INNESIATKÓWKASPORTY WALKITENISWODNY

Początek polskich zawodników na Uniwersjadzie. Siatkarki już w ćwierćfinale, pływacy w finałach

Niemcy

Szermierze rozpoczęli uniwersjadowe spotkania. Pierwszego dnia bez medali.

Nie udało się polskim szermierzom wywalczyć medali podczas pierwszego dnia zmagań na Uniwersjadzie, która odbywa się w Zagłębiu Ruhry. W Essen nasi zawodnicy stoczyli wiele emocjonujących pojedynków, jednak ostatecznie odpadli z dalszej rywalizacji.

Jako pierwsza swoje zmagania w Essen rozpoczęła Anna Roskosz z Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Nasza zawodniczka w fazie grupowej zanotowała dwa zwycięstwa i trzy przegrane. W 1/64 finału poradziła sobie z Włoszką Vittorią Siletti (15:8), jednak w kolejnej rundzie musiała już uznać wyższość Węgierki Adel Buki (9:15) i odpadła z dalszej rywalizacji. Na tym samym etapie swój udział w szpadzie podczas Uniwersjady zakończyła Oliwia Tercjak (Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu). W grupie wygrała dwie z pięciu walk, a w fazie pucharowej najpierw wygrała w 1/64 finału z Litwinką Anną Vergnes (15:11), jednak następnie przegrała ze startującą pod neutralną flagą Taisiią Larkiną (11:15). Taki sam bilans zanotowała Zofia Janelli (Politechnika Wrocławska). Wygrała trzy na pięć walk grupowych, a w 1/32 finału przegrała z Węgierką Reką Salamon (11:15). Nieco wcześniej odpadła Cecylia Cieślik (Uniwersytet Śląski w Katowicach), która w grupie wygrywała trzykrotnie (miała też dwie przegrane). W fazie pucharowej uległa jednak Amerykance Hanii Hafeez 12:15 i również pożegnała się z turniejem.

W czwartek rozegrano również zawody w szabli panów. Najlepiej z Polaków spisali się Piotr Szczepanik (Politechnika Warszawska) i Konstanty Kutek (Uniwersytet SWPS). Pierwszy zwyciężył w sześciu starć grupowych, a Kutek zanotował komplet wygranych. Obaj niestety przegrali w 1/16 finału. Szczepanik musiał uznać wyższość Koreańczyka Sangwona Parka (minimalna przegrana 13:15), a Kutek uległ po równie emocjonującym spotkaniu Francuzowi Baptiste Baylacowi. W szabli walczył też Marcel Broniszewski. Zawodnik Uczelnii Biznesu i Nauk Stosowanych „Varsovia” wygrał jednak tylko dwie walki w fazie grupowej, a w 1/32 finału przegrał z Koreańczykiem Jaeyoonem Limem (6:15).

Kolejne zawody szermierzy z udziałem biało-czerwonych już w piątek. Panie zmierzą się we florecie, a panowie w szpadzie.

Wiekiera z najlepszym czasem w półfinałach uniwersjady! Bariera minuty złamana. W piątek trzy biało-czerwone finały

Dawid Wiekiera popisał się świetnym występem podczas pierwszego dnia pływackich zmagań na uniwersjadzie w Niemczech. Nasz żabkarz wygrał półfinały 100 m stylem klasycznym i został drugim Polakiem w historii tej konkurencji, który złamał barierę minuty. Do piątkowych finałów awansowali też Adela Piskorska i Paweł Uryniuk.

Wiekiera najpierw bez problemów przebrnął eliminacje, kończąc je na 4. pozycji z czasem 1:00.65. Zawodnik KU AZS Politechniki Opolskiej prawdziwy pokaz swoich możliwości dał jednak dopiero po południu. Dwie długości basenu pokonał w 59.88 i okazał się bezkonkurencyjny w stawce półfinalistów. O prawie trzy dziesiąte sekundy poprawił rekord życiowy, a do tego zapisał się w historii polskiego pływania jako drugi zawodnik, który był w stanie przepłynąć 100 metrów stylem klasycznym w czasie poniżej minuty. Pierwszym był Jan Kałusowski. Łodzianin tej sztuki dokonał już podczas poprzedniej uniwersjady w 2023 roku.

