TENIS

ATP Cup 2021 w Sydney. Polscy tenisiści powalczą w prestiżowym turnieju

Australia

Czterej tenisiści: Kamil Majchrzak, Kacper Żuk, Jan Zieliński i Szymon Walków wylecieli w sobotę z lotniska Okęcie w Warszawie do Australii, gdzie wystąpią w polskiej drużynie startującej w prestiżowym turnieju ATP Cup w Sydney.

– To dzisiaj jest pierwszy dzień Bożego Narodzenia? Nie wiedziałem, to zaraz wracam do domu na świąteczny obiad – żartował przed odprawą bagaży Kacper Żuk, 169. tenisista w singlowym rankingu ATP Tour.

– Jak to do domu?! Idziesz z nami o tam, bo tam już czeka na nas samolot – tonował Kacpra 97. obecnie deblista świata Jan Zieliński, który w styczniu zadebiutuje w Wielkim Szlemie. W Australian Open 2022 wystąpi w parze z Kazachem Aleksandrem Bublikiem i będzie jedynym Polakiem w drabince gry podwójnej.

– Ja to dzisiaj rano podpadłem rodzinie, bo świąteczne śniadanie musieliśmy zjeść wszyscy o siódmej rano, żebym zdążył na samolot – wtórował kolegom Majchrzak, który najkrócej przed wylotem był w domu.

W Szwecji, w znanej akademii pod Sztokholmem, przygotowywał się za to do nowego sezonu Kamil Majchrzak, 115. w rankingu ATP. Do domu przyleciał w dzień przed Wigilią, po godzinie 22, a już w sobotę ruszył do Sydney.

– Takie już jest życie tenisisty, że ciągle jest na walizkach, nawet w święta. Ale wiadomo, lepiej lecieć na ATP Cup, niż nie lecieć, tym bardziej, że mamy zgraną drużynę i naprawdę liczymy na dobry wynik.  Co prawda w domu byłem właściwie tylko jeden dzień, ale była rodzinna Wigilia, spędziłem cały ten czas z najbliższymi i moją narzeczoną. No a teraz ruszam na turnieje do Australii, gdzie czeka mnie dość intensywne rozpoczęcie sezonu – powiedział Majchrzak.

Jeszcze na lotnisku nie obyło się jednak bez niewielkich turbulencji. Już przy nadawaniu bagażu okazało się, że obsługa linii lotniczych – zanim je przyjęła – musiała się telefonicznie upewnić czy władze Australijskie wpuszczą Kamila do kraju po przylocie. To zamieszanie wynika ze skomplikowanych procedur dotyczących pandemii koronawirusa, ale wszystko skończyło się pomyślnie.

– Uff. Przez chwilę naprawdę pomyślałem, że mogę nie polecieć do Australii. Początkowo mi powiedzieli, że to może potrwać co najmniej 15 minut, ale sytuacja się rozwiązała szybciej. Ja to zawsze mam jakiegoś pecha. W sumie już drugi raz mi się coś takiego zdarzyło tuż przed wylotem na turnieje – tłumaczył zamieszanie Majchrzak, aktualnie 115. singlista w rankingu ATP Tour.

– Kamil, z tobą są zawsze jakieś problemy. Mnie odprawili błyskawicznie i powiedzieli, że w Australii już na mnie czekają. Może po prostu znowu wziąłeś ze sobą zbyt duży bagaż? – dodał Zieliński wyraźnie rozbawiony sytuacją.

– Nie, tym razem wziąłem mniej rzeczy, niż zwykle i starałem się naprawdę skromnie spakować. Ale i tak mam prawie dwa kilogramy nadbagażu, no a rakiety biorę przecież ze sobą na pokład – odpowiedział na zaczepkę Majchrzak, który jeszcze przed odprawą, zdążył w kawiarni na lotnisku podpisać dwuletni kontrakt z Centralnym Klubem Tenisowym Grodzisk Mazowiecki.

Dołączył do Zielińskiego (trenuje w CKT od roku) i Żuka, który na dzień przed Wigilią również na dwa najbliższe sezony związał się z ekipą z Kozerek. Liczne grudniowe zmiany barw klubowych są związane z trwającym właśnie okresem transferowym poprzedzającym planowany na 29 maja start SuperLigi Tenisa. Można się więc spodziewać, że najbliższe dni i tygodnie przyniosą sporo informacji dotyczących czołowych polskich zawodników i zawodniczek, ale i znanych zagranicznych gwiazd  tenisa.  

– Ja na razie nie podjąłem jeszcze decyzji, zobaczymy co przyniosą najbliższe tygodnie. Teraz staram się skupić na dobrym występie w ATP Cup i udanym otwarciu sezonu w Australii. Chciałbym już na początku roku wskoczyć do czołowej setki deblistów świata i móc regularnie występować w turniejach wielkoszlemowych – uważa Walków, 114. w deblowym rankingu.

Po południu czwórka tenisistów PZT Team w doskonałych humorach wyleciała do Dubaju, gdzie dołączy do nich lider drużyny i dziewiąty obecnie tenisista świata Hubert Hurkacz, który leci tam z Nicei.

– Przed nami czterogodzinna przesiadka w Dubaju, no i jeszcze 13 godzin już w bezpośrednim samolocie do Sydney. A potem kilkudniowa aklimatyzacja na miejscu, bo pierwszy mecz gramy 1 stycznia. Nasi trenerzy i kapitan drużyny Marcin Matkowski przylecą do nas zaraz po świętach – wyjaśnił Żuk.

