Do niecodziennej interwencji doszło w Świdniku, gdzie mieszkanka jednego z bloków zaalarmowała służby, gdy z jej sufitu zaczęła lać się woda.
Zaniepokojona kobieta podejrzewała, że w lokalu znajdującego się piętro wyżej mogło dojść do zdarzenia zagrażającego zdrowiu lub życiu. Jak się okazało – za „wodną awarią” stały cztery łapy i odrobina kociej ciekawości. Jeden z kotów podczas nieobecności właścicieli „odkręcił” kurek w kranie w kuchni i woda lejąca się maksymalnym strumieniem zaczęła wylewać się ze zlewozmywaka i zalewać mieszkanie oraz sąsiadów…
27 kwietnia wieczorem dyżurny otrzymał zgłoszenie dotyczące zalewania jednego z mieszkań w bloku na terenie Świdnika w woj. lubelskim. Z relacji zgłaszającej wynikało, że woda intensywnie przecieka z lokalu znajdującego się piętro wyżej. Sytuacja była o tyle niepokojąca, że – jak podkreślała kobieta – sąsiad, który tam mieszka, zwykle o tej porze przebywa w domu.
Na miejsce skierowano patrol Policji oraz strażaków. Równolegle powiadomiona została spółdzielnia mieszkaniowa, której pracownicy szybko przybyli na miejsce i zakręcili dopływ wody w pionie, ograniczając dalsze szkody.
Gdy służby były już gotowe do siłowego wejścia do mieszkania, udało się ustalić dane lokatorów. Wkrótce wyjaśniło się również co było przyczyną całego zamieszania. W lokalu – pod nieobecność właścicieli – przebywały koty, które najprawdopodobniej w trakcie swoich codziennych „eksploracji” odkręciły kran w kuchennym zlewozmywaku. Woda, odkręcona na maksymalny strumień, zaczęła się przelewać i w konsekwencji zalała mieszkanie, a następnie przedostała się do lokalu poniżej. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Apelujemy o rozwagę i – w miarę możliwości – zabezpieczanie mieszkań przed „twórczą aktywnością” zwierząt podczas naszej nieobecności.



