PIŁKA RĘCZNAREPREZENTACJA

MŚ 2025 w piłce ręcznej. Polki w liczbach. Podsumowanie

Handball

Za nami udział reprezentacji Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Senstada w Mistrzostwach Świata Kobiet 2025.

Biało-czerwone rozegrały sześć spotkań, wygrały cztery z nich, rzuciły 178 goli, co przełożyło się na 11. miejsce na koniec turnieju. Dla naszego zespołu to najwyższa lokata w czempionacie globu od dekady.

Udana inauguracja mistrzostw przeciwko reprezentacji Chin (36:20), następnie wygrana z Tunezją (29:26) i zapewnienie sobie awansu do rundy głównej. Na koniec fazy grupowej porażka z mistrzyniami świata z Francji (28:42), a na otwarcie rundy głównej wygrana z Argentyną (28:25). W kluczowym spotkaniu w kontekście awansu do ćwierćfinału dotkliwa przegrana z gospodyniami z Holandii (22:33), ale udane zakończenie mistrzostw dzięki zwycięstwu odniesionym nad Austrią (35:30) – tak wyglądały Mistrzostwa Świata Kobiet 2025 w wykonaniu reprezentacji Polski.

Najlepszy wynik od dekady

Cztery zwycięstwa w sześciu spotkaniach zapewniły biało-czerwonym trzecie miejsce w tabeli Grupy III w rundzie głównej. To oznaczało zaś końcową klasyfikację w strefie 9-12. Ze względu na dorobek punktowy oraz bilans bramkowy, Polki turniej zakończyły na 11. miejscu (za Rumunią i Angolą, ale przed Serbią).

Dla naszego zespołu jest to wyraźna poprawa względem wyniku osiągniętego przed dwoma laty podczas MŚ 2023. Wówczas Polki w rundzie głównej uplasowały się na czwartym miejscu, co przełożyło się na 16. lokatę w całym turnieju.

Co więcej, tegoroczny wynik drużyny Arne Senstada jest najlepszym rezultatem osiągniętym przez biało-czerwone od 2015 roku i 4. miejsca zajętego przez ekipę Kima Rasmussena. Od tego czasu Polki lądowały na 17. pozycji w 2017 roku, 15. miejscu w 2021 roku i wspomnianej 16. lokacie w 2023 roku.

Statystyki oddają miejsce w tabeli

Przyglądając się bliżej występowi reprezentacji Polski w liczbach, uwagę zwraca fakt, że w większości turniejowych statystyk Biało-Czerwone na tle rywalek plasują się właśnie w okolicach dziesiątego miejsca.

Dzieje się tak, na przykład, pod względem liczby rzuconych bramek oraz skuteczności rzutów. W obu klasyfikacjach Polki okupują właśnie 10. miejsce w stawce. Biało-czerwone w turnieju przeprowadziły 339 ataków, oddały 283 rzuty, z których zdobyły 178 goli (29,6 bramki na mecz, 62,8% skuteczności rzutów).

Rzuty karne i przechwyty siłą biało-czerwonych

Są oczywiście takie obszary, w których reprezentacja Polski wypadła zdecydowanie in plus. Biało-czerwone mogą pochwalić się, m.in. drugim najwyższym współczynnikiem skuteczności w rzutach karnych (91,3%, tuż za Brazylią). Wszystko za sprawą fantastycznie dysponowanej w tym elemencie gry Magdzie Balsam, która zamieniła na bramki aż 21 z 23 prób z siódmego metra.

Nasze kadrowiczki zanotowały także aż 42 przechwyty w defensywie, w czym zajęły bardzo wysoką trzecią pozycję po rundzie głównej. Najwięcej, bo po siedem udanych akcji w obronie, przeprowadziły Daria Michalak i Natalia Pankowska.

Nasze reprezentantki brylowały także w akcjach rozdzierających obrony rywalek (tzw. breakthrough). Polki w ten sposób zdobyły aż 52 bramki, co oznacza piąty wynik w stawce. Blisko połowę wszystkich udanych prób przeprowadziła bardzo odważnie grająca Karolina Kochaniak (24).

Obrona do doszlifowania

W zespołowych podsumowaniach negatywnie wyróżnia się przede wszystkim statystyka straconych bramek. Choć całościowo Polki częściej trafiały do cudzych bramek niż pozwalały na to swoim rywalkom (bilans +2), to strata 176 goli (29,33 na mecz) to dopiero 25. wynik spośród wszystkich turniejowych reprezentacji.

Jeszcze niżej, bo na 29. miejscu, nasza kadra uplasowała się pod względem liczby otrzymanych kar dwuminutowych za nieprzepisowe zagrania w defensywie. Polki odesłane zostały na przymusową przerwę aż 24 razy, z czego po pięć kar podyktowane zostało dla Katarzyny Cygan i Pauliny Uścinowicz.

