Pierwszy dzień bez medalu biało-czerwonych na pływalni w Lublinie.
Sieradzki: Poziom tych mistrzostw jest nieprawdopodobnie wysoki.
Michał Chmielewski zajął piąte miejsce w finale rywalizacji na 100 metrów stylem motylkowym podczas czwartego dnia mistrzostw Europy na krótkiej pływalni w Lublinie. To dopiero pierwszy dzień na tych mistrzostwach bez medalu biało-czerwonych, którzy mają w swoim dorobku cztery krążki.
Chmielewski, mimo, iż zakończył rywalizację poza podium, był zadowolony ze swojego występu. – Jestem bardzo zadowolony, na tej ostatniej dwudziestce piątce trochę zabrakło i będę chciał zobaczyć, co tam nie zagrało. Na pewno odbicie od ściany, więc sądzę, że stać mnie na więcej. Ścigaliśmy się od rana, pływaliśmy na maksa i to też na pewno napędziło ten wynik. Basen jest bardzo szybki, pada wiele rekordów, u nas też rekordów życiowych i rekordów Polski. Dziękuję za doping kibicom, bo naprawdę czułem to wsparcie i bardzo mi się to podoba – mówił Chmielewski. Szósty w tym samym wyścigu był Ksawery Masiuk.
To był jedyny finał z udziałem biało-czerwonych w piątek, a w trzech pozostałych Polacy, niestety bez sukcesu, rywalizowali o awanse do sobotnich finałów. Teoretyczne szanse występu w nich mają Justina Kozan na 200 metrów stylem zmiennym i Kornelia Fiedkiewicz na 100 metrów dowolnym, bo będą pełnić rolę rezerwowych. Kozan bowiem uzyskała dziewiąty czas półfinałów, a Fiedkiewicz dziesiąty.
Na pewno nie zobaczymy reprezentanta Polski w finałowym wyścigu na 100 metrów dowolnym – Kamil Sieradzki uzyskał bowiem jedenasty, a Masiuk szesnasty czas półfinału.
– Kończymy na półfinale, ale jestem z siebie zadowolony, bo to był drugi czas w moim życiu. Trzeba było pływać bardzo szybko, jak na mistrzostwa Europy to jest to wyjątkowy wynik, bo tak trzeba było pływać w mistrzostwach świata, żeby dostać się do finału. To pokazuje ten poziom, jaki tutaj jest w kraulu. Zawodnicy szukają innych bodźców, może innych metod treningowych i ewidentnie idzie to do przodu – mówił Sieradzki.
W sobotę, która będzie przedostatnim dniem mistrzostw na pływalni Aqua Lublin, w sesji porannej kibice będą mogli zobaczyć Adelę Piskorską, Aleksandra Stysia, Aleksnadra Sienkiewicza i Ksawerego Masiuka (50 metrów grzbietowym), Dominikę Sztanderę, Barbarę Mazurkiewicz, Dawida Wiekierę, Jana Gajdę i Jana Kałusowskiego (50 klasycznym), Julię Maik, Kornelię Fiedkiewicz, Katarzynę Wasick, Mateusza Chowańca i Piotra Ludwiczaka (50 dowolnym), Krzysztofa Chmielewskiego, Michała Chmielewskiego, Adriana Jaśkiewicza (200 metrów motylkowym) i Klaudię Tarasiewicz (1500 metrów dowolnym).
W trakcie pierwszych trzech dni Polacy wywalczyli cztery medale – jeden srebrny i trzy brązowe. Mistrzostwa Europy na krótkiej pływalni w Lublinie zakończą się w niedzielę. Z kolei w środę, 10 grudnia, w Aqua Lublin rozpoczną się mistrzostwa Europy masters.
Trzech świetnych Polaków, a tylko dwa miejsca. Na nami „najbardziej polski wyścig” pływackich mistrzostw Europy w Lublinie
To był najbardziej polski wyścig tych mistrzostw! Adrian Jaśkiewicz oraz Michał i Krzysztof Chmielewscy stoczyli pasjonującą walkę o awans do półfinału mistrzostw Europy na krótkiej pływalni w Lublinie na dystansie 200 metrów stylem motylkowym. Zajęli pierwsze trzy miejsca i z powodu reguł ograniczających liczbę zawodników z jednego kraju Jaśkiewicz będzie tylko kibicował kolegom. W półfinale na 50 metrów dowolnym kobiet jest też inna polska kandydatka do medalu Katarzyna Wasick.
Krzysztof, który dopłynął do brzegu jako pierwszy i o jedną setną sekundę wyprzedził brata nie ukrywa, że fakt, iż z trójki Polaków dalej mogło awansować tylko dwóch sprawił, że już od rana musieli mocno popracować w basenie. – Najpierw musimy walczyć między sobą, a później z innymi ludźmi. Pokazaliśmy, że jesteśmy w formie i liczę na dobre występy po południu. Teraz idę na rozpływanie, później jakiś lekki masaż, ale przede wszystkim odpoczynek. Staram się zrelaksować i dobrze odpocząć, żeby być przygotowany do startu – mówił jeden z polskich faworytów do medalu.
Jego brat Michał, który wyraźnie poprawił w sobotę rekord życiowy, był bardzo zadowolony z występu. – Bardzo się cieszę z rekordu życiowego i z tego, że ta druga setka była taka szybko. Przykro, że są takie przepisy, ale to jednak napędziło nas do takiego szybkiego pływania. Z jednej strony Adrian nie ma finału, ale z drugiej ma bardzo mocno poprawioną życiówkę – podkreślił.
Z kolei Jaśkiewicz, który już drugi raz mimo świetnego czasu nie wszedł do półfinału z powodu przepisów, był zadowolony ze swojego występu. Zgodził się jednak z opinią, że jest chyba największym pechowcem mistrzostw w Lublinie.
