TENIS

Mistrzostwa Polski 2020 w tenisie. Majchrzak vs Michalski o finał. Półfinały kobiet

94. Mistrzostwa Polski w Tenisie

Rozstawiony z numerem drugim Kamil Majchrzak spotka się z Danielem Michalskim (nr 4.) w półfinale 94. Mistrzostw Polski w Tenisie.

Do 1/2 finału awansował także Kacper Żuk (nr 3.), który swojego kolejnego rywala pozna dopiero w sobotę.

Kamil Majchrzak( (fot. LOTOS PZT Polish Tour)

Będzie nim zwycięzca pojedynku Piotra Gryńkowskiego z Maksem Kaśnikowskim (Kaśnikowski prowadzi 1:0 pierwszym secie), który w drugiej rundzie wyeliminował turniejową „jedynkę” Huberta Hurkacza. Pełną realizację piątkowego planu gier uniemożliwiły intensywne opady deszczu.

Przed pogorszeniem pogody udało się wyłonić pary półfinałowe kobiet. O godz. 10.00 zmierzą się Katarzyna Kawa (1.) z Katarzyną Piter (4.), a po nich Anastazja Szoszyna (5.) zagra z Magdaleną Fręch (2.).

Jako pierwszy do półfinału mężczyzn awansował w piątek Michalski, pokonując Jana Zielińskiego (6.) 6:2, 6:1.

– Mecz potoczył się od samego początku dla mnie. Wynik łatwy, choć nie był to taki mecz, na jaki wynik wskazuje. Takie spotkania zawsze są pełne emocji. To, że inni grają, to dla mnie dobra informacja. Bardzo podoba mi się obsada mistrzostw Polski i największa w historii pula nagród też. Wszyscy czołowi zawodnicy grają, więc nic tylko cieszyć się, że jestem w półfinale – powiedział Michalski.

W sobotę czeka go trudne zadanie, bo o miejsce w finale będzie walczył z Majchrzakiem, 108. tenisistą w rankingu ATP Tour. Kamil pewnie pokonał Wojciecha Marka (7.) 6:1, 6:3.

– Cieszę się ze swojej gry, w każdym kolejnym meczu czuję się coraz pewniej i jestem coraz bardziej zadowolony ze swojej formy. To dopiero mój drugi start po przerwie, a udało mi się złapać właściwy rytm i regularność uderzeń. Zresztą już tydzień temu w turnieju PZT Polish Tour we Wrocławiu Wszystko wygląda naprawdę dobrze więc cel jaki założyliśmy z Trenerem Iwańskim udaje się realizować. Zobaczymy jak będzie dalej – powiedział Majchrzak.

W górnej połówce drabinki do półfinału awansował Kacper Żuk po wygranej z Maciejem Rajskim (8.) 6:2, 6:2.

– Znamy się z Maćkiem na wylot. Od początku chciałem grać solidny, dobry tenis, bo na takich wolnych kortach nie da się grać zbyt agresywnie, bo to nie przynosi skutku. Grałem swoje, trzymałem równy poziom. Spodziewałem się tutaj dominacji ze strony Maćka. Okazało się jednak, że miałem ten mecz w pełni pod kontrolą. Wcześniej rozmawiałem z Kamilem Majchrzakiem po jego meczu z Maćkiem na turnieju PZT Polish Tour we Wrocławiu. Postanowiłem wziąć rady od starszego kolegi, który jest bardziej doświadczony i jak widać przyniosło to skutki – powiedział Żuk.

– W tym roku wszystko potoczyło się w taki sposób, że jestem na wysokiej pozycji w rankingu, więc oczekiwania wobec mojej osoby są znacznie wyższe. Im wyżej się jest, tym presja jest większa, to normalne. Patrząc na drabinkę myślałem o tym, że chciałbym się zmierzyć z Hubertem. Kiedy jest w Polsce, to trenujemy razem, dobrze się znamy. Ale chciałbym się z nim zmierzyć w warunkach meczowych, ale nie będę miał tu do tego okazji – dodał.

Wyniki meczów 1/4 finału:

Kamil Majchrzak (nr 2.) – Wojciech Marka (7.) 6:1, 6:3

Kacper Żuk (3.) – Maciejem Rajskim (8.) 6:2, 6:2

Daniel Michalski (4.) – Jana Zielińskiego (6.) 6:2, 6:1

Maks Kaśnikowski – Piotr Gryńkowski 1:0 – do dokończenia

Pary 1/2 finału:

Żuk – Kaśnikowski/Gryńkowski

Michalski – Majchrzak

Katarzyna Piter (fot. LOTOS PZT Polish Tour)

Półfinały pań

Najwyżej rozstawiona Katarzyna Kawa spotka się z Katarzyną Piter (nr 4.) w pierwszym sobotnim półfinale 94. Mistrzostw Polski w Tenisie. Drugą finalistkę turnieju rozgrywanego na kortach ziemnych Górnika Bytom wyłoni pojedynek Anastazji Szoszyny (5.) z Magdaleną Fręch (2.).

Pierwszy z nich rozpocznie się o godzinie 10.00. Po Kawie i Piter na kort centralny wyjdą Szoszyna i Fręch.

