REPREZENTACJATENIS

BJK Cup w Gorzowie. Martyna Kubka i Katarzyna Kawa o grze w reprezentacji

Polskie tenisistki

BJK Cup w Gorzowie – Martyna Kubka: w drużynie gram powyżej swojego poziomu.

Martyna Kubka (PZT Team/WKT Mera Warszawa) po raz drugi w tym roku wystąpi w reprezentacji Polski. Tym razem zobaczymy ją w turnieju kwalifikacyjnym grupy B Billie Jean King Cup w Arenie Gorzów (14-16 listopada).

– Zagrałam już trzy mecze deblowe w drużynie i mam nawet dodatni bilans, więc przetarcie na pewno jest (śmiech). Bardzo lubię te tygodnie reprezentacyjne, bo różnią się od codzienności w Tourze. Zawsze jestem też gotowa do gry, kiedy przychodzi powołanie, bo to dla mnie ogromna duma. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na ten moment bardziej prawdopodobny jest mój występ w deblu, ale jeśli będzie trzeba, jestem gotowa także zagrać w singlu. Na pewno w Gorzowie będą pełne trybuny, podobnie jak w Radomiu. To zawsze trochę większy stres i presja, bo tylu kibiców nie ma na turniejach ITF, więc emocje są ogromne. Ale trybuny też niosą. Zazwyczaj w meczach dla Polski gram powyżej swojego poziomu, więc mam nadzieję, że tak będzie i tym razem  – powiedziała Kubka.

Martyna po raz pierwszy została powołana do reprezentacji w listopadzie 2022 roku, gdy Polki po raz pierwszy występowały w BJK Cup Finals. W Glasgow nie wyszła na kort w grupowych meczach przeciwko zespołom USA i Czech. Zadebiutowała dokładnie rok później w Sewilli, właśnie w finałowym turnieju.  w spotkaniu z Hiszpanią zagrała w deblu u boku Katarzyny Kawy (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała). Zdobyły wówczas punkt na 1:2.

– Kto wie, może tu w Gorzowie znowu z Kasią stworzymy zgrany duet. W kwietniu dwukrotnie wystąpiłam w deblu z Mają Chwalińską. Wygrałyśmy ze Szwajcarkami, no i przegrałyśmy w dwóch tie-breakach z mocnymi ukraińskimi siostrami Kiczenok. Ale jestem zadowolona z tego występu i bardzo liczę na kolejne doświadczenia w grze w reprezentacji w tym tygodniu – dodała zawodniczka  PZT Team., która ma na koncie już 28 wygranych turniejów w deblu w zawodowym Tourze.

Martyna Kubka (fot. Andrzej Szkocki)

Cztery z nich odniosła w obecnym sezonie, w tym dwa – tydzień po tygodniu – pod koniec października w halowych turniejach ITF W75 w Hamburgu i ITF W35 w ITF W35 w Villeneuve d’Ascq. Warto przypomnieć, że w 2024 roku odniosła aż dziesięć zwycięstw w grze podwójnej, w tym w WTA 125 Polish Open organizowanym przez Polski Związek Tenisowy na kortach Legii Warszawa, w parze z Weroniką Falkowską (PZT Team/KS Górnik Bytom).

– To co zrobiłam w zeszłym roku było właściwie nie do powtórzenia, więc pod tym względem byłam przygotowana, że może być trudniej. Ale myślę, że rankingowo utrzymuję się mniej więcej w podobnym miejscu, raz jest trochę wyżej, raz niżej, wiadomo, punkty raz się zdobywa, raz spadają. Skupiając się głównie na singlu i grając turnieje ITF różnych kategorii, ciężko byłoby jeszcze awansować w deblu. Mimo to ranking w okolicach 150. miejsca i tak mnie cieszy, bo debel na ten moment nie jest moim priorytetem. Może kiedyś to się zmieni, ale obecnie skupiam się na singlu i staram się utrzymywać poziom debla na dobrym poziomie, żeby w razie decyzji o zmianie mieć solidny punkt startowy. Poza tym po prostu lubię debla i dobrze się w nim odnajduję – uważa Kubka.

