TENIS

Roland Garros 2020. Polscy tenisiści poznali swoich pierwszych rywali

Roland Garros 2020

Czwórka polskich tenisistów wystartuje w singlu w wielkoszlemowym turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa, który rozpocznie się w niedzielę w Paryżu.

W czwartek Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak (PZT Team), Magda Linette oraz Iga Świątek poznali swoich pierwszych rywali.

Hurkacz, który jest obecnie sklasyfikowany na 31. miejscu w rankingu ATP Tour, został w paryskiej imprezie rozstawiony z numerem 29. Rozpocznie udział od pojedynku z Amerykaninem Tennysem Sandgrenem, 48. na świecie. Będzie to ich drugie spotkanie, a pierwsze miało miejsce w 2018 roku także w pierwszej rundzie Roland Garros, wówczas lepszy w czterech setach okazał się Polak.

23-latek z Wrocławia w tym roku wygrał w Tourze 12 meczów w singlu, a przegrał 9, natomiast po wznowieniu sezonu w sierpniu ten bilans wynosi 4-4, a na kortach ziemnych 3-2. W tych statystykach nie jest oczywiście uwzględniony jego występ na tej nawierzchni w 94. Narodowych Mistrzostwach Polski w Bytomiu, gdzie przeszedł jedną rundę, a w drugiej wyeliminował go Maks Kaśnikowski.

Natomiast Kamil Majchrzak, aktualnie 99. na świecie, nie miał w czwartek zbyt dużo szczęścia. Znalazł się bowiem w linii numer 15. drabinki, co oznaczało, że trafi na jednego z zawodników z wysokim numerem w rozstawieniu (od 9 do 16). W późniejszej fazie ceremonii do 24-letniego tenisisty PZT Team został dolosowany jego rówieśnik Rosjanin Karen Chaczanow (nr 15.), aktualnie 16. na świecie.

– Trudno się cieszyć z takiego losowania, choć wiadomo, że zawsze mogło być jeszcze trudniejsze. Ale nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przygotować się na bardzo trudny mecz no i zagrać najlepiej, jak tylko potrafię. Wyjdę na kort bez większych oczekiwań, bo nie zakładałem konkretnych celów wynikowych w tegorocznym Roland Garros. Przyjechałem do Paryża z dobrym nastawieniem, na który wpływ miął wygrany przeze mnie duży challenger w Czechach, więc zobaczymy jak mi pójdzie – uważa Majchrzak.

Po wznowieniu międzynarodowego Touru Kamil poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie startował bez powodzenia. Ale po powrocie do Europy od razu triumfował w challengerze na kortach ziemnych w czeskim Prostejovie (z pulą nagród 125 tys. euro), gdzie sięgnął po tytuł tracąc w pięciu pojedynkach tylko jednego seta i wrócił dzięki temu do czołowej setki rankingu ATP Tour.

– Te mecze pozwoliły mi poprawiać poziom mojego tenisa i dodały pewności siebie. Chociaż najlepiej się czuję na twardej nawierzchni, to w tym dziwnym sezonie, przerwanym przez koronawirusa, całkiem dobrze mi idzie na kortach ziemnych. Jestem zadowolony, że w lecie, zaraz po kontuzji, mogłem rywalizować z krajową czołówką w turniejach z cyklu PZT Polish Tour. W nich złapałem ogranie i mogłem szlifować formę przed restartem międzynarodowych rozgrywek. Na pewno nie jestem zadowolony z wyników uzyskanych w USA, ale szybko udało mi się zrehabilitować właśnie na ziemi. Tu w Paryżu miałem kilka dni na oswojenie się z kortami i treningi, zobaczymy jaki to da efekt – uważa zawodnik PZT Team.

W styczniu Majchrzak doznał kontuzji – przeciążeniowego pęknięcia kości miednicy i nie mógł grać do maja. Po wznowieniu treningów wystartował z sukcesami w krajowym cyklu PZT Polish Tour, odnosząc zwycięstwa singlowe we Wrocławiu i Kozerkach, gdzie triumfował też w deblu z Janem Zielińskim. Z tym samym partnerem zdobył w Bytomiu tytuł mistrza kraju seniorów, a w grze pojedynczej dotarł tam do półfinału.

