Legia Warszawa przegrała w piątej kolejce Ligi Konferencji UEFA z FC Noah 1:2 w Erywaniu.
Mimo objęcia prowadzenia już w 3. minucie po trafieniu Milety Rajovicia, gospodarze odpowiedzieli dwoma golami w drugiej połowie.
Legia odpadła już z tych rozgrywek!
Iñaki Astiz:
– Ten mecz mógł wyglądać inaczej. Druga bramka została anulowana, nie wiem czemu. Gol był w mojej opinii prawidłowy. To mogła być kluczowa sytuacja. Do przerwy prowadziliśmy, ale rywal miał przewagę w bocznych sektorach. Musieliśmy momentami bronić się głęboko. Korygowaliśmy to w przerwie spotkania. Przy dobrym wyniku powinniśmy więcej grać piłką, kontrolować grę. Ten mecz przegraliśmy przez swoje błędy. Rywal wykorzystał moment i uwierzył, że może ten mecz wygrać.
– Przed meczem i w przerwie byłem bardzo pewny, że wygramy. W trakcie spotkania mogą wydarzyć się różne rzeczy, ale zawsze trzeba wierzyć do końca.
– Problemy, które mogliśmy mieć w pierwszej połowie, były przez nas omawiane. Musimy więcej grać piłką. W pierwszej odsłonie mieliśmy sytuacje na dobre kontry. Zabrakło lepszych decyzji i finalizacji. Mogliśmy lepiej wykorzystać przestrzenie, bo one były naprawdę duże.
– Wahan dał dobrą zmianę, to prawda. Tego oczekuję od zawodników, którzy zaczynają mecz na ławce. Miał energię, dryblował, dobrze dośrodkowywał. Jedna z jego centr była bardzo groźna i mogliśmy po niej strzelić gola.
Wypowiedź Damiana Szymańskiego:
– Nie wiem dlaczego nie kontrolowaliśmy tego meczu. Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim spotkaniu. Wszystko dla nas dobrze się ułożyło, strzeliliśmy szybko gola i prowadziliśmy. Myślałem, że to poniesie nas do góry, tak się jednak nie stało. Do przerwy udało nam się utrzymać dobry wynik, ale w drugiej połowie popełniliśmy błędy i przez to przegraliśmy – powiedział dla Polsat Sport pomocnik Legii Warszawa, Damian Szymański.
– Nie wiem dokładnie co zaważyło o stracie drugiego gola. Musimy to na spokojnie obejrzeć i przeanalizować tę sytuację. Analizowaliśmy przeciwnika i wiedzieliśmy, że grają dużo bocznymi sektorami, niestety nie doskakiwaliśmy tak szybko, by zatrzymywać dośrodkowania gospodarzy. Nad nami wisi jakieś fatum, musimy się w końcu obudzić, bo to nie są żarty.
– Mam nadzieję, że wyjdziemy z tej trudnej sytuacji. To dotyka każdego z nas, zarówno pracowników klubu, kibiców, ale także piłkarzy. Każdy próbuje i chce wygrać mecz. Mam nadzieję, że w końcu wyjdzie dla nas słońce. Próbujemy ze sobą rozmawiać i się motywować. Czasem może brakuje nam chłodnej głowy, zimnej krwi, szczególnie gdy mamy sytuacje strzeleckie. W obronie też moglibyśmy zachowywać się lepiej. Każdy jest winny tej sytuacji, musimy uderzyć się w pierś i pracować mocno na treningach. Wierzę, że to się stanie.
To już dziesiąty mecz z rzędu Wojskowych bez wygranej.
Stołeczna drużyna ma tylko trzy punkty. Jest to też dziesiąte z rzędu spotkanie Legii bez wygranej.
Kolejny i ostatni mecz LKE zaplanowano na 18 grudnia z Lincoln.
Legia zajmuje miejsce w strefie spadkowej Ekstraklasy. Ostatni raz wygrała 23 października z Szachtarem Donieck 2:1. Wyrównała rekord z 1966 roku.
FC Noah Erywań – Legia Warszawa 2:1 (0:1)
Bramki: Aias (57’), Mulahusejnović (84’) – Rajović (3’)
FC Noah Erywań: Fayulu – Saintini (88′ Muradian), Silva, Sualehe – Boakye, Ferreira, Oshima, Thorarinsson (90′ Eteki) – Jakolis (73′ Grgic), Aias, Mulahusejnovic (73′ Sangare)
Legia Warszawa: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Reca – Goncalves (78′ Augustyniak), Szymański, K. Urbański (73′ Kapustka) – Krasniqi (83′ Biczachczjan), Rajović (83′ Colak), Vinagre (73′ Chodyna)
Żółte kartki: Aias – Szymański



