LEKKOATLETYKAREPREZENTACJA

Tokio. Ruszyły lekkoatletyczne mistrzostwa świata. Polacy z dobrymi wynikami

Japonia

Bardzo dobre wyniki reprezentantów Polski w chodzie, pełen dramaturgii i szczęśliwego zakończenia występ w eliminacjach pchnięcia kulą Konrada Bukowieckiego i awans do finału polskiej sztafety mieszanej 4×400 metrów.

To najważniejsze wydarzenia dla reprezentacji Polski z pierwszej sesji rozpoczętych w sobotę w Tokio mistrzostw świata w lekkiej atletyce.

Pierwszą konkurencją, w której rozdano medale w Tokio, była rywalizacja w chodzie sportowym na dystansie 35 kilometrów. Wśród pań znakomite, piąte miejsce zajęła Katarzyna Zdziebło. Dwudziesta piąta była Agnieszka Ellward, a wśród panów na dziesiątym miejscu finiszował wśród mężczyzn reprezentant Polski Maher Ben Hlima. Pierwsze złote medale w Tokio odebrali Hiszpanka Maria Perez i Kanadyjczyk Evan Dunfee.

– Jestem bardzo zadowolona z tego miejsca, z wyniku też, bo warunki na starcie były trudne. Słońca nie było, ale było naprawdę gorąco i wilgotno. Próbowałam przyspieszać w końcowej fazie dystansu, ale do medalu jednak trochę brakło. Cieszę się, że wróciłam na dobre tory, a apetyt na poprawianie wyników na pewno u mnie jest – komentowała Katarzyna Zdziebło.

– Trudne warunki dawały się we znaki, w połowie dystansu miałem kryzys, który jednak przetrwałem. Planem było miejsce w czołowej ósemce, ale niestety szybko odpadłem od grupy i musiałem iść sam, bo było bardzo ciężkie w tej temperaturze. O tym, jak były trudne warunki dobrze świadczy fakt, że wielu naprawdę dobrych zawodników musiało zejść z trasy. Wiem, jaki mam potencjał i chciałbym jeszcze rywalizować przynajmniej do igrzysk w Los Angeles – dodał Maher Ben Hlima.

Niezwykle emocjonujące były dla Konrada Bukowieckiego eliminacje w pchnięciu kulą. Po pierwszej niemierzonej próbie w drugiej Polak uzyskał odległość 20.38 m, co dawało mu trzynastą lokatę z identycznym rezultatem, jak dwunasty reprezentant Rumunii Andrei Rares Toader. Rumun, który startował wcześniej, wyprzedzał Bukowieckiego wynikiem drugiego pchnięcia, więc decydująca była ostatnia próba. Polak posłał kulę na odległość 20.28, ale sędzia podniósł czerwoną chorągiewkę. Na szczęście po proteście sędziowie uznali, że Bukowiecki nie popełnił błędu, dzięki czemu z dwunastym wynikiem awansował do finału, który rozpocznie się w sobotę o godz. 14.10 czasu polskiego.

– Nie mam pretensji do sędziów, bo każdy się może się pomylić. Wiedziałem, że nie spaliłem tego pchnięcia i spokojnie czekałem na ostateczne rozstrzygnięcie po szybkim oprotestowaniu. To pchnięcie zdecydowało o awansie do finału. Na mistrzostwach świata w Eugene była identyczna sytuacja, ale tak ja byłem tym niewchodzącym zawodnikiem. Teraz los mi to oddał. Jestem bardzo zadowolony z awansu do finału, bo taki był mój cel. Już nie mam nic do stracenia, jestem w bardzo dobrej formie. Liczę na dobry wynik w moim trzecim finale mistrzostw świata – mówił Bukowiecki.

Do finału, który odbędzie się jeszcze w sobotę, przebiła się także polska sztafeta mieszana 4×400 metrów. Polacy w składzie Maksymilian Szwed, Justyna Święty-Ersetic, Kajetan Duszyński  i Anna Gryc spisali się wyśmienicie i z piątym czasem awansowali do finału. Ma w nim pobiec najszybsza polska biegaczka na dystansie 400 metrów, czyli Natalia Bukowiecka.

– Bieg był bardzo trudny, na każdej zmianie musieliśmy się ciąć, bo było bardzo ciasno – komentował Duszyński.

– W finale tanio skóry nie sprzedamy, będziemy walczyć ze wszystkich sił. Mamy asa w rękawie i chcemy go wykorzystać – zapewniała Święty Ersetic. Finał zaplanowany jest na godz. 15.20 czasu polskiego.

