
Przy Urzędzie Dzielnicy Ursynów w Warszawie (al. KEN 61) przygotowano specjalne miejsca postojowe dla kobiet w ciąży.
To pierwszy taki pomysł w stolicy.
Radna Renata Niewitecka z Koalicji Obywatelskiej zainaugurowała tę akcję, by pomóc ciężarnym paniom i umieścić postoje dla nich przy urzędach miasta. Na kopertach jest widoczny znak przedstawiający kobietę w ciąży na czerwonym tle.
Jest to droga wewnętrzna urzędu dzielnicy i dlatego nie obowiązują tutaj przepisy ruchu drogowego. Tylko w ten sposób można wyznaczyć takie miejsca parkingowe dla kobiet w ciąży. Każdy może zaparkować tutaj samochodem, bo nie grozi to żadnym mandatem.
– Ciężarne brzuszki przodem! – czytamy na FB Dzielnicy Ursynów.
Pojawiły się także komentarze. Najpierw te pozytywne (oryginalne pisownie):
– Świetny pomysł.
– Pomysł fajny i szczerze gratuluję burmistrzowi, że wyszedł z taką inicjatywą. Z drugiej strony to część drogi publicznej (z tego co rozumiem), więc obowiązują na niej przepisy ruchu drogowego. Takie oznaczenie nie figuruje w kodeksie drogowym, więc takie oznakowanie nikogo nie obowiązuje.
– Pięknie! Szacunek do ciężarnej kobiety.
– Brawo. Nie spotkałam się w żadnym z Polskich miast z takim oznakowaniem.
– Mi było tak ciężko i miałam takie problemy z chodzeniem, że przez ostatnie 4 tyg. nie miałam żadnych skrupułów stawać pod sklepem na inwalidach.
– Bardzo dobra inicjatywa. PiS umie tylko wymyślać pomysły na rozdawanie pieniędzy, a nie umie wprowadzić nic dobrego, czegoś co ułatwi życie codzienne.
– końcówka ciąży jest bardzo ciężka, niektóre kobiety bardzo kiepsko znoszą ją od początku. Miejsca rodzinne to miły gest, a kobiety w końcówce ciąży częsta chcą załatwić ostatnie formalności.
Opinie te mniