POLITYKAPOLSKA

Walka RPD i MS z RPO w sprawie 4-letniej Ines. Bodnar: ubolewam, że tzw. obrońcy dziecka kierują się motywami politycznymi

Czy dziewczynka trafi do ojca czy zostanie u babci?

Wspólny apel wiceministra Michała Wójcika i Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka w sprawie 4-letniej dziewczynki.

Wiceminister Sprawiedliwości Michał Wójcik i Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak zaapelowali do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara o wycofanie wniosku, jaki złożył on do sądu z żądaniem natychmiastowego wydania Belgii czteroletniej dziewczynki wychowywanej w Polsce.

– Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał pismo do polskiego sądu na wniosek ambasadora Belgii. Bez dokładnej analizy wszystkich aspektów tej sprawy. To szokujące stanowisko w przypadku, gdy chodzi o dobro czteroletniego dziecka, które ma obywatelstwo polskie i belgijskie – stwierdził Mikołaj Pawlak.

– Dziewczynka urodziła się w Polsce, jest wychowywana przez polską babcię – podkreślił wiceminister Michał Wójcik.

Ministerstwo Sprawiedliwości i Rzecznik Praw Dziecka od dawna proponują mediację w sprawie wychowywanej przez babcię wnuczki. – Zapraszam do udziału w rozmowach ojca dziewczynki, jej babcię, także Ambasadora Belgii. Wszystko po to, by dziecko, które już dwukrotnie próbowano odebrać wychowującej je babci nie przeżywało traumy – dodał wiceminister Wójcik. Na temat przyszłości dziewczynki rozmawiał również z wicepremierem Belgii Koenem Geensem.

Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zdecydował w piątek 26 czerwca br. o wniesieniu do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej na postanowienie Sądu Okręgowego w Katowicach w sprawie wydania dziewczynki ojcu mieszkającemu w Belgii. Do Sądu Okręgowego w Katowicach został też złożony wniosek o wstrzymanie przymusowego wydania czteroletniej dziewczynki.

Czteroletnia dziewczynka, którą jej ojciec – Belg pochodzący z Maroka, chce wywieźć z naszego kraju, nie mówi po francusku i nie pamięta ojca. Mama dziecka – Polka – zmarła w ubiegłym roku, tuż po wyroku belgijskiego sądu, który zdecydował, iż pełnia praw rodzicielskich przysługuje ojcu. Po śmierci córki dzieckiem zajęła się babcia.

Kurator sądu w Radomiu odstąpił od próby odebrania dziewczynki babci, gdy dziecko płakało na widok ojca i nie chciało opuścić wychowującej ją polskiej rodziny. Dziewczynka nie mówi po francusku, a jej ojciec – po polsku.

– Rozmawiałem z małą Ines, z ojcem dziewczynki, babcią, która się nią opiekuje, analizowałem akta. Dla dobra dziewczynki powinna ona zostać w Polsce – powiedział rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. – Chcemy, by dziecko znało obie rodziny – polską i belgijską. Rzecznik podkreślił też, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w jednym ze swych wyroków uznaje, iż priorytetem jest zawsze dobro dziecka, o opiekę nad którym toczy się spór.

Strona polska podkreśla też, że w sprawie, która toczyła się przed belgijskim sądem o przekazanie dziewczynki ojcu jej matka nie mogła uczestniczyć, bo informacje o rozprawach wysyłano na adres, pod którym już nie mieszkała. Brak także w aktach opinii specjalistów o tym, jak próba „siłowego” rozwiązania problemu może wpłynąć na tożsamość i psychikę dziecka.

W pomoc polskiej rodzinie dziewczynki Ministerstwo Sprawiedliwości jest zaangażowane od wielu miesięcy. – To jedna z najbardziej dramatycznych spraw, z jakimi miałem do czynienia – mówił wiceminister Michał Wójcik. Dodał, że możliwość wniesienia skargi nadzwyczajnej istniejąca w polskim systemie prawnym to także zasługa Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który zainicjował to rozwiązanie.

Interwencja Rzecznika przerwała dramat 4-latki

Dziewczynka ma 4 latka, wychowuje się w Polsce i nie zna ojca ani jego języka, bo ostatni raz widziała go, jak miała roczek. Kocha babcię i cierpi po nagłej śmierci swojej mamy Polki. Ale sąd w Katowicach kazał ją oddać pochodzącemu z Maroka Belgowi. Interwencja Rzecznika Praw Dziecka doprowadziła do wstrzymania wykonania tego orzeczenia.

Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałek w Radomiu, gdy pełnomocnik ojca w towarzystwie policji i kuratora usiłować odebrać dziecko babci. Dziewczynka zaczęła krzyczeć i płakać na widok obcych dla niej ludzi. Dzisiaj rano ojciec dziewczynki ponownie próbował odebrać ją od babci. Jednak osobista interwencja Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przerwała dramat 4-latki. Kurator odstąpił od swoich czynności.