Dla Wiekiery start w Berlinie jest między innymi sprawdzianem formy przed wylotem do Singapuru na mistrzostwa świata. Razem z nim w samolocie do Azji znajdzie się między innymi Adela Piskorska, która dziś awansowała do finału 200 m stylem grzbietowym. W półfinałach reprezentantka AZS UMCS Lublin uzyskała swój najlepszy czas w sezonie (2:10.85) i znalazła się na 7. pozycji. W eliminacjach tej konkurencji wystąpiła jeszcze Natalia Janiszewska. Zawodniczka AZS UW finiszowała z 21. rezultatem (2:17.41) i odpadła z dalszej rywalizacji.

W piątkowej sesji finałowej wystąpi jeszcze klubowy kolega Piskorskiej, Paweł Uryniuk. Student Louisiana State University znalazł się wśród najlepszych na dystansie 50 m stylem motylkowym, uzyskując w półfinałach czas 23.63. Takie osiągnięcie dało mu 2. miejsce w swojej serii i 5. pozycję w klasyfikacji generalnej. Rano z dalszym udziałem w tej konkurencji pożegnał się Adrian Jaśkiewicz z AZS UW, który był 19. (24.14).
W półfinałach 50 m stylem motylkowym wśród kobiet mieliśmy aż dwie nasze przedstawicielki. Julia Maik z Włókniarza 1925 Kalisz była 10. z rezultatem 26.77 i do awansu do najlepszej ósemki zabrakło jej dwudziestu trzech setnych sekundy. Z kolei Paulina Cierpiałowska z Barrakudy Gdańsk dziś dwukrotnie łamała barierę 27 sekund (26.94 rano oraz 26.89 po południu) i ostatecznie została sklasyfikowana na 14. lokacie.

Na eliminacjach swój udział w uniwersjadzie zakończyły nasze sztafety 4×100 m stylem dowolnym. Panie wystąpiły w składzie Adrianna Szwabińska, Gabriela Król, Wiktoria Piotrowska i Aleksandra Polańska. Uzyskały łączny wynik 3:48.30, który dał im 10. lokatę. Z kolei panowie: Konrad Zieliński, Kacper Klimczak, Michał Pruszyński i Dominik Dudys popłynęli bardzo dobrze, ale zostali zdyskwalifikowani za minimalnie przedwczesny start na drugiej zmianie.

Jutro do rywalizacji w sesji eliminacyjnej przystąpi dziewięcioro biało-czerwonych. Pływacy zakończą starty na niemieckiej uniwersjadzie 23 lipca.

Polska przegrała z Holandią na otwarcie uniwersjadowego turnieju badmintona. O wyjście z grupy będzie ciężko

Choć polscy badmintoniści dali z siebie wszystko, nie zdołali pokonać w swoim pierwszym meczu na tegorocznej Uniwersjadzie Holandii. W Mulheim ulegli rywalom 1:4, co znacznie komplikuje im wyjście do fazy pucharowej.

Badmintonowe zmagania podczas Uniwersjady rozpoczęła rywalizacja mikstów. Polacy, wśród których nie brakowało Łukasza Cimosza, czyli chorążego polskiej kadry na pierwszy ogień musieli zmierzyć się z reprezentacją Holandii. Był to rywal w zasięgu Polaków, bowiem poziom obu drużyn jest zbliżony. Spotkanie miało też bardzo duże znaczenie, bowiem ewentualna wygrana biało-czerwonych z zespołem Holandii dałaby im awans do fazy pucharowej. Trzecim zespołem w grupie są bowiem faworyzowani Japończycy, którzy wcześniej rozgromili już Holendrów 5:0.

