INNEKOSZYKÓWKALEKKOATLETYKASIATKÓWKATENIS

Letnia Uniwersjada. Piątkowe wyniki biało-czerwonych

Niemcy

Pewne awanse lekkoatletów na początek ME do lat 23.

Zanim rozpocznie się rywalizacja lekkoatletów na letniej uniwersjadzie w Zagłębiu Ruhry, niektórzy członkowie Akademickiej Reprezentacji Polski walczą o najwyższe cele na mistrzostwach Europy do lat 23 w norweskim Bergen. Już pierwszego dnia zawodów z bardzo dobrej strony pokazali się azetesiacy. 

Eliminacje 100 m przez płotki wygrała wiceliderka europejskich tabel, Alicja Sielska. Reprezentantka AZS AKF Kraków pewnie triumfowała w pierwszej serii, uzyskując przy przeciwnym wietrze (-1,3 m/s) rezultat 13,13 s. Jak się później okazało, był to najlepszy wynik dnia. Półfinały i finał zostaną rozegrane w piątek.

Medalowe aspiracje potwierdził Maksymilian Szwed. Czterystumetrowiec AZS Łódź nie ma w tym sezonie szczęścia do losowań, ale ponownie udowodnił, że nawet z pierwszego toru można uzyskiwać wartościowe rezultaty. Halowy wicemistrz Europy wygrał swoją serię z rezultatem 45,77 s. Szybciej o 0,01 s pobiegł jedynie wicelider europejskich tabel w tej kategorii wiekowej, Holender Jonas Phijffers.

Świetnym finiszem w trzeciej serii eliminacyjnej na 800 m popisała się Julia Jaguścik. Zawodniczka AZS AWF Warszawa wygrała swój bieg i z czasem 2:02.71 awansowała do sobotniego finału.

– Ludzie zawsze mówią, że eliminacje na 800 metrów są najtrudniejsze. Jak zobaczyłam wyniki z pierwszych biegów, wiedziałam, że będę musiała być w dwójce, albo trzeba będzie biegać bardzo szybko – relacjonowała Jaguścik.

Problemów z kwalifikacją do finału na 1500 m nie miał Filip Rak. Reprezentant AZS KU Politechniki Opolskiej na początku biegł na końcu stawki, ale kontrolował bieg i ostatecznie uzyskał drugi czas eliminacji – 3:43.92.

– Cel zrealizowałem. Stawka była zbita, więc mogłem zaryzykować bieg z tyłu. Ostatni odcinek to atakowanie przodu, aby kontrolować – powiedział Rak.

W finale 100 m kobiet wystartuje Aleksandra Piotrowska. Sprinterka AZS AWFiS Gdańsk przebrnęła pewnie poranne eliminacje z wynikiem 11,57 s. W półfinale pobiegła 11,61 s i z siódmym czasem awansowała do finału.

Wyrównanie rekordu życiowego na 400 m – 53,36 s pozwoliło awansować do kolejnej rundy Klaudii Osipiuk (AZS AWF Biała Podlaska). Do półfinałów 400 m przez płotki zakwalifikowały się Paulina Kubis (AZS AWF Wrocław) – 57,53 s i Wiktoria Oko (AZS AWF Warszawa) – 57,57 s.

Jedynym finałem z udziałem reprezentanta Polski był konkurs pchnięcia kulą kobiet, w którym Zuzanna Maślana (KS Podlasie Białystok) zajęła czwarte miejsce. Już w poniedziałek Maślana przystąpi do eliminacji na uniwersjadzie w Bochum.

Polscy tenisiści bez powodzenia na Uniwersjadzie. W singlu dwie przegrane

Nie udało się polskim tenisistom awansować do dalszej fazy turnieju uniwersjadowego, który rozpoczął się w Essen. Zarówno Leon Zaorski, jak i Alan Bojarski przegrali swoje mecze w pierwszej rundzie. – Mimo to, samo reprezentowanie kraju jest dla nas czymś niesamowitym – mówią zawodnicy.

W tym roku turniej uniwersjadowy jest obsadzony bardzo mocno. Wystarczy wspomnieć, że z numerem 1 wśród mężczyzn rozstawiony jest Coleman Wong. Zawodnik pochodzący z Hong Kongu do Zagłębia Ruhry przyjechał… prosto z Wimbledonu, gdzie rywalizował w kwalifikacjach. O dobry wynik było więc bardzo ciężko.

