Dopiero piąty mecz finałowy złotego medalistę mistrzostw Polski w siatkówce.
W wypełnionej hali w Sosnowcu Warta Zawiercie pokonała broniącą tytuły BOGDANKĘ LUK Lublin 3:1. Dla klubu z Zawiercia to pierwszy tytuł mistrzowski w historii.
Skład finału był taki sam jak przed rokiem, kiedy BOGDANKA LUK, zaczynająca play-offy z czwartego miejsca, niespodziewanie wygrała z Wartą. W zakończonych rozgrywkach, bardzo wyrównanych, doszło do rewanżu. Choć to lublinianie bronili tytuły, to fachowcy więcej szans dawali zespołowi z Zawiercia, który wygrał fazę zasadniczą. Ale jak wielokrotnie przekonywaliśmy się w tym sezonie, w Lidze nie ma zdecydowanych faworytów, bo poziom jest bardzo wyrównany.
Tak też było w finałach. Po pierwszym spotkaniu, w którym pretendent rozbił mistrza, wydawało się, że drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego wreszcie sięgnie po tytuł. Tymczasem dwa kolejne mecze to wyraźna dominacja BOGDANKI LUK-u, która była gospodarzem czwartego pojedynku. Szampany trzeba było jednak wyjąć z lodówki, bo Warta odrodziła się i doprowadziła do piątego meczu.
Bilety na ostatnie spotkanie w sezonie 2025/2026 rozeszły się w ciągu niespełna minuty, a ponad 3 tys. kibiców znów przeżywało rollercoaster. Początek to doskonała postawa lublinian, wśród których wielką klasę pokazywał Wilfredo Leon, wspierany przez Mateusza Malinowskiego. Oglądaliśmy twardą siatkówkę, z szybko kończącymi się akcjami.
Warta zdobyła tylko 15 punktów, a w hali głośniejsza była grupa kibiców z Lublina. Jeśli jednak ktoś się spodziewał, że gospodarze długo nie otrząsną się po mocnym ciosie, przeliczył się, bo w zawiercian wstąpiła nowa energia. Efektem były dwa wygrane sety, w tym trzeci do 14!
Stephane Antiga, trener BOGDANKI LUK-u, szukał poprawy w zmianach na pozycji przyjmującego. A że wielkiego wyboru nie miał z powodu kontuzji, dlatego sięgnął po Mikołaja Sawickiego, który wrócił do gry dopiero kilka tygodni temu. Lublinianie nie zdołali jednak zatrzymać rozpędzonej drużyny Warty, w której nie było nawet nie słabych, ale słabszych punktów. Świetnie, jak w całych play-offach, grał Aaron Russell, MVP meczu, a Bartosz Kwolek i Bartłomiej Bołądź mieli ponad 50-procentową skuteczność w ataku. Zawiercianie mieli aż siedem asów, a ich rywale – starając się im dorównać – popsuli aż 27 zagrywek.
Ostatni punkt w sezonie, dający zespołowi z Zawiercia pierwsze w historii mistrzostwo Polski, Warta zdobyła blokiem, zatrzymując Leona.
Po raz pierwszy od 2015 roku złoty medal zdobyła drużyna, której trenerem jest Polak. Przed Michałem Winiarskim z mistrzostwa cieszył się Andrzej Kowal, wówczas prowadzący Resovię Rzeszów.
Warta Zawiercie – BOGDANKA LUK Lublin 3:1 (15:25, 25:21, 25:14, 25:21), Play-off: 3-2.