Pierwsze spotkanie nie poszło jednak po myśli Polaków. Mecz rozpoczął debel Cimosz/Anastasia Khomich, który zmierzył się z parą Ties van der Lecq/Iris van Leijsen. Co prawda Polacy prowadzili po kilku pierwszych zagrywkach, jednak Holendrzy cały czas się rozpędzali. W konsekwencji biało-czerwoni przegrali 0:2 (8:15, 6:15) i musieli szukać punktów w kolejnych meczach.

W drugim starciu zaplanowano singlowy mecz pań, a Ulyana Volskaya podjęła Amy Tan. I Polka dobrze rozpoczęła spotkanie, pewnie wygrała pierwszego seta 15:9. Niestety w takim samym stosunku uległa rywalce w drugiej partii, a Holenderka dopełniła formalności w trzeciej (11:15). Polacy przegrywali więc już 0:2.

Biało-czerwoni, a konkretniej Cimosz, musiał wygrać kolejne spotkanie singlowe, by zachować szanse na zwycięstwo w całym meczu. Lider naszej męskiej kadry rozegrał solidny pojedynek z Larsem Krosem, jednak ostatecznie przegrał go po trzech setach (13:15, 15:11, 8:15). Taka sytuacja oznaczała, że Polacy ulegli Holendrom w całym meczu, choć do rozegrania pozostały jeszcze dwa spotkania.

Polacy podeszli do zadania bardzo poważnie. W żeńskim deblu Khomich z Darią Zimnoł pokonały Diede Odijk i van Leijsen dwa razy po 15:9. W ostatnim meczu Bartłomiej Butkus i Jan Wilczak przegrali z van der Lecq i Brianem Wassinkiem i ostatecznie Polacy przegrali cały mecz 1:4.

Drugi i ostatni mecz grupowy Polacy rozegrają w piątek, a ich rywalem będzie wspomniana Japonia. – O zwycięstwo będzie bardzo trudno, bo Japonia jest w ścisłej czołówce światowej – dodaje Khomich.

Polscy tenisiści bez powodzenia na Uniwersjadzie. W singlu dwie przegrane

Nie udało się polskim tenisistom awansować do dalszej fazy turnieju uniwersjadowego, który rozpoczął się w Essen. Zarówno Leon Zaorski, jak i Alan Bojarski przegrali swoje mecze w pierwszej rundzie, ale czeka ich jeszcze rywalizacja w deblu. – Mimo to, samo reprezentowanie kraju jest dla nas czymś niesamowitym – mówią zawodnicy.

W tym roku turniej uniwersjadowy jest obsadzony bardzo mocno. Wystarczy wspomnieć, że z numerem 1 wśród mężczyzn rozstawiony jest Coleman Wong. Zawodnik pochodzący z Hong Kongu do Zagłębia Ruhry przyjechał… prosto z Wimbledonu, gdzie rywalizował w kwalifikacjach. O dobry wynik było więc bardzo ciężko.

Do Niemiec pojechało również dwóch zawodników z Polski. Leon Zaorski (Politechnika Gdańska) i Alan Bojarski (Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie) otwarcie podkreślali, że bardzo cieszą się, że otrzymali szansę startu w tak wielkiej imprezie. – Gdy otrzymałem propozycję noszenia biało-czerwonej koszulki z orłem na piersi, nie zastanawiałem się ani chwili. To coś więcej, niż sam start w turnieju – mówi Bojarski.

Niestety biało-czerwoni z turniejem singlistów pożegnali się już w pierwszej rundzie. Zaorski w piątek stoczył ciężki pojedynek ze Słowakiem Peterem Nadem. Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a dwukrotnie lepszy po tie-breaku był rywal naszego zawodnika.

Zaraz po pierwszym meczu z udziałem Polaka, na kort wyszedł również Bojarski. On z kolei zmierzył się z mocnym Brytyjczykiem Tobym Samuelem. Niestety rywal okazał się dużo lepszy i zwyciężył w dwóch setach (1:6, 4:6) tym samym eliminując Bojarskiego z turnieju.

Jeszcze w piątek panowie stworzą parę deblową i czeka ich deblowy mecz z Chińczykami Mo/Xiao.

