Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk awansują do najlepszej dziesiątki Rajdu Dakar przed dniem przerwy.
- Etap prowadzący z Hail do Rijadu zakończył pierwszy tydzień Rajdu Dakar 2026
- Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk byli najszybszymi z Polaków. Załoga E. Rally Team awansowała do najlepszej dziesiątki klasyfikacji generalnej
- W sobotę na zawodników czeka zasłużony dzień przerwy
Tuż przed dniem przerwy organizator przygotował dla zawodników najdłuższy etap tegorocznego Rajdu Dakar. Trasa z Hail do Rijadu oznaczała aż 589 kilometrów dojazdówek oraz 326 kilometrów odcinka specjalnego. Dominował piach i wydmy, więc było zdecydowanie szybciej, niż w poprzednich dniach. Najlepszym wynikiem spośród załóg E. Rally Team popisali się Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Polacy zajęli dziś 10. miejsce i awansowali na 9. pozycję w klasyfikacji generalnej całego rajdu.
Szósty etap z Hail do Rijadu wygrał Katarczyk Nasser Al-Attiyah przed Francuzem Sebastienem Loebem.
Z 17. czasem do mety odcinka dojechali Michał Goczał i Diego Ortega, zaś 19. miejsce zajęli Marek Goczał i Maciej Marton. Obie te załogi prezentowały dzisiaj dobre tempo i zdołały wyprzedzić na trasie wielu rywali. Najważniejsze jest to, że załogi rodzinnego, polskiego zespołu w komplecie dotarły do mety pierwszego tygodnia Rajdu Dakar i wciąż liczą się w walce o wysokie pozycje.
– Jesteśmy na mecie pierwszego tygodnia Rajdu Dakar. W końcu to był dzień, w którym na trasie nie było kamieni. Mogliśmy się skoncentrować na szybkiej jeździe i dobrze się bawiliśmy. Na wydmach dogonił nas Nasser Al-Attiyah. Nie mam pojęcia, jak on to robi, ale jest niesamowicie szybki. Przez kilkadziesiąt kilometrów próbowaliśmy utrzymać jego tempo, nasz samochód szalał, wszystko się przegrzewało, ja dawałem z siebie wszystko… w końcu musieliśmy odpuścić, bo nasza bestia by tego nie wytrzymała. Nie dziwię się, że wygrał ten etap. My jesteśmy zadowoleni z wyniku. Awansujemy do najlepszej dziesiątki i myślę, że mamy jeszcze coś w zanadrzu na drugi tydzień rajdu – mówił na mecie odcinka Eryk Goczał.
– Dziś było mnóstwo piachu i wydm, więc charakterystyka rajdu powoli się zmienia. Przejechaliśmy ten etap zgodnie z planem. Eryk świetnie radził sobie na wydmach. Czasami mam wrażenie, że to jest jakiś RoboCop. Ma w sobie mnóstwo zawziętości i wytrzymałości – świetnie się patrzy na to, jak sobie radzi z presją i trudami tego rajdu. Jutro mamy dzień przerwy, więc będzie trochę czasu na to, aby odpocząć i przygotować się do drugiego tygodnia ścigania – podsumował Szymon Gospodarczyk, który jest pilotem Eryka.
– Każdy dzień tego tygodnia był wymagający i dzisiaj nie było inaczej, choć charakterystyka wyraźnie się zmieniła. Nie było dziś kamieni, był za to wszechobecny piach. Nie jestem pewien, czy ustawiliśmy odpowiednie ciśnienie w oponach, natomiast najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie. To zawsze świetne uczucie. Po dniu przerwy zobaczymy, o co jeszcze możemy powalczyć w tym rajdzie – tłumaczył Michał Goczał.

– Pierwszy tydzień rajdu przyniósł nam zarówno piękne, jak i trudne momenty. Dzisiaj chcieliśmy odrobić nieco czasu, natomiast mieliśmy problemy z amortyzatorami. Tam, gdzie się dało, próbowaliśmy naciskać, ale jednak te problemy nieco nas ograniczały. Jechaliśmy jako trzydziesta załoga i trasa była już dosyć mocno rozkopana, pełna kolein. Tak czy inaczej, bawiliśmy się dobrze, a Dakar jest dopiero w połowie, więc wszystko przed nami – zakończył Marek Goczał.
Sobota dla uczestników Rajdu Dakar oznacza zasłużony dzień przerwy. Zawodnicy wykorzystają go głównie na odpoczynek i regenerację, zaś na mechaników czeka czas pełen intensywnej pracy nad przygotowaniem maszyn do drugiego tygodnia rywalizacji.
Motocyklista Konrad Dąbrowski
Motocyklista Konrad Dąbrowski (KTM) był dopiero 16. Australijczyk Daniel Sanders wygrał ten etap i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.
W niedzielę Dakarowcy przejadą z Rijadu do Wadi ad-Dawasir. Pokonają 876 kilometrów, z czego 462 to odcinek specjalny.