Do Niemiec pojechało również dwóch zawodników z Polski. Leon Zaorski (Politechnika Gdańska) i Alan Bojarski (Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie) otwarcie podkreślali, że bardzo cieszą się, że otrzymali szansę startu w tak wielkiej imprezie. – Gdy otrzymałem propozycję noszenia biało-czerwonej koszulki z orłem na piersi, nie zastanawiałem się ani chwili. To coś więcej, niż sam start w turnieju – mówi Bojarski.

Niestety biało-czerwoni z turniejem singlistów pożegnali się już w pierwszej rundzie. Zaorski w piątek stoczył ciężki pojedynek ze Słowakiem Peterem Nadem. Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a dwukrotnie lepszy po tie-breaku był rywal naszego zawodnika.

– To był bardzo równy mecz. Widziałem wielu kibiców na trybunach, więc tym bardziej szkoda, że nie udało mi się wywalczyć chociaż seta. W drugim miałem sporo break pointów, których głupio nie wykorzystałem i finalnie przegrałem po tie-breaku. Muszę na spokojnie przeanalizować to spotkanie. A sama impreza? Jest rewelacyjna! To wielki zaszczyt reprezentować Polskę i cieszę się, że mam taką możliwość. Nie grałem jeszcze też nigdy na tak mocno obsadzonym turnieju, więc na pewno jest to dla mnie spore doświadczenie – mówi Zaorski.

Zaraz po pierwszym meczu z udziałem Polaka, na kort wyszedł również Bojarski. On z kolei zmierzył się z mocnym Brytyjczykiem Tobym Samuelem. Niestety rywal okazał się dużo lepszy i zwyciężył w dwóch setach (1:6, 4:6) tym samym eliminując Bojarskiego z turnieju.

– Niestety zmagam się z kontuzją i wielu zawodników w takiej sytuacji wielu zawodników nawet nie wyszłoby na kort. Dałem z siebie wszystko i mimo wszystko jestem zadowolony ze swojej gry. Wiedziałem, jak grać, jednak nie mogłem wykorzystać pełni swoich możliwości. Mimo wszystko cieszę się, że mogłem wystąpić na Uniwersjadzie, bo impreza jest świetnie zorganizowana – mówi Bojarski.

Jeszcze w piątek panowie mieli stworzyć parę deblową i zagrać z duetem z Chin, jednak ze względu na pogarszający się stan zdrowia Bojarskiego nasza reprezentacja zrezygnowała z rywalizacji.

Polscy siatkarze wygrali po raz drugi na uniwersjadzie w Niemczech. O pierwsze miejsce w grupie powalczą z Kolumbią

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarzy w trzech krótkich setach pokonała kadrę Argentyny w swoim drugim starciu w trakcie uniwersjady w Niemczech. W decydującym, sobotnim meczu biało-czerwoni zmierzą się z Kolumbią, a wygrany zajmie pierwsze miejsce w grupie C. – Jutro musimy po prostu wyjść, wygrać z Kolumbią, zrobić wszystko, żeby jak najlepiej się zaprezentować i zdobyć to pierwsze miejsce w grupie, a później już zobaczymy. Wszystko malutkimi kroczkami i myślę, że będzie dobrze – mówi libero Maciej Czyrek.

Biało-czerwoni byli zdecydowanym faworytem piątkowego meczu, wcześniej Argentyna uległa dosyć niespodziewanie Kolumbii 0:3. Polacy w piątkowy wieczór nie zawiedli, bardzo zdecydowanie wygrali wszystkie trzy sety, kończąc mecz w niewiele ponad godzinę.

– W takich meczach to więcej zależy od nas, od naszej drużyny niż od drużyny przeciwnej, bo tak jak tutaj pan wspomniał, byliśmy o półkę lepsi od drużyny z Argentyny – mówi libero Maciej Czyrek. – Wiadomo, nie możemy nikogo tutaj lekceważyć, bo tu każdy przyjechał walczyć, wygrywać i też trzeba sobie powiedzieć, że każdy chce jednak z Polską wygrać. Na pewno cała drużyna się bardzo dobrze tutaj czuje. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy tu być, wiemy po co tu przyjechaliśmy, z chłopakami dogadujemy się świetnie. Jest dobry team spirit, także walczymy i dążymy do swoich celów. Kolumbia to może troszkę zaskoczenie, ale naprawdę postawiła dobre warunki, zasłużenie wygrali z Argentyną. No i jutro musimy po prostu wyjść, wygrać z nimi, zrobić wszystko, żeby jak najlepiej się zaprezentować i zdobyć to pierwsze miejsce w grupie, a później już zobaczymy. Wszystko malutkimi kroczkami i myślę, że będzie wszystko dobrze

Trener Dariusz Luks w trzech krótkich setach dał szansę wszystkim swoim zawodnikom, wprowadzając do gry kolejnych siatkarzy. W Berlinie po raz kolejny zaprezentowała się więc cała dwunastka.