Polskie koszykarki 3×3 rozpoczęły uniwersjadę od zwycięstwa. „Pierwszy mecz jest najtrudniejszy”

Reprezentacja Polski koszykarek 3×3 w piątek rozpoczęła udział w 32. Letniej Uniwersjadzie Ren-Ruhra 2025. Polki w pierwszym meczu pokonały Republikę Południowej Afryki 21:10, a wieczorem zagrają z drużyną Stanów Zjednoczonych.

Pierwszy mecz na turnieju biało-czerwone, grające w składzie Marta Stawicka, Julia Bazan, Aleksandra Pszczolarska i Aleksandra Ziemborska, rozpoczęły mocno nerwowo. Miały problemy zwłaszcza w ofensywie, ale im dłużej przebywały na boisku, tym ich przewaga rosła.

– Zawsze te pierwsze mecze są takie ciężkie, bo jeszcze nie wiemy, nie mamy tego czucia boiska. Również przeciwnik był wymagający, był dość silny fizycznie. Przyjechałyśmy tu cztery dni wcześniej, nie miałyśmy żadnej możliwości grania, więc myślę, że to był taki dobry pierwszy mecz na przetarcie i po prostu przyzwyczajenie się do tego boiska, ale też linii sędziowania. Na początku było trochę ciężko, ale już wiemy, jak możemy grać – mówiła Julia Bazan.

Mecz z reprezentacją USA rozpocznie się o godz. 19.35.

Polscy koszykarze 3×3 zaczęli uniwersjadę. „Naszą siłą jest młodość i atletyzm”

Zwycięstwo i porażka – to bilans polskich koszykarzy 3×3 w rozgrywkach grupowych uniwersjady. Rozgrywany w niezwykłej industrialnej scenerii starej hali fabrycznej w Bochum turniej to jedna z najbardziej widowiskowych odsłon niemieckiej uniwersjady.

Biało-czerwoni w pierwszym spotkaniu pokonali 21:11 reprezentację Republiki Południowej Afryki, a kilka godzin później, dokładnie w takim samym stosunku, ulegli zespołowi Litwy.

– W pewnym momencie, przy 14:10 nagle nam uciekli, bo skończyliśmy z jedenastoma punktami. Przegraliśmy to defensywą, bo w ataku nie byliśmy gorsi. Może parę rzutów nie wpadło, ale oni mieli więcej dwójek trafionych z otwartych pozycji. Było blisko remisu, trafili dwie dwójki z otwartych pozycji i nam odjechali – mówił Michał Sitnik, który razem z Piotrem Lisem, Danielem Ziółkowskim i Szymonem Sobiechem tworzą akademicką reprezentację Polski w koszykówce 3×3.

Trener Piotr Renkiel po porażce z Litwinami nie był rozczarowany grą polskiej drużyny. – Turniej jest długi, także spodziewaliśmy się nawet, że możemy przegrać i dwa mecze dzisiaj. To, czy gramy z drugiego miejsca czy z trzeciego nie ma dla nas większego znaczenia, bo najważniejsze są dla nas mecze, które będą w sobotę. Tu jest wiele drużyn, które są tak naprawdę nie grały w koszykówkę 3×3, na przykład zawodnicy Stanów Zjednoczonych. Nie wiemy, co to są za zawodnicy, dopiero ich obserwujemy podczas turnieju. A nasza siła? Młodość i atletyzm. My jesteśmy wybiegani i chcemy grać w taką koszykówkę, która będzie się podobała. Jest to też turniej, który pokazuje nam, kto w przyszłości może stanowić o sile reprezentacji seniorów – powiedział Renkiel.

Koszykówka 3×3 debiutuje w tym roku w programie uniwersjady. Polska zgłosiła dwie drużyny – męską i kobiecą. Żeńska reprezentacja zmagania rozpocznie jutro, mając za grupowych rywali drużyny Republiki Południowej Afryki i Stanów Zjednoczonych. Warto podkreślić, że magiczne jest miejsce, w którym turniej został zorganizowany. Domem dla koszykarek i koszykarzy 3×3 jest bowiem wybudowana w 1902 roku, a zrewitalizowana sto jeden lat później hala fabryczna, dziś służąca jako miejsce przede wszystkim wydarzeń kulturalnych.

