CIEKAWOSTKI

Kiedy jest tłusty czwartek w 2024 roku? Wszystko o pączkach. Ciekawostki

Polecamy...

Tłusty czwartek to wyjątkowy dzień, w trakcie którego kalorie nie mają znaczenia.

Zgodnie z tradycją, w ostatni czwartek przed Wielkim Postem można bezkarnie kosztować pączków i innych słodkości. Dzięki temu, zgodnie z przesądem, każdy może liczyć na pomyślność przez resztę roku. Co ciekawe, do Polski tłusty czwartek dotarł dopiero w XVI wieku i był obchodzony jedynie w dużych miastach.

Kiedy jest tłusty czwartek 2024?

Tłusty czwartek to dla niektórych jeden z najbardziej wyczekiwanych dni w roku. Tego dnia, zgodnie z tradycją można zapomnieć o kaloriach i zajadać się słodyczami. Do najpopularniejszych potraw spożywanych w tłusty czwartek należą oczywiście pączki i faworki, które w niektórych regionach Polski nazywane są także chrustami. W myśl staropolskiego przysłowia, każdy tego dnia powinien skosztować choćby jednego pączka, gdyż inaczej czeka go szereg życiowych niepowodzeń.

Data tłustego czwartku jest ruchoma i zależna od Wielkanocy. Najczęściej ten dzień wypada między 29 stycznia a 4 marca. W 2024 roku tłusty czwartek wypada 8 lutego. Tego dnia rozpoczyna się ostatni tydzień karnawału, który kończy się we wtorek, tuż przed Środą Popielcową.

Kto wymyślił tłusty czwartek?

Tłusty czwartek, w niektórych regionach nazywany także mięsopust czy zapusty, ma długą i bogatą historię, która sięga czasów starożytnych. Już w starożytnym Rzymie spożywano pączki, jednak w przeciwieństwie do obecnej receptury, nie były one przygotowywane na słodko. W czasach starożytnych tłusty czwartek był dniem w którym świętowano pożegnanie zimy i nadejście wiosny. Ostatni tydzień karnawału był równoznaczny z jedzeniem tłustych potraw ze słoniną i boczkiem włącznie.

Początkowo pączki były przygotowywane w wersji na słono. Przełom nastąpił w XVI wieku, kiedy zaczęto obsypywać pączki cukrem. Pieczono je z ciasta chlebowego z dodatkiem słoniny. Dopiero z czasem pączki przygotowywano na słodko. Obecnie popularnością cieszą się pączki różane, z marmoladą, cukrem pudrem, lukrem czy bitą śmietaną.

Co ciekawe, do Polski tłusty czwartek dotarł dopiero w XVI wieku i był obchodzony jedynie w dużych miastach. Ludność wiejska zaczęła świętować ten dzień dopiero pod koniec XIX wieku. Początkowo „tłuste” biesiadowanie ciągnęło się nawet przez kilka dni i nie kończyło się wcześniej, niż we wtorek przed Popielcem. Dopiero z czasem pojawiła się tradycja jedzenia w tłusty czwartek pączków i to w wersji słodkiej.

Dlaczego tłusty czwartek, a nie wtorek?

Co ciekawe, nie zawsze celebrowano ten dzień w czwartek. Dawniej świętowano w ostatni wtorek karnawału, poprzedzający Środę Popielcową. Z biegiem czasu świętowanie stało się tak powszechne, że zabawę rozpoczynano już dzień wcześniej, w poniedziałek. Niestety, przygotowanie posiłków wymagało zbyt wiele czasu, a niedziela była dniem wolnym od pracy, dlatego świętowanie przeniesiono na czwartek. W ten sposób gospodynie domowe miały czas na przygotowanie obfitych posiłków, którymi odjadano się w tłusty czwartek.

Zwłaszcza w Małopolsce tłusty czwartek obchodzono wyjątkowo hucznie. Combrowy Czwartek, jak nazywano to święto w tamtym regionie był dniem przeznaczonym na zabawę i tańce. Nazwa ta pochodzi od burmistrza Krakowa, który wyjątkowo źle traktował kobiety handlujące na krakowskim rynku. Combrowy Czwartek był dniem w którym świętowano rocznicę jego śmierci, którą świętowano organizując huczne zabawy.

Czy tłusty czwartek jest tylko w Polsce?