– Czuję się tutaj naprawdę bardzo dobrze – mówi atakujący Aliaksei Nasevich. – Podchodzę do każdego turnieju poważnie, bo reprezentujemy nasz kraj. Moje nastawienie? Wygrać sześć meczów. Każdy po kolei. Wczoraj był pierwszy, dzisiaj drugi, jutro mamy trzeci. Nie myślimy o dalszej części naszych planów, takich jak ćwierćfinał, półfinał. To jest inna rzecz, co będzie później. Jutro mamy mecz z Kolumbią, to myślimy o nim, i jakoś nie wybiegamy za bardzo do przodu, co będzie w finale, czy będziemy w finale, czy będziemy w półfinale. To jest nieważne, jutro mamy wygrać mecz, żeby być pierwszymi w grupie i tyle – dodaje.

Faza grupowa, Grupa C

Polska – Argentyna 3:0 (25:16, 25:18, 25:12)

Polska: Kubicki 2, Hendzelewski 2, Popiela 9, Nasevich 9, Gierżot 5, Lipiński 4 oraz Czyrek (l), Kapica 7, Pawlun, Śliwka, Zaleszczyk 4, Kwasigroch 4. Trener: Luks.

Argentyna: Drimal, Cisnero 10, Maggio 2, Faggiano 3, Carricaburu 4, Brener 3, Bonora 3 oraz Castellani (l), Baracetti, Barucco, Dong, Grynszpan 1. Trener: Pereira.

Polskie koszykarki ze zwycięstwem na początek uniwersjady. W sobotę mecz o awans do ćwierćfinału

Polskie koszykarki pokonały Tajwan 77:69 w pierwszym meczu 32. Letniej Uniwersjady Ren-Ruhra. Polki do pokonania azjatyckiego zespołu potrzebowały dogrywki, ale w niej pokazały, że są zespołem wyraźnie lepszym.

– Zdecydowanie był to mecz pełen emocji i to trochę na własne życzenie. Mieliśmy sporo niedociągnięć, głupich strat czy niecelnych, ale koniec końców udało nam się wyciągnąć ten mecz i jesteśmy bardzo szczęśliwe z tego powodu – powiedziała najskuteczniejsza w polskim zespole Zuzanna Kulińska.

Biało-czerwone rozpoczęły mecz bardzo dobrze. Wydawało się, że są odpowiednio skoncentrowane, bardzo aktywnie broniły i wyprowadzały kontrataki i już w drugiej minucie prowadziły 6:0. W dziewiątej minucie po rzucie Wiktorii Kuczyńskiej prowadziły już 16:8, a do końca pierwszej kwarty Tajwanki zdołały odrobić tylko jeden punkt.

Problemy rozpoczęły się w drugiej odsłonie gry, głównie za sprawą strat i rzutów z nieprzygotowanych pozycji Polek oraz skuteczności rzutów za trzy punkty rywalek. Po pięciu minutach drugiej kwarty Tajwanki doprowadziły do remisu, a później wyszły na prowadzenie, w pewnym momencie nawet pięciopunktowe. Do przerwy rywalki miały na swoim koncie sześć celnych „trójek”, a Polki ani jednej.

– Myślę, że szybko się przystosowaliśmy do tego azjatyckiego stylu, ale trzeba pamiętać właśnie o tym, że te zespoły zawsze grają czterdzieści minut i nie łatwo z nimi grać. Te zawodniczki są mniej więcej podobnego wzrostu, każda rzuca za trzy i tak naprawdę dwie, trzy trójki czasami z rzędu powodują to, że one wracają do meczu i się nakręcają. Dzisiaj mieliśmy dokładnie tą samą sytuację – komentował trener Polek Karol Kowalewski.

