KOLARSTWO

AMŚ na Kostaryce. Polscy kolarze z ośmioma medalami

Akademickie Mistrzostwa Świata

Na długo zapamiętają swoją wyprawę do Kostaryki reprezentanci Polski, którzy wyjechali do San Carlos na Akademickie Mistrzostwa Świata w kolarstwie.

Biało-czerwoni wywalczyli aż osiem medali i mogą być zadowoleni ze swoich występów. — Do tego zrobiła na nas wrażenie tamtejsza przyroda — mówią nasi kolarze.

Do Kostaryki poleciało dwunastu polskich zawodników z dziewięciu uczelni. Zawodnicy do kraju w Ameryce Środkowej przyjechali kilka dni wcześniej, by odpowiednio się zaaklimatyzować do panujących warunków. Okazało się to kluczowe, bo zgodnie twierdzą, że wilgotność i temperatury dawały się we znaki. — Szczerze mówiąc, to łudziliśmy się, że łatwiej to przyjmiemy — uśmiechał się po kilkudziesięciu godzinach w Kostaryce szosowiec Marcin Trojanowski z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. — Po paru dniach było już lepiej, ale trzeba otwarcie podkreślić, że przygotowania nie są w stanie odwzorować tych warunków. Te parę dni było potrzebne, by poczuć się lepiej.

Naszych kolarzy w Kostaryce zaskoczyła też kultura jazdy lokalnych kierowców, którzy robili wszystko, by nie przeszkadzać zawodnikom w treningu. — Każdy zostawiał nam miejsce, nie brakowało też przyjacielskich trąbnięć czy mrugnięć. Byliśmy naprawdę pod wrażeniem — dodawał po pierwszych treningach Trojanowski. — Zapowiada się dużo fajnego ścigania. Jest potencjał, by zawody ułożyły się w interesujący sposób. Na pewno to świetna okazja do sprawdzenia się na tle światowego składu akademickiego i promocja naszej uczelni.

Piotr Kryński, który w Kostaryce startował w MTB, podkreślał również otwartość lokalnych ludzi. — Przez pierwsze dni mieszkaliśmy na małym ranczu, gdzie było dużo zwierząt, przemiła obsługa i fantastyczne jedzenie — relacjonuje reprezentant Wschodnioeuropejskiej Akademii Nauk Stosowanych w Białymstoku. — Nie mogliśmy nie zachwycać się florą i fauną. Wielkie wrażenie zrobiły na nas napotkanie wielkie jaszczury, krokodyl czy rajskie ptaki. Rywalizacja sportowa na pewno też przyniesie więcej emocji, niż do tej pory.

W środę zawodnicy musieli już skupić się na ściganiu, a pierwsi na trasę wyjechali zawodnicy startujący w kryterium ulicznym. Wśród kobiet Oliwia Majewska z Wyższej Szkoły Kultury Fizycznej i Turystyki w Pruszkowie zajęła siódme miejsce zdobywając jeden punkt (startowały również Zuzanna Chylińska i Natalia Krześlak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu). Lepiej spisał się natomiast Szymon Pomian z Politechniki Białostockiej, który z czterema punktami był czwarty i naprawdę niewiele zabrakło do wywalczenia brązowego medalu. Pomagali mu także Konrad Czabok (Politechnika Warszawska) oraz wspomniany wcześniej Trojanowski.

AMŚ na Kostaryce. Polskie kolarki (fot. AZS)

— Do startu przystąpiliśmy zmotywowani, a wyścig od początku układał się bardzo dobrze. Byliśmy we trzech z przodu, a w końcu znalazłem się w odjeździe. Kontynuowaliśmy wyścig z dwoma zawodnikami, w którym zdobywałem punkty, ale niestety jeden z zawodników, z którym jechałem, miał z przodu swojego teamowego kolegę, więc nie dawał zmian. Finalnie, po podliczeniu wywalczyłem czwarte miejsce, co zarówno dla mnie, jak i całej drużyny jest sukcesem. Pojechaliśmy teamowo, bo każdy z nas pracował na ten wynik i wykonał kawał dobrej roboty. Z niecierpliwością czekamy na dalsze starty, bo potwierdziliśmy, że jesteśmy w formie — komentował na mecie Pomian.

