FESTIWALEKONCERTY

SBM FFestival 2022 zakończony. Mata spadł ze sceny, Kinny Zimmer nie zawiódł

Piątkowy wieczór koncertowy rozpoczął się na scenie Nobocoto, gdzie zagrali Witti, Bryan, Zeke & Kao, Fave oraz Zeamsone.

Po występie ostatniego z wyżej wymienionych artystów, na głównej scenie były zaplanowane trzy koncerty z rzędu. Pierwszy rozpoczął Fukaj. Jeden z najnowszych nabytków SBM Label rozgrzał publikę przed nadchodzącymi występami. Kolejnym artystą na scenie był Piotr Siara, czyli po prostu „Kękę”, a następnie wystąpił Jan Rapowanie. Widownia bawiła się aż za dobrze, przez co Janek kilka razy musiał przerywać koncerty, widząc cierpiące w pogo osoby.

Pod koniec koncertu Jana Rapowanie wszyscy udali się pod Scenę Jelenia, gdzie swój popis rozpoczął Young Multi. Zebrał bardzo sporą publikę, która na jego koncert na pewno nie mogła narzekać. Po prostu dał dobre show.

O godzinie 21:30 swoje koncertowanie miał zacząć White 2115, lecz spóźniony piętnaście minut razem z Bedoesem i swoim składem 2115 wjechali pod scenę czerwonymi super samochodami. Grali swoje najpopularniejsze utwory na zmianę, lecz większe show skradł Borys. Przez ich brak punktualności kolejne koncerty również były opóźnione w czasie.

Na Scenie Jelenia zameldował się Żabson. Z początku powiedział, że czterdzieści minut na jego koncert to za mało, więc postara się grać jak najwięcej utworów i mało mówić. Prawda była nieco inna i po każdej z piosenek opowiadał przeróżne historie. Rzeczywiście czasu mu nie wystarczyło i zagrał tylko najpopularniejsze nowe kawałki.

Ostatnim zaplanowanym koncertem na piątkowy wieczór był cały Hotel Maffija, czyli wszyscy artyści SBM Labelu w jednym. Każdy mógł znaleźć coś co lubi. Na scenie najwięcej przebywali Białas oraz Kinny Zimmer, ale każdy z artystów dał z siebie wszystko i publiczność powinna być jak najbardziej zadowolona z tego wieczoru. Do abstrakcyjnej sytuacji doszło podczas jednej piosenki. Gwiazda SBM Mata spadł ze sceny. Nie wiadomo co było przyczyną upadku, być może nadmiar generowanego dymu spod sceny. Na szczęście raperowi nic się nie stało i dokończył występ.

Sobota na festiwalu

Sobotni wieczór na najmniejszej scenie rozpoczęli Urmi Vuitton, Bryza, Bambi oraz… Quebonafide! Quebo w swoim nowym stylu jako Jakub Grabowski zagrał swoją jedyną póki co opublikowaną pod tym pseudonimem piosenkę oraz freestylował wraz z Solarem! Publiczności podczas tego występu nie brakowało uśmiechów na twarzach. Ciekawe co przygotuje za rok na głównej scenie, gdy już robi takie show.

Scena Jelenia należała do gości. Pierwszą artystką była Ukrainka Jerry Heil. Piosenkarka dała koncert w swoim ojczystym języku, ukazując przy tym swój przepiękny głos. Następnie na tej scenie rapował Zdechły Osa, dając ostatni koncert w tym miejscu.

Na SBM Stage jako pierwszy zagrał Janusz Walczuk. Widać było starania młodego rapera, łapiąc interakcję ze swoimi fanami. Następnie równo z zegarkiem zaczął swój występ Kinny Zimmer. Harcerz zaczął rapować wychodząc z postawionego na scenie namiotu. Bardzo energiczny występ wschodzącej gwiazdy SBM Label. Kinny cały występ podskakiwał, robiąc jedno z lepszych show na festiwalu.

