POLSKA

Dramat. Pies z pragnienia wyskoczył z balkonu. Kotka wyrzucona z drugiego piętra, utopiony pies

Zwierzęta vs ludzie

Policjanci z Debrzna otrzymali zgłoszenie o wyrzuceniu kotki z drugiego piętra z budynku wielorodzinnego w Debrznie (woj. pomorskie).

Funkcjonariusze wezwali na miejsce weterynarza, ustalili świadków oraz mieszkanie, z którego wyrzucono kotkę. Chwilę później zatrzymali 30-letniego mężczyznę, podejrzanego o wyrzucenie zwierzęcia przez okno. Kotka trafiła lecznicy dla zwierząt, natomiast zatrzymany mężczyzna po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Za popełnienie takiego przestępstwa, grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Funkcjonariusze z Debrzna zostali w ubiegłą środę wezwani pod budynek wielorodzinny w Debrznie, gdzie ktoś z okna na drugim piętrze wyrzucił kotkę, która upadła na betonowy chodnik. Policjanci na miejscu ustalili świadków zdarzenia i mieszkanie, z którego wyrzucono kotkę, wezwali również weterynarza. Pod wskazanym mieszkaniem, zastali 30-letniego mężczyznę, który pył gościem właściciela mieszkania, powiedział funkcjonariuszom, że kot sam wypadł z okna, później jednak potwierdził, że wyrzucił go, bo denerwowało go jego miauczenie. Mężczyzna został zatrzymany, badanie trzeźwości wskazało u niego ponad 1,8 promila alkoholu w organizmie.

Na miejscu nie było możliwości zdiagnozowania obrażeń u kotki i jeden z policjantów pojechał z nią do lecznicy w Człuchowie. Tam po prześwietleniu RTG weterynarz stwierdził, że w wyniku upadku z dużej wysokości na betonowy chodnik kotka ma połamane kości kończyn tylnej i liczne potłuczenia, po badaniach została pod opieką weterynaryjną w Człuchowie. Najprawdopodobniej dalszymi losami zwierzęcia zajmie się Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Człuchowie.

Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem, przyznał się do winy. Za popełnienie takiego przestępstwa grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Po kłótni z żoną utopił jej psa

Kiedy 49-letnia mieszkanka gminy Dobczyce wróciła do domu zastała swojego psa martwego na trawniku przed domem. Jej podejrzenia padły na męża, ponieważ zanim wyszła z domu między małżonkami doszło do kłótni o czworonoga. Mąż kategorycznie jednak zaprzeczał, aby miał z tym coś wspólnego. Sprawa znalazła swój finał w dobczyckim komisariacie.

Policjanci Komisariatu Policji w Dobczycach zostali wezwani przez 49 letnią kobietę do jednej z miejscowości gminy Dobczyce. Kiedy wróciła do domu zauważyła, że jeden z jej psów nie żyje. Zanim opuściła dom pokłóciła się z mężem o tego czworonoga. Mężczyzna miał go dosyć, bowiem uciekał poza ogrodzenie, zaczepiał przechodniów i dużo szczekał. 49-latek twierdził jednak, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią psa, tłumacząc się, że znalazł go martwego w beczce wody. To wzbudziło uzasadnione podejrzenia kobiety, która powiadomiła policjantów. Mundurowi, którzy przyjechali nie uwierzyli w tłumaczenia będącego pod wpływem alkoholu mężczyzny. W związku z podejrzeniem iż doszło do przestępstwa zatrzymali go. We wtorek w Komisariacie Policji w Dobczycach podejrzany przyznał się do winy i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze. Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt „Kto zabija, uśmierca zwierzę podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Teraz sprawdzone zostaną również warunki bytowania pozostałych czworonogów jakie zamieszkują z małżeństwem.

