Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk w najlepszej dziesiątce czwartkowego etapu Rajdu Dakar.
- Komplet załóg En. Rally Team zameldował się na mecie 11. etapu Rajdu Dakar
- Najszybszymi Polakami byli dziś Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk
- Etap rywalizacji prowadził z Biszy do Al Henakiyah
W czwartek zawodnicy biorący udział w Rajdzie Dakar zmierzyli się na trasie 11. etapu. Prowadził on z Biszy do Al Henakiyah. Na załogi czekało aż 536 kilometrów dojazdówek oraz 346 kilometrów odcinka specjalnego. Najlepszym wynikiem spośród załóg En. Rally Team popisali się dziś Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, którzy zajęli 8. miejsce. Polacy startowali dziś z tyłu stawki i musieli po drodze wyprzedzać mnóstwo samochodów i ciężarówek, co oznaczało sporo walki i jazdy w kurzu.

Na 12. pozycji do mety dojechali Marek Goczał i Maciej Marton, tracąc do zwycięzców niecałe 9 minut. To kolejny bardzo dobry etap w ich wykonaniu. Nieco dalej uplasowali się Michał Goczał i Diego Ortega. Wszystkie trzy załogi En. Rally Team bezpiecznie dotarły do mety i są na najlepszej drodze do tego, aby ukończyć najtrudniejszy rajd na świecie w swoim pierwszym starcie w Toyocie najwyższej kategorii.
– Od samego początku było dziś mnóstwo walki. Po starcie z dalszej pozycji mieliśmy dziś dużo wyprzedzania – m.in. ciężarówek, które bynajmniej nie ułatwiały nam zadania. Do tego jakieś 20 samochodów, więc było dziś mnóstwo akcji, jazdy w kurzu i korzystania z sentinela. Odcinek był dosyć szybki, dobrze się na nim bawiliśmy. Myślę, że całkiem nieźle poradziliśmy sobie też w sekcji z kamieniami. Zajmujemy dziś 8. miejsce i mamy dobrą pozycję startową na jutro, więc jesteśmy bardzo zadowoleni – powiedział na mecie 11. etapu Eryk Goczał.
– To był bardzo szybki odcinek – praktycznie przez cały czas mieliśmy gaz wciśnięty w podłogę. Szczególnie, że startowaliśmy z tyłu i ślady pozwalały nieco bardziej „wyprostować” drogę. Cieszę się, że nie złapaliśmy dziś żadnego kapcia, bo na sekcji z kamieniami nasze tempo było naprawdę mocne. Samochód dostał w kość, ale nie jest to nic, z czym nie poradzą sobie nasi mechanicy. Taki był nasz plan, mieliśmy atakować i tak robiliśmy od samego początku, dzięki czemu znów zbliżyliśmy się do czołówki – podsumował czwartkowy etap Szymon Gospodarczyk, pilot Eryka.
W piątek na zawodników czeka już przedostatni odcinek tegorocznego Rajdu Dakar. Etap poprowadzi z Al Henakiyah do Janbu, gdzie cała przygoda rozpoczęła się na samym początku roku. Odcinek specjalny będzie miał 311 kilometrów długości.
Motocyklista Bartłomiej Tabina (Kove) złamał rękę i zakończył udział w tym rajdzie.
Konrad Dąbrowski (KTM) był 18. W klasyfikacji łącznej jest 13., a w klasie Rally 2 – czwarty.

