TENIS

Tenis. Katarzyna Kawa w półfinale turnieju ITF W100 w Landisville. Stefanini mistrzynią Radom Cup

Tenisowy świat

Katarzyna Kawa osiągnęła półfinał turnieju ITF W100 w Landisville (pula nagród 100 tys. dol.), eliminując w 1/4 finału Magdalenę Fręch 6:4, 2:6, 6:2.

Jednak w kolejnej rundzie przegrała z Hiszpanką Nurią Parrizas-Diaz 6:2, 0:6, 3:6. Polki wystartowały razem w deblu, ale w pierwszej rundzie poniosły porażkę z Brytyjką Samanthą Murray-Sharan i Rosjanką Walerią Sawinycz (nr 3.) 4:6, 3:6.

Stefanini mistrzynią turnieju w Radomiu

Gdynia zadebiutowała w cyklu PZT Polish Tour, podobnie jak Radom, w którym kobiety rywalizowały o pulą nagród w wysokości 25 tys. dol. w turnieju ITF W25 – Radom Cup. Tutaj w grze pojedynczej pierwszą rundę udało się przejść tylko Martynie Kubce i Annie Hertel, a od razu odpadły inne posiadaczki „dzikich kart” przyznanych przez Polski Związek Tenisowy – Weronika Baszak i Wiktoria Rutkowska.

Niedziela była dniem, w którym na radomskich oraz gdyńskich kortach rozgrywane były dwa finały turniejów wchodzących w skład PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski. Zawody Radom Cup (pula nagród: 25.000 USD) wygrała Lucrezia Stefanini, a mistrzem Gdynia Open (pula nagród: 15.000 USD) został Adres Roman Burruchaga.

Finał kobiet rozgrywany był w bardzo wysokich temperaturach. Styl gry Lucrezii Stefanini i Miriam Kolodziejovej gwarantował wielkie widowisko. Agresywnie grająca Czeszka przeplatała potężne uderzenia subtelnymi skrótami. Pierwszy set obfitował w liczne przełamania serwisu i padł łupem zmagającej się z urazem lewego uda Kolodziejovej.

Stefanini, która już w meczu pierwszej rundy musiała odrabiać stratę seta, w niedzielę także będąc w trudnej sytuacji wierzyła w końcowy sukces. Warunki fizyczne oraz przygotowanie motoryczne dały jej kilka ważnych punktów w decydujących fragmentach spotkania.

– Przyjechałam tutaj bez trenera i nie miałam wielkich oczekiwań dotyczących wyniku. Żyłam z minuty na minutę, starałam się walczyć o każdy punkt. Bardzo się cieszę z wygranego turnieju – powiedziała 23-letnia Włoszka.

Triumfatorka jest tenisistką nietuzinkową, ponieważ odbija piłkę oburącz z obu stron. Rzadko spotykany styl nie zawsze spotykał się z uznaniem włoskiego środowiska tenisowego.

– Wielu trenerów krytykowało moje oburęczne uderzenia, ale każda zawodniczka ma odmienną technikę. Gdy wierzysz w siebie i ciężko pracujesz jesteś w stanie odciąć się od złych opinii – podsumowała Stefanini.

Sobota na kortach w Radomiu wyłoniła dwie najlepsze singlistki imprezy. Grająca oburęcznym forhendem i bekhendem Lucrezia Stefanini pokonała 24-letnią Irynę Szymanowicz 6:4, 6:0. Na korcie spotkały się tenisistki prezentujące odmienne style i sposoby dążenia do zdobywania punktów. Finezyjnie grająca Stefanini cierpliwą grą i zmianami rytmu pokrzyżowała plany mocno grającej Białorusince. Przeciwniczką Włoszki w niedzielnym finale będzie Miriam Kolodziejova. Czeszka po blisko trzygodzinnym boju pokonała Anastazję Zacharową 4:6, 7:6(2), 6:3. Rosjanka, która w dwóch poprzednich turniejach (Kozerki, Bydgoszcz) docierała do ćwierćfinałów, tym razem zatrzymała się na etapie ½ finału.

Lucrezia Stefanini (fot. LOTOS PZT Polish Tour)

Ćwierćfinały w Radomiu bez Polek

Dwie ostatnie Polki grające w Radom Cup (pula nagród: 25.000 USD) w czwartek pożegnały się z turniejem. Martyna Kubka i Anna Hertel przegrały z dwiema najwyżej rozstawionymi zawodniczkami – Viktorią Kuzmovą i Reką Lucą Jani.

Szczególnie blisko awansu do kolejnej rundy była Hertel. Dwudziestolatka rozpoczęła co prawda mecz od przegranego seta, ale agresywna gra pozwoliła jej nawiązać jej równorzędną walkę ze 193. rakietą świata. Polka doprowadziła nawet do piłek meczowych, jednak doświadczona Węgierka zachowała spokój i tenisowe wyrachowanie. Jani zakończyła mecz w tie-breaku trzeciego seta. Instynktowna obrona po smeczu Hertel, która przypieczętowała sukces Węgierki była jednym z najbardziej widowiskowych punktów całego dnia turnieju.

– Wiedziałam, że mecz mogę wygrać mecz tylko po agresywnej grze i starałam się dyktować warunki na korcie. Na pewno szkoda tego spotkania, ponieważ żadnego punktu nie oddałam za darmo. Bolą zarówno niewykorzystane dwie piłki meczowe, jak i to, że przegrałam po walce – powiedziała po meczu ambitna Hertel.

O wiele bardziej jednostronne było rozgrywane wcześniej spotkanie Martyny Kubki z Victorią Kuzmovą. Słowaczka, która przed dwoma laty grała w trzeciej rundzie French Open jest główną faworytką do wygrania zawodów zaliczanych do cyklu PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski. W meczu z Kubką świetnie serwowała, a jej dokładna i szybka gra dała pewny awans do czołowej ósemki zawodów.

– To rywalka ze światowej czołówki. Musiałam wspiąć się na wyżyny tenisowe, aby zdobywać punkty. Nie ma co ukrywać, że wygrać z tak dobrą zawodniczką było dziś naprawdę ciężko. To jeszcze zupełnie inny poziom umiejętności – podsumowała czwartkową porażkę Kubka.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button