– Organizacja jest świetna. Drugi raz jestem na uniwersjadzie i wiem, jak dobrze organizowana jest ta impreza. A my musimy po prostu zagrać teraz jeden mecz więcej i skupić się na małych rzeczach, które pomogą nam wygrać mecze – dodał Michał Sitnik.

Polscy siatkarze zdominowali Filipiny. Pewne zwycięstwo na starcie uniwersjady w Niemczech

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarzy w trzech krótkich setach pokonała kadrę Filipin w swoim pierwszym starciu w trakcie uniwersjady w Niemczech. W kolejnych meczach biało-czerwoni zmierzą się z Argentyną i z Kolumbią. – To dla nas doskonała okazja by się pokazać i wziąć udział w dużym turnieju – mówi środkowy biało-czerwonych Daniel Popiela. – Przyjechaliśmy tutaj po medal, wszyscy tego chcemy, ale tak jak powtarza nasz trener – powoli, małą łyżeczką, a nie od razu chochlą.

Męską reprezentację prowadzi – już po raz drugi z rzędu, bo był też selekcjonerem polskiej kadry na poprzedniej uniwersjadzie w chińskim Chengdu – Dariusz Luks. Związany z Akademią Talentów Jastrzębskiego Węgla szkoleniowiec w turniejowej dwunastce znalazł miejsce dla aż dziesięciu graczy z PlusLigi i dwóch z PLS 1. Ligi. Kilku z nich grało już meczach towarzyskich pierwszej reprezentacji Polski lub tegorocznej edycji Ligi Narodów. Trudno się zatem dziwić, że biało-czerwoni byli zdecydowanym faworytem czwartkowego meczu. Nie zawiedli, choć trzeba przyznać że dużo niżsi rywale z Filipin walczyli bardzo dzielnie, szczególnie wtedy, gdy mieli szansę na obronę, dobrze radzili sobie także na lewym skrzydle. Ostatecznie zespół trenera Luksa zwyciężył w trzech szybkich setach, będąc zdecydowanie mocniejszym od rywali. 

– To dla nas doskonała okazja by się pokazać i wziąć udział w dużym turnieju – mówi środkowy Daniel Popiela. – Przyjechaliśmy tutaj po medal, wszyscy tego chcemy, ale tak jak powtarza nasz trener – powoli, małą łyżeczką, a nie od razu chochlą. Podobali mi się dzisiaj rywale, walczyli, choć przecież byli zdecydowanie niżsi od nas. Ale cieszyli się grą, byli całkiem nieźle zorganizowani i prezentowali swój pomysł na siatkówkę. Fajnie się na to patrzyło, na zupełnie inny styl grania – dodaje gracz, który zdobył dziś 7 punktów.

Trener Luks w trzech czwartkowych setach dał szansę wszystkim swoim zawodnikom, od drugiej odsłony wprowadzając do gry kolejnych siatkarzy. W Berlinie zaprezentowała się więc cała dwunastka.

– Najważniejsza jest wygrana, nikomu nic nie dolega po tym spotkaniu, zgarnęliśmy trzy punkty i krótko byliśmy na boisku, więc teraz czas na odpoczynek – mówi Michał Gierżot, przyjmujący biało-czerwonych. – W tym turnieju nie wolno nikogo lekceważyć, nawet jeśli rywal jest klasę czy dwie słabszy. Koncentracja jest bardzo ważna i to, by myśleć o poszczególnych meczach, a nie wybiegać za daleko w przyszłość. Wszyscy wiemy, po co tu przyjechaliśmy, ale teraz skupiamy się już na piątkowym starciu z Argentyną.