– Jeśli chodzi o singla, to na pewno mam w tym roku dobry bilans meczów, wygrywam sporo spotkań, co dodaje mi pewności siebie. Rankingowo może jeszcze nie widać dużego skoku, ale czuję, że zrobiłam progres, szczególnie w ostatnich miesiącach. W lipcu właściwie mój cały sztab trenerski się zmienił, a także miejsce treningowe. Zaczęłam trenować w Piatti Tennis Center we Włoszech. Na razie byłam tam kilka razy, ale planuję spędzać tam dużo czasu. Oczywiście nie tylko tam, bo czasami będę też trenować w Warszawie, bo pewne elementy treningowe mogę wykonywać tylko tutaj. Jednak myślę, że obecnie właśnie Włochy staną się moim głównym miejscem treningowym – dodaje.

Martyna pierwszy singlowy tytuł wywalczyła w 2023 roku w imprezie ITF W15 w Szarm el-Szejk, a w tym sezonie wygrała dwa kolejne turnieje tej rangi w Keyseri i Lehmen.

– Widzę dużą poprawę w grze i myślę, że wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Nie mogę się już doczekać presezonu, bo wiem, że czeka mnie tam solidna praca, która – mam nadzieję zaprocentuje w przyszłym roku, szczególnie przygotowanie fizyczne. Pracują tam naprawdę świetni fachowcy, między innymi aktualny trener przygotowania motorycznego Novaka Djokovicia. Mają bardzo profesjonalne podejście i ich spojrzenie na mój rozwój naprawdę mnie przekonuje. Idę w to w stu procentach. Tenisowo pracujemy nad regularnością i solidnością i tu też widzę u siebie wyraźną poprawę – tłumaczy Kubka.

Po występie w reprezentacji Polski w Gorzowie tenisistka PZT Team planuje jeszcze kilka turniejowych startów, zanim rozpocznie przygotowania do kolejnego sezonu. Będą to występy w hali, na twardych kortach.

– Gra na twardych kortach to mój świadomy wybór. W tym roku nie grałam żadnego turnieju międzynarodowego na mączce. Zdecydowanie wolę twarde nawierzchnie, bo one najbardziej sprzyjają mojej ofensywnej grze, ale też dominują w Tourze przez większość sezonu. Chciałabym w przyszłości grać w turniejach wielkoszlemowych, a tylko jeden z nich jest grany na ziemi, pozostałe na szybkich kortach, w tym jeden na trawie, która też bardzo mi odpowiada. Jednak w zawodowym cyklu mączki jest stosunkowo mało, może dwa i pół miesiąca ledwie – powiedziała Kubka, zajmująca obecnie 359. pozycję w singlowym rankingu WTA i 151. w deblowym.

– To już jest końcówka i bronię jeszcze trochę punktów, więc trudno się spodziewać jakiegoś skoku. Ale bardzo liczę, że uda mi się we Włoszech dobrze przepracować presezon i dobrze rozpocząć przyszłoroczne starty. Bardzo chciałabym w przyszłym sezonie osiągnąć ranking, który pozwoli mi grać w eliminacjach turniejów Wielkiego Szlema. To jest mój cel. Najbardziej marzy mi się Australian Open albo Wimbledon, bo to to moje ulubione turnieje, ale oczywiście nie pogardzę żadnym. Pracuję właśnie po to, żeby wejść na ten poziom gry i wierzę, że to już niedługo się uda – dodała.

W reprezentacji Polski powołanej przez kapitana Dawida Celta na turniej kwalifikacyjny grupy B BJK Cup w Arenie Gorzów (14-16 listopada) znalazły się także: wiceliderka rankingu WTA Iga Świątek oraz zawodniczki PZT Team Katarzyna Kawa i debiutantka Linda Klimovicova (obie BKT Advantage Bielsko-Biała).

Polskie tenisistki już w piątek (14 listopada) spotkają się z Nowo Zelandkami, które dzień później czeka mecz z Rumunią. W niedzielę Polki zagrają z Rumunkami.

BJK Cup w Gorzowie – Katarzyna Kawa: wciąż chcę być najlepsza

Katarzyna Kawa (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała) ma za sobą wyjątkowe wspomnienia z gry w reprezentacji Polski. W turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gorzowie Wlkp. zgromadzi kolejne.

