Wieczorem, w dniu Święta Narodowego Trzeciego Maja, prezydent Karol Nawrocki odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Karol Nawrocki podziękował amerykańskiemu przywódcy za zaangażowanie i przyczynienie się do uwolnienia Andrzeja Poczobuta.
Prezydenci omówili także aktualną sytuację bezpieczeństwa. Istotnym tematem rozmowy były kwestie związane z obecnością wojsk amerykańskich w Europie. Obaj przywódcy potwierdzili siłę i wagę sojuszu polsko-amerykańskiego.
Kolarski: Zależy nam, aby obecność amerykańska w Polsce była jeszcze większa
Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta podkreślił, że sukcesem relacji prezydent Karol Nawrocki – prezydent Donald Trump jest gwarancja, że Polski nie czeka żadna redukcja amerykańskich wojsk. – Nam zależy na tym, żeby obecność amerykańska była jeszcze większa – zaznaczył.
– To nie była tylko kurtuazyjna rozmowa, ona była podziękowaniem ze strony prezydenta Karola Nawrockiego prezydentowi Trumpowi za jego osobiste zaangażowanie w uwolnienie Andrzeja Poczobuta – powiedział Wojciech Kolarski.
Przypomniał, że kluczowym momentem tego bardzo długiego procesu starań o uwolnienie Andrzeja Poczobuta, który od lat był więźniem reżimu Łukaszenki była rozmowa prezydentów w Białym Domu 3 września 2025 r.
– Wówczas Trump na prośbę prezydenta RP zobowiązał się do osobistego zaangażowania w sprawę uwolnienia – wskazał.
Uwolnienie Pana Andrzeja Poczobuta to jest wielkie święto wolności, to wspaniały dzień dla Polski i wczoraj było to widać – podkreślił Wojciech Kolarski.
Czy podczas rozmowy Karol Nawrocki wyraził zaniepokojenie w związku z zapowiedziami redukcji sił amerykańskich w Europie – w Niemczech?
Polska musi dbać o swoje interesy, prezydent prowadząc politykę międzynarodową dba o polskie interesy. A w polskim interesie są bliskie, jak najbliższe, strategiczne relacje ze Stanami Zjednoczonymi – mówił.
Zaznaczył, że nasze bezpieczeństwo jest oparte na dwóch filarach: silnej polskiej armii – dobrze wyposażonej, licznej, sprawnej oraz na naszych sojuszach, przede wszystkim sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.
Zwrócił uwagę, że Nawrocki reprezentuje polską rację stanu, a jest nią wykorzystanie obecnej sytuacji związanej z przeglądem wojsk amerykańskich dokonywanych przez Pentagon. – Administracja Donalda Trumpa redukuje zaangażowanie amerykańskie w Europie, to jest proces, który obserwujemy. Informacja o tym, że 5 tys. żołnierzy amerykańskich opuści bazy w Niemczech jest tego świadectwem – mówił.
Ale w tej sytuacji my, Polska musimy zadbać o to, aby ta redukcja nie tylko nas nie dotknęła, ale by wykorzystać ją na rzecz wzmocnienia amerykańskiej obecności w Polsce. I właśnie temu ta rozmowa była poświęcona – przekazał.
Czy jest szansa na zwiększenie amerykańskiej obecności w Polsce? Odpowiedział: „To jest nasz cel. I wszystko, co dzieje się w relacjach polsko–amerykańskich prowadzonych w Pałacu Prezydenckim ma do tego zmierzać”.
Przydacz: Dobra rozmowa prezydentów Polski i USA
– To była dobra rozmowa, odbywająca się w dniu naszego święta Konstytucji 3 Maja – mówił o telefonicznej rozmowie prezydentów Polski i USA szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Wskazał, że głównym kontekstem rozmowy była sytuacja bezpieczeństwa w regionie i na świecie.
Minister zauważył, że po amerykańskiej Konstytucji, to nasza Konstytucja 3 maja była drugą na świecie nowoczesną Konstytucją, dlatego – w rozmowie przywódców Polski i USA pojawił się kontekst historyczny.
– Głównym celem tej rozmowy było wyrażenie podziękowań dla prezydenta Trumpa za zaangażowanie w uwolnienie Andrzeja Poczobuta i innych Polaków – mówił. – Prezydent chciał podziękować swojemu amerykańskiemu odpowiednikowi za pomoc – zaznaczył.
Natomiast głównym kontekstem tej rozmowy oczywiście była także sytuacja bezpieczeństwa w regionie i sytuacja bezpieczeństwa światowego. Wszyscy wiemy, że trzeba się tutaj na bieżąco wymieniać informacjami, Amerykanie są zaangażowani także w rozmowy, w negocjacje, więc prezydentowi zależało na tym, aby mieć jak największy i najszerszy obraz tej sytuacji – przekazał Marcin Przydacz.
Jak dodał, trzeci kontekst to amerykańska obecność wojskowa w Europie. – W Polsce 10 tys. żołnierzy, za czasów jeszcze Andrzeja Dudy, zdecydowano o obecności tutaj amerykańskich żołnierzy. To dobrze, tu się nic nie będzie zmieniać, nie mamy żadnych sygnałów płynących ze Stanów Zjednoczonych, że te zmiany miałyby dotyczyć Polski – zapewnił.
Przydacz podkreślił, że Polska zabiega co jest zupełnie naturalne, aby tych amerykańskich wojsk w Europie było jak najwięcej.
– Natomiast jeśli nie w Niemczech to są oczywiście także inne lokalizacje, na przykład wschodnia flanka NATO, o tym prezydenci rozmawiali. Decyzji żadnych w tym zakresie nie ma – powiedział. – W naszym interesie jest jak największa liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce, ale jeśli byliby w innych państwach regionu to również w ramach odstraszania Rosji byłoby to korzystne – ocenił.
Zabiegamy o to, aby wschodnia flanka NATO była jak najsilniejsza, a liderem wschodniej flanki jest Polska – zaznaczył.
– Z jednej strony źle się dzieje, jeśli jest mniej amerykańskich żołnierzy w Europie i Polska nigdy nie zabiegała o to, aby Amerykanów wypychać z Europy, natomiast z drugiej strony, jeśli te wojska miałyby zostać rozlokowane gdzieś indziej to lepiej, żeby one zostały w Europie w innym państwie, na przykład na wschodniej flance NATO, niż wróciły do Ohio czy Kentucky – uważa szef BPM.