Kawa pokonała w piątek w wyrównanym meczu Weronikę Falkowską 6:4, 7:5, jednak przez cały kontrolowała rozwój wydarzeń. Natomiast Piter pokonała w meczu pełnym dramatycznych zwrotów akcji Joannę Zawadzką 3:6, 6:4, 7:5. Piter w decydującym secie przegrywała już 1:4, a przy stanie 3:5 obroniła piłkę meczową.

– W takich meczach nie da się wskazać, kto wygra. Może wygrać każdy. Mogłam też przegrać. Obie zasługiwałyśmy tak samo na zwycięstwo. Myślę, że w końcówce wiara i spokój mnie uratowały. Ten mecz mógł się skończyć w dwóch setach, dlatego cieszę się, że przetrwałam. Jestem specjalistką w takich dramatycznych spotkaniach. To smakuje najlepiej, kiedy wygrywa się takie mecze, w których tenisowo nie czuję się najlepiej, ale znajduję jakiś sposób na zwycięstwo. Na pewno trzeba grać wystarczająco dobrą jakościowo piłkę, żeby przeciwniczka w łatwy sposób nie mogła skończyć wymiany. Na początku moja piłka była za krótka, dlatego jej było bardzo łatwo przejąć inicjatywę. Pod koniec pierwszego seta i w drugim zaczęłam grać głębszą piłkę i mogłam doprowadzić ten mecz do końca z sukcesem – powiedziała Piter.

– Na każdy turniej przyjeżdżam z założeniem, że chcę wygrać całość, ale koncentruję się na każdym kolejnym meczu. Żadnej przeciwniczki nie można lekceważyć, dlatego krok po kroku, mecz po meczu. Tutaj z fizycznymi siłami nie mam większego problemu, bo jestem bardzo dobrze przygotowana, ale emocje były bardzo duże. Po to żyję, żeby takie emocje przeżywać, dlatego jestem szczęśliwa, że takie były, a ja wyszłam z tego zwycięsko. Jestem osobą, która praktykuje jogę i medytuje. To są moje sposoby. Lubię też w ciszy usiąść i być sama ze sobą. Wieczorem też słucham bardzo dużo muzyki, to bardzo mnie wycisza i pomaga. Dopóki jednak jestem w turnieju, staram się nie wyciszać. Regeneruję się i chcę czuć, że dopóki jestem w turnieju, to muszę troszkę popracować – dodała.

W tegorocznych Mistrzostwach Polski w Tenisie na uczestników czeka rekordowa pula nagród w wysokości 200 tysięcy złotych. Mistrzowie w singlu wyjadą z Bytomia z czekami na 27 tysięcy zł, a finaliści zarobią 14 tys. Natomiast najlepszy debel zgarnie 18 tysięcy złotych do podziału na parę.

– Miło jest zawsze grać w Polsce. Organizatorzy zachęcili nas do udziału bardzo wysoką pulą nagród. Tym bardziej jest miło, kiedy jest o co grać, bo nagrody robią wrażenie. Zresztą cały pomysł na PZT Polish Tour jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla nas po przerwie spowodowanej epidemią. Mamy możliwość grać o punkty i pieniądze w czasie, gdy Tour jest zawieszony. Ale też przygotowywać się do wznowienia międzynarodowych rozgrywek – powiedziała Piter.

Szoszyna w piątek potwierdziła wysoką dyspozycję, którą zademonstrowała już w czerwcu w dwóch pierwszych turniejach PZT Polish Tour. Odniosła wtedy zwycięstwa na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej, a w Szczecinie dotarła do finału, który oddała walkowerem Martynie Kubce. W ćwierćfinale MP Ww Bytomiu wyeliminowała Maję Chwalińską (3.) .

– Fajnie, że te mistrzostwa są tak mocno obsadzone, no i że rozgrywamy tu świetne mecze. Na tym poziomie nawet jak prowadzisz 5:0 w secie, to i tak musisz utrzymać wysoki poziom koncentracji cały czas, bo nikt się nie podda i będzie walczył do końca. Maja jest trudną rywalką, więc jeśli choć na chwilę zwolnisz, to możesz stracić szybko punkty i można mieć kłopoty. To było widać w drugim secie, gdy pomimo problemów z ręką i pomocy medycznej wygrała pierwsze pięć gemów. Ale na szczęście udało mi się zapanować nad sytuacją i wygrałam – powiedziała Szoszyna.

W ostatnim ćwierćfinale Fręch, zawodniczka PZT Team, pokonała Annę Hertel (7) 6:3, 6:0.

Wyniki meczów 1/4 finału:

Katarzyna Kawa (nr 1.) – Weronika Falkowska 6:4, 7:5

Magdalena Fręch (2.) – Anna Hertel (7) 6:3, 6:0

Anastazja Szoszyna (5.) – Maja Chwalińska (3.) 6:2, 1:6, 6:3

Katarzyna Piter (4.) – Joanna Zawadzka 3:6, 6:4, 7:5

Magdalena Fręch (fot. LOTOS PZT Polish Tour)

Pary 1/2 finału:

Kawa (1.) – Piter (4.)

Szoszyna (5.) – Fręch (2.)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Back to top button