REPREZENTACJA

Wrocław: remis w meczu Polska-Irlandia. Polsko, wróć do gry!

Mecz Polska-Irlandia we Wrocławiu

Na stadionie we Wrocławiu po 90 minutach bezradnego futbolu remisujemy z Irlandią 1:1.

Nasza kadra jest na etapie przebudowy i szukania nowych rozwiązań taktycznych, a tych, jak pokazali w środowym spotkaniu Biało-Czerwoni, na razie jest niewiele.

Piłkarze Martina O’Neilla wyszli na murawę cofnięci, co pozwoliło Polakom spróbować się w grze pozycyjnej. Niestety, szybko okazało się, że demony rosyjskiego mundialu wciąż żyją w szeregach naszej reprezentacji. Inicjatywy w ofensywie nie wystarczyło, aby regularnie zagrażać bramce przeciwnika, więc goalkeeper Darren Randoplh przez długie fragmenty gry pozostawał bezrobotny. Nie podobało się to kibicom, którzy zostali zmuszeni do oglądania festiwalu fatalnych wyprowadzeń piłki, braku dokładności oraz uchybień w piłkarskim rzemiośle. Swoje rozczarowanie zamanifestowali oni odprowadzając swoich reprezentantów do szatni gradem gwizdów.

Druga połowa rozpoczęła się od brawurowej akcji Cyrusa Christie, który serią zwodów zakpił z defensywy gospodarzy. Na nasze szczęście, w porę w tej sytuacji znalazł się Kamil Glik, blokując strzał. Niestety, kilkadziesiąt sekund później lidera naszej defensywy wyprzedził Aiden O’Brien, kierując piłkę do polskiej bramki.
Wydawać by się mogło, że nic gorszego nie może nam się zdarzyć, że teraz trzeba wziąć się do pracy, skupić się na kreowaniu okazji i podnoszeniu dynamiki gry. Tymczasem reprezentacja nadal potykała się o brak pomysłu na choćby jedną akcję, która mogłaby doprowadzić do wyrównania. Wstydliwe chwile zupełnej bezradności przerwały dopiero podania na linii Klich-Milik, które rozmontowały linię obrony gości. Chwilę później Biało-Czerwoni mogli zdobyć drugą bramkę, ale noga Przemysława Frankowskiego nie sięgnęła podania zza pola karnego.

Selekcjoner Jerzy Brzęczek (fot. Andriy Baranov/Kronika24.pl)

Wydaje się jednak, że nawet zwycięstwo w tym spotkaniu nie kupiłoby sympatii widzów. Kibice wracali do domów pełni rozczarowań, bo nie takiej jakości spodziewamy się po naszej kadrze na tle Irlandii. Zespołu pogrążonego w konflikcie, zespołu o którego sile decydowali dziś głównie gracze rezerwowi. I choć okołopiłkarskie środowiska są zgodne – Polakom potrzeba czasu – to nie można odbudować zaufania fanów, wymieniając przez cały mecz dwa podania, które godne są oklasków. A powody do nich są nam, entuzjastom polskiej piłki, teraz bardzo potrzebne. Wciąż jeszcze goimy rany po nieudanych Mistrzostwach Świata, a o tym jak trudne to dla nas było przeżycie świadczy dzisiejsza frekwencja – 25455 – to nowy niechlubny rekord liczby widzów na wrocławskim stadionie.

 

 

Polska – Irlandia 1:1 (0:0)

Bramki: Mateusz Klich (88) – Adrien O’Brien (53)

Polska: Szczęsny – Kędziora, Glik (61. Bednarek), Kamiński, Reca (72. Pietrzak) – Błaszczykowski (81. Frankowski), Krychowiak (73. Szymański), Linetty, Kurzawa (46. Kądzior) – Milik, Piątek (61. Klich)
Irlandia: Randolph – Keogh, Egan, Long – Christie (54. Doherty), O’Dowda (89. Judge), Williams (72. Hourihane), Hendrick (54. Meyler), Stevens – Robinson (64. Burke), O’Brien (81. Horgan)

Sędzia: Boris Marhefka (Słowacja)
Frekwencja: 25 455 kibiców
(Sebastian Bonk)

Tagi
Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

avatar
Close