W drugiej edycji ATP Cup, rozgrywanej po rocznej przerwie spowodowanej przez pandemię, Polacy zagrają w grupie D kolejno przeciwko Gruzji (1 stycznia), Grecji (3 stycznia) i Argentynie (5 stycznia).

– Mam nadzieję, że tym razem uda nam się wyjść z grupy do półfinału. Nawet jeśli to sprawi, że będziemy mieli z Kacprem mało czasu na przelot do Melbourne, gdzie już w poniedziałek 10 stycznia rozpoczną się eliminacje do Australian Open – powiedział przed wylotem Majchrzak, który jest obecnie czwarty na liście oczekujących na zwolnienie miejsca w głównej drabince pierwszego turnieju wielkoszlemowego w 2022 r.

– A ty znowu tworzysz problemy. Przecież lecimy do Sydney po zwycięstwo i już. Ale zabieraj już rakiety, bo jeszcze chwila i faktycznie nie wsiądziesz do samolotu – poganiał kolegę Zieliński.

ATP Cup w Sydney. Kamil Majchrzak, Kacper Żuk, Jan Zieliński i Szymon Walków (fot. pras.)

Boże Narodzenie tenisistów krótkie i na walizkach

Przed Kacprem, obecnie 168. tenisistą świata, występ w ATP Cup w Sydney (1-9 styczna), w którym Polacy spotkają się w grupie D z zespołami Grecji, Argentyny i Gruzji. Zaraz po tym zawodnik PZT Team wystartuje w eliminacjach do Australian Open. W kwalifikacjach do wielkoszlemowej imprezy w Melbourne wystąpi też Kamil Majchrzak, 117. w rankingu ATP Tour.

– W Nowy Rok zagramy tam pierwszy mecz w ATP Cup przeciwko ekipie Gruzji, więc nie będzie zbyt dużo czasu na świętowanie Bożego Narodzenia z najbliższymi, ani nawet Sylwestra. Ale mam nadzieję, że udanie rozpocznę rok 2022 na korcie. Z Sydney udam się od razu do Melbourne, gdzie zagram eliminacje do Australian Open. No chyba, że się szczęśliwie dla mnie ułoży i znajdę się w głównej drabince, ale na razie jestem siódmy oczekujący na zwolnienie się miejsca – powiedział Majchrzak.      

Oprócz Kacpra i Kamila w polskiej drużynie zagrają w ATP Cup: Hubert Hurkacz oraz debliści Szymon Walków i Jan Zieliński. Ten ostatni w drugiej połowie zadebiutuje w Wielkim Szlemie, bowiem wystartuje w Melbourne w parze z Kazachem Aleksandrem Bublikiem.  

– Zanim to nastąpi spędzę kilka dni z chłopakami z drużyny. Jesteśmy zgraną ekipą, bo znamy się od dawna, często występujemy w tych samych turniejach, w reprezentacji narodowej w Pucharze Davisa, a w grudniu byliśmy razem na zgrupowaniu kadry w Zielonej Górze. To zawsze jest fajna sprawa, kiedy możemy się nawzajem wspierać i spędzać razem czas – uważa Zieliński, obecnie 97. deblista świata.

W Australian Open, po trzyletniej przerwie, zagra za to Magdalena Fręch, triumfatorka lipcowych 95. Narodowych Mistrzostw Polski w Bytomiu. Zawodniczka ta na jesieni dwukrotnie wchodziła do czołowej setki rankingu WTA Tour, a teraz jest 106.

– Cieszę się, że zagram znowu w Australian Open i liczę, że uzyskam dobry wynik w Melbourne. Chciałabym w przyszłym sezonie już regularnie występować w turniejach wielkoszlemowych, bez konieczności gry w eliminacjach. Dlatego liczę na szybki powrót do Top 100 rankingu i stopniowe zbliżanie się do pierwszej 50-tki, bo to gwarantowałoby mi miejsce we wszystkich dużych turniejach WTA – powiedziała Fręch, która również w najbliższych dniach ruszy za granicę.

Magda zadebiutowała w Wielkim Szlemie podczas Australian Open 2018. Pięć miesięcy później osiągnęła za to drugą rundę w kolejnej wielkoszlemowej imprezie, rozgrywanej na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu. W 2019 r. grała też w nowojorskim US Open.

W grudniu wystąpiła w międzypaństwowym meczu Polska – Czechy, z udziałem reprezentacji kobiecych i męskich (Czesi wygrali 4:2). W Zielonej Górze wystąpiła też Katarzyna Kawa, aktualnie 110. na świecie.

– Zaraz po świętach muszę tylko zrobić testy na COVID-19 i jeśli będzie negatywny wynik, to wsiadam w samolot. To oznacza, że w drugi dzień Bożego Narodzenia już będę się pakowała. Cieszę się, że Tour wraca na normalne tory. Chociaż będę musiała startować w eliminacjach do Australian Open, to ważne jest, że znowu rozgrywane będą w Melbourne, a nie jak poprzednio w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Teraz będę mogła normalnie rozpocząć sezon, bo przed rokiem przez przymusową „bańkę” w Melbourne i ograniczony mocno kalendarz właściwie nie miałam w styczniu, gdzie grać, po tym jak odpadłam w kwalifikacjach do Australian Open – uważa Kawa.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button