Do tragicznego zdarzenia doszło w bloku w mieszkaniu przy ulicy Modzelewskiego w Warszawie.
Nie żyje siedmiomiesięczne dziecko.
6 stycznia po godzinie 1 w nocy sąsiedzi wezwali policję do awantury domowej, gdyż bali się o dziecko.
Z uwagi na to, że nikt nie otwierał drzwi w tym mieszkaniu, przyjechali strażacy i siłowo je wyważyli.
W środku znajdowało się dwoje opiekunów i siedmiomiesięczny chłopiec bez oznak życia. Prawdopodobnie nie żyło od kilku godzin, bo widać było ślady na jego ciele. Pomimo tego, funkcjonariusze podjęli reanimację aż do przybycia na miejsce ratowników medycznych. Ratownicy stwierdzili zgon dziecka.
Prokurator sam musiał przeprowadzić oględziny tego miejsca, gdyż co dziwne żaden lekarz medycyny sądowej nie chciał tam przyjechać.
Opiekunowie zostali zatrzymani przez policję. Rodzice byli w stanie po silnym spożyciu alkoholu. Są na tyle pijani, że raczej dopiero jutro zostaną przesłuchani przez prokuratora.
Trwa ustalanie okoliczności tego zdarzenia. Czy do śmierci dziecka doszło w wyniku celowego i zamierzonego działania? Wkrótce przekonamy się po przeprowadzeniu sekcji zwłok.



