Martyna Klatt i Anna Puławska, nasze mistrzynie świata i Europy, zajęły czwarte miejsce w niedzielnym finale K-2 500 metrów podczas Pucharu Świata w sprincie kajakowym w niemieckim Brandenburgu.
Biało-czerwoni kończą majowe PŚ z dorobkiem trzech medali i myślami mogą już wybiegać do mistrzostw Europy, które za niespełna miesiąc odbędą się w portugalskim Montemor-o-Velho.
Nie ulega wątpliwości, że grupa kajakarek od wielu lat pozostaje największą siłą polskiej reprezentacji i nie inaczej jest w bieżącym sezonie. Przed tygodniem w Szeged, na inaugurację PŚ to właśnie Anna Puławska i spółka zdobyły dwa medale, na dodatek w konkurencjach olimpijskich. Na Węgrzech liderka polskiej kadry sięgnęła po brąz w K-1 500 m, zaś nowa dwójka Dominika Putto/Adrianna Kąkol nieoczekiwanie zdobyła srebro na tym dystansie. W ten weekend w Niemczech biało-czerwone ponownie dały dowód swoich dużych umiejętności. W sobotę Puławska – tak jak w Szeged – ponownie była trzecia w rywalizacji jedynkarek, a w niedzielę wraz z Martyną Klatt stanęły przed szansą na kolejny wspólny sukces w K-2 500 m. Na półmetku biegu nasze mistrzynie świata i Europy przewodziły stawce wraz z Niemkami Pauliną Paszek i Pauline Jagsch, ale w drugiej części dystansu wyprzedziły je Australijki Kailey Harlen, Natalie Drobot oraz Włoszki Lucrezia Zironi i Giada Rosetti, przez co Polki ostatecznie finiszowały tuż za podium.
– Ania z Martyną przez pierwszą część dystansu dawały duże nadzieje na bardzo dobrze korzystne rozegranie dla nas, ale nie wytrzymały w drugiej połowie biegu. Jeszcze nie jesteśmy na takim etapie przygotowań, żeby mieć „wyjeżdżony” dystans 500 m i móc w pełni realizować założenia taktyczne – komentował Zbigniew Kowalczuk, szkoleniowiec reprezentacji Polski kajakarek, który w niedzielę obserwował również m.in. występy Julii Olszewskiej i Dominiki Putto w finale K-1 200 m. Obie zameldowały się w drugiej połowie stawki. Olszewska zajęła szóste, a Putto siódme miejsce. – 200 m to dystans, gdzie jakikolwiek błąd jest niewybaczalny. Zarówno Julia, jak i Dominika jeszcze nie prezentują swoich maksymalnych możliwości. Obie po biegach eliminacyjnych wyciągały wnioski, ale jak widać, jest jeszcze trochę do poprawy. Dziewczyny nie są tym sfrustrowane, różnice pomiędzy poszczególnymi finalistkami były minimalne i myślę, że w przyszłości może być lepiej niż w Brandenburgu – dodał Kowalczuk. W niedzielne popołudnie o medale startowała jeszcze jedna jego podopieczna. Weronika Marczewska, która dobrze radzi sobie na dłuższych dystansach, zajęła dwudzieste piąte miejsce.
W niedzielne przedpołudnie w Brandenburgu drugą polską nadzieją na medal PŚ w konkurencji olimpijskiej była osada Przemysław Korsak/Wiktor Leszczyński. W sobotę podopieczni trenera Ryszarda Hoppego po zaciętym półfinale awansowali z drugiej pozycji do wielkiego finału K-2 500 m, zostawiając w pokonanym polu m.in. kolegów z kadry, Valeriego Vicheva i Jarosława Kajdanka. W wielkim finale Korsak z Leszczyńskim nie byli w stanie sprostać bardziej doświadczonym osadom i zajęli szóste miejsce.
W majowych PŚ biało-czerwoni startowali ze zmiennym szczęściem, ale trzeba oddać, że w przypadku niektórych z nich znaczącą rolę odegrały kwestie zdrowotne. Dużo większe nadzieje związane z premierą sezonu miała z pewnością Dorota Borowska. W ostatnich tygodniach nasza mistrzyni Europy zmagała się jednak z chorobą, która uniemożliwiała jej pokazanie pełni umiejętności. W niedzielę w Brandenburgu Borowska wystąpiła w finale B swojej koronnej konkurencji C-1 200 m, zajmując ósmą lokatę.