Tłusty czwartek obchodzony jest nie tylko w Polsce, ale także w niektórych europejskich krajach. W Wielkiej Brytanii, zamiast czwartku, obchodzi się tłusty wtorek, czyli ostatni dzień karnawału. To jednak nie jedyna różnica między polskim, a brytyjskim celebrowaniem tego święta. W Wielkiej Brytanii zamiast słodkich pączków, zajada się tego dnia naleśniki z najróżniejszymi polewami i dodatkami. Tego dnia odbywa się w Wielkiej Brytanii naleśnikowym wyścig, zwany Pancake Race. Wyścig polega na biegu i podrzucaniu naleśników jednocześnie.

W Niemczech tłusty czwartek nosi nazwę Schnotziger Donnerstag. Nasi zachodni sąsiedzi nie przywiązują wagi do tego, jakie smakołyki będą tego dnia jedzone. Najważniejszą rolę odgrywa wspólna zabawa, której zwieńczeniem jest uczestnictwo w hucznych defiladach. Co ciekawe, tłusty czwartek w Niemczech jest dniem wolnym od szkoły.

We Francji, tłusty czwartek podobnie jak w Wielkiej Brytanii jest obchodzony we wtorek, ostatniego dnia karnawału. Święto nosi nazwę Mardi Gras i jest okazją do kosztowania takich smakołyków jak faworki, pączki czy gofry.

Czy trzeba zjeść pączka w tłusty czwartek?

Przed nami dzień, w którym kalorie nie mają takiej samej wartości, a zjedzenie małego pączka czy chruścika jest jak najbardziej uzasadnione. Zwłaszcza, że zgodnie z tradycją, tego dnia każdy powinien zjeść przynajmniej jednego pączka, aby sprzyjało mu szczęście. W tym dniu możemy zapomnieć o noworocznych postanowieniach. Można zatem najeść się po uszy i już bez mrugnięcia okiem zachować pokutną wstrzemięźliwość aż do Wielkiej Nocy.

Dziś po rozpustnym kalorycznie tłustym czwartku najbardziej w piersi biją się kobiety, zwłaszcza te żyjące w codziennej komitywie z listkiem sałaty, kalkulując, co im się w ramach odwyku najlepiej opłaca: półgodzinny bieg z prędkością 11 km/h, godzinne pływanie kajakiem, dwugodzinne malowanie ścian czy czterogodzinne dzierganie na drutach.

A to „pokuta” tylko po zjedzeniu jednego pączka! Jeden pączek to około 350 kcal, ale przecież w myśl idei tego dnia – kalorie kaloriom nierówne.

Zjedzenie jednego czy dwóch pączków nie powinno zaszkodzić, ale większa liczba takich słodkości może już mieć poważne konsekwencje w kompozycji naszej sylwetki. Choć tutaj należałoby sięgnąć do pomiarów całkowitej przemiany materii, która da nam odpowiedni pogląd na naszą sytuację i pozwoli oszacować ile pączków, bądź innych słodkości możemy zjeść, aby nie ucierpiała na tym nasza waga i zdrowie.

Jak powstają pączki?

Najpierw nastawia się rozczyn, czyli drożdże i wodę, który rośnie sobie w dzierży – wielkiej maszynie mieszającej. Następnie składniki łączy się w jedną, jednolitą i zbitą masę, którą odstawia się w ciepłe, wilgotne miejsce. Dalej dzieli się ciasto na tzw. presy, czyli odważone kawałki.

Presa ląduje w garowniku – szafie z zamontowaną u dołu grzałką i pojemnikiem z wodą, dzięki czemu przyszłe pączki dojrzewają w ciepłym i wilgotnym powietrzu.

Takie warunki to jeden z sekretów udanych pączków! W zimniejszej atmosferze ciasto po prostu by nie wyrosło. Tak potraktowana przez kilkadziesiąt minut presa trafia do werkownicy, czyli maszyny, która dzieli ciasto na kęsy i wstępnie formuje pączki. Wstępnie, ponieważ każdy szanujący się cukiernik nie zda się wyłącznie na efekty maszyny – przyszłe pączki werkuje się (formuje) jeszcze ręcznie.

Pączki ponownie trafiają do garownika na około pół godziny. Tu nabierają objętości gotowej już do smażenia. Następnie lądują w rozgrzanym do temperatury 180 stopni oleju. Smażą się około 3-4 minut z jednej strony. Spodnia część pączka winna być usmażona w mniejszym stopniu (jest jaśniejsza), inaczej pączek może się brzydko zmarszczyć.

Po usmażeniu pączki trafiają na nabijarkę, tam nadziewa się je marmoladą. Na końcu pączek ląduje w pomadzie (lukrze), a następnie na ociekarce, gdzie spływa jej nadmiar. Tu jego produkcja się kończy, pączek trafia do sprzedaży, a potem na stoły.
(UMW)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button