Jakie jest najprzyjemniejsze wspomnienie Katarzyny z występów w reprezentacji narodowej? W sumie nie trzeba daleko szukać, bo w najbliższą niedzielę minie dokładnie rok od tego zdarzenia. Wówczas, była to noc z soboty na niedzielę, a wygrany mecz debla Kawa-Świątek z liderką rankingu WTA Kateriną Siniakovą i Marie Bouzkovą dał Polkom historyczny awans do półfinału BJK Cup Finals. Po meczbolu polscy kibice odśpiewali głośne „sto lat”.

– Zdecydowanie to były wyjątkowe urodziny i chyba nie do powtórzenia, a sto lat, jakie usłyszałam na korcie, gdy tylko ludzie się dowiedzieli o moich urodzinach, po prostu niezapomniane. Najbardziej budujące dla mnie było to, że wyszłam na kort w gronie bardzo mocnych zawodniczek i udźwignęłam presję, a to dało mi bardzo dużo pewności siebie. Kilka razy byłam powoływana do reprezentacji, rozegrałam parę meczów, w singlu i deblu, nawet w BJK Cup Finals. Ale wciąż jakąś tam presję człowiek przerabia przy każdym takim występie, a tu wiadomo, szykuje się komplet widzów, jak słyszałam. Ja bardzo lubię taką atmosferę, gdy trybuny są pełne – wspomina Kawa, która w ostatnich sezonach jest jednym z filarów reprezentacji narodowej w BJK Cup.

Katarzyna ma za sobą siedem nominacji do drużyny narodowej, a rozegrała w niej 12 meczów. Ich bilans wynosi 5–7, w tym w singlu 1-3 i w deblu 4–4.  Ostatnio mogliśmy ją oglądać w Radomskim Centrum Sportu, w którym w kwietnio rozegrano podobny turniej kwalifikacyjny BJK Cup. Wygrały go Ukrainki, przed Polkami i Szwajcarkami.

– Myślę, że ostatnio nabrałam trochę więcej dystansu do niektórych spraw. Na pewno taką moją wadą przez długie lata była niecierpliwość, bo chciałam wszystko już na teraz. W tym roku gdzieś nabrałam bardzo dużo cierpliwości i wydaje mi się, że to jest naprawdę cenne doświadczenie w sporcie. Osobiście nie czuję swojego wieku, może dlatego, że zaczęłam troszkę później pracować na dużym obciążeniu. Także nawet patrząc w PESEL nie będę sobie wmawiać, że źle się czuję, skoro się czuję dobrze. Wydaje mi się, że moja regeneracja jest na dobrym poziomie. Gram w turniejach więcej niż dwudziestolatki, nie mam kontuzji. Mam świetnych trenerów, którzy dbają o to, żebym miała odpowiednią ilość wypoczynku, bo ja sama nie mam bezpieczników w sobie, po prostu gram, gram dopóki nie umrę – tłumaczy Kawa.

Katarzyna Kawa (fot. Andrzej Szkocki)

Od kilku miesięcy zawodniczka PZT Team pracuje z Maciejem Domką, asystentem kapitana reprezentacji Polski w BJK Cup, który również jest obecny w Gorzowie Wlkp. Podczas treningów w Arenie Gorzów widać, ze sporo uwagi poświęcają na doskonalenie serwisu.

– Wiemy, że serwis jest kluczowy dla mojej gry. A Maciek ma świetne oko, jeżeli chodzi właśnie o technikę, o drobiazgi i potrafi bardzo dobrze wytłumaczyć, co ja mam zrobić lepiej, także czuję, że naprawdę zrobiłam ogromne postępy i dziś mamy kolejne cele, jeśli chodzi o serwis, czyli jego ustabilizowanie. Ale Maciej też uczy mnie takiej świadomości gry, bardzo dużo rozmawiamy, czasem godzinami i mamy o czym rozmawiać, a widać, że chce do mnie mówić moim językiem, żebym ja to zrozumiała. Te rozmowy nie są łatwe, bo często docierają do mnie rzeczy, których chciałabym nie widzieć, ale jestem już na takiej drodze, że po prostu to biorę i przestaję tego unikać – twierdzi Kawa.