Kolejnym artystą był człowiek bez którego na pewno nie byłoby tego festiwalu, czyli Białas! Współzałożyciel tej firmy miał kilku gości na scenie. Na początku przedstawił trójkę dzieci nazywając się ich wujkiem, ponieważ chciał pokazać jak to u niego w pracy wygląda. Zagrał przy nich numer zadedykowany swojej nowonarodzonej córce Zosi. Kolejnym gościem Mateusza Karasia był Nypel, z którym zagrał jeden utwór. Ostatnimi zaproszonymi zostali Beteo oraz Kronkel Dom, którzy premierowo zagrali swój nowy numer.

Festiwal zakończyło Gombao 33 na czele z Michałem „Matą” Matczakiem. Na występ ekipa wyszła z opóźnieniem liczącym dwadzieścia minut, ale z pewnością warto było czekać. Michał z kolegami pokazali jak robi się show. Widownia robiła liczne pogo i każdy na pewno dobrze bawił się. W trakcie koncertu Mata powiedział, że po wczorajszym upadku ze sceny na szczęście nic mu nie stało się przez silnie zbudowaną tkankę mięśniową. Po zakończeniu koncertu każdy mógł być zadowolony z występu Gombao 33 mimo zmęczenia i smutku, że to już koniec SBM FFestivalu.

O organizacji festiwalu

Bardzo dużym minusem była organizacja. Pracujący tam ludzie byli niedoinformowani o podstawowych rzeczach, a Scena Jelenia była trochę niepraktycznie postawiona, przez co było w niej bardzo brudno. Liczymy, że w przyszłym roku organizatorzy bardziej postarają się.

Mimo, że organizator chwali się, nie wiedząc dlaczego, że to niby „duży festiwal” i mimo, że to już 6 . edycja to niczego nie nauczył się.

Od początku mieliśmy utrudniony, a wręcz żaden kontakt z organizatorem. Najpierw nie przyznano nam akredytacji, potem po naszej interwencji tylko press, bez foto. Dali akredytacje fotograficzne nie-mediom, itp.
Tylko pierwszego dnia otrzymaliśmy kilka od nich zdjęć (po naszym mailu!), które wstyd pokazywać światu. Wyglądają jakby robiło je jakieś dziecko z telefonu.

Nie było dla nas nic. Żadnego miejsca do pracy (dostęp do WIFI, stoły, krzesła, depozyt, itp.), żadnej wody – po prostu totalnie NIC! Na innych „normalnych” festiwalach czegoś takiego nie ma.

Ale… nie tylko my mamy z nimi złe doświadczenia. Warto poczytać komentarze na FB. Oto kilka z nich:

  • Zaczynając od początku to na stronie jedyne miejsce dotyczące lokalizacji to „Lotnisko-Bemowo”- nie jest ono małe i wystarczyło dodać link lub info od której strony jest wejście, bez tego dzikie tłumy szły zupełnie od innej strony! Kolejny fuck up to odbiór opasek Po 2 godzinach stania w pseudo „kolejce” tłum praktycznie się nie ruszył ! Rozwiązanie było naprawdę proste, wystarczyło uformować kolejki bramkami. Osoby, których jedynym zadaniem było informować – były niedoinformowane! Zbyt mała liczba obsługujących imprezę, niewielu ratowników medycznych w porównaniu do osób, które w tym czasie zemdlały! Miejmy nadzieję organizatorzy SBM Label wyciągną z tego jakiekolwiek wnioski, bo na ten moment są to zdecydowanie stracone pieniądze i wielkie rozczarowanie!!
  • Fajnie. Szkoda, że w tym czasie kilkaset metrów dalej setki ludzi walczy o opaski uprawniające do wejścia, przepychając się pod siatką. Po kilkaset złotych wydanych na karnety a ludzie po godzinach stania w zbitym tłumie (nazywanym kolejką) odchodzą wkurzeni do domów. Do tego co chwilę ktoś mdleje, niestety nie z powodu ujrzenia swojego idola. Fatalna organizacja. Festiwal na 25000 osób, a organizacja jak na pokazie talentów w szkole podstawowej. Gratulacje.
  • Mojej siostrze została zbyt ciasno zapięta opaska Cała dłoń jej zsiniała Na prośbę o ponowne założenie opaski Zostaliśmy wyśmiani Dramat Nie mówiąc o osobach które co chwile mdlały w kolejce po opaski.

(Kamil Długosz)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button