DAKAR CLASSIC 2026 | STAGE 6
KAMENA Rally Team wygrywa klasę ciężarówek i awansuje na 7. miejsce w generalce.
Stage 6 Dakar Classic 2026, prowadzący z Ha’il do Rijadu, był jednym z najdłuższych i najbardziej wymagających dni całego rajdu. Załoga KAMENA Rally Team, startująca historycznym DAF BULL 3300, miała do pokonania aż 917 kilometrów, w tym 547 km odcinków specjalnych.
Zespół po raz kolejny potwierdził swoją świetną formę, zwyciężając Stage 6 w klasyfikacji ciężarówek, a jednocześnie awansując na 7. miejsce w klasyfikacji generalnej całego rajdu.
Dzień rozpoczął się bardzo wcześnie — jeszcze przed świtem — a zakończył późnym wieczorem. Jak podkreśla Darek Baśkiewicz, pilot zespołu, był to etap ekstremalnie długi i wymagający, ale realizowany dokładnie zgodnie z planem:
– Jesteśmy na mecie etapu 6 ze zwiększoną przewagą, co bardzo mnie cieszy. Realizujemy plan. Wygraliśmy dziś jeden z odcinków na regularność, a sam dzień był bardzo długi — wstaliśmy o trzeciej w nocy, a do campu dojechaliśmy po 21. To był najdłuższy etap rajdu, ponad 900 kilometrów. Do tego dziś były wydmy — coś przepięknego. Przełamywać szczyty dziesięciotonową ciężarówkę to niesamowite uczucie i widoki. Jutro REST DAY — dzień odpoczynku i odwiedzin, zapowiada się bardzo dużo osób w naszej strefie.
Równie duże wrażenie na załodze zrobiły monumentalne wydmy, które były jednym z kluczowych elementów trasy. Tomek Białkowski, kierowca DAF-a, zwraca uwagę zarówno na skalę wyzwania, jak i unikalne doświadczenia, jakie przyniósł ten etap:
– Dzisiejszy dzień był bardzo długi — łącznie prawie tysiąc kilometrów z dojazdówkami, a niemal sześćset kilometrów to odcinki specjalne. Bardzo ciężko, wcześnie zaczęliśmy, późno kończymy. Od świtu do zmierzchu jesteśmy w aucie, ale humory dopisują. To już szósty stage, a siódmy licząc prolog, który wygraliśmy. Największe wrażenie zrobiły na mnie wydmy, po których jeszcze nigdy nie jeździłem, a do tego w dziesięciotonowej ciężarówce. Była petarda. Trochę strachu, ale poradziliśmy sobie z tym terenem.

Pozytywną atmosferę i dobrą dyspozycję zespołu podkreśla również Adam Grodzki, który zwraca uwagę na brak problemów technicznych i dobre samopoczucie załogi:
– Dzisiejszy odcinek miał prawie tysiąc kilometrów. Był bardzo fajny — długi, z dużą liczbą dojazdówek i świetnymi wydmami, miejscami wysokimi nawet do stu metrów. Na dojazdówkach zmienialiśmy się z Tomkiem wiec nie czujemy dużego zmęczenia, wszystko było bardzo pozytywnie.
Po sześciu etapach Dakar Classic 2026 KAMENA Rally Team nie tylko regularnie wygrywa w swojej klasie, ale także systematycznie pnie się w klasyfikacji generalnej, potwierdzając, że historyczny DAF BULL 3300 jest jednym z najmocniejszych punktów tegorocznej edycji rajdu.
Jutro, 10 stycznia, zawodników czeka Rest Day — dzień odpoczynku i regeneracji po wymagających etapach. To również wyjątkowy moment dla kibiców, którzy będą mogli odwiedzić bivouac, spotkać się z zawodnikami KAMENA Rally Team i z bliska poczuć prawdziwy klimat Dakaru.



