Spurs kontynuują serię meczów wyjazdowych.
Po wygranej w Orlando przyszło im się zmierzyć z Cleveland Cavaliers. Po bardzo dobrej pierwszej połowie musieli jednak uznać wyższość gospodarzy. Cavs wygrali 130:117.
Jeremy Sochan spędził na parkiecie 25 minut. W tym czasie zdobył 10 punktów (5/7 za 2). Do tego dołożył pięć zbiórek (wszystkie w ataku) i miał jedną asystę, przechwyt oraz stratę.
Sochan pierwsze punkty w spotkaniu zdobył w połowie pierwszej kwarty. Wszedł pod kosz i przepchnął rywala rzucając spod kosza. Spurs prowadzili wtedy 20:14. W kolejnej akcji Jeremy najpierw zebrał piłkę w ataku, a następnie walcząc o kolejną piłkę wymusił faul rywala pod atakowanym koszem. Po wybiciu piłki z autu Jeremy pomógł Vassellowi wyjść na czystą pozycję, ten trafił trójkę i Spurs prowadzili 23:16.
W kolejnej akcji reprezentant Polski znów zaliczył zbiórkę w ataku, którą na punkty zamienił Keldon Johnson. Potem Johnson był faulowany, wykorzystał jeden rzut wolny i Spurs objęli dziesięciopunktowe prowadzenie (26:16).
Kolejne punkty Sochana z pola trzech sekund dały Spurs prowadzenie 30:20, a po 12 minutach gry drużyna Polaka wygrywała 35:30.
W drugiej kwarcie Sochan szybko pojawił się na boisku. Walczył z wyższymi zawodnikami Cavs, ale też utrudniał grę Donovanowi Mitchellowi, rozgrywającemu Cavs. Po jednej z zasłon Sochana Fox zdobył punkty i Spurs prowadzili 48:43 i trener gospodarzy zmuszony był poprosić o czas.
Po przerwie na żądanie Cavs zaczęli odrabiać straty, ale punkty spod kosza zdobył Sochan (50:47), a następnie asystował przy trójce Vassella (53:50). Na przerwę Spurs schodzili z ośmiopunktową zaliczką (72:64). Znakomicie dla Spurs grał Vassell, który w pierwszych 24 minutach zdobył aż 25 punktów (7/10 za 3).
Kluczowa dla wyniku spotkania okazała się jednak trzecia kwarta, którą Cavs zaczęli od serii 11:0, a potem kontynuowali dobrą passę 23:4, co dało im prowadzenie 98:81. W sumie trzecią kwartę wygrali aż 44:19. Przewaga gospodarzy po 36 minutach wynosiła 17 punktów (108:91) i w ostatniej odsłonie kontrolowali przebieg spotkania nie pozwalając rywalom na wyraźne jej zmniejszenie.
W pierwszych 24 minutach Spurs trafili 11 z 24 rzutów z dystansu i wygrali rywalizację o zbiórki 23:18. W drugiej połowie gracze Ostróg nie byli już tak skuteczni z dystansu (4/19 za 3), a Cavs wygrali zbiórki 30:15. W ten sposób ograniczyli możliwość zdobywania punktów przez gości.
Cavs wygrali 130:117. Ich najlepszym graczem był oczywiście Donovan Mitchell, który zdobył 28 punktów i miał 8 asyst. Wspierał go Jaylon Tyson (24 punkty z czego 16 w trzeciej kwarcie). Dla Spurs najwięcej punktów zdobyli Devin Vassell (28 punktów z czego 25 w pierwszej połowie) i De’Aaron Fox (25 punktów).
Ostrogi muszą sobie radzić bez kontuzjowanych Victora Wembanyamy oraz Stephona Castle’a. W tym spotkaniu zabrakło też środkowego Luke’a Korneta.
Dla Spurs był to trzeci mecz w ciągu czterech dni. Teraz czekają ich dwa dni przerwy i mecz w Nowym Orleanie.
Z bilansem 15-7 zespół z San Antonio zajmuje 5. miejsce w konferencji Zachodniej.
Najlepsze akcje Spurs przeciwko Cavs:
Kolejne spotkania San Antonio Spurs:
8/9 grudnia (noc z poniedziałku na wtorek): New Orleans Pelicans – San Antonio Spurs; godz. 2:00
10/11 grudnia (noc z środy na czwartek): Los Angeles Lakers – San Antonio Spurs; godz. 4:00
17/18 grudnia (noc z środy na czwartek): San Antonio Spurs – Washington Wizards; godz. 2:00
19/20 grudnia (noc z piątku na sobotę): Atlanta Hawks – San Antonio Spurs; godz. 1:30



