PIŁKA RĘCZNAREPREZENTACJA

Mistrzostwa Europy 2020 w piłce ręczne kobiet zagrożone. O medalach zadecyduje koronawirus?

Women's EHF EURO 2020

Mistrzostwa Europy w piłce ręczne kobiet, planowane na 3-20 grudnia w Norwegii i Danii, mogą nie odbyć się ze względu na przepisy epidemiologiczne różniące się od siebie w obu krajach.

Według tzw. protokołu epidemiologicznego Instytutu Zdrowia Publicznego w Norwegii, który ściśle obowiązuje w całym kraju, w przypadku pozytywnego testu na obecność koronawirusa u jednej z zawodniczek lub działacza cały zespół musi zostać poddany 10 dniowej kwarantannie i to razem z drużyną przeciwną. W Danii dotyczy to tylko danej osoby.

– Z powodu naszych surowych przepisów epidemiologicznych Polki mogą wyeliminować Norweżki z turnieju już po pierwszym meczu – ostrzegają skandynawscy eksperci.

Pierwszy mecz mistrzostw (3 grudnia) to spotkanie celującej w medal Norwegii z Polską w Trondheim. W tym mieście zaplanowane są wszystkie mecze norweskiej części turnieju. W Norwegii przepisy epidemiologiczne dopuszczają obecność na widowni maksymalnie 200 kibiców. Tymczasem wytyczne dotyczące COVID -19 w Danii pozwalają obecnie na przebywanie na trybunach podczas zawodów sportowych 500 osób. Już samo to zestawienie liczb wskazuje, że na obecną chwilę mamy jakby dwa oddzielne turnieje.

Eksperci od piłki ręcznej stwierdzili na antenie kanałów telewizji TV2 i Viasat, w tym m.in. były bramkarz reprezentacji Norwegii w piłce ręcznej, Ola Erevik: – W ten sposób możemy odpaść z turnieju zaraz na jego początku. Wystarczy, że jednej z rezerwowych polskiej drużyny zostanie wykryty wirus, to cały jej zespół odpada i to razem z naszymi piłkarkami nawet jeżeli u żadnej z nich test nie będzie pozytywny.

Zaznaczył szybko, że przykład Polek jest tylko hipotetyczny, ponieważ do takiej sytuacji może dojść w każdej fazie ME. – Ta choroba nasila sie w całej Europie i niewątpliwie przywiezie go któraś z drużyn. Wtedy faworyci będą kolejno odpadać z powodu kwarantanny i niemożliwości gry. O medalach zadecyduje wirus – uważa Erevik.

Po kolejnych dniach…

Rząd Norwegii nie zgodził się w poniedziałek na złagodzenie przepisów epidemiologicznych i zrobienie wyjątku dla mistrzostwa Europy w piłce ręcznej kobiet.

W ten sposób turniej planowany na 3-20 grudnia br. w Norwegii i Danii jest w dalszym ciągu zagrożony z powodu poważnie różniących się w tych krajach przepisów sprawiających, że drużyny grające w norweskim Trondheim mogą zostać pokrzywdzone.

W Norwegii według tzw. protokołu epidemiologicznego w przypadku pozytywnego testu na obecność koronawirusa u jednej z zawodniczek, nawet rezerwowej lub działacza czy masażysty, cały zespól musi zostać poddany kwarantannie i to razem z drużyną przeciwną. Oznacza to automatyczne odpadnięcie z turnieju.

W Danii ewentualna kwarantanna dotyczy tylko konkretnej osoby, u której stwierdzono zarażenie, a drużyna może grać dalej.

Rozmowy w Norwegii na ten temat pomiędzy rządem, Instytutem Zdrowia Publicznego i Norweską Federacją Piłki Ręcznej (NHF) toczyły się przez cały weekend, lecz jak poinformował w poniedziałek norweski minister kultury i sportu, Abid Raja, nie przyniosły żadnego satysfakcjonującego organizatorów ME rozwiązania.

– Negocjacje trwają dalej i są intensywne lecz dopiero na początku przyszłego tygodnia dowiemy się jakie zapadną decyzje – powiedział minister Raja agencji NTB.

Jak wyjaśnił to resort zdrowia nie zgodził się dotąd na wyjątek w przypadku organizacji ME. Teraz NHF musi przedstawić nową propozycję złagodzenia protokołu. Czasu do rozpoczęcia imprezy jest jednak coraz mniej.

Federacja uzyskała jednak dodatkowe i bardzo silne wsparcie po włączeniu się w rozmowy Norweskiej Federacji Narciarskiej (NSF). Jest ona gospodarzem na początku grudnia zawodów Pucharu Świata w biegach i skokach narciarskich oraz w kombinacji norweskiej.

Zdaniem NHF, która przed 10 dniami zagroziła wycofaniem się z organizacji ME, przeprowadzenie norweskiej części turnieju w takim reżimie sanitarnym nie będzie możliwe, ponieważ wyniki mogą zostać wypaczone, a ”o medalach zadecyduje wirus”.

To stanowisko mocno popiera NSF, ponieważ drużynowa kwarantanna może wykluczyć całe reperezentacje, które w świetle kontynuacji twardej linii rządu w ogóle nie przyjadą do Norwegii, a zawody PŚ staną się lokalnymi zawodami.

Duńska część mistrzostw robi się również skomplikowana po odwołaniu w piątek wszystkich meczów w Fredrikshavn. Miasto z ośmioma innymi w północnej Jutlandii zostało zamknięte po wykryciu mutacji koronawirusa w fermach norek i wielu przypadków zarażanie się nim ludzi.

Na razie przeniesiono wszystkie mecze planowane w Fredrikshavn do drugiego miasta gospodarza Herning. Jednocześnie Duńska Federacja Piłki Ręcznej (DHF) podkreśliła, że posiada całą listę miast ze świetnymi halami, które są gotowe do przejęcia meczów w ostatniej chwili. W tym miejscu warto przypomnieć, że w roku 2015 mistrzostwa świata kobiet oprócz Herning i Fredrikshavn odbywały się w Naestved (tu grały Polki) i Kolding.

Wypowiedź ta potraktowana została w Norwegii jako sygnał, że jeżeli jej rząd nie złagodzi restrykcji, to wszystkie mecze z Trondheim mogą po prostu zostać przeniesione na teren sąsiada.

– W tej sytuacji skończy się to dla Norwegii wielkim upokorzeniem i skandalem ciągnącym się przez wiele lat – skomentowały norweskie media.
(Zbigniew Kuczyński ZPRP)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Back to top button