– Czuć atmosferę dużego turnieju, choć szkoda że nie mamy okazji, tak jak choćby to było ostatnio w Chinach, mieszkać w wiosce uniwersjadowej – mówi rozgrywający Kajetan Kubicki. – Nie mamy na to wpływu, mamy za to na naszą grę i dzisiaj wypadliśmy w miarę dobrze. Nie wiedzieliśmy, czego spodziewać się po rywalu, więc takie mecze czasem są trudne do rozegrania, ale myśmy sobie poradzili i mamy niezły start turnieju.

Faza grupowa, Grupa C

Polska 3 – Filipiny 0 (25:17, 25:16, 25:21)

Polska: Kubicki, Hendzelewski 4, Popiela 7, Nasevich 10, Gierżot 8, Lipiński 4 oraz Czyrek (l), Kapica 8, Pawlun, Śliwka 4, Kwasigroch 7, Zaleszczyk 2. Trener: Luks.

Filipiny: Ancheta, Aringo 10, Bandola 10, Diao 3, Abanilla 12, Egger 3 oraz Gapultos (l), Gallego. Trener: Alinsunurin.

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarzy na uniwersjadę Niemcy 2025:

Maciej Czyrek (Bogdanka LUK Lublin, KUL Lublin), Michał Gierżot (PSG Stal Nysa, ANS WSZiA Opole), Remigiusz Kapica (PSG Stal Nysa, ANS WSZiA Opole), Kajetan Kubicki (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, ANS WSZiA Opole), Antoni Kwasigroch (Ślepsk Malow Suwałki, WSG Bydgoszcz), Seweryn Lipiński (Cuprum Stilon Gorzów, ANS WSZiA Opole), Aliaksei Nasevich (Trefl Gdańsk, ANS WSZiA Opole), Dawid Pawlun (PSG Stal Nysa, ANS WSZiA Opole), Daniel Popiela (Steam Hemarpol Norwid Częstochowa, UJD Częstochowa), Jordan Zaleszczyk (JSW Jastrzębski Węgiel, ANS WSZiA Opole), Marcel Hendzelewski (Lechia Tomaszów Maz., ANS WSZiA Opole) i Piotr Śliwka (MKST Astra Nowa Sól, ANS WSZiA Opole).

Biało-czerwone siatkarki już w ćwierćfinale uniwersjady. W piątek wielkie starcie z Brazylią

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarek wygrała swój drugi grupowy mecz w Niemczech w trakcie uniwersjady i zapewniła sobie awans do ćwierćfinału tego turnieju. Polki rywalizują w grupie C, a już w piątek z zmierzą Brazylijkami i będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie. – Dzisiaj grałyśmy innym składem niż wczoraj, także każda zawodniczka miała szansę, żeby się pokazać. Czekamy na piątkowy mecz z Brazylią, jesteśmy gotowe na bój i walczymy jutro o pierwsze miejsce w grupie. Jeśli nam się uda, potem teoretycznie może być trochę łatwiej – mówi Agata Plaga, przyjmująca biało-czerwonych.

Polskie siatkarki na start turnieju pokonały 3:0 Hiszpanki, w czwartek bez najmniejszych kłopotów wygrały 3:0 z Indiami. Trener Maciej Biernat mógł sobie pozwolić – ze względu na starcie z niżej notowanymi studentkami z Indii – na duże zmiany w składzie. W porównaniu do meczu z Hiszpanią w wyjściowym zestawieniu mieliśmy tylko libero Klaudię Łyduch (jedyna libero w dwunastce) oraz środkową Natalię Kecher. Tak duża liczba zmian nie miała jednak wpływu na przebieg spotkania, bo rywalki nie były w stanie zagrozić naszej drużynie.