Szczeniaki porzucone przy śmietniku

28.07.2019r. w godzinach wieczornych do Straży Miejskiej w Bydgoszczy wpłynęło zgłoszenie o szczeniętach znalezionych przy śmietniku przy ul. GOPR. Na miejsce został skierowany patrol, który przewiózł pieski do lecznicy weterynaryjnej. Sprawę przekazano następnie policji.

Pies z pragnienia wyskoczył z balkonu

Strażnicy patrolujący osiedle Wyżyny w Bydgoszczy zostali zaalarmowani przez mieszkankę ul. Grzymały – Siedleckiego, że na balkonie jednego z pobliskich bloków znajduje się pies, który próbuje z niego wyskoczyć. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż balkon ten był na 4 piętrze. Patrol niezwłocznie skierował się w stronę wskazanego budynku, gdzie zastał młodego Amstaffa… biegającego już w najlepsze po chodniku. Zwierzę bez trudu zostało pochwycone przez strażniczkę i po napojeniu natychmiast przewiezione do lecznicy weterynaryjnej. Pomimo, że pies był wychudzony, badanie weterynaryjne nie potwierdziło obrażeń bezpośrednio zagrażających zwierzęciu i dlatego umieszczono go w schronisku. Ponieważ wstępne ustalenia mogą wskazywać, iż pies był pozostawiony na balkonie przez kilka dni bez dostępu do wody i pożywienia, sprawę przekazano Policji celem przeprowadzenia dalszych czynności w kierunku naruszenia przez właściciela ustawy o ochronie zwierząt.

Wyrzucił pisklęta – wpadł w ręce policjantów

Policjanci z VIII Komisariatu KMP w Łodzi zatrzymali 29-letniego mieszkańca Łodzi, który wyrzucił dwa pisklęta z poddasza kamienicy mieszczącej się w dzielnicy Łódź-Górna. Ptaki nie przeżyły, a o bulwersującej sprawie powiadomieni zostali funkcjonariusze. Policjanci z pomocą świadków bardzo szybko ustalili mężczyznę odpowiedzialnego za ten bezduszny czyn.

25 czerwca 2019 roku policjanci pełniący służbę na terenie dzielnicy Łódź-Górna otrzymali od dyżurnego zgłoszenia dotyczące aktu przemocy nad zwierzętami. Z relacji naocznych świadków zdarzenia wynikało, że młody mężczyzna kilkanaście minut wcześniej wyrzucił dwa pisklęta z poddasza kamienicy. Następnie, okaleczone ptaki sprzątnął łopatą i pozostawił pod drzewem, doprowadzając do ich śmierci. W trakcie rozmowy świadków z mundurowymi, podejrzany pojawił się pod kamienicą, gdzie doszło do popełnienia przestępstwa. Mężczyzna początkowo negował swój udział w zdarzeniu jednak po jakimś czasie przyznał się do wyrzucenia piskląt. 29-latek, który nie był karany za podobne przestępstwa usłyszał zarzut dot. znęcania się nad zwierzętami. Teraz grozi mu za to nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

Ptaki chronione są na podstawie przepisów Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt. Bezpodstawne zabijanie, bądź inne formy znęcania się zwierzętami zagrożone są karą nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Widząc osoby, które krzywdzą zwierzęta nie bójmy się zareagować oraz powiadomić o tym odpowiednie służby: Policję, bądź Straż Miejską.

Dzięki informacji od świadka policjanci wyciągnęli psa z rozgrzanego auta

Gdańscy policjanci, dzięki informacji od świadka wyciągnęli z nagrzanego i zamkniętego auta psa, którego właścicielka zostawiła na co najmniej godzinę w samochodzie. Pies leżał wycieńczony na siedzeniu. Policjanci przypominają: Nie bądźmy obojętni! Gdy zauważymy zwierzę znajdujące się w sytuacji zagrażającej jego życiu lub zdrowiu poinformujmy policjantów, dzwoniąc pod numer tel. alarmowego 112.