Rzecznik wniósł do sądu o natychmiastowe wstrzymanie wykonania orzeczenia, które jego zdaniem jest sprzeczne z dobrem dziecka i spowoduje trwały uszczerbek na zdrowiu psychicznym małej dziewczynki.

“Nerwy, trauma i histeria dziecka wobec nieznanego ojca to łzy dziecka, to naruszenie podstawowych praw dziecka. Jak długo organy prowadzące postępowanie będą patrzyły tylko na część przepisów, pomijając uczucia i podstawowe prawa dziecka?” – napisał do sądu Mikołaj Pawlak i zażądał: “Trzeba zatrzymać to znęcanie się nad niewinnym małym dzieckiem”.

Do czasu ponownego rozstrzygnięcia sprawy dziewczynka ma przebywać pod opieką rodziny w Radomiu.

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód twierdzi, że “realizując przymusowe odebranie małoletniej, wykonuje obowiązek”, nałożony prawomocnymi orzeczeniami – jedno z nich to wydany zaocznie wyrok sądu w Brukseli, który przyznał władzę rodzicielską ojcu.

Rodzice 4-latki poznali się w Belgii. W listopadzie 2019 roku matka nagle zmarła, a dziewczynka trafiła pod opiekę babci. O pozbawieniu matki władzy rodzicielskiej sąd w Brukseli zdecydował dosłownie na dzień przed jej śmiercią.

Siostrzenica zmarłej matki złożyła w sądzie w Warszawie wniosek o ustanowienie jej jako rodziny zastępczej. Jednak zanim rozstrzygnięcie warszawskiego sądu się uprawomocniło, sąd w Katowicach zezwolił na odesłanie dziecka do ojca do Belgii.

Rzecznik Praw Dziecka przystąpił do sprawy i pomaga babci i bliskim dziewczynki wywalczyć prawo do wychowywania jej w bezpiecznych warunkach w Polsce, wśród ludzi, z którymi chce być i których kocha, a nie się ich boi.

“Dziewczynka, jak usłyszała, że niedługo spotka się z tatą, zaczęła histerycznie płakać i krzyczeć, że nie chce iść do taty i że się bardzo boi. (…) Nagłe odseparowanie dziewczynki od osób, którym ufa i w których obecności czuje się całkowicie bezpieczna, a także mając na uwadze fakt, że dziewczynka straciła niedawno bezpowrotnie ukochaną mamę, spowoduje niewyobrażalną traumę dla małoletniej, zaburzy prawidłowy rozwój emocjonalny i wywoła nieodwracalne skutki w psychice dziecka” – ocenił w piśmie do sądu Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Dziecko nie jest własnością państwa. Oświadczenie Biura RPO w sprawie małej Ines

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar z najwyższym niepokojem przyjmuje bezprzykładne ataki i publicznie wyrażone oskarżenia Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka oraz innych przedstawicieli władz państwowych dotyczące sprawy małej Ines. Z ubolewaniem stwierdza, że tzw. obrońcy dziecka kierują się motywami politycznymi i traktują je jako własność państwa, ignorując prawa ojca, jedynego żyjącego i prawowitego rodzica.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę małej Ines w grudniu 2019 r. w oparciu o wniosek Ambasadora Belgii w Polsce. Wynikało z niego, że wbrew prawomocnym orzeczeniom sądowym dziewczynka, której jedynym obecnie prawnym opiekunem jest jej biologiczny ojciec – obywatel Belgii, z zawodu lekarz – jest niezgodnie z prawem przetrzymywana przez babcię (matkę zmarłej mamy dziewczynki).

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające – zgodnie z kompetencjami, jakie przyznaje mu ustawa o RPO. Ustawa ta nie nakłada na niego obowiązku, aby korzystanie ze swoich uprawnień konsultował czy uzgadniał z Rzecznikiem Praw Dziecka. Jedyną przesłanką podjęcia działania przez RPO jest „powzięcie wiadomości wskazującej na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania”.

Postępowanie wyjaśniające doprowadziło do ustalenia, że w sprawie tej zostały wydane prawomocne (a więc ostateczne) orzeczenia sądowe (zarówno sądu belgijskiego na podstawie przepisów obowiązujących w Belgii, a więc w kraju, w którym dziewczynka miała miejsce stałego pobytu przed jej bezprawnym zabraniem przez matkę do Polski), jak i sądu polskiego (sądów dwóch instancji), na mocy których ojciec dziewczynki (jedyny jej żyjący rodzic) ma pełnię władzy rodzicielskiej i dziewczynka ma powrócić pod jego opiekę.

