Katerina Siniakova została mistrzynią turnieju WTA 125 Polish Open – Narodowy Puchar Polski 2025.
W sobotnim finale Czeszka (nr 3. w drabince) pokonała 6:1, 6:2 Szwajcarkę Viktoriję Golubic (nr 4.).
Mecz zamykający trzecią edycję imprezy rangi WTA 125 organizowanej przez Polski Związek Tenisowy trwał 78 minut i był właściwie spektaklem jednej aktorki. Siniakova od początku do końca kontrolowała sytuację na korcie, prowadziła wymiany, była precyzyjniejsza i niesamowicie skoncentrowana na każdym punkcie.
Natomiast Golubic, choć jak zwykle urzekała pięknym klasycznym backhandem jednoręcznym, to sprawiała wrażenie nieco zmęczonej trudami całego turnieju. Spędziła na korcie więcej czasu, tracąc w drodze do finału dwa sety. Czeszka tylko jednego, ale też w ćwierćfinale jej rywalka skreczowała po gemie otwierającym drugą partię.
– Ten turniej był dla mnie bardzo ważny, bo potrzebowałam ogrania na twardych kortach przed wylotem do Stanów Zjednoczonych. Rozegrałam tu pięć meczów, wszystkie wygrałam prezentowałam dobry tenis, szczególnie w dzisiejszym finale. No i zdobyłam też sporo punktów do rankingu, co pozwoli mi poprawić swoją pozycję – powiedziała Siniakova, aktualna wiceliderka deblowej klasyfikacji WTA.
Czeszka jest dziesięciokrotną zwyciężczynią turniejów wielkoszlemowych w deblu (wygrała też raz w mikście), ale też aktualną mistrzynią olimpijską w grze podwójnej z Tokio (2020) i mieszanej z igrzysk w Paryżu (2024). Spędziła 161 tygodni na prowadzeniu w deblowym rankingu WTA.
– Wiadomo, że lepsze wyniki osiągam w deblu i w nim mam wyższy ranking. Ale zależy bardzo na utrzymaniu jak najwyższej pozycji w singlu, gwarantującej pewne miejsce w drabinkach Wielkiego Szlema. Chociaż tak naprawdę zależy mi na powrocie do Top 50, żebym jednocześnie mogła zgłaszać się w singlu i deblu do turniejów WTA 1000, bez konieczności gry w eliminacjach – dodała.
Siniakova świetnie weszła w mecz, wygrywając łatwo pierwsze cztery gemy. Szwajcarce udało się przerwać tę serię i utrzymać podanie na 1:4. Okazało się, że był to jedyny gem wywalczony przez nią w pierwszej partii. Ale w ostatnim stawiła poważny opór, broniąc trzy z czterech piłek setowych.
Po 31 minutach gry Czeszka była już w połowie drogi do tytułu w trzeciej edycji WTA 125 Polish Open. To odrobinę ją rozluźniło i na otwarcie drugiej partii musiała się natrudzić, zanim utrzymała podanie na 1:0, broniąc po drodze dwa break pointy.
Golubic zdołała wyrównać na 1:1, ale trzy następne gemy padły łupem Kateriny, która odskoczyła szybko na 4:2 dzięki przewadze jednego breaka.
Przy stanie 5:2 Siniakova wyszła na prowadzenie 40-0 przy serwisie rywalki, ale wykorzystała dopiero drugiego meczbola po godzinie i 18 minutach.
Zwycięstwo w grze podwójnej w tegorocznej edycji WTA 125 Polish Open odniosła Weronika Falkowska (PZT Polish Tour/KS Górnik Bytom) w parze Czeszką Dominiką Salkovą. W finale okazały się lepsze od polsko-holenderskiej pary Martyna Kubka (PZT Team/WKT Mera Warszawa) i Isabelle Haverlag.



