety, w okolicach 200. kilometra w samochodzie Eryka Goczała i Szymona Gospodarczyka doszło do pęknięcia dyferencjału. Załoga En. Rally Team podjęła heroiczną próbę naprawy Hiluxa T1+ na środku pustyni.
Korzystając ze swoich zapasów oraz z tego co pożyczyły im pozostałe załogi En. Rally Team, po niesamowitej walce Eryk i Szymon dotarli do mety najdłuższego odcinka rajdu. Choć strata czasowa jest duża, najważniejsza jest meta i możliwość dalszej rywalizacji w najtrudniejszym rajdzie na świecie. Jak mawia popularne powiedzenie „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, a Goczał i Gospodarczyk pokazali dziś niesamowity hart ducha i wolę walki. Warto dodać, że Marek Goczał z Maciejem Martonem oraz Michał Goczał z Diego Ortegą ukończyli etap bez większych problemów co oznacza, że wszystkie załogi En. Rally Team nadal pozostają w walce.
– Około 200. kilometra uszkodzeniu w naszym samochodzie uległ dyferencjał. Po bardzo długiej walce, z wykorzystaniem m.in. kleju do chłodnicy, udało nam się go prowizorycznie załatać. Pod koniec próbowaliśmy wlewać tam różne smary – tak naprawdę wszystko, co mieliśmy pod ręką. Niestety, oznacza to dla nas sporą stratę czasową. Jesteśmy jednak na mecie. Ten samochód ukończy Dakar. I ja razem z nim – podkreślił w emocjonalnej wypowiedzi na mecie 8. etapu Eryk Goczał.
– Podczas wymiany koła zauważyliśmy, że z dyferencjału wylewa się olej. Do mety mieliśmy jeszcze ponad 250 kilometrów, więc sytuacja była bardzo skomplikowana. Próbowaliśmy to naprawić, ale wszystko było tam połamane. Eryk jest świetnym mechanikiem i właśnie to nas dziś uratowało. Najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie. Myślę, że musimy teraz zmienić naszą taktykę. Wciąż mamy tu coś do udowodnienia – zaznaczył Szymon Gospodarczyk, pilot Eryka.
– To był kolejny szybki, piaszczysty etap z wydmami. Poprawiliśmy zawieszenie i dzisiaj zdecydowanie lepiej mi się jechało. Zatrzymaliśmy się obok Eryka – daliśmy im klej, aby spróbowali naprawić uszkodzony dyferencjał. Jesteśmy na mecie, nasze tempo było dzisiaj dobre, więc jutro chcemy dalej atakować – podsumował Marek Goczał.
– Mamy za sobą dobry etap, bez większych przygód. Po jednej z neutralizacji zatrzymaliśmy się przy Eryku. Przekazaliśmy im co mogliśmy, aby spróbowali załatać dyferencjał i dojechać do mety. To był bardzo szybki odcinek. Niemal przez cały czas mieliśmy gaz wciśnięty w podłogę – aż trochę boli mnie od tego noga. Dla nas to był dzień bez przygód, więc to na pewno cieszy – zakończył Michał Goczał.
We wtorek rozpocznie się drugi tegoroczny maraton. Na zawodników czeka odcinek specjalny o długości 410 kilometrów. Na jego mecie zlokalizowany będzie prowizoryczny biwak, gdzie uczestnicy rywalizacji otrzymają namioty, śpiwory oraz racje żywnościowe. Wszelkie prace nad samochodami będą musieli wykonać samodzielnie.
KAMENA Rally Team po Stage 8 Dakar Classic utrzymuje pozycje lidera w klasie ciężarówek
Stage 8 Dakar Classic 2026, rozegrany na pętli Wadi Ad Dawasir – Wadi Ad Dawasir, był kolejnym wymagającym dniem rywalizacji na saudyjskiej pustyni. Załoga Kamena Rally Team, startująca historycznym DAF BULL 3300, miała do pokonania 617 kilometrów, w tym 307 km odcinków specjalnych.
Zespół po raz kolejny zaprezentował bardzo dobrą formę, zajmując 1. miejsce w klasie ciężarówek. Po ośmiu etapach rywalizacji Kamena Rally Team zajmuje obecnie 11. miejsce w klasyfikacji generalnej całego rajdu.
Etap miał dynamiczny przebieg i rozpoczął się nietypowo – wspólnym startem kilku pojazdów co dodało rywalizacji dodatkowych emocji. Jak podkreśla Darek Baśkiewicz, pilot zespołu, dzień był intensywny, ale bardzo widowiskowy:
– Bardzo fajny dzień. Wspólny start czterech pojazdów w tym samym czasie, sporo ścigania po pustyni i przepiękne widoki. Szkoda niewielkiej kary, którą dostaliśmy – taki trochę błąd nowicjusza. Czuć już, że to dziewiąty dzień rajdu, dlatego wykorzystujemy czas na odpoczynek i regenerację. Zostało jeszcze sporo przed nami.
Z technicznego punktu widzenia był to jeden z najlepszych dni rajdu dla zespołu. Tomek Białkowski, kierowca DAF-a, zwraca uwagę na bezawaryjną jazdę i skuteczną pracę serwisową wykonaną dzień wcześniej:
– Dzisiejszy dzień (co za nieuk! DZISIAJ, ten dzień – red.) uważam za jeden z lepszych. Auto bez zarzutu, naprawdę nie mieliśmy żadnych problemów. Wczoraj usuwaliśmy sporo usterek – głównie w układzie chłodzenia i elektryce, wymienialiśmy też elementy zawieszenia i okładziny hamulcowe. Dziś wszystko zagrało idealnie. Aby tak dalej.
Jak dodaje kierowca, załoga bardzo dobrze poradziła sobie również w poszczególnych próbach sportowych:
– Na trzech odcinkach zajęliśmy odpowiednio pierwsze, pierwsze i drugie miejsce wśród ciężarówek oraz bardzo wysokie pozycje w klasyfikacji generalnej.
Po ośmiu dniach rywalizacji Kamena Rally Team pozostaje jednym z najmocniejszych zespołów w klasie ciężarówek, konsekwentnie dowożąc solidne wyniki i utrzymując wysokie tempo w wymagających pustynnych warunkach.
Przed zespołem kolejne wyzwanie – etap maratoński.
W dniach 13 i 14 stycznia zawodnicy zmierzą się z dwudniowym odcinkiem z noclegiem na pustyni:
- Stage 09: Wadi Ad Dawasir – Bivouac Refuge
- Stage 10: Bivouac Refuge – Bisha
Będzie to kolejny test wytrzymałości, nawigacji i samodzielności, bez wsparcia serwisowego, który może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu Dakar Classic 2026.



