Ind. Kielce zdominowała Sporting Lizbona w ramach 13. kolejki Ligi Mistrzów i wygrała pewnie 39:33.
Zrobiła tym samym kolejny krok, aby do fazy play-off przystąpić z trzeciego miejsca.
– To był fantastyczny mecz od pierwszej do ostatniej minuty. Oczywiście przytrafiło się kilka słabszych momentów, ale najważniejsze jest zwycięstwo – powiedział po zwycięstwo 39:33 (20:16) nad Sportingiem Lizbona rozgrywający Ind. Aleks Vlah.
To nie był łatwy i przyjemny mecz dla Ind. Kielce i niech nikogo nie zmyli jego przebieg. Sporting Lizbona napędzany przez braci Martima i Francisco Costów w ataku, ale też przez Salvadora Salvadora czy Jana Gurriego, na ławce z charyzmatycznym Ricardo Costą zapowiadał się jako niewygodny rywal. I takim był przez pierwszy okres meczu. Kielczanie jednak przełamali gości w ataku, a ci w pierwszej połowie popełniali błędów. A to gubili piłki i wyrzuciali je w aut, a to faulowali w ataku. I w ten sposób żółto-biało-niebiescy kontrowali i wychodzili na prowadzenie. Do przerwy wygrywali 20:16, ale jeszcze wtedy ten mecz nie był rozstrzygnięty.
Zrobił to w okolicach 50. minuty Adam Morawski, który kapitalnie zameldował się na bisku. Najpierw obronił rzut karny, a potem zanotował kolejne dwie ważne interwencje. Zwycięstwo de facto przypieczętował Szymon Sićko, który zanotował dziewięć bramek w tym spotkaniu, a wynik meczu na 39:33 ustalił Arkadiusz Moryto.
Taki wynik oznacza, że kielczanie mają 15 punktów i zajmują obecnie trzecie miejsce w grupie. Jednak w czwartek swój mecz rozegra One Vesprem z HBC Nantes i jeśli Węgrzy zgubią punkty to żółto-biało-niebiescy znajdą się na trzecim miejscu, a do jego utrzymania konieczne będzie “tylko” zwycięstwo w przyszłym tygodniu z Kolstad Handball.
Poniżej przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi przedstawicieli obu drużyn.
Talant Dujshebaev, trener Ind. Kielce: – Chcieliśmy dwóch punktów, by wyprzedzić Sporting. To się udało, a jutro trzymamy kciuki za HBC Nantes. Popełniliśmy błędy, graliśmy dobrze w ataku, nie pozwoliliśmy przeciwnikom zdobyć ponad 35 goli – w tym meczu było wszystko. Graliśmy w różnych ustawieniach i chcę pochwalić moich zawodników, bo od lutego gramy bardzo dobrze. Ale stąpamy twardo po ziemi.
Ricardo Costa, trener Sportingu Lizbona: – To był trudny mecz przeciwko jednej z najlepszych drużyn w Europie i do tego w świetnej atmosferze. To nie był nasz najlepszy występ, mieliśmy dużo problemów w defensywie, notowaliśmy straty, nie wykorzystaliśmy wielu dogodnych sytuacji rzutowych i zarobiliśmy za dużo dwuminutowych kar w pierwszej połowie. Dopuściliśmy do różnicy pięciu, sześciu goli i trudno przy takiej różnicy wrócić nam było do meczu. W drugiej połowie gospodarze dobrze zarządzali tą różnicą i zasłużenie wygrali. My musimy walczyć do końca o najlepsze miejsce w grupie i przygotowywać się do meczu w nastepnej kolejce z Dinanem Bukareszt.
Martim Costa, rozgrywający Sportingu Lizbona: – Kielczanie byli od nas lepsi. W drugiej połowie mieliśmy kilka okazji do zdobycia bramek i gdybyśmy je wykorzystali, to być może mecz wyglądałby inaczej. Gospodarze byli bardziej agresywni, skuteczni, straciliśmy zbyt dużo goli z dziewiątego metra. Ciężko się gra na wyjeździe przy tak dużej stracie bramkowej, jestem rozczarowany, ale mamy przed sobą ważne mecze i musimy o dzisiejszym spotkaniu zapomnieć. Mamy już awans do następnej rundy i uważam, że najważniejszym będzie przystąpić do fazy play-off EHF Ligi Mistrzów zdrowymi.
Aleks Vlah, rozgrywający Ind. Kielce: – To był fantastyczny mecz od pierwszej do ostatniej minuty. Oczywiście przytrafiło się kilka słabszych momentów, ale najważniejsze jest zwycięstwo. Celem było wygrać większą różnicą niż czterech bramek, ale też chcemy wygrać w Kolstad i dać sobie szansę na awans na trzecie miejsce. Bracia Costa są niesamowici, potrafią zrobić wszystko, oddają po kilkanaście rzutów, jednak nasza obrona była lepsza i kontrolowała ich przez cały mecz.
Ind. Kielce – Sporting Lizbona 39:33 (20:16)
Ind. Kielce: Morawski 4/16, Ferlin 3/24 – Sićko 9, Jarosiewicz 5, Nahi 5, Vlah 4, Maqueda 3, Moryto 3, Monar 3, Kounkoud 2, Dujshebaev 2, Karalek 2, Olejniczak 1, Jędraszczyk, Latosiński, Rogulski.
Sporting Lizbona: Kristensen 7/32, Aly 4/18 – M. Costa 10, F. Costa 6, Gurri 6, Salvador 4, Oliviera 3, Alvarez 3, Torkelsson 1, Berlin, Martinez, Gassama, Branquinho, Monteiro, Moga, Romero.
Wisła Płock vs HC Zagreb
Wisła Płock bez żadnego problemu rozprawiła z HC Zagreb. Mistrzowie Polski w przedostatnim meczu fazy grupowej EHF Ligi Mistrzów wygrali 34:26, tym samym potwierdzając, że zasłużenie będą rozstawieni z 3. miejsca w grupie przed 1/8 finału tych elitarnych rozgrywek.
HC Zagreb – Wisła Płock 26:34 (11:17)
HC Zagreb: Mestrić, Suljević – Tskhovrebadze 6, Klarica 4, Karacić 4, Bialiauski 4, Gavrić 3, Glavas 3, Trivković 2, Walczak, Gojun, Cavar, Pavlović.
Wisła Płock: Bergerud, Alilović – Daszek 2, Janc 3, Szyszko, Sroczyk, Serdio 3, Susnja 1, Richardson 8, Zarabec, Fazekas 1, Krajewski 3, Mihić 6, Ilić 3, Szita, Kosorotov 4.



