TENIS

Challenger ATP 75 w Kozerkach. Kamil Majchrzak powalczy o półfinał

Tenis

Najwyżej rozstawiony w drabince Kamil Majchrzak pokonał w środę 6:3, 6:2 Tomasza Berkietę i awansował do ćwierćfinału challengera ATP 75 Kozerki Open.

W drugiej rundzie odpadł Olaf Pieczkowski, przegrywając z 4:6, 2:6 z turniejową „dwójką” Chorwatem Dino Prizmicem.

Natomiast w wieczornym meczu przy sztucznym oświetleniu o awans do ćwierćfinału walczy jeszcze Maks Kaśnikowski z Estończykiem Daniłem Glinką, jednym ze zwycięzców kwalifikacji.

Oto co powiedzieli po meczach zawodnicy PZT team:

Kamil Majchrzak vs. Tomasz Berkieta 6:3, 6:2

– Cieszę się, że dobrze zacząłem ro spotkanie, dobrze się dla mnie ten początek ułożył, bo przełamałem jego serwis w miarę szybko. I tak naprawdę myślę, że to było bardzo ważne dla losów meczu, że ja byłem z przodu i jeszcze dwa razy, choć w dużych tarapatach, to jednak potwierdziłem to przełamanie. Wszyscy wiemy, że Tomek jest świetnym tenisistą i ma świetne papiery na granie. Dysponuje potężnym serwisem, więc starałem się na tyle, na ile to możliwe, reagować na jego serwis i pierwsze zagranie po nim. Wydaje mi się, że często robiłem to naprawdę nieźle. On ma za sobą świetny okres, też miał mało czasu, żeby przejść z ziemi na harda, więc też gdzieś tam starałem się to wykorzystać w mojej grze dzisiaj.

Starałem się cały czas przeciwstawiać tej jego sile moim w miarę niezłym wybieganiem, sprytem i inteligencją tenisową, no i oczywiście doświadczeniem. Oczywiście stawka tego spotkania była duża, no bo wszyscy lubimy polskie derby i smaczki, a cała presja tak naprawdę ciążyła na moich barkach. Natomiast wydaje mi się, że wywiązałem się z dzisiejszego zadania super i myślę, że z Tomkiem będziemy jeszcze wiele meczów mogli rozgrywać w przyszłości.

Z każdym kolejnym występem na hardzie czuję się coraz lepiej, odnajduję się coraz lepiej i to wszystko idzie w dobrym kierunku. W pierwszej rundzie miałem dość duże problemy z opanowaniem wszystkiego, ale w porę się ogarnąłem i od drugiego seta już grałem naprawdę dobry tenis, łącznie z trzecim setem. Pomimo, że pod koniec decydującego seta były pewne problemy, to one nie wynikały z mojej słabości, tylko ze świetnej gry rywala i myślę. W tej końcówce, od 5:2, mecz tak naprawdę był na świetnym poziomie, a obaj przypominaliśmy zawodników z miejsc, w których jesteśmy i do których dążymy. Natomiast dzisiaj od początku wiedziałem jak mam grać. Wiedziałem jakie mam zadania i że ten mecz nie do końca może zależeć ode mnie w takim kontekście, że nie będzie spektakularny, bo to będzie kwestia przetrzymania Tomka i ewentualnie zmuszenia go do błędów bądź dostania 50 winnerów. Byłem na to gotowy i byłem dobrze przygotowany, dlatego bardzo ważny był początek, żebym mógł opanować właśnie nerwy i emocje. Jednak takie „derbowe” mecze rządzą się trochę innymi prawami.

Olaf Pieczkowski vs. Dino Prizmic (Chorwacja, nr 2.) 4:6, 2:6

– To był mecz, w którym się skupiłem na sobie, nie na rywalu, choć wiedziałem, że jest wysoko w rankingu. Taktykę mi opracował trener Kuba Piter, ale nie wszystko mi się udało zrealizować niestety. Cieszę się, że miałem okazję tu rywalizować dzięki dzikiej karcie. Mam nadzieję, że w kolejnej edycji uda mi się tu zagrać już na podstawie rankingu. Chciałbym się zadomowić na poziomie challengerów. Czuję się na siłach, czuję, że moja gra jest coraz lepsza, coraz więcej gram już w challengerach i to w głównych drabinkach, więc wydaje mi się, że już niedługo tam będę na dobre.

Kuba wniósł do mojej gry pewność siebie, ponieważ spędzony czas z nim poza kortem wydaje mi się skupić nie na tenisie, tylko na tym, że tak naprawdę jestem normalną osobą, mogę odpocząć i nie myśleć o tym, że jutro mam mecz ze sto którymś zawodnikiem na świecie. Możemy zagrać sobie w karty, jest dobra atmosfera i na pewno jest bardzo dobrym trenerem, daje celne rady, bo przecież jest w Tourze już od ponad 20 lat. Wydaje mi się, że idealnie pasuje do mojego teamu. Mam też trenera Jana DeWitta, więc wydaje mi się, że mam bardzo dobry team i jestem bardzo z niego zadowolony. Mój poziom tenisa bardzo mocno wzrósł w ostatnim roku, więc jestem zadowolony i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Teraz planuję wystartować w challengerach w Hiszpanii i w Turcji. Być może we wrześniu uda mi się wystąpić w dużym challengerze w Szczecinie.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button