Polacy wygrali 3:0 z Niemcami w swoim pierwszym meczu turnieju United Cup.
Nasza drużyna dwie poprzednie edycje imprezy kończyła na finale.
Rywalizacja w Sydney rozpoczęła się od trzęsienia ziemi, bo wracający na zawodowe korty po siedmiu miesiącach pauzy Hubert Hurkacz pokonał 6:3, 6:4 Aleksandra Zvereva, czyli trzeciego zawodnika rankingu ATP. Polak – choć niektórzy obawiali się, że może być na korcie nieco „zardzewiały” – odniósł jedno z najbardziej efektownych zwycięstw w singlowej karierze.
Nasz tenisista grał rozsądnie i skutecznie, wytrzymywał długie wymiany oraz imponował podaniem. Hurkacz w dziesięciu gemach serwisowych miał aż 21 asów. Zverev był tak zirytowany przebiegiem spotkania, że w pewnym momencie roztrzaskał rakietę o kort.
Wrocławianin dał drużynie prowadzenie, a zwycięstwo zapewniła Polakom Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA wygrała z Evą Lys 3:6, 6:3, 6:4 po zaciętym spotkaniu z 15 przełamaniami. Niemka, która ma za sobą najlepszy sezon w zawodowej karierze, zagrała na wysokim poziomie. Była skuteczna, nie bała się ryzyka i walczyła z naszą tenisistką przez 2,5 godziny.
– To nie była łatwa rywalka jak na pierwszy mecz sezonu. Cieszę się, że wygraliśmy i prowadzimy. To dużo znaczy. Hubiemu należy się duży aplauz, bo nie grał przez siedem miesięcy, a teraz wyszedł na kort i był nieustraszony. Za nami naprawdę pozytywny dzień – mówi Świątek.
Spotkania singlowe rozstrzygnęły losy meczu, a wisienką na torcie był mikst. Świątek oraz Hurkacz, pierwotnie zgłoszeni do gry, mogli odpocząć, a kapitan Mateusz Terczyński delegował na kort Jana Zielińskiego i Katarzynę Kawę. Nasi zawodnicy pokonali Zvereva oraz Siegemund 7:6, 6:3.
Zwycięstwo 3:0 oznacza, że Polacy są o krok od awansu do ćwierćfinału. Nasza drużyna w drugim meczu fazy grupowej zmierzy się z Holendrami, którzy wcześniej ulegli 0:3 Niemcom. Początek spotkania w nocy z wtorku na środę o 0.30 czasu polskiego.