Niemoc udało się przełamać już w pierwszej akcji trzeciej kwarty, gdy do kosza trafiła Julia Piastrzyńska, a Polki odrobiły straty. Przez długie fragmenty biało-czerwone były zespołem wyraźnie lepszym, powiększały swoje prowadzenie, a na dwie minuty przed końcem po „trójce” Magdaleny Szymkiewicz wygrywały już 45:38. Cóż z tego, skoro od tego czasu do końca kwarty zdobyły zaledwie dwa punkty, a rywalki dziewięć. I znów był remis, tym razem 47:47.

Jeszcze na dwie minuty przed końcem meczu polski zespół wygrywał 59:50, ale nieprawdopodobny zryw Tajwanek sprawił, że na osiem sekund przed końcem udało im się wyrównać na 60:60 i doprowadzić do dogrywki. W niej biało-czerwone zagrały jednak bardzo dobrze, a przede wszystkim skutecznie. Bardzo dobrze grała Kulińska, która długo wchodziła w mecz, ale w jego decydującej fazie była liderką zespołu.

W sobotę polski zespół zagra z Niemkami, a fazę grupową zakończy starciem z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. – Przyjechałyśmy tu z myślą, że ten pierwszy mecz jest ważny, drugi jeszcze ważniejszy, trzeci jeszcze ważniejszy, więc kroczek po kroczku lecimy po następne zwycięstwo jutro – mówiła Kulińska.

– Może to jest śmieszne, ale o Niemkach wiemy dużo, dużo więcej i na pewno to będzie teoretycznie wygodniejszy rywal dla nas. To jest europejska koszykówka, koszykówka, którą znamy bardzo dobrze i w której myślę, że będzie nam nawet łatwiej wykorzystać nasze mocne strony – dodał trener Kowalewski.

W piątek zmagania na uniwersjadzie rozpoczęły także polskie koszykarki 3×3. Polki rozpoczęły od zwycięstwa 21:10 z reprezentacją Republiki Południowej Afryki, a wieczorem przegrały z drużyną Stanów Zjednoczonych 11:14.

Pierwszy mecz na turnieju biało-czerwone, grające w składzie Marta Stawicka, Julia Bazan, Aleksandra Pszczolarska i Aleksandra Ziemborska, rozpoczęły mocno nerwowo. Miały problemy zwłaszcza w ofensywie, ale im dłużej przebywały na boisku, tym ich przewaga rosła.

– Zawsze te pierwsze mecze są takie ciężkie, bo jeszcze nie wiemy, nie mamy tego czucia boiska. Również przeciwnik był wymagający, był dość silny fizycznie. Przyjechałyśmy tu cztery dni wcześniej, nie miałyśmy żadnej możliwości grania, więc myślę, że to był taki dobry pierwszy mecz na przetarcie i po prostu przyzwyczajenie się do tego boiska, ale też linii sędziowania. Na początku było trochę ciężko, ale już wiemy, jak możemy grać – mówiła Julia Bazan.

Podobnie początkowe problemy w meczu z RPA zdiagnozowała Aleksandra Ziemborska. – Ten pierwszy mecz jest zawsze najtrudniejszym meczem na turnieju. Trzeba się też trochę przestawić, tu jest trochę inne sędziowanie niż na turniejach, w których ja zwykle biorę udział. Myślę, że każda drużyna tutaj będzie zaskoczeniem, ja znam Niemki, Czeszkę znam i to chyba na tyle – mówiła.

Polskie zawodniczki nie ukrywają, że bardzo podoba im się organizacja turnieju w zrewitalizowanej i przerobionej na halę widowiskową starej hali fabrycznej w Bochum. – Mi się bardzo podoba, jest to jednak taki klimat, właśnie typowy dla koszykówki 3×3. Nazwałabym go klimatem garażu, ale jednak z nutką klasy. Mi się bardzo podoba, ja bardzo lubię ten klimat, więc jestem jak najbardziej za – powiedziała Bazan.

– Klimat jest świetny. Bardzo fajne miejsce, na pewno nie będzie problemów z pogodą, jak to zwykle bywa na turniejach. Ale jest trochę gorąco – dodała Ziemborska. W sobotę okaże się, czy polskie zespoły w koszykówce 3×3, męski i kobiecy, zagra dzień później o medale. Z kolei w sobotę swój pierwszy mecz rozegrają polscy koszykarze, którzy w Duisburgu zmierzą się z Czechami.

