INNEWODNY

Kajakarskie mistrzostwa Europy w Monachium. Polki wicemistrzyniami w wyścigu na 1000 metrów

Multidyscyplinarne mistrzostwa Europy 2022

Pozostałe informacje

Już pierwszego dnia zawodów z dobrej strony pokazały się najlepsze polskie osady. Bezpośrednie awanse do finału uzyskały m.in. Karolina Naja i Anna Puławska w K2 na 500 metrów oraz Tomasz Barniak i Wiktor Głazunow w C2 na 500 metrów. Obie te osady na początku sierpnia wywalczyły medale na mistrzostwach świata w Kanadzie.

Naja i Puławska bardzo pewnie, bo o blisko trzy sekundy wyprzedziły drugą na mecie osadę Niemiec. Wcześniej Puławska walczyła też o awans do finału w K1 na 500 metrów. Walczyła do ostatnich metrów, ale minimalnie uległa Niemce Jule Hake.

– Płynęłam mocny wyścig, ale start nie był najlepszy i to zaważyło, że musiałam gonić. A później na finiszu zabrakło już sił. Myślę, że od mistrzostw świata udało się utrzymać formę, miałyśmy testy w Portugalii między mistrzostwami i stoper pokazywał naprawdę dobre czasy, także myślę, że pomieszamy trochę wodę w Monachium. Akwen robi wrażenie, ta lazurowa woda jest niespotykana, bo chyba pierwszy raz w życiu płynęłam po torze, na którym przez cały wyścig widać dno – mówiła Puławska.

Dobry dzień także za inną medalistką igrzysk w Tokio, Justyną Iskrzycką, która w K1 1000 metrów oraz w K2 1000 metrów wspólnie z Katarzyną Kołodziejczyk już w przedbiegach zapewniła sobie miejsce w dwóch finałach.

– Dobrze się zaczęło i mam nadzieję, że ta dobra passa mnie nie opuści do końca zawodów. Nie pływałyśmy dwójki, ale wiadomo, że jak się ścigamy, to o najwyższe trofea, więc damy z siebie wszystko, a na mecie się okaże, ile dałyśmy radę wypłynąć. Ale na pewno oczekiwania są – mówiła Iskrzycka.

Powody do zadowolenia może mieć także Wiktor Głazunow. Jeden z najlepszych kanadyjkarzy świata też w czwartek zapewnił sobie awans do dwóch finałów – w C1 1000 metrów oraz razem z Tomaszem Barniakiem w C2 500 metrów.    

– Chciałbym tu w Monachium zaprezentować się jak najlepiej. Wiadomo, trenuję po to, żeby osiągać jak najlepsze rezultaty, ale trzeba pamiętać, że konkurencja jest naprawdę mocna. W sobotę mamy pierwszy finał, w niedzielę ja mam drugi i czas pokaże, co udało nam się osiągnąć – mówił Głazunow.

Po sukcesie w Halifax, gdzie kanadyjkarze zdobyli pięć medali mistrzostw świata – złoty, trzy srebrne i brązowy widać, że cała kadra zrobiła duży skok jakościowy.

– Z trenerem Markiem Plochem współpracowałem od ładnych paru lat i zrobiłem duży progres, więc byłem pewien, że cała reprezentacja zrobi ogromny skok do przodu. A mamy nadzieję, że za te dwa lata będzie jeszcze lepiej – dodał Głazunow.

W czwartek na niemieckim torze pokazali się też inni reprezentanci Polski i zapewnili sobie miejsca w półfinałach – Rafał Rosolski w K1 1000 metrów, Aleksander Kitewski w C1 500 metrów, Wojciech Pilarz i Wiktor Leszczyński w K2 500 metrów oraz Robert Wydera, który rywalizuje w paraolimpijskich mistrzostwach Europy w konkurencji VL3 200 metrów. Półfinał ma już za sobą Jakub Michalski, startujący w K1 500 metrów. Polak nie zdołał awansować do finału A ani w przedbiegach, ani później w półfinale.

