POLSKAŚWIAT

Rzym. NATO. Co z wojskami USA w Polsce? „Powstrzymajcie się od fałszywych, antyamerykańskich narracji”

USA - Polska

W Rzymie Marcin Przydacz zaznaczył, że amerykańska obecność w ramach NATO w Polsce i na wschodniej flance jest kwestią kluczową.

– Ta obecność, budowana od szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku, wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Słyszymy głosy płynące z Pentagonu, ale nie są to głosy na poziomie politycznym. Pan prezydent Karol Nawrocki nie tak dawno rozmawiał z prezydentem Trumpem i ustalenia z tamtej rozmowy pozostają w mocy – podkreślił.

Dodał, iż prezydent pozostaje w kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej, a także odbył spotkanie z ministrem Władysławem Kosiniakiem–Kamyszem oraz generałem Wiesławem Kukułą. – Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie prezydenta – zaznaczył.

W jego opinii działania amerykańskie wynikają z negatywnej narracji prowadzonej przez ostatnie miesiące, w tym „nieprzemyślane wypowiedzi”.

– Dają asumpt tym w USA, którzy chcieliby ograniczenia wojsk w Europie, bo skoro Europa nie wykazuje proaktywnej postawy, to uznają, że wojska nie są tam potrzebne – powiedział.

Zwrócił się do premiera Donalda Tuska oraz Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, by „powstrzymali się od fałszywych, antyamerykańskich narracji”, wyjaśniając, iż obecnie kluczowe zadanie stoi przed MON, które powinno bardziej aktywnie uczestniczyć w dyskusji.

Liczymy, że ten chaos komunikacyjny zostanie wyjaśniony na poziomie MON; jeśli nie to prezydent zaangażuje się jeszcze intensywniej – dodał.

Podkreślił, iż obecnie mamy do czynienia nie tylko z chaosem informacyjnym, ale także z niekonsekwencją wewnętrzną w USA.

– Premier zapewne opierał się na informacjach z MON, mówiąc, że nic złego się nie wydarzy. Rząd twierdzi, że sam prowadzi politykę zagraniczną, ale w sytuacji problemu zaczyna krytykować opozycję i prezydenta. Dzięki dobrym relacjom prezydenta z Białym Domem udało się wiele uzyskać i nie wykluczamy dalszych działań, jeśli okażą się konieczne. Zachęcamy rząd do przykrócenia antyamerykańskiej narracji, bo jest ona działaniem nieodpowiedzialnym – podsumował.

Jednocześnie potwierdził, że prezydent pozostaje w bezpośredniej relacji z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego oraz Ministerstwem Obrony Narodowej, przyznając, że dialog z wicepremierem Kosiniakiem–Kamyszem jest „nieco bardziej produktywny niż z innymi ministrami Donalda Tuska”.

Dodał, że już wcześniej Kancelaria Prezydenta wskazywała na psującą się atmosferę w Pentagonie w kontekście wywiadu Premiera dla „Financial Times”.

Podważanie gwarancji i krytyka Amerykanów nie umknęły uwadze urzędników w Pentagonie – zakończył.

Przydacz dodał:

„Szef polskiej dyplomacji publicznie przyznaje się do braku możliwości kontaktu z naszym kluczowym sojusznikiem. Smutne, choć chyba niestety prawdziwe.

Cóż, trawnik przed Białym Domem i kolega obsadzony w rezydencji nie wystarcza.

Wasze nieodpowiedzialne postępowanie, tworzona antyamerykańska narracja i ataki – przynoszą niestety złe żniwo.

Będziemy naprawiać to co psujecie.

Do 2015 r. nie stacjonowały w Polsce żadne większe siły sojusznicze. Od 2016 r. zaczęliśmy ściągać sojuszników. Decyzję wypracowywaliśmy w administracji Obamy, Bidena i Trumpa. Mamy ich ponad 10 tysięcy, co w obliczu wojny za wschodnią granicą jest dla nas kluczowe.