Mattias Ekstrom z najszybszym czasem na 11. etapie
Trasa tego dnia, szybsza i mniej piaszczysta niż wczorajsza, była korzystniejsza dla kierowców walczących o sukces etapowy niż dla faworytów klasyfikacji generalnej, którzy jako pierwsi ruszyli w trasę. W rezultacie pretendenci do zwycięstwa tego dnia częściej pojawiali się wśród późniejszych startujących. W tym etapie to Mattias Ekstrom przekroczył linię mety z najszybszym czasem. Aby wygrać ósmy odcinek specjalny w swojej karierze w Dakarze i trzeci w tym roku, Szwed pokonał innego kierowcę Raptora, Romaina Dumasa, który stracił 1 minutę i 22 sekundy do pierwszego zwycięstwa etapowego w Dakarze, ale i tak udało mu się osiągnąć najlepszy wynik w swoim dziewiątym starcie.
Dla Nassera Al Attiyaha horyzont się przejaśniał, gdy zmierzał w stronę morza. Odbierając dziś rano polecenia startowe w Biszy, z 12-minutową przewagą nad Henkiem Lateganem, lider zespołu Dacia Sandriders był już zdecydowany na prowadzenie i kontrolowanie wyścigu. Skrupulatnie podszedł do zadania i 346 kilometrów dalej odkrył, że oprócz umiejętności, szczęście również mu sprzyjało… i zdecydowanie nie Lateganowi.
Południowoafrykańczyk zmagał się już z wieloma problemami w tej edycji Dakaru, ale jak dotąd udawało mu się utrzymać pozycję porównywalną z wynikiem z zeszłego roku (kiedy zajął 2. miejsce). Wszystko zmieniło się jednak po 140 km, kiedy zepsuło mu się łożysko w lewym tylnym kole. Naprawa położyła kres jego nadziejom na podium Dakaru w 2026 roku.
Dość trudną rolę największego rywala Al Attiyah odgrywa teraz Nani Roma, który był głównym beneficjentem problemów Lategana, awansując o jedno miejsce na podium. Kataloński Ford Raptor traci teraz do Katarczyka 8’40’’, co stanowi stratę, którą trudno będzie nadrobić, chyba że szczęście lub pech znów będą miały inne plany. Roma będzie jednak musiał zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście leży w jego interesie przyjęcie konserwatywnego podejścia, mając dziesięciominutową przewagę nad trzecim Sébastienem Loebem. Francuz jest w stanie zrobić wszystko, co możliwe, aby zapewnić Dacii podwójne zwycięstwo, jeśli uda mu się stanąć na drugim stopniu podium Dakaru po raz czwarty w karierze. To jego wyzwanie na ostatnie dwa dni rajdu!

Ostatni odcinek dnia – bez zasilania | Kamena Rally Team triumfuje w klasie ciężarówek na Stage 11
Etap Stage 11: Bisha – Al Henakiyah był jednym z najdłuższych i najbardziej wymagających dni tegorocznego Dakar Classic 2026. Załoga Kamena Rally Team miała do pokonania 390 km odcinków specjalnych oraz 846 km trasy łącznie. Pomimo trudnych warunków i nieoczekiwanej awarii na końcowym fragmencie etapu, zespół po raz kolejny potwierdził swoją siłę, utrzymując 1. miejsce w klasie ciężarówek i 12. w klasyfikacji generalnej całego rajdu.
Pierwsza część etapu przebiegała bardzo sprawnie i bezproblemowo. Jak relacjonuje Tomek Białkowski, kierowca zespołu:
– Dzisiaj był fajny, długi dzień. Grubo ponad osiemset kilometrów w ciężarówce. Trzy, a nawet cztery pierwsze odcinki jechało nam się świetnie, bez żadnych problemów. Do czwartego odcinka prowadziliśmy.
Problemy pojawiły się dopiero na piątym, ostatnim odcinku specjalnym, kiedy doszło do awarii instalacji elektrycznej odpowiedzialnej za kluczowe systemy nawigacyjne i komunikacyjne. O sytuacji mówi Darek Baśkiewicz, pilot zespołu:
– Na piątym, ostatnim odcinku Stage 11 doszło do awarii magistrali z prądem. Większość urządzeń zgasła – w tym te kluczowe do nawigacji, interkomy i inne systemy. Samochód działał bez komplikacji. Udało mi się znaleźć zasilanie i prowizorycznie podpiąć podstawowe urządzenia, żeby kontynuować jazdę, ale już wtedy wiedzieliśmy, że złapiemy karę.
Mimo awarii załoga zachowała spokój i konsekwentnie realizowała swoją strategię, dojeżdżając bezpiecznie do końca etapu. Po drodze zawodnicy Kamena Rally Team znaleźli również czas, by pomóc innym uczestnikom rajdu:
– Po drodze pomagaliśmy jeszcze innym zawodnikom z drobnymi awariami. To był fajny dzień, chociaż mam nadzieję, że ilość pecha została już wyczerpana. Zostały tylko dwa dni do upragnionej mety. Na szczęście nasza przewaga, zbudowana wygranymi ośmiu etapów w klasyfikacji ciężarówek, sprawia, że ta sytuacja nie zmienia naszej pozycji – dodaje Darek.
Ostatnia część etapu przebiegła już spokojnie, co potwierdza również mechanik:
– Na ostatnim odcinku odmówił posłuszeństwa zestaw nawigacyjny do jazdy na regularność. Później już tylko spokojnie dojechaliśmy do końca. Bez większych przygód. Bardzo spokojny dzień – podsumowuje Adam.
Przed Kamena Rally Team przedostatni dzień rywalizacji w Dakar Classic 2026.
Stage 12: Al Henakiyah – Yanbu obejmie 263 km odcinków specjalnych oraz 623 km trasy łącznie. Zespół konsekwentnie realizuje swoją strategię, zbliżając się krok po kroku do upragnionej mety rajdu.