W tym roku kalendarz w kajakarskim sprincie jest nietypowy, bo mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy dzieliło niespełna dwa tygodnie, a w dodatku zamieniono kolejność imprez.

– Szkoleniowo to nie jest problem, ja nawet lubię, gdy startujemy tydzień po tygodniu i można wyodrębnić okresy startowe. Bardziej niepokojące jest to, że federacja europejska i światowa nie potrafią się porozumieć. Można byłoby ustalić w kalendarzu, że początek sezonu, czyli maj, to są Puchary Świata, na przełomie maja i czerwca mistrzostwa Europy i osiem, czy dziesięć tygodni później mistrzostwa świata, a w ostatnich latach to się ciągle zmienia, a w tym roku nawet odwrócono kolejność imprez i mistrzostwa świata były wcześniej, niż Europy – mówi trener kadry kajakarek Tomasz Kryk.

– Nie trzeba robić tego okresu przygotowawczego i bierze się z marszu dwie imprezy. Jesteśmy do tego też przyzwyczajeni, bo startujemy w Pucharze Świata, a tam imprezy są w tygodniowych odstępach, więc wszyscy wiemy, co mamy robić – dodaje Wiktor Głazunow.

Choć czasu na trening między mistrzostwami świata i Europy było mało, to polscy zawodnicy mieli dodatkowe problemy – ich podróż z Kanady do Portugalii, gdzie odbyło się krótkie zgrupowanie z powodu opóźnionych samolotów trwało blisko pięćdziesiąt godzin. Do tego zaginęła część bagaży, a później pożar przyczepy samochodowej spowodował problemy z transportem kajaków z Portugalii do Niemiec.

– Ludziom spóźniają się samoloty w codziennym życiu, psują im się samochody w różnych okolicznościach. Tak się wydarzyło, ale na szczęście podjęliśmy szybkie kroki i szybkie decyzje, które skutkują tym, że część sprzętu już mamy, a lada moment ma dojechać cała reszta. To to już jest za nami i dzisiaj już się cieszymy ze startów, bo mistrzostwa Europy to jest drugie pod względem ważności święto sportowców – dodał Kryk.

– Najważniejsze, że mamy łódki i miałyśmy swoje wiosła. Niektóre rzeczy trzeba było pożyczyć, ale, co najważniejsze, mamy na czym startować, a forma jest – dodaje Katarzyna Kołodziejczyk.

Mistrzostwa Europy w kajakarstwie są częścią multidyscyplinarnych mistrzostw Europy, jakie odbywają się w Monachium i jego najbliższych okolicach. O medale, oprócz kajakarzy, walczą lub walczyli sportowcy w lekkiej atletyce, siatkówce plażowej, wioślarstwie, kolarstwie, gimnastyce artystycznej, wspinaczce sportowej, tenisie stołowym i triathlonie.

– Uważam, że to jest świetny pomysł. W Monachium jest nawiązanie do roku 1972 i igrzysk olimpijskich. Startujemy na bardzo ładnym obiekcie, mimo że wybudowanym pięćdziesiąt temu, to o wiele bardziej funkcjonalny choćby od poznańskiej Malty. W czasie wolnym można iść popatrzeć i pokibicować lekkoatletom, czy podejrzeć inne dyscypliny. Na pewno jest to fajny pomysł – mówi trener Tomasz Kryk.

Piątek na ME

W piątek zaplanowane są m.in. trzy finały – w K2 1000 metrów o medale walczyć będą Justyna Iskrzycka i Katarzyna Kołodziejczyk, w C2 1000 metrów Dominik Nowacki i Łukasz Witkowski, a w C1 500 metrów Katarzyna Szperkiewicz. Z kolei rano na torze pokaże się polska najlepsza osada ostatnich lat, czyli czwórka kajakarek – Karolina Naja, Anna Puławska, Dominika Putto i Adrianna Kąkol, które powalczą o bezpośredni awans do finału.

Poprzednia strona 1 2
Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button