Kolejnym wyścigiem była indywidualna jazda na czas, w którym kobiety rywalizowały na 17 km, a mężczyźni na dystansie o 2 km dłuższym. Tutaj Polacy spisali się znakomicie, bo drugie miejsce wśród kobiet wywalczyła Chylińska, a kolejne dwa medale dołożyli mężczyźni: Trojanowski był drugi, a Czabok trzeci. — Jestem bardzo zadowolona, celowałam własnie w ten wyścig. Miałam co do niego największe oczekiwania i cieszę się, że znalazłam się na podium, tym bardziej, że startowałam z dziewczynami ze światowej czołówki. To dobry prognostyk na cały sezon, który się dopiero zaczyna — mówi Chylińska.

Akademicki wicemistrz świata, czyli Trojanowski, podkreśla, że wyścig nie był łatwy. — Plan był prosty, wystarczyło jechać zgodnie z założeniami — uśmiecha się. — Niestety trzeba było wymuszać pierwszeństwo, trochę jechać pod prąd. Zabrakło mi pół sekundy do pierwszego miejsca. Ale cieszę się, tym bardziej, że mój rower pozostawiał wiele do życzenia, nie jest przystosowany pod takiego wyścigi i standard mógłby być większy. Ale emocje były ogromne, to pamiątka na całe życie!

Z kolei dla Czaboka był to… niespodziewany wynik! — Trasa sugerowała, że zawodnicy bez rowerów czasowych nie mają szans na dobry rezultat. Ale mam trzecie miejsce i jestem z tego bardzo zadowolony — podsumowuje.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a nasi reprezentanci kolejnego dnia w San Carlos wywalczyli trzy następne medale! W rywalizacji mężczyzn wyścigu ze startu wspólnego Pomian zdobył brąz! Z kolei wśród kobiet srebrny medal zdobyła Chylińska, a na trzecim miejscu przyjechała Olga Wankiewicz z Wyższej Szkoły Kultury Fizycznej i Turystyki w Pruszkowie. — Gdy Słowaczka, która ostatecznie wygrała, zaatakowała, wiedziałam, że nie mogę odpuścić, bo znam ją ze światowego peletonu, poza tym wcześniej też była na podium — relacjonuje akademicka wicemistrzyni świata. — Co prawda odskoczyła mi na około cztery kilometry przed metą, ale dogoniłam ją pod sam koniec. Na samym finiszu nie miałam już dużych szans i bardzo się cieszę z drugiego wywalczonego przeze mnie medalu!

Wankiewicz z kolei dodaje, że na początku wyścigu rywalizacja była spokojna. — Ale potem zaatakowałam i ostatecznie dojechałam na trzecim miejscu — mówi uradowana zawodniczka.

Ostatnie dwa dni zawody to już rywalizacja w MTB. Na początku w eliminatorze XCE brązowy medal wywalczył Kryński, czwarty był Filip Surdyk (Politechnika Warszawska), a piąty Mateusz Szyszko vel Chorąży (Uniwersytet Warszawski). Do złota zabrakło jednak tak niewiele… — W finale prowadziłem przez większość wyścigu, ale na jednym z ostatnich zakrętów się przewróciłem i straciłem złoto — rozkłada ręce Kryński. — Skończyłem jednak z brązem i jestem z tego bardzo zadowolony!

AMŚ na Kostaryce. Polski kolarz (fot. AZS)

Ostatniego dnia światowego czempionatu w San Carlos rozegrano wyścig górski w formacie olimpijskim, czyli XCO (cross country). Polacy tradycyjnie walczyli o medal i wywalczyła go Matylda Szczecińska (Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu), która do kraju przywiezie srebrny krążek! Wśród panów najlepszy był Szyszko vel Chorąży (piąte miejsce).

— Walka była do samego końca. O złoto biłam się z Czeszką, z którą na co dzień ścigam się też w Pucharach Świata. Jechałyśmy razem prawie do mety, ale na końcu była mocniejsza. Straciłam złoto, na które tak naprawdę liczyłam i po nie przyjechałam. Niestety kilka rzeczy nie zagrało w związku z aklimatyzacją, zabrakło trochę doświadczenia. Ale to nauka na przyszłość i mimo wszystko cieszę się też ze srebra — mówi Szczecińska.

Łącznie polscy kolarze kończą zawody z ośmioma medalami! Cztery srebrne i cztery brązowe krążki ostatecznie dały biało-czerwonym piąte miejsce w klasyfikacji generalnej.  — Dziękuję za wsparcie, pracę całej ekipy. To był naprawdę miły wyjazd — podsumowuje Szczecińska.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button