INNE

World Rugby Sevens Series. Reprezentacja Polski powalczy o awans do prestiżowego cyklu

Chile

W piątek 12 września w Santiago de Chile reprezentacja Polski kobiet w rugby 7 zagra w turnieju kwalifikacyjnym do World Rugby Sevens Series.

Żeńska kadra ma szansę po raz kolejny napisać historię tej dyscypliny w naszym kraju.

Zwycięzca bierze wszystko

Dla naszej kobiecej reprezentacji tegoroczny sezon jest niezwykle udany, ale i morderczy. Na przełomie wiosny i lata Polki rywalizowały przecież w mistrzostwach Europy, składających się z dwóch turniejów. Tytuł mistrzyń Starego Kontynentu, przypieczętowany w Krakowie, był historycznym sukcesem tej drużyny. Choć nie ostatnim.

„Biało-czerwone” nie miały zbyt wiele czasu na odpoczynek, bo już dwa tygodnie później, w Bukareszcie walczyły o awans na rozgrywany we wrześniu Puchar Świata. I znów zapisały się w historii naszego rugby, bo przed nimi żadnej innej reprezentacji nie udało się wywalczyć awansu. One, jak doskonale pamiętamy, nie miały z tym większych kłopotów i znalazły się w gronie czterech drużyn z Europy, które wywalczyły awans na rozpoczynający się 9 września turniej w Kapsztadzie.

Zanim jednak udadzą się do RPA, czeka je kolejna, kto wie czy nie najważniejsza impreza. W dalekim Chile, Polki będą walczyć bowiem o awans do niezwykle prestiżowej serii World Rugby Sevens Series. Tylko najlepsza drużyna z tego turnieju zapewni sobie udział w rozgrywkach, zatem margines błędu właściwie nie istnieje.

Podróż w nieznane

W Chile zagrają 24 drużyny – po 12 kobiecych i męskich. Zostały one podzielone na trzy grupy po cztery drużyny każda. Do ćwierćfinału awansują po dwie reprezentacje z każdej z nich plus dwie najlepsze ekipy z trzecich miejsc. Awans do World Series wywalczy sobie tylko zwycięzca całego turnieju.

Polki zagrają w grupie E, gdzie ich rywalkami będzie Argentyna, Belgia i Papua-Nowa Gwinea. Z jednej strony nasze rugbistki wydają się być faworytkami do wygranej, z drugiej taki zestaw przeciwniczek to trochę podróż w nieznane.

O ile Belgijki to zespół, z którymi nasza kadra rywalizuje regularnie i ma go rozpracowanego, o tyle pozostałe dwie ekipy to dla naszych pań coś nowego. Trener Janusz Urbanowicz przyznał, że z Argentyną było nieco łatwiej, bo materiałów o tej drużynie w Internecie jest całkiem sporo, a dzięki współpracy z Brazylijkami udało się dowiedzieć jeszcze więcej. Znacznie gorzej wyglądało to jednak w kwestii Papui-Nowej Gwinei. Ja na razie wiadomo tylko, że to drużyna grająca bardzo fizycznie. Dlatego Polki szykują się na ciężkie starcie.

W swoim pierwszym meczu w piątek 12 września o godzinie 17:51 naszego czasu, Polki zmierzą się z Argentyną. Z kolei o 22:45 czeka jest spotkanie z Papuą-Nową Gwineą. Na zakończenie fazy grupowej, w sobotę 13 września nasza reprezentacja zagra o 18:40 z Belgią. Potem zostaje już faza pucharowa, w której „biało-czerwone” miejmy nadzieję się znajdą.

Nasza reprezentacja w Chile może sięgnąć po klasyczny hat-trick i na trzeciej imprezie z rzędu zrealizować swoje marzenia. Wygląda na to, że może to być najtrudniejsza z przeszkód, jakie do tej pory przyszło im pokonać, ale wygrana z Francją w pierwszym turnieju mistrzostw Europy w Lizbonie odmieniła morale naszej drużyny. Dlatego w podróż do Chile nasze zawodniczki udały się nie po to, by przeżyć piękną przygodę. Poleciały zrealizować swój cel. Awans.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button