– Przede wszystkim skupiamy się na jutrzejszym spotkaniu – mówi Maciej Biernat, myśląc o starciu z Brazylijkami (początek o godz. 17). – Układ fazy grupowej, pomimo tego, że jest intensywny, bo są trzy mecze dzień po dniu, to dla nas był łaskawy. Mecz z Indiami był po środku, więc mogliśmy dzisiaj rotować składem. Czeka nas jeszcze praca do wykonania w siłowni i będziemy się przygotowywać już po jutrzejsze spotkanie o pierwsze miejsce w grupie. Mamy materiały z ich wcześniejszych sparingowych gier, plus to, co tutaj się wydarzy przeciwko Hiszpanii, więc będziemy mogli się przygotować pod względem taktycznym. Wiadomo, Brazylia to wysoka kultura gry i tego oczekujemy, więc to starcie jutro zakładam, że będzie trzeba zagrać na naprawdę wysokim poziomie, aby móc wygrać. Dopiero po dwóch, trzech tygodniach obcowania z drużyną zdałem sobie sprawę, że jestem najstarszy, a mam przecież dopiero 34 lata. Jestem zadowolony ze współpracy z dziewczynami, jest to ciekawe doświadczenie. Pochodzimy z różnych środowisk, każdy trochę inaczej rozumie siatkówkę, wymieniamy się z spostrzeżeniami, otwartość umysłu to jest coś, co cechuje naszą grupę – dodaje trener.

Polki zapewniły już sobie w Berlinie awans do ćwierćfinału, piątkowe starcie z Canarinhos zdecyduje, czy zajmą pierwsze czy drugie miejsce (przypomnijmy, że w Chengdu biało-czerwone były trzecie, po wygranej właśnie z Brazylią).

– Jak tylko przyjechałyśmy do Berlina i zobaczyłam te wszystkie drużyny przed hotelem, to miałam takie uczucie, że wow, fajnie – mówi libero Klaudia Łyduch. – Bardzo się cieszę, że możemy tutaj być, taka impreza jest raz na cztery lata, także fajnie, że możemy w niej powalczyć. Skupiam na swojej pracy, wiemy, jakie są nasze możliwości i myślę, że te możliwości pozwalają, żeby przywieźć z Berlina medal – dodaje.

– Każda z nas cieszy się, że tutaj jest, że możemy uczestniczyć w tak ogromnym wydarzeniu – podkreśla Agata Plaga. – Dzisiaj grałyśmy też innym składem niż wczoraj, także każda zawodniczka ma szansę, żeby się pokazać. Dwa lata temu Brazylijki pokazały na co je stać, były też w strefie medalowej. Także czekamy na ten piątkowy mecz, jesteśmy gotowe na bój i walczymy jutro o pierwsze miejsce w grupie. Jeśli nam się uda, potem teoretycznie może być trochę łatwiej.

32. Letnia Uniwersjada rozpoczęła się w środę, 16 lipca. Jej główna część odbywa się w sześciu miastach regionu Ren-Ruhra, na zachodzie Niemiec. W Berlinie, gdzie rywalizują siatkarki i siatkarze, odbywają się jeszcze tylko zawody pływackie i w skokach do wody. W rywalizacji grupowej biało-czerwone siatkarki zmierzą się jeszcze z Brazylią, a rozpoczynający rywalizację w czwartek siatkarze: z Filipinami, Argentyną i Kolumbią.
Polska 3 – Indie 0 (25:15, 25:13, 25:15)

Polska: Partyka 5, Staniszewska 14, Kuriata 10, Latos 16, Plaga 9, Kecher 10 oraz Łyduch (l), Kaszyńska, Gierszewska 1. Trener: Biernat.

Indie: Suji 3, Singh 1, Nithishra 12, Pavithra 1, Anamika 2, Sakshi 1 oraz Jeyapriya (l), Vayalil, Vijayan 3. Trener: Bindu.

Skład Akademickiej Reprezentacji Polski siatkarek na uniwersjadę 2025:

Karolina Drużkowska (uczelnia SAN Łódź), Weronika Gierszewska (AMNSiH Warszawa), Klaudia Łyduch (WSKZ Wrocław), Natalia Kecher (ANS WSZiA Opole), Katarzyna Partyka (University of Wyoming), Agata Plaga (ANS WSZiA Opole), Sonia Stefanik (ANS WSZiA Opole), Weronika Szlagowska (ANS WSZiA Opole), Martyna Kaszyńska (ANS WSZiA Opole)

Łucja Kuriata (Uniwersytet WSB Merito we Wrocławiu), Barbara Latos (University of Nevada Las Vegas), Karolina Staniszewska (Michigan State University, Michigan State University). Trener: Maciej Biernat.

