RÓŻNOŚCI

Finał sprawy „transportu śmierci” zatrzymanego na granicy polsko-białoruskiej. Trzy osoby skazane, dwie uniewinnione

Zwierzęta

18 marca 2026 r. przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się rozprawa apelacyjna w sprawie znęcania się nad tygrysami zatrzymanymi w transporcie na granicy polsko-białoruskiej.

Adwokat Katarzyna Topczewska napisała:

„Dwaj polscy lekarze weterynarii, którzy usłyszeli zarzuty w sprawie „transportu śmierci” zatrzymanego na granicy polsko-białoruskiej, zostali wczoraj przez Sąd Okręgowy w Lublinie, prawomocnie uniewinnieni.

Taki wyrok zapadł pomimo, że opinie w tej sprawie składali niezależni biegli – lekarz weterynarii i biegły z zakresu dobrostanu zwierząt. Obie opinie były krytyczne dla działań granicznych urzędników.

Opinia biegłej mówiła wręcz o „ewidentnych zaniedbaniach” i „wyjątkowej niekompetencji zawodowej i urzędniczej lub wyjątkowo lekceważącym stosunku do obowiązków służbowych” lekarza dokonującego kontroli tego skandalicznego transportu. Jak wskazuje biegła, jego obowiązkiem było sprawdzenie nie tylko dokumentacji, ale także prawidłowości transportu i dobrostanu zwierząt.

I co w tej sytuacji zrobił Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej? Uznał, że opinia biegłej jest wiarygodna co do oceny stanu zwierząt, ale do oceny działań lekarzy to już nie. I powołał kolejnego biegłego. Nie z sądowej listy biegłych, tylko … pracownika Głównego Inspektoratu Weterynarii! Czyli pracownika tej samej instytucji, w której zatrudnieni byli oskarżeni, tylko że dwa szczeble wyżej. Oczywiście bardzo zaskakujące, że ten biegły nie stwierdził w działaniu lekarzy żadnych nieprawidłowości…

I ta opinia była zdaniem sądu dużo lepsza niż opinia niezależnych od inspekcji specjalistów.

W apelacji i wczoraj na sali sądowej podnosiłam, że sąd dopuścił dowód z opinii kolegi po fachu, a cała inspekcja za sprawę tygrysów z granicy zebrała cięgi po nagłośnieniu tej sprawy. Więc trudno oczekiwać, aby urzędnik z tej samej instytucji ocenił krytycznie działania kolegów urzędników z podległych jednostek.

Ponadto nie była to opinia lekarska, ale w mojej ocenie – opinia co do obowiązującego prawa, a biegłym z zakresu prawa jest wyłącznie sąd.

Niestety moje argumenty nie zostały przez Sąd wzięte pod uwagę, bo Sąd Okręgowy stanowisko Sądu Rejonowego co do braku winy oskarżonych, podzielił, stwierdzając, że ta ocena jest niezależna od kwestionowanej przeze mnie i prokuratora, opinii biegłego.”

Adwokat Katarzyna Topczewska dodała:

„Prawomocny finał sprawy „transportu śmierci” zatrzymanego na granicy polsko-białoruskiej – trzy osoby skazane, dwie uniewinnione!

O 10 tygrysach transportowanych w tragicznych warunkach z Włoch do Dagestanu usłyszała w październiku 2019 r. cała Polska. Jeden z tygrysów tego transportu nie przeżył.

Zwierzęta były poupychane w skrzynkach, w których nie były w stanie się nawet wyprostować czy obrócić. Do części klatek w ogóle nie było dostępu, aby zwierzęta nakarmić i napoić. Zwierzęta poranione, z otarciami, przez 10 dni drogi leżały we własnych odchodach.

Taki transport przepuścił na granicy polski lekarz weterynarii. Stwierdził „zadowalający” stan zwierząt, chociaż większości z nich nawet nie był w stanie zobaczyć.
Transport dwukrotnie został cofnięty przez urzędników białoruskich z powodu braków w dokumentacji.

Rosjanin (organizator transportu) i dwaj Włosi (opiekunowie zwierząt) zostali uznani winnymi znęcania się nad tygrysami i skazani na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywny i nawiązki.

Polscy lekarze z Inspekcji Weterynaryjnej zostali przez Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uniewinnieni.

Od tego wyroku jako pełnomocnik Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! złożyłam apelację. Domagałam się orzeczenia kar bezwzględnego pozbawiania wolności, zakazu pracy ze zwierzętami i wyższych nawiązek (od Rosjanina zasądzono 10 tys. od. Włochów po 8 tys.).

W części dotyczącej uniewinnienia polskich lekarzy, domagałam się uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

Niestety Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał wyrok w mocy. Stwierdził, że polscy lekarze nie dopuścili się przestępstwa niedopełnienia obowiązków.

Ja się z tym rozstrzygnięciem nie zgadzam, bo uważam że ten transport powinien zostać zatrzymany natychmiast. Urzędnicy mieli obowiązek powiadomić policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i powinni od razu zacząć szukać placówek, które te zwierzęta mogłyby przyjąć. Niestety jakiekolwiek czynności podjęto dopiero kiedy transport wrócił do Polski drugi raz, a jeden tygrys zmarł.

Walczyliśmy do końca. Więcej nie mogliśmy zrobić.

Tygrysy trafiły do ZOO w Poznaniu i ZOO w Człuchowie. Część następnie do azylu w Hiszpanii”.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button