W pierwszej sesji mistrzostw świata startowała także Daria Zabawska w eliminacjach rzutu dyskiem. Polka uzyskała wynik 57.78 m, co dało jej dopiero dwudziestą ósmą pozycję. – Ten ostatni rzut, niestety w siatkę, mógł być dalszy. Myślę, że życiówka była tu do uzyskania – podsumowała Polka.

W wieczornej sesji – wieczornej oczywiście w Tokio, bo w Polsce będą wtedy okolice południa – najważniejszymi momentami dla biało-czerwonych będą finały sztafet mieszanych 4×400 metrów i pchnięcia kulą mężczyzn, ale nie tylko. W eliminacjach skoku w dal powalczą Nikola Horowska i Anna Matuszewicz, w biegu na 100 metrów Ewa Swoboda, w skoku o tyczce Piotr Lisek, a w biegu na 1500 metrów Weronika Lizakowska i Klaudia Kazimierska.

W Tokio ruszają lekkoatletyczne mistrzostwa świata. Walka o medale już od pierwszego dnia

To będzie największe lekkoatletyczne wydarzenie w tym roku! W nocy polskiego czasu z piątku na sobotę w Tokio rozpoczną się mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, a na starcie zobaczymy ponad sześćdziesięcioosobową reprezentację Polski.

Wysoka temperatura, możliwe ulewne deszcze i wilgotność powietrza sięgająca 90%. Warunki pogodowe panujące w Tokio, która od soboty przez ponad tydzień będzie najważniejszym punktem na lekkoatletycznej mapie, nie napawają optymizmem. Na Stadionie Narodowym w stolicy Japonii przystąpi przeszło 2000 sportowców, którzy przybyli do Kraju Kwitnącej Wiśni z przeszło 200 państw i terytoriów. W tym międzynarodowym gronie nie zabraknie reprezentacji Polski. Liczy ona 62 osoby i w większości czas przed mistrzostwami spędziła w ośrodku w Zao, czyli tam, gdzie cztery lata temu kadra szlifowała formę przed olimpijskim startem w Tokio.

Ten ośrodek sprawdził się w poprzednich latach. Nasi zawodnicy mieli tam wszystko, czego potrzebowali. Jest stadion, odnowa biologiczna, dużo przyrody. Dzięki temu ten ostatni czas bezpośrednio przed mistrzostwami, mogli spędzić w komfortowych warunkach, szykując się do startu w Tokio – mówi prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara.

W piątek odbyło się spotkanie organizacyjne reprezentacji Polski, która w Tokio korzysta z Shinagawa Prince Hotel, położonym pół godziny drogi od stadionu olimpijskiego. Był to też dzień, w którym nasi lekkoatleci mogli zapoznać się z główną areną zawodów. Znakomite wspomnienia z niego ma Justyna Święty-Erestic, która już szósty raz w karierze została powołana do reprezentacji na mistrzostwa świata.

Tokio to wyjątkowe miejsce, kiedy weszłam na stadion, wróciły wspomnienia z igrzysk. Z tamtego finałowego składu w sztafecie mix mamy aż trzy osoby, także wszystko przed nami. Jesteśmy w dobrej formie. Jak uda się bez kłopotów przebrnąć eliminacje, to w finale może być naprawdę fajnie – podkreśla Święty-Ersetic.

Z optymizmem na start w mistrzostwach świata patrzy także rekordzista Polski w skoku o tyczce Piotr Lisek.

To będą moje pierwsze mistrzostwa świata pod wodzą nowego trenera, czyli mojej żony. Ola ma świeże spojrzenie na moje skoki, co bardzo dużo mi daje. Postaram się skakać, najlepiej jak potrafię, żeby odwdzięczyć się kibicom za wsparcie, które od nich jako lekkoatleci dostajemy – mówi Lisek.

13 września – w pierwszym dniu zawodów – zaplanowano pierwsze finały. Już o 7:30 czasu japońskiego (w Polsce będzie pół godziny po północy) na trasę chodu na 35 kilometrów wyruszą panie i panowie. Wśród nich nie zabraknie medalistki globalnego czempionatu sprzed trzech lat Katarzyny Zdziebło oraz sygnalizującego dobrą formę Mahera Ben Hlimy. Ze względu na prognozowane upały start tej konkurencji przyspieszono o 30 minut. W sobotę do rywalizacji przystąpią także między innymi kulomiot Konrad Bukowiecki, sprinterka Ewa Swoboda oraz sztafeta mieszana 4 x 400 metrów. 

Lekkoatletyczne mistrzostwa świata potrwają do 21 września.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button