Polskie tenisistki stołowe ograły Chinki z Kanady. Dobry początek uniwersjady!

Polskie tenisistki stołowe pewnie pokonały Kanadę 3:0 w pierwszym meczu turnieju drużynowego podczas 32. Letniej Uniwersjady Ren-Ruhra 2025. Biało-czerwone w starciu z drużyną kanadyjską, którą tworzą zawodniczki i trener pochodzenia chińskiego, nie straciły nawet jednego seta!

Początek tego spotkania dla Polek był znakomity, bo Katarzyna Węgrzyn wygrała w trzech krótkich setach. – Wygrałam swój pierwszy mecz dosyć pewnie, chociaż takie mecze nie są proste, bo trzeba poczuć stół, poczuć halę i atmosferę, więc było trochę nerwowo. Mecz był bardzo ciekawy, Ania po zaciętym pierwszym secie wygranym 19-17 wygrała i później już grała dużo pewniej, a Ilona zakończyła spotkanie, także wygrywając 3:0 – mówiła liderka polskiej drużyny.

Nieco bardziej zacięte były starcia Anny Węgrzyn i Ilony Sztwiertni, ale też zakończyły się wynikami 3:0.

– Słabo zaczęłam pierwszego seta, ale czułam się dosyć pewnie i wiedziałam, że nawet jak ten pierwszy set tak poleci, to dam radę. Nie byłam taka spięta, więc dobrze mi się grało. Wygrałam z bardzo dobrą zawodniczką, którą znam z turniejów międzynarodowych – mówiła Anna Węgrzyn.

– Wygraliśmy wszystkie mecze po 3:0, aczkolwiek nie było wcale tak łatwo, bo sety były dosyć wyrównane. Nasz cel? Chcemy po prostu zagrać jak najlepiej i co ma być, to będzie, jeśli zagramy na swoim poziomie to mamy szansę walczyć o medale – dodała Ilona Sztwiertnia.

Nasze zawodniczki swój mecz rozpoczęły o godz. 10 rano, a jeszcze wieczorem były na oficjalnym otwarciu uniwersjady w Duisburgu. Szczególnie mocno przeżyła to Katarzyna Węgrzyn, która była chorążą Akademickiej Reprezentacji Polski. – Podchodząc do meczu starałam się skupić tylko i wyłącznie na grze, ale jeszcze dzisiaj rano rozmawialiśmy z dziewczynami o tym otwarciu i jeszcze to przeżywałyśmy. Dla mnie to było bardzo duże przeżycie. Bardzo mi się podobało, zrobiłam mnóstwo zdjęć i zrobiło to na mnie wielkie wrażenie – powiedziała.

– Na razie uniwersjada bardzo mi się podoba, jest świetna organizacja, bardzo fajny klimat i atmosfera – dodała Anna Brzyska, rezerwowa polskiej drużyny, która wspierała swoje koleżanki w starciu z Kanadą.

Zadowolony z postawy zawodniczek był trener Rafał Michalak. – Mecz dobrze się otworzył dla nas, bo Kasia Węgrzyn rozpoczęła fantastycznie, później Ania, choć na początku przegrywała, to później wygrała 19:17 po przewagach i później już zagrała dużo lepiej, a trzeba pamiętać, że ona grała z liderką kanadyjskiej drużyny. No i w trzeciej grze Ilona już dokończyła dzieła, aczkolwiek też pierwszy set był bardzo nerwowy. Jakie cele? Najpierw chcemy być w pierwszej szesnastce, a później zobaczymy – powiedział szkoleniowiec Polek, które rywalizują w grupie 6, a oprócz Kanadyjek mają w niej drużyny Singapuru i Hongkongu. Wieczorem turniej rozpocznie męska drużyna, która o godz. 18 zmierzy się z Hongkongiem.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button