Jeśli chodzi natomiast o błędy techniczne, biało-czerwone znów sklasyfikowane zostały w połowie stawki (13. miejsce). Polki popełniły 74 straty, z czego mniej więcej za połowę z nich odpowiedzialny był tercet bardzo aktywnie grających rozgrywających – Katarzyna Cygan, Karolina Kochaniak i Monika Kobylińska.

Liderki wzięły na siebie ciężar gry

Przechodząc do statystyk indywidualnych, można zauważyć, że w czołówce zestawień widnieją przede wszystkim nazwiska najbardziej doświadczonych reprezentantek Polski. Warto wspomnieć także, że 12 spośród wszystkich 18 zawodniczek naszej kadry wzięło udział w komplecie sześciu spotkań.

Najlepsze strzelczynie? Magda Balsam (42 bramki) i Karolina Kochaniak (26). Najskuteczniejsze? Również Magda Balsam (79%), a także Daria Michalak i Natalia Pankowska (po 73%). Najlepsze asystentki? Karolina Kochaniak (20) i Monika Kobylińska (16).

Na wspomniane 178 goli zdobyte przez reprezentację Polski w turnieju złożyło się, m.in. 52 bramki po wejściach w obronę rywalek (tzw. breakthrough) (z czego 24 zdobyła Karolina Kochaniak), 32 po rzutach z okolic dziewiątego metra (z czego 11 zdobyła Monika Kobylińska), 30 po rzutach ze skrzydeł (z czego 13 zdobyła Magda Balsam), 23 gole po kontratakach (z czego 7 razy trafiła Magda Balsam), 21 z rzutów karnych (wszystkie autorstwa Magdy Balsam) oraz 16 z linii szóstego metra (z czego 7 zdobyła Natalia Pankowska).

Im dalej, tym broniły skuteczniej

Podsumowanie zakończymy przedstawieniem statystyk dotyczących gry naszych bramkarek, które łącznie musiały zmierzyć się z 227 rzutami rywalek. Tercet Adrianna Płaczek, Barbara Zima i Paulina Wdowiak zatrzymał łącznie 58 prób przeciwniczek, co przełożyło się na średnią skuteczność na poziomie 26%.

Indywidualnie najwięcej interwencji (30) zanotowała Adrianna Płaczek, ale najskuteczniejsza była Paulina Wdowiak (33%). Najgorzej nasze golkiperki radziły sobie z rzutami karnymi (tylko 9% udanych interwencji), a najczęściej skutecznie interweniowały przy rzutach rywalek z okolic dziewiątego metra (40%).

Podsumowanie MŚ 2025. “Jest progres, ale musimy wykonać dużo pracy”

W środę w siedzibie Związku Piłki Ręcznej w Polsce prezes ZPRP Sławomir Szmal, dyrektor sportowy ZPRP Marcin Smolarczyk oraz selekcjoner reprezentacji Polski kobiet Arne Senstad podsumowali Mistrzostwa Świata Kobiet 2025 w wykonaniu naszej kadry. Wszyscy wymienieni zgodnie przyznają, że choć wyniki wskazują na progres naszej kadry, wciąż pozostaje dużo pracy, aby dołączyć do światowej czołówki.

Biało-czerwone udział w tegorocznym czempionacie globu rozpoczęły w piątek 28 listopada. W ciągu jedenastu dni rozegrały sześć spotkań w ramach fazy grupowej oraz rundy głównej, z których wygrały cztery (z Chinami, Tunezją, Argentyną i Austrią), przegrywając dwa (z Francją i Holandią).

Takie wyniki zapewniły biało-czerwonym trzecie miejsce w tabeli Grupy III w rundzie głównej, a zarazem końcową klasyfikację w strefie 9-12. Ze względu na dorobek punktowy oraz bilans bramkowy, Polki turniej zakończyły na 11. miejscu (za Rumunią i Angolą, ale przed Serbią).

Dla naszego zespołu jest to poprawa względem wyniku osiągniętego przed dwoma laty podczas MŚ 2023. Wówczas Polki uplasowały się na 16. lokacie w całym turnieju. Co więcej, tegoroczny wynik drużyny Arne Senstada jest najlepszym rezultatem osiągniętym przez biało-czerwone od 2015 roku i 4. miejsca zajętego przez ekipę Kima Rasmussena.

Jak występ reprezentacji Polski oceniają Sławomir Szmal, Arne Senstad oraz Marcin Smolarczyk?