Polska – Tajwan 77:69 (17:11, 12:21, 18:15, 13:13, dogr. 17:9)

Polska: Julia Piestrzyńska 3, Klaudia Wnorowska 11, Aleksandra Wojtala 9, Zuzanna Kulińska 17, Kamila Borkowska 15 – Magdalena Szymkiewicz 4, Aleksandra Mielnicka 4, Bożena Puter 8, Wiktoria Kuczyńska 2, Ewelina Śmiałek 2, Anna Wińkowska 2. Trener: Karol Kowalewski.

Polskie siatkarki już w ćwierćfinale uniwersjady. Na koniec grupowej walki niezwykle zacięte 2:3 z Brazylijkami

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarek wywalczyła awans do ćwierćfinału uniwersjady w trakcie turnieju rozgrywanego w Berlinie. Polki na zakończenie fazy grupowej przegrały po zaciętym boju 2:3 z Brazylią i zajęły drugie miejsce w grupie C. Ich rywalkami w walce o półfinał będą siatkarki z Niemiec bądź Chin.

Polskie siatkarki na starcie turnieju w Berlinie pokonały 3:0 Hiszpanki, w czwartek bez najmniejszych kłopotów wygrały 3:0 z Indiami. Teraz mierzyły się z Brazylijkami, z którymi wygrały starcie o brąz w trakcie poprzedniej uniwersjady w chińskim Chengdu. Mecz w Berlinie był zacięty, biało-czerwone przegrały pierwszą partię dosyć wyraźnie. Były chyba lekko stremowane, ale w dwóch kolejnych setach zagrały dużo odważniej i wyszły na prowadzenie w meczu. Czwarta partia to od początku trzy, cztery punkty przewagi Brazylijek, które po kilku zmianach w składzie ożywiły się i doprowadziły do tie-breaka. W nim także prowadziły od początku, a nasze zawodniczki próbowały bezskutecznie gonić.

– Na pewno jesteśmy trochę rozczarowani, bo liczyliśmy na pierwsze miejsce w grupie – mówi trener Maciej Biernat. – Kluczowy okazał się czwarty set, w którym nie udało nam się dogonić rywalek. Szkoda, ale teraz czas na walkę w ćwierćfinale. My się teleportujemy na mecz Niemcy – Chiny, gdzie poznamy naszego niedzielnego rywala w walce o czwórkę. Nie zatrzymujemy się, wiemy co mamy robić, by zrealizować cele, po które wszyscy tu przyjechaliśmy – dodaje.

Najskuteczniejszą i najlepiej grającą siatkarką biało-czerwonych w tym meczu była Karolina Drużkowska, która wykorzystywana była do ataku nie tylko na lewym skrzydle, ale kończyła też wiele akcji z szóstej strefy. W sumie zdobyła 21 punktów, najwięcej spośród siatkarek obu ekip.

– Wiedziałyśmy, że to Brazylia będzie naszym najmocniejszym przeciwnikiem w grupie – mówi najlepiej punktująca siatkarka meczu Karolina Drużkowska. – Zagrałyśmy tie-breaka, myślę, że na takie dwa zespoły to była w miarę równa walka. Wychodzimy z grupy z drugiego miejsca zobaczymy po kolejnym meczu, z kim będziemy grać. Myślę, że każda z nas miała apetyt na to, żeby wyjść z grupy z pierwszego miejsca. Będziemy się teraz przygotowywać pod przeciwnika, tak żeby już w tym ćwierćfinale po prostu wygrać. Jutro pewnie przeznaczymy ten dzień na regenerację, ale też na przygotowanie do tego, żeby wypaść niedzielę jak najlepiej – dodaje. Polki swój mecz ćwierćfinałowy zagrają już w niedzielę, 20 lipca, o godz. 11.

Grupa C, Polska – Brazylia 2:3 (17:25, 25:18, 25:18, 20:25, 10:15)

Polska: Kaszyńska 2, Drużkowska 21, Stefanik 5, Gierszewska 9, Szlagowska 11, Kecher 9 oraz Łyduch (l), Latos 4 Partyka, Staniszewska. Trener: Biernat.

Brazylia: Malachias 2, Brambilla 16, Besen 14, Santos 6, Groth 9, Machado 12 oraz Bento (l), Rodrigues, Dos Santos 7, Nogueira 3. Trener: Gaudencio Junior.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button