Czynione przez matkę i babkę dziecka, a także przez prokuraturę próby zmiany postanowienia polskiego sądu, nakazującego wydanie dziecka jego ojcu, nie powiodły się – sąd nie znalazł podstaw do zmiany swego rozstrzygnięcia. Aktualnie nie toczy się w Polsce żadne postępowanie sądowe, którego stroną byłaby babcia dziewczynki, a które dawałoby asumpt do uznania, że sprawowana przez nią faktyczna opieka pozostaje w zgodzie z prawem i obowiązującymi rozstrzygnięciami sądowymi.

Prawomocne i wiążące zarówno strony, jak i sądy oraz organy państwowe (art. 365 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego) postanowienie nie zostało wykonane, ponieważ babcia dziewczynki ukrywała się i dopiero działania Policji doprowadziły do ustalenia jej miejsca pobytu w czerwcu br. Podjęta przez kuratora sądowego zgodnie z obowiązującymi przepisami próba realizacji nakazu sądu nie powiodła się, m.in. dlatego, że interwencję na miejscu czynności podjęli przedstawiciele Rzecznika Praw Dziecka oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

Rzecznik Praw Obywatelskich przeanalizował argumentację, jaką kierował się polski sąd, wydając orzeczenie nakazujące matce dziecka jego wydanie ojcu. Z ustaleń sądu nie wynikało, aby powrót dziecka pod opiekę ojca – który co należy podkreślić: nigdy nie został pozbawiony praw rodzicielskich – zagrażało dobru dziecka. Sąd wszechstronnie rozważył cały zgromadzony materiał dowodowy i uznał, że należy przywrócić relacje rodzinne, jakie istniały zanim dziecko zostało bezprawnie zabrane z miejsca swojego stałego pobytu.

Niestety – na skutek niezastosowania się do prawomocnych orzeczeń przez matkę dziecka, a po jej śmierci w listopadzie 2019r. przez babkę dziewczynki, obecnie tak trudno jest wykonać orzeczenie sądu – działając metodą faktów dokonanych – mama i babcia doprowadziły do tego, że dziewczynka ojca nie pamięta, nie mówi w jego języku i przywiązała się do swoich obecnych faktycznych (choć nie prawnych) opiekunów.

Obecnie – pomimo że zgodnie z prawem wyłącznie sąd ma prawo rozsądzić zaistniały spór – i to uczynił kierując się dobrem dziecka – inne osoby i organy państwowe, nie będąc do tego uprawnione, próbują ferować rozstrzygnięcia i oceniać, co jest najlepsze dla dziecka. Pomimo że sąd zważył wszystkie wartości i rację stron konfliktu oraz wydał rozstrzygnięcie kierując się dobrem dziecka – próbuje się to orzeczenie podważyć, de facto metodami pozaprawnymi przy użyciu nie zawsze uczciwej argumentacji.

Budzi to oczywisty sprzeciw Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ zgodnie z Konstytucją wymiar sprawiedliwości w Rzeczpospolitej Polskiej sprawują sądy, zaś prawo do realizacji prawomocnego orzeczenia sądowego stanowi element prawa do sądu, zagwarantowanego zarówno w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, jak również w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Kierując się tymi właśnie wskazaniami, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował tak skrytykowane przez RPD i Ministerstwo Sprawiedliwości pismo do Sądu Rejonowego w Radomiu (na terenie jego właściwości Policja odnalazła dziecko), prosząc o podjęcie „wszelkich możliwych czynności procesowych celem umożliwienia realizacji” wciąż obowiązującego orzeczenia polskiego sądu, nakazującego wydanie dziecka jego ojcu.

Rzecznik, kierując powyższe pismo do Sądu, miał również na uwadze sytuację, jaka miała miejsce 17 czerwca 2020 r., kiedy to zostały przez kuratora sądowego podjęte czynności celem odebrania dziecka od babci (zgodnie z nakazem wynikającym z orzeczeń sądowych), ale na skutek interwencji przybyłych na miejsce przedstawicieli obu ww. organów, kurator czynności tych zaniechał. W ocenie Rzecznika to właśnie na kuratora sądowego został wówczas wywarty – w sposób nieznajdujący oparcia w przepisach – nacisk ze strony organów władzy publicznej.

Z doniesień prasowych wynika, że w ubiegłym tygodniu – a więc dopiero po wydarzeniach z 17 czerwca – Prokurator Generalny wniósł skargę nadzwyczajną od orzeczenia nakazującego wydanie dziewczynki ojcu. Treść tej skargi nie jest znana Rzecznikowi Praw Obywatelskich, należy jednak zaznaczyć, że samo wniesienie takiej skargi nie wstrzymuje wykonalności zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Back to top button