Sławomir Szmal, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce: Nasze zawodniczki rozegrały sześć spotkań, wygrały cztery, więc widać progres, jeśli chodzi o porównanie poprzednich mistrzostw i obecnych. Jesteśmy wyżej o 5. pozycji, więc zespół zadanie wykonał. Od początku mówiliśmy o miejscach 9-12 i w tym gronie się znaleźliśmy. To był realny cel, choć wciąż chcemy stawiać kolejne kroki do przodu. Rezerwy są wszędzie, zarówno indywidualnie, jak i drużynowo. Jestem po rozmowie z trenerem Senstadem i wiem, że już teraz ma w głowie plan, jak przygotować kalendarz przygotowań do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Bardzo ważna będzie motywacja dziewczyn, aby indywidualnie pracowały także w klubach. Cieszy mnie bardzo, że kolejna wielka impreza odbędzie się w Polsce, bo już za rok, po raz pierwszy w historii, czekają nas mistrzostwa Europy kobiet w naszym kraju. Reprezentacja jest świadoma tego celu, każdej zawodniczce bardzo zależy, aby być w kadrze i to było widać. Niestety, Francja czy Holandia były mocniejsze, ale dorównaliśmy poziomem do mocnego środka. Teraz czas na krok, aby wejść do czołówki. Organizując mistrzostwa w Polsce, będziemy liczyć na jak najlepszą pozycję, ale będzie nam też bardzo zależało, aby pokazać piłkę ręczną jako atrakcyjną dyscyplinę dla każdego, która generuje wielkie emocje.

Sławomir Szmal (fot. Alicja Gołąbek)

Arne Senstad, selekcjoner reprezentacji Polski kobiet: Myślę, że jedenaste miejsce to dobry wynik. Jeśli spojrzymy na naszą postawę przez cały turniej, możemy powiedzieć, że wykonaliśmy swoją pracę, wygrywając cztery mecze. W spotkaniach z Francją i Holandią fragmentami pokazaliśmy, że możemy grać na kontakcie, ale te drużyny okazały się dla nas trochę za silne. Gdyby nie bilans bramek, z trzecim miejscem w rundzie głównej mogliśmy być nawet w czołowej “dziesiątce”. Jedenaste miejsce to jednak najlepsza pozycja polskiej kadry od dziesięciu lat, więc miejmy to na uwadze, przy czym chcemy być coraz lepsi. Naszą najsilniejszą stroną jest to, że mamy świetny zespół, który razem walczy. Na mistrzostwach nigdy nie ma łatwych spotkań. W trudnych momentach dziewczyny pokazały charakter, nie raz odwróciły losy spotkań, więc cieszy mnie, że mają takie serce do gry. Dziewczyny pracują świetnie i dają z siebie wszystko. Wciąż mamy jednak dużo do zrobienia. Od sześciu lat powtarzam, że musimy wciąż skupiać się na przygotowaniu fizycznym. Widać to było w meczach, kiedy spotykaliśmy się z najlepszymi na świecie. Musimy zrobić jeszcze jeden duży krok do przodu. Wiele dziewczyn zrobiło już duże postępy, ale wciąż potrzebujemy więcej zawodniczek na międzynarodowym poziomie w tym zakresie. Potrzebujemy też jeszcze trochę doświadczenia, nie zapominając o dalszym rozwoju techniczno-taktycznym.

Marcin Smolarczyk, dyrektor sportowy ZPRP: Po mistrzostwach jest w nas umiarkowany optymizm. W zespole widać progres, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę na boisku. Dostaliśmy sporo odpowiedzi na temat poziomu sportowego, co pozwoli nam wytyczyć plany sportowo-organizacyjne w kierunku przyszłorocznych mistrzostw Europy w Polsce. Do dziesiątego miejsca zabrakło tylko lepszego bilansu bramek, co było spowodowane wysokimi przegranymi z Francją i Holandią. Mamy nadzieję, że z czasem potencjał naszej kadry będzie dalej rósł. Patrzymy też na kadry młodzieżowe, gdzie pojawiają się nazwiska, które mogłyby wnieść jakość do seniorskiej reprezentacji, choć oczywiście dużej wymiany nie ma w planach. Potrzebujemy jeszcze lepszego przygotowania fizycznego naszych zawodniczek, co było widać zwłaszcza w drugiej połowie meczu z Francją, kiedy rywalki podkręciły tempo. Cieszę się natomiast, że od dziewczyn bije motywacja, wola walki i dobra atmosfera w zespole. Wszyscy mamy też świadomość pracy, którą musimy wykonać, aby dorównać najlepszym na świecie. To napawa nadzieją, że dziewczyny będą się rozwijać zarówno w reprezentacji, jak i w klubach. Jeśli chodzi o sytuację kontraktową Arne Senstada, przed mistrzostwami Europy nie zamierzamy wykonywać żadnych zmian, a trener ma ważny kontrakt.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button