2 stycznia br. w miejscowości Rząsiny doszło do zdarzenia drogowego z udziałem nietrzeźwego kierującego.
Zgłoszenie, które wpłynęło do stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim, doprowadziło służby ratunkowe do nietypowej sytuacji. Pojazd uczestniczący w zdarzeniu został już „uprzątnięty” z miejsca wypadku.
W godzinach popołudniowych na stanowisko kierowania lwóweckiej komendy wpłynęło powiadomienie z telefonu komórkowego o wypadku drogowym. Niezwłocznie na wskazane przez system współrzędne geograficzne skierowano służby ratunkowe.
Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ze zdziwieniem stwierdzili, że pojazd, który według zgłoszenia miał znajdować się w rowie, jest oddalony o około 100 metrów. Jak okazało się, 32-letni mieszkaniec powiatu lwóweckiego, kierujący samochodem marki Ford, wpadł w poślizg i zjechał do rowu. Mężczyzna, chcąc jak najszybciej usunąć pojazd z miejsca zdarzenia, poprosił inną osobę o jego odholowanie. Mimo że samochód nie znajdował się na kołach, był ciągnięty „na dachu”.
Spieszył się po pijackiej jeździe. Auto odholował… ciągnąc je na dachu
Więcej 👇https://t.co/CNr8xyb3gd#policja pic.twitter.com/I8NmOFmJyl
— Kronika24.pl (@Kronika24pl) January 5, 2026
Powodem pośpiechu był fakt, że kierujący znajdował się pod wpływem alkoholu. Przeprowadzone przez policjantów badanie alkomatem wykazało blisko 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnej celi.
Po wytrzeźwieniu 32-latek usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Za coś takiego powinno być DOŻYWOCIE! Polskie prawo jest zbyt pobłażliwe, by odstraszać pijaków za kierownicą.
Policja po raz kolejny apeluje o rozsądek i przypomina, że prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia – zarówno kierującego jak i innych uczestników ruchu drogowego.