Kasia jest obecnie 123. w singlowym rankingu WTA i ma duże szanse, żeby wystąpić właśnie w grze pojedynczej w piątkowym spotkaniu reprezentacji z Nową Zelandią i niedzielnym z Rumunią (początek obydwu o godz. 15.00).

– U mnie chyba nic się nie zmieniło od początku kariery, bo mam spory problem z wyznaczaniem sobie rozsądnych celów. Jak są rozsądne cele, to się człowiekowi nie chce wstać z łóżka, więc ja niezmiennie chcę być najlepsza i robię wszystko najlepiej jak potrafię. Pracuję ciężko i po prostu jestem w stanie znosić wiele cierpienia tylko dlatego, że moje marzenia są duże. Jakby były średnie, to by mi się średnio chciało. Więc to jest takie naturalne dla mnie – powiedziała Kawa.

– Jeśli chodzi o satysfakcję, to na pewno nie czerpię jej z rankingu, tylko z wewnątrz siebie. To jest jakieś poczucie spełnienia, że sięgam po swoje marzenia i robię to każdego dnia. Jak boli, jak nie boli, wykonuję każdy trening i to daje mi satysfakcję, że zderzam się ze swoimi różnymi słabościami, demonami i tak dalej i to daje mi satysfakcję. Ale nie ma takiej cyferki w rankingu, która by mi dała satysfakcję, bo ja tę satysfakcję już mam, a chcę być po prostu najlepsza – dodała z wyraźnym rozbawieniem.Udziałem w turnieju kwalifikacyjnym BJK Cup w Gorzowie Wlkp. Kawa nie zamyka tegorocznych startów. Poprzedni sezon zakończyła dość późno, bo w połowie grudnia, występami w Ameryce Płd., gdzie osiągnęła w singlu finał w turnieju WTA 125 w Buenos Aires, a także triumfowała w deblu razem z Mają Chwalińską (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała).

– W tym roku nie będzie powtórki z Ameryki Południowej, bo to mocno rozbija sezon, a ja bym chciała rozpocząć bardziej wypoczęta w styczniu w Australii. Dlatego tym razem planuję zagrać jeszcze dwa turnieje w grudniu, w Dubaju i we Francji, a ten okres przygotowawczy rozbić sobie na dwie tury – zapowiada.

Oprócz Kawy w reprezentacji powołanej na turniej BJK Cup w Gorzowie znalazły się: wiceliderka rankingu WTA Iga Światek oraz zawodniczki PZT Team Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała) i Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa).

BJK Cup w Gorzowie – tenisistki trzech reprezentacji gotowe do gry

Reprezentacje Polski, Rumunii i Nowej Zelandii w dobrych nastrojach przystępują do gry w turnieju kwalifikacyjnym grupy B Billie Jean King Cup w Arenie Gorzów, o czym przekonały nad w trakcie Media Day.

Reprezentacja Polski jest najwyżej notowana w rankingu narodowych drużyn prowadzonym przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF) – na dziewiątym miejscu na świecie. Iga Świątek oraz zawodniczki PZT Team Katarzyna Kawa, Linda Klimovicova (obie BKT Advantage Bielsko-Biała) oraz Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa) wystąpią w Gorzowie Wielkopolskim przed pełnymi trybunami, bowiem bilety na ich mecze sprzedały się już dawno temu.

Zanim w piątek spotkają się z Nową Zelandią, podzieliły się swoimi spostrzeżeniami z dziennikarzami. Oto do powiedziały tenisistki i kapitan drużyny Dawid Celt:

Iga Świątek

– Cieszę się bardzo, że pomimo tak napiętego kalendarza jestem tutaj, bo granie dla reprezentacji jest czymś wyjątkowym, a atmosfera jest zupełnie inna niż w Tourze. Właśnie skończyłam etap sezonu WTA i w pełni mogę się skoncentrować na tym, co dzieje się tutaj, nie myśląc na przykład o tym, że jeszcze mam tyle turniejów do zagrania po. To też mi pomaga i czuję większą swobodę, więc w pełni mogę się skupić właśnie na reprezentacji przez ten tydzień. Bardzo się cieszę, że tu jestem. Tym bardziej, że właściwie od momentu jak dowiedzieliśmy, że ten mecz będzie w Polsce, to planowaliśmy, że tu zagram. Jedyne, co mogło stanąć na przeszkodzie, to zdrowie, ale jestem zdrowa, więc mam nadzieję, że pokażemy tu jak najlepszy tenis i ludzie z całej Polski przyjadą.