Wystarczyło, że do władzy doszedł D. Tusk i postkomunista W. Czarzasty. Zaczęły pojawiać się problemy. Pracujemy nad bezpieczeństwem Polski, oni przeszkadzają i psują atmosferę współpracy. Obrażają, wypychają, krytykują. W jakim celu? Komu to służy?

Jeśli nie pomagacie, to chociaż nie przeszkadzajcie. Jeśli nie macie nic konstruktywnego do powiedzenia, to przymknijcie usta.

Tak, aktualne problemy w komunikacji MON-Pentagon i ostatnie zapowiedzi Departamentu Wojny są także wynikiem tego co od miesięcy wyprawiają Tusk i Czarzasty.

Wie to wojsko, wie to MON, wiedzą to sojusznicy. Wie to każdy, kto nie jest ślepy lub zacietrzewiony.

Pan Prezydent rozmawiał z Prezydentem USA o obecności wojsk sojuszniczych w Polsce przed paroma w zasadzie dniami. Ustalenia z tej rozmowy pozostają w mocy. Jeśli będzie konieczność, oczywiście nie wykluczamy dalszych kontaktów w odpowiednim czasie. Także i spotkań na odpowiednich szczeblach.
Ja, jestem w bezpośrednim kontakcie z Narodową Radą Bezpieczeństwa i Białym Domem. Także w ostatnich dniach.

To co z kolei dziś jest najbardziej potrzebne to proaktywna postawa Ministerstwa Obrony Narodowej (w końcu!) i pilne rozmowy z Pentagonem, bo to Departament Wojny wysyła te sygnały, które tak niepokoją Polaków. Tak więc zapowiadana przez Pana wizyta i kontakty są jak najbardziej konieczne i wskazane.

To co nie jest potrzebne to robienie PRu, jak to nieskuteczni i nieaktywni dotąd politycy rozlokowani w rezydencjach, nagle zaczęli robić sobie szereg zdjęć a sympatyzujący z nimi dziennikarze piszą im laurki. To wydaje się mniej potrzebne i skuteczne.

Potrzebna za to jest pilna zmiana retoryki ze strony Premiera i Marszałka Sejmu. Ona bardzo szkodzi i jest wodą na młyn, tych którzy chcieliby ograniczenia obecności sojuszniczej na wschodniej flance.”

Paweł Szefernaker z PiS

„Bezpieczeństwo Polski nie opiera się na medialnych spekulacjach ani wzbudzaniu lęku. Opiera się na realnych działaniach, silnych sojuszach i wiarygodności państwa.

Polska pozostaje stabilnym członkiem NATO i kluczowym partnerem Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowej. Relacje polsko-amerykańskie są fundamentem naszego bezpieczeństwa, dlatego warto nad nimi pracować, a nie osłabiać nieodpowiedzialnymi wypowiedziami.

Prezydent RP Karol Nawrocki konsekwentnie wzmacnia pozycję Polski na wschodniej flance NATO: rozwija współpracę transatlantycką, buduje regionalne sojusze, wzmacnia format B9 i zabiega o trwałą obecność sojuszniczą w naszym regionie.

Ostatni szczyt w Bukareszcie pokazał, że Polska pod przywództwem Prezydenta nie stoi z boku. Polska współtworzy kierunek rozmów o bezpieczeństwie Europy.

Tymczasem Donald Tusk wybiera politykę strachu. Straszy Polaków wojną w perspektywie „miesięcy, a nie lat” i publicznie podważa pewność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. To nie jest odpowiedzialność. To jest sianie niepewności w sprawach, w których państwo powinno mówić jednym, spokojnym i stanowczym głosem.

Przez lata środowisko Donalda Tuska lekceważyło wagę relacji ze Stanami Zjednoczonymi, szydziło z amerykańskiej administracji i budowało dystans wobec sojuszu, który ma dla Polski znaczenie strategiczne. Nawet w minionym tygodniu Tusk nie odmówił sobie infantylnych wstawek na temat prezydenta USA. Dziś skutki tej polityki próbują przykryć alarmistycznymi wypowiedziami i przerzucaniem odpowiedzialności na innych.

Bezpieczeństwo Polski buduje się działaniem, nie strachem.”

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button