– Dwa razy mógłbym pływać w półfinale, a myślę, że i w finale. Pokazujemy po prostu, że w delfinie jesteśmy mocni. Miałem bardzo dobrą konkurencję, szczególnie dzisiaj, bo bracia Chmielewscy są wyśmienici. A ja pokazuję, że już ich doganiam i muszą czuć mój oddech na plecach. Szkoda, mogłoby być ciekawie w finale, gdybyśmy mogli pływać we trzech – mówił Jaśkiewicz.
Bardzo dobrze w eliminacjach na 50 metrów stylem dowolnym popłynęła Katarzyna Wasick, która z drugim czasem zameldowała się w finale. – Tak jak chciałam, jestem zadowolona z tego wyścigu, bo to jeden z moich szybszych wyścigów porannych. Mam nadzieję, że teraz będę się rozpędzać – mówiła Wasick, która w piątek wycofała się z rywalizacji na 100 metrów. – Wiadomo, że zmienił się program zawodów. Nigdy tak nie było, że pięćdziesiątka nakładała się z setką kraulem. Dlatego razem z trenerami stwierdziliśmy, że trzeba wybrać, a większe szanse mam na pięćdziesiąt. Wiadomo, że fajnie jest startować wszystkim. I ja też bym chciała we wszystkim startować i zapewnić wszystkim mega dużo emocji. Ale tutaj wiadomo, że walczymy o finały, o medale i trzeba po prostu wybrać najlepsze konkurencje – dodała.
W półfinale mistrzostw Europy jest też najbardziej zapracowana reprezentantka Polski na tych mistrzostwach Kornelia Fiedkiewicz, która już jedenasty raz zaprezentowała się na pływalni. – A ja dalej jestem w stanie pływać na swoim życiowym poziomie, co bardzo mnie cieszy. Naprawdę, to zmęczenie się nawarstwia, ale jestem szczęśliwa z tego, jak jestem w stanie sobie z tym radzić. I każdego poranka przychodzić tutaj gotowa do walki – mówiła dziewiąta zawodniczka eliminacji. W rywalizacji mężczyzn na tym dystansie do półfinału z szesnastym czasem awansował Piotr Ludwiczak.
Z bardzo dobrej strony pokazały się też polskie żabkarki Dominika Sztandera i Barbara Mazurkiewicz, które pewnie awansowały do półfinału – Sztandera z szóstym, a Mazurkiewicz z ósmym czasem.
– Wypełniony poranny cel, żeby zakwalifikować się do półfinału. Trzeba odpocząć jeszcze troszeczkę po tej setce, bo jednak organizm czuje dalej to obciążenie, ale będzie dobrze. Regeneracja i po południu się ścigamy. Pięćdziesiątka jest o tyle specyficzna, że tutaj każdy detal jest bardzo ważny. Nie można poprawić się, tak jak jest możliwe w wyścigu na sto metrów, gdzie można choćby skorygować nawrót. Trzeba wszystko idealnie zrobić, żeby wszystko się udało. I wydaje mi się, że jak na poranny start to poszło bardzo dobrze i po południu wykonam plan. Co jest tym planem? Awans do finału – powiedziała Sztandera.
– Chciałam rano złamać czas trzydzieści sekund i to się udało. Wydaje mi się jednak, że było troszkę błędów. Będę zaraz to analizować z trenerem, ale ogólnie jestem zadowolona. Jak na rano bardzo, bardzo dobry wynik. Pięćdziesiątka w ogóle nie wybacza błędów. Tutaj się liczy tak naprawdę każdy szczegół, więc moim celem jest, by jak najmniej tych błędów popełnić po południu – dodała Mazurkiewicz.
Wśród panów na tym samym dystansie w półfinale popłynie tylko Jan Kałusowski, który był piętnasty. – Zdecydowanie chciałem popłynąć szybciej, a nie tak wejść na styk do półfinału. No, ale finalnie jestem w tym wyścigu, mam swój tor, więc powalczę o to, żeby dostać się do tej najlepszej ósemki i poprawić rekord Polski. Różnice są bardzo małe. W zasadzie dziesięć, dwadzieścia setnych może zadecydować o kilku miejscach w górę czy w dół, więc po południu będę walczył. Jeśli poprawię nawrót i zakończenie to automatycznie złoży się to już na lepszy wynik. Plus oczywiście aura tego półfinału, która mam nadzieję, że mnie poniesie – zaznaczył.
To nie wszyscy polscy pływacy, którzy zapewnili sobie dalszą rywalizację, bo na 50 metrów grzbietowym szesnasta była Adela Piskorska, jedenasty Aleksander Styś, a piętnasty Ksawery Masiuk. Z dalszej rywalizacji odpadło sześcioro Polaków – Aleksander Sienkiewicz na 50 grzbietowym, Dawid Wiekiera i Jan Gajda na 50 klasycznym, Julia Maik i Mateusz Chowaniec na 50 dowolnym oraz Klaudia Tarasiewicz na 1500 dowolnym.
Mistrzostwa Europy w Lublinie zakończą się w niedzielę, ale już w środę wystartują mistrzostwa Europy masters, w których udział weźmie około dwóch tysięcy zawodników. Będzie wśród nich… Katarzyna Wasick, która wystartuje w wyjątkowej sztafecie. – Tak jest, będę na mistrzostwach Europy mastersów i będę prowadziła rodzinną sztafetę, choć nie do końca rodzinną, bo zaprosiliśmy do niej też Paulinę Pedę. Na pewno będzie dużo zabawy i już się nie mogę tego doczekać, tym bardziej, że to będą moje pierwsze zawody masters w Polsce – powiedziała Wasick. Rywalizacja miłośników pływania zakończy się 14 grudnia.