W sumie od przyjazdu byłam tylko w jednej z kawiarni z kotkami, bardzo mi się podobało, ale właściwie więcej nie byłam w stanie zobaczyć, bo mimo wszystko wciąż trenujemy. Skupiłam się tutaj bardziej na tym, żeby się przygotować dobrze do tej rywalizacji i też odpocząć praktycznie po całym sezonie. Ale bardzo się cieszę, że mogę być w mieście, w którym nigdy nie byłam, bo to się nie zdarza często. W sumie mało zobaczyłam też w Polsce przez to, że cały czas podróżuję w Tourze.

Sama hala mi się podoba, jest nowa, zadbana, bardzo czysta i jasna. Kort jest wolny, zupełnie inny niż w Rijadzie, więc cieszę się, że przyjechałam tu troszkę wcześniej. Przede wszystkim piłki są bardzo wolne i ciężkie, więc właściwie jest to prawie 180 stopni w porównaniu do tego, co miałam tydzień temu w WTA Finals.

Katarzyna Kawa

– Wolałabym, żeby moje lata nie były liczone, ale widać mam po prostu urodziny w dobrym terminie. Jeśli więc przed nimi mogę sobie czegoś zażyczyć, to przede wszystkim zdrowia dla nas wszystkich i i tego, żeby to było naprawdę fajne widowisko. Na pewno każda z nas da z siebie wszystko, więc oczywiście mogę nam życzyć zwycięstwa. Przed rokiem tuż po północy rozpoczęłam urodziny od ważnego zwycięstwa nad mocnym czeskim deblem i wywalczenia awansu do półfinału w BJK Cup w Maladze. Wierzę, że również tutaj będę miała powody do radości po końcowym zwycięstwie naszej drużyny. 

Martyna Kubka

– Granie dla reprezentacji to zawsze jest dla mnie wielka duma i radość, dlatego cieszę się, że po raz kolejny zostałam powołana do drużyny. No i na pewno zdecydowanie dam z siebie wszystko. Jestem gotowa wystąpić w każdym meczu, także mam nadzieję, że mecze potoczą się po naszej myśli. Co prawda od jakiegoś czasu mieszkam w Warszawie, ale na pewno z rodzinnej Zielonej Góry nie mam tu daleko i to wciąż jest województwo lubuskie. Domyślam się, że przyjedzie tu mi kibicować cała rodzina i sporo znajomych.

Linda Klimovicova

To dla mnie wielki zaszczyt tu grać po raz pierwszy w reprezentacji Polski. Jestem bardzo podekscytowana i zrobię co jest w mojej mocy dla dobra drużyny. Mam za sobą bardzo dobry sezon i jestem zadowolona ze swojej gry. Mam nadzieję, że będę mogła to udowodnić grając w drużynie.

Kapitan Dawid Celt

– Przez te kilka dni udało się sporo informacji zgromadzić o rywalkach, więc myślę, że pod tym względem jest ok. Ale już abstrahując od tych informacji, myślę, że musimy podejść do tego turnieju w taki sposób, żeby się jak najbardziej skoncentrować na sobie, postarać się jak najlepiej przygotować na mecze i po prostu pokazać naszą jakość podczas tego weekendowego turnieju. Absolutnie też żadnych rywalek nie lekceważymy.

Jesteśmy już na tyle doświadczeni i wiemy, że jeżeli chodzi o te rozgrywki drużynowe, rankingi odgrywają mniejszą rolę, a zupełnie inne czynniki są istotne. Choćby to jak kto sobie radzi ze stresem, jak radzimy sobie z presją, z tym, że jest pełna hala kibiców. Obie drużyny może na papierze nie wyglądają w tej chwili jakoś bardzo groźnie, ale tak jak powiedziałem, papier nie gra. My jesteśmy tego świadomi i podejdziemy do tych meczów skoncentrowani w stu procentach.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button