Gdańscy policjanci zostali zaalarmowani o tym, że w stojącym na parkingu samochodzie od dłuższego czasu jest pozostawiony bez opieki pies, który według zgłaszającego jest wycieńczony. Zgłaszający powiedział policjantowi, że na początku zwierzę reagowało szczekaniem na każde jego podejście do samochodu, potem było widać, że jest coraz słabsze i osowiałe. Mężczyzna na początku sam na własną rękę próbował znaleźć właściciela, szukając go w pobliskich sklepach. Gdy stało się to bezskuteczne zaalarmował policjantów.

Policjanci, którzy przyjechali na interwencje sprawdzili do kogo należy auto, ale z uwagi na brak możliwości skontaktowania się z jego właścicielką oraz z uwagi na stan, w którym znajdował się pies, funkcjonariusze podjęli decyzję o rozbiciu szyby i wyciągnięcia zwierzęcia z rozgrzanego samochodu.

Gdy pies był już bezpieczny, policjanci przeprowadzili go w zacienione miejsce, podali wodę i wezwali lekarza weterynarii. Lekarz sprawdził kondycję psa i stwierdził, że ma on oznaki wycieńczenia, ale jednocześnie zapewnił że podanie zwierzęciu odpowiedniej dawki wody powinno mu pomóc.

Podczas policyjnej interwencji do samochodu przyszła właścicielka czworonoga, która została przesłuchana przez policjantów. Jeżeli zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wykaże, że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem właścicielka samochodu naraziła psa na utratę życia lub zdrowia, naruszając przepisy ustawy o ochronie zwierząt, grozić jej może kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet do dwóch lat więzienia.

Warto wiedzieć, że gdy temperatura na zewnątrz sięga 30 stopni Celsjusza, to temperatura wewnątrz pojazdu pozostawionego na słońcu wzrosnąć może nawet do 90 stopni Celsjusza, co dla pozostawionego w nim zwierzęcia może oznaczać śmierć. Wewnątrz samochodu nie ma cyrkulacji powietrza, która umożliwiałaby zwierzęciu swobodne oddychanie. Nawet miska z wodą nie umożliwiłaby psu oddychania, a jedynie może ona zapobiec odwodnieniu, o ile zwierzę będzie chciało pić ciepłą wodę.

Pamiętajmy:

– Nie zabierajmy ze sobą zwierząt w podróż samochodem, jeśli planujemy załatwianie różnych spraw i wiemy, że nie będziemy mogli ze sobą zabrać zwierzęcia. Często takie osoby tłumaczą się, że wyszły tylko na chwilę, aby zrobić zakupy lub coś załatwić, albo że zostawiły w samochodzie uchyloną szybę. Nawet w ten sposób naraża się pozostawione zwierzę na zagrożenie – uchylona szyba nie poprawi cyrkulacji gorącego powietrza wewnątrz pojazdu, a pozostawienie szczeliny zachęca psa do tego, by wkładał tam pysk poszukując źródła „powiewu”. Wcale też nie trzeba długiego czasu, aby zwierzę mogło ulec przegrzaniu, odwodnieniu, udarowi czy nawet uduszeniu.

– Pamiętajmy, że jeśli funkcjonariusze stwierdzą, że dłuższe pozostawanie psa w aucie zagraża jego życiu, mają prawo użyć wszelkich środków, umożliwiających wydostanie go z pojazdu – włącznie z wybiciem szyby.

– Nieodpowiedzialnemu właścicielowi czworonoga grozi mandat karny, a w szczególnych przypadkach nawet zarzuty karne za znęcanie się nad zwierzęciem.

– Nie bądźmy obojętni! Gdy zauważymy zwierzę znajdujące się w sytuacji zagrażającej jego życiu lub zdrowiu poinformujmy policjantów, dzwoniąc pod numer tel. alarmowego 112.
(KWP)

Tagi
Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

avatar
Close