TENIS

Finał WTA 1000 Cincinnati Open. Iga Świątek pokonała Jasmine Paolini

Tenis

Iga Świątek, rozstawiona z nr 3. w drabince, zwyciężyła w turnieju WTA 1000 Cincinnati Open, pokonując w finale 7:5, 6:4 Włoszkę Jasmine Paolini (nr 7.).

Jest to drugi triumf Polki w tym sezonie po wygranej na Wimbledonie.

W ten sposób zdobyła już 24. tytuł w karierze. A dzięki niemu wróci na drugą pozycję w rankingu WTA, wyprzedzając Amerykankę Coco Gauff. Zdecydowaną liderką pozostanie Aryna Sabalenka, ćwierćfinalistka imprezy w Cincinnati.

Przedsmak tego jak bardzo zacięty i trudny to będzie finał przyniósł już pierwszy gem. Paolini rozpoczęła od prowadzenia 40-0 przy swoim serwisie, ale kolejne trzy wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść wyżej notowana rywalka. Włoszka wyszła na 1:0 dopiero po drugiej przewadze.

W drugim to Iga straciła podanie, chociaż miała w nim szansę na wyrównanie przy 40-30, ale potem doszło do dwóch break pointów, w tym przy drugim piłkę wygrała Włoszka. Chwilę później oddała tylko punkt przy własnym serwisie i odskoczyła na 3:0.

Jednak trzecia tenisistka świata zapanowała szybko nad nerwami i odrobiła stratę przełamania w piątym gemie, po czym doprowadziła do wyrównania. W sumie zdobyła pięć kolejnych gemów zapisując na swoim koncie kolejnego breaka w siódmym gemie.

Gdy wydawało się, że w pełni przejęła kontrolę nad rozwojem wydarzeń na korcie i przy 5:4 miała do dyspozycji pierwszego setbola, nieoczekiwanie doszło do następnego tego wieczoru zwrotu akcji. Ponownie rywalka wykorzystała drugą z wypracowanych okazji do przełamania przy przewagach i zrobiło się 5:5.

To jednak nie wytrąciło z rytmu świątek, która natychmiast zrewanżowała się jej przełamaniem zwrotnym do 30. Zaraz po tym, w dwunastym gemie, utrzymała podanie bez straty punktu, wykorzystując drugiego setbola po 57 minutach gry.

W sumie Iga zdobyła trzy gemy z rzędu, bowiem w drugiej partii objęła od razu prowadzenie 1:0 po kolejnym breaku. Ale tę serię przeciwniczce udało się przerwać, zamieniając trzeciego break pointa na wyrównanie na 1:1.

Do kolejnych obustronnych przełamań doszło od stanu 2:2 do 3:3. Ale w siódmym gemie znowu Włoszka straciła serwis na 3:4. I to się okazało kluczowym momentem dla losów seta i całego finału, chociaż w następnym gemie miała dwie piłki na 4:4, ale obydwu nie wykorzystała.

Potem jeszcze Paolini w efektowny sposób, bo bez straty punktu, wyszła na 4:5, jednak w dziesiątym gemie nie potrafiła zagrozić serwującej na mecz Świątek. Polka domknęła spotkanie przy pierwszej okazji po tym jak odskoczyła na 40-15. Asem serwisowym rozstrzygnęła kwestię tytułu po godzinie i 50 minutach wyrównanej gry z obydwu stron.

Iga była uważana za faworytkę tego finału, nie tylko ze względu na wyższą pozycję w klasyfikacji tenisistek. Z Paolini spotkała się po raz szósty, a we wcześniejszych pięciu pojedynkach straciła tylko jednego seta. Miało to jednak miejsce przy ich ostatnim spotkaniu w listopadowym półfinale Billie Jean King Cup Finals.

W Maladze również lepsza była Iga, ale ostatecznie awans do finału tych prestiżowych drużynowych rozgrywek organizowanych przez ITF awansowały Włoszki, późniejsze triumfatorki imprezy. Zwycięstwo zapewniły sobie w decydującym deblu, w którym Paolini i Roberta Vinci pokonały bez straty seta duet Świątek i Katarzyna Kawa (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała), wychodząc w drugiej partii ze stanu 1:5 na 7:5.

Świątek i Paolini spotkały się już po raz trzeci na twardych kortach, ale w tej konfrontacji polska tenisistka wygrała z Jasmine również dwukrotnie na ceglanej mączce i raz na trawie.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button