– Dorota już pod koniec kwietnia, na konsultacjach w Wałczu startowała z chorobą, co później mocno odbiło się na niej i po czym rozchorowała się na dobre. Właściwie do PŚ przystąpiła po dwóch tygodniach bez treningów i po leczeniu antybiotykiem. Dorota powoli wraca do formy i myślę, że ze wszystkim zdążymy do ME w Portugalii – wskazywał Mariusz Szałkowski, trener seniorskiej reprezentacji Polski kanadyjkarek, który nie ukrywał zadowolenia z debiutanckich startów Mileny Mackiewicz w PŚ. – To jest młodziutka, bardzo rozwojowa dziewczyna, która już zaczyna nieźle sobie poczynać. Oby tak dalej – uzupełnił Szałkowski, którego podopieczne miały w niedzielę jeszcze dwie medalowe szanse. W C-4 500 m piąte miejsce zajęły Kaja Lach, Mackiewicz, Julia Tarasiuk i Maja Rużanowska. Ta ostatnia startowała również w C-1 5000 m, gdzie uplasowała na się piętnastej pozycji

W Brandenburgu blisko kolejnego finału A w tym sezonie była braterska dwójka C-2 500 m Aleksander Kitewski/Juliusz Kitewski. Ostatecznie bracia musieli zadowolić się drugim miejsce w finale B. Czwartą lokatę zajęła w nim osada Wiktor Głazunow/Oleksii Koliadych. Cenne punkty do olimpijskiego rankingu dla polskich kanadyjkarzy zdobył Mateusz Borgieł. W niedzielę zawodnik AZS Politechniki Opolskiej, należący do jednych z najlepszych maratończyków kajakowych na świecie, wystąpił w C-1 5000 m i zajął wysokie, czwarte miejsce.
Ze swoimi problemami na wstępie sezonu zmagała się nie tylko Borowska, ale i kadra kajakarzy. Wobec przedłużających się problemów zdrowotnych Jakuba Stepuna – etatowego szlakowego czwórki, który powoli wraca do formy i w pierwszych PŚ startował wyłącznie w K-1 200 m – trener Ryszard Hoppe musiał inaczej zestawić zawodników. W Szeged obie męskie osady K-4 500 m dotarły do finału B, zaś w Brandenburgu jedna z nich dotarła do półfinału. Dużo lepiej spisały się za to dwójki, które podczas obu PŚ meldowały się w ścisłym finale. Budujący na przyszłość jest też fakt, że w niedzielę w Brandenburgu dwóch Polaków wystartowało w finale K-1 500 m. W czołówce utrzymywał się Alex Borucki, ale ostatecznie zameldował się na mecie na ósmej pozycji. Tuż za nim uplasował się Sławomir Witczak.
– Jeśli chodzi o czwórki, to na pewno liczyliśmy na więcej. Szczęście też nam nie sprzyjało w Niemczech, bo po ponownym losowaniu nasza mocniejsza czwórka trafiła w przedbiegu na… pięć z siedmiu najlepszych osad PŚ w Szeged. Przy sześciu kwalifikujących się czwórkach zadanie było trudne do wykonania. W tym roku poziom w męskim kajakarstwie jest naprawdę wysoki. Wystarczy spojrzeć na Włochów, którzy na Węgrzech byli w finale A, a w Brandenburgu nawet nie weszli do półfinału – komentował trener Hoppe, który nie krył zadowolenia z występów dwójek w obu PŚ. – Przemek i Wiktor mieli w Szeged awarię sprzętu, krótko po starcie ster w ich łódce przestał działać, przez co zjechali z toru. W Niemczech po słabszym przedbiegu wyciągnęli wnioski w półfinale i finale. Obsada w K-2 500 m jest tak duża, że trzeba planować siedem przedbiegów i cztery półfinały. Podobnie dzieje się w K-1 500 m. Nowe zasady kwalifikacji sprawiają, że reprezentacje szukają innych rozwiązań na punktowanie do rankingu niż tylko konkurencje olimpijskie – opisywał doświadczony szkoleniowiec.
Warto dodać, że w Brandenburgu swój pierwszy w tym sezonie PŚ rozgrywali parakajakarze. W niedzielę znakomite, czwarte miejsce w ścisłym finale VL-3 200 m zajęła Monika Kukla.
Przypomnijmy, że PŚ w Szeged i Brandenburgu są częścią kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles, a także jednym z elementów do przygotowań do najważniejszych regat tego sezonu. Już za niespełna cztery tygodnie w portugalskim Montemor-o-Velho rozpoczną się mistrzostwa Europy (11-14 czerwca), zaś pod koniec wakacji w Poznaniu zostaną rozegrane mistrzostwa świata (26-30 sierpnia), czyli najlepiej punktowana impreza w kontekście olimpijskiego rankingu. W stolicy Wielkopolski już trwają przygotowania do tego wielkiego, kajakarskiego święta. Tuż obok poznańskiej Malty przygotowane zostaną strefa kibica czy strefa aktywności kajakowej. Zainteresowani będą mogli sprawdzić się w kajakach, a osoby z niepełnosprawnościami w parakajaku. Podczas imprezy pojawi się również Centralny Wojskowy Zespół Wojskowy. Miłośnicy militariów będą mogli zobaczyć z bliska żołnierski osprzęt, wsiąść do czołgów, czy posmakować tradycyjnej, wojskowej grochówki. Częścią inauguracji MŚ będzie występ Dawida Kwiatkowskiego – koncert muzyka, zaplanowany nad Maltą, na Polanie Harcerza odbędzie się w ramach cyklu NaFalach, jednego z najbardziej lubianych letnich cykli koncertowych w Poznaniu. W trakcie mistrzostw zapowiadany jest również występ Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pod batutą płk Mariusza Dziubka. Za pośrednictwem strony Biletomat.pl można już kupować bilety na trybuny na każdy z pięciu dni mistrzostw.
Tegoroczny cykl PŚ w sprincie kajakowym zakończy się za niespełna dwa miesiące w Montrealu (9-12 lipca).



