18 kwietnia na Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego PSP, wpłynęło zgłoszenie pożaru mieszkania przy ul. Harcerskiej w Zielonej Górze.
Przybyłe na miejsce zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr. 2 w Zielonej Górze szybko ugasiły ogień, którym objęty był materac w jednym z pokoi i przystąpiły do procedury oddymiania mieszkania.
Podczas przeszukiwania pomieszczeń pod względem osób poszkodowanych, pomimo zapewnień lokatorki o braku kogokolwiek w mieszkaniu, strażacy odnaleźli troje jej dzieci, które zostały ewakuowane z miejsca zdarzenia i przekazane pogotowiu.
Przyczyny i okoliczności pożaru bada Policja oraz Prokuratura.

Kobieta agresorka
33-latka „zapomniała” o 9-letnich bliźniaczkach i czterolatku. Strażak znalazł je w szafie oraz za tapczanem podczas przeszukania lokalu.
Pożar zgłosili mieszkańcy, widząc dym. Co dziwne, lokatorka nie chciała otworzyć drzwi i dopiero policji udało się tam wejść.
Strażakom powiedziała, że jest sama w mieszkaniu. Po znalezieniu dzieci, trafiły one do szpitala. Ich matka miała 2,7 promila i została przewieziona do izby wytrzeźwień. Była agresywna.
Kobieta usłyszała już zarzuty narażenia na niebezpieczeństwo dzieci. Grozi jej do 5 lat więzienia. O ich losie zadecyduje sąd rodzinny.
Od wielu lat rodzina ta jest pod opieką MOPS-u.