Poseł PiS Łukasz Mejza ogłosił, że zrzeka się immunitetu za przekroczenie prędkości na S3.
Oto jego wpis:
„Szanowni Państwo!
1. Tak jak obiecałem natychmiast ZRZEKAM SIĘ immunitetu ws. przekroczenia prędkości na s3. Żałuję tego co zrobiłem i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam.
2. Podkreślam, że nie jestem jakimś Grodzkim, aby chować się za immunitetem czy mdleć.
3. Chcę jednocześnie podkreślić wszystkim rozemocjonowanym komentatorom, że w Parlamencie powinny być rozstrzygnięte znacznie bardziej poważne sprawy immunitetowe, dotyczące, według prokuratury, znacznie cięższych przestępstw, aniżeli przekroczenie prędkości, takie jak np. sprawa Grodzkiego czy Giertycha.
4. A jeśli chodzi i sprawy drogowe, to ja przekroczyłem prędkość, pewnie jak większość Polaków, chociaż raz w swoim życiu, na drodze szybkiego ruchu czy autostradzie. Dlatego nie życzę sobie, aby zestawiać mnie z Tuskiem czy Schetyną, którzy aż ponad dwukrotnie przekraczali prędkość w terenie zabudowanym, co jest potencjalnym morderstwem drogowym. Czy z bożyszczem TVNu, Kraśko, który długi czas kierował bez uprawnień. Czy, tym bardziej, z idolem Lewicy Cimoszewiczem, który potrącił rowerzystkę i uciekł z miejsca wypadku. To absolutnie obrzydliwe zachowania, które jakoś nie spotkały się z tak frontalnym atakiem medialnym, jak przekroczenie prędkości na s3. To są te wolne i niezależne media?
5. Mimo tego, że skala mojego przewinienia drogowego jest nieporównywalnie mniejsza niż obrzydliwe zachowania drogowe Tuska, Schetyny, Kraśko czy Cimoszewicza zobowiązuję się do zapłaty równowartości mandatu (mandat lub grzywnę oczywiście też ureguluję natychmiast), czyli 2.500 zł na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych.
Raz jeszcze, przepraszam…”
ZOBACZ WIĘCEJ: Poseł PiS Mejza jechał z prędkością 200 km/h. Zasłonił się immunitetem
Jak zwykle wszyscy posłowie unikają naszej redakcji jak ognia. Czego oni tak boja się?!
