– W tej sprawie nie ma żadnych dowodów na to, by Adam Andruszkiewicz popełnił jakiekolwiek przestępstwo.
Jest to sprawa wyłącznie o charakterze politycznym – powiedział Rzecznik Prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Chodzi o skierowanie przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie do sądu aktu oskarżenia przeciwko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta Adamowi Andruszkiewiczowi. Jak zaznaczył Rafał Leśkiewicz, jest to sprawa wyłącznie polityczna.
– Mówimy o sprawie sprzed kilkunastu lat, o sprawie z 2014 roku, o wyborach do sejmiku województwa podlaskiego. Nic się w tej sprawie nie działo. Nie było żadnych podstaw do tego, by postawić zarzut, a teraz skierować akt oskarżenia przeciwko Adamowi Andruszkiewiczowi – powiedział.
Dodał, że liczne opinie biegłych wskazały, że zastępca szefa KPRP nie fałszował podpisów, a cały akt oskarżenia i cała sprawa opiera się na zeznaniach jednego człowieka.
– Zatem jest to akcja polityczna skierowana przeciwko Prezydentowi, bo tak naprawdę przez pryzmat postawienia zarzutów i skierowania aktu oskarżenia wobec Adama Andruszkiewicza rządzący chcą uderzyć bezpośrednio w Prezydenta – podkreślił.
Zaznaczył, że Adam Andruszkiewicz wspierany jest przez wszystkich ministrów w Kancelarii.
– Jesteśmy przekonani, że Adam Andruszkiewicz jest niewinny. I zresztą sam minister w swoim oświadczeniu wyraźnie podkreślił, że nie obawia się tego procesu. (…) Zatem liczymy na to, że ten proces rozpocznie się szybko. Jesteśmy przekonani, że w tej sprawie pan minister Andruszkiewicz zostanie po prostu uniewinniony – podsumował.
Adam Andruszkiewicz napisał:
– Walka układu rządzącego z naszą Kancelarią Prezydenta rozkręca się. Jesteśmy zwalczani w ramach zemsty za wynik wyborów prezydenckich jak i zastraszani, abyśmy przestali bronić interesów Polski przed tym szkodliwym rządem. Ale my zastraszyć się nie pozwolimy.
Służbie Polsce poświęciłem większość swojego życia. Obecny „akt oskarżenia” sklecony naprędce przez upolitycznioną prokuraturę traktuję wyłącznie jako element represji politycznej wykierowanej we mnie przez układ rządzący, który ma wiele powodów, by ze mną walczyć. Proszę redakcje o podawanie mojego pełnego wizerunku oraz nazwiska, a także odsyłam do poprzedniego oświadczenia w tej sprawie.
„Za mną wizyta w prokuraturze. 12 lat szczegółowego śledztwa, kilkanaście opinii grafologicznych i wbrew oszczerstwom medialnym – zarzutów o fałszowanie podpisów brak. Mówiłem! Dziękuję tym, którzy od początku wierzyli w moją niewinność w tej sprawie.
Jednak na potrzeby polityczne uznano, że jakiś zarzut musi być – zarzucono mi zatem, że rzekomo „kazałem to zrobić”.
Otóż nic nikomu nie kazałem, a ten zarzut to wyssana z palca bajeczka użyta dziś jako polityczna pałka. Obalę tę kłamliwą tezę podobnie jak tę, że niby osobiście fałszowałem podpisy.
Dziękuję wszystkim za wsparcie i działamy dalej na rzecz powrotu państwa prawa.”
Andruszkiewicz: Rząd szuka tematów zastępczych i jednym z nich jest akt oskarżenia przeciwko mnie
– Chciałbym, żeby to śledztwo zostało jak najszybciej przeprowadzone. Będę stawiał się na każde wyzwanie sądu, który będzie tę sprawę prowadził, ponieważ wiem, że jestem niewinny – mówił zastępca Szefa KPRP Adam Andruszkiewicz, odnosząc się do skierowanego wobec niego przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie do Sądu Rejonowego w Białymstoku aktu oskarżenia. Zarzut dotyczy kierowania procesem fałszowania podpisów w wyborach samorządowych w 2014 roku.
Minister stwierdził, że „dziwnym trafem śledztwo bardzo mocno przyspieszyło w momencie, kiedy został wiceszefem Kancelarii Prezydenta”.
– Ciężko mi definiować to inaczej niż po prostu zemstę za udział w kampanii wyborczej, gdzie byłem szefem kampanii internetowej Prezydenta Nawrockiego. Myślę, że w dużej mierze miałem też swój mały udział w tym, że udało nam się wygrać. I dzisiaj, moim zdaniem, jest to element walki politycznej rządu z Kancelarią Prezydenta – zaznaczył.
Minister wyjaśnił, że prowadzone przez Prokuraturę przez dwanaście lat postępowanie – niemal tysiąc sześćset przesłuchanych osób i wiele badań grafologicznych – nie potwierdziło zarzutów fałszowania podpisów. – Zatem główna teza upadła, więc teraz na podstawie zeznań jednego z oskarżonych – a przesłuchano ponad tysiąc świadków – są mi stawiane zarzuty, wysłano akt oskarżenia – mówił.
Adam Andruszkiewicz dodał, że teraz będzie mógł się bronić przed sądem. – Miałem prawo jako oskarżony zapoznać się z tym aktem dowodowym – jest on bardzo słaby – stwierdził.
Zaznaczył również, że jego pełnomocnik składał wnioski dowodowe do uzupełnienia przez Prokuraturę, ale nie uzyskał zgody na sprawdzenie pewnych faktów, które – w jego ocenie – są istotne w tej sprawie m.in. przebywanie za granicą w czasie, gdy dochodziło do tych zdarzeń.
– Rząd szuka dzisiaj tematów zastępczych, więc jedną z takich pałek będzie właśnie temat aktu oskarżenia wobec wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Cóż, jest to temat nośny, głośny, ale w polityce musimy się mierzyć nie z takimi rzeczami – i ja też się z nimi zmierzę – podsumował.