W tegorocznym Roland Garros w rywalizacji kobiet Magda Linette została rozstawiona z numerem 31. i w wyniku losowania znalazła się w czwartej ćwiartce drabinki. W pierwszym meczu rywalką 28-letniej Polki, 36. w rankingu WTA Tour, będzie utalentowana 18-letnia Kanadyjka Leylah Fernandez, 100. na świecie. Dotychczas ze sobą jeszcze nie grały. Jeśli poznanianka wygra dwa pojedynki, to w trzecim może spotkać się z Czeszką Petrą Kvitovą (nr 7.).

Natomiast 53. w rankingu Iga Świątek, podobnie jak Majchrzak, trafiła do linii 15, więc pierwszą rywalkę poznała pod koniec procedury uzupełniania drabinki. Została nią starsza o dwa lata Czeszka Marketa Vondrousova (nr 15.), obecnie 19. na świecie Będzie to również ich pierwszy pojedynek.

W eliminacjach gry pojedynczej do paryskiej imprezy miały wystartować dwie Polki, ale tylko jedna z nich wyszła na kort – Magdalena Fręch. Zawodniczka PZT Team, która w lipcu była najlepsza w 94. Narodowych Mistrzostwach Polski w Bytomiu, odpadła w pierwszej rundzie. Natomiast Katarzyna Kawa nie mogła zagrać ponieważ miała pozytywny wynik na obecność w organizmie koronawirusa w teście przeprowadzonym tuż przed rozpoczęciem kwalifikacji przez organizatorów.

Srebrna medalistka tegorocznych MP poddała się już w Polsce dwóm kolejnym testom, a te dały wynik negatywny. Straciła jednak szansę na grę w Paryżu, a ponieważ zmuszona była wcześniej podpisać protokoły Francuskiej Federacji Tenisowej żeby wystąpić w turnieju, nie przysługuje jej więc żadne odszkodowanie.

„W ciągu 5 dni 2 z 3 testów są negatywne. Oznacza to, że tak naprawdę jestem zdrowa i zawsze byłam. Testy nie są w 100% wiarygodne o czym wszyscy wiemy. Z jednej strony jest to ulga. Z drugiej ogromne rozczarowanie, złość, smutek. Zabrana szansa i włożony na marne wysiłek bolą okrutnie. Protokoły turniejowe mówią: jeden pozytywny test – wycofanie z turnieju i izolacja”– napisała rozżalona w social mediach Kawa.

Roland Garros zawsze był rozgrywany jako drugi w kolejności turniej zaliczany do Wielkiego Szlema w sezonie, na przełomie maja i czerwca. Jednak w tym roku został przesunięty o cztery miesiące w wyniku pandemii koronawirusa, a np. zaplanowany na lipiec Wimbledon został z tego powodu odwołany. Natomiast w swoim właściwym terminie odbył się nowojorski US Open, krótko po wznowieniu międzynarodowego Touru w sierpniu.

Pula nagród w tegorocznym Roland Garros wyniesie 38 milionów euro, a suma ta jest niższa o 10 procent w stosunku do poprzedniej edycji (42,7 mln euro). Zmieniono też nieco proporcje wypłacanych nagród na korzyść zawodników z niższym rankingiem, którzy zdecydowali się na przyjazd do stolicy Francji. To ukłon w stronę zawodników, którzy najboleśniej odczuli skutki przymusowej kilkumiesięcznej przerwy w startach.

Sam występ w pierwszej rundzie oznacza kwotę 60 tys. euro (przed rokiem było to 46 tys.). Ale już za porażkę w drugiej otrzymają nieco mniej (o 3 tys. euro), niż poprzednio – 84 tys. Zwycięzcy turnieju odbiorą czeki na 1,6 mln euro (w 2019 r. było to 2,3 mln.), a finaliści zarobią 850,5 tys. euro (wcześniej było 1,18 mln).

W stolicy Francji ograniczona będzie też liczba widzów wpuszczanych na obiekt Francuskiej Federacji Tenisowej położony w Lasku Bulońskim. Ze względu na pandemię, każdego dnia korty będzie mogło odwiedzić najwyżej 11,5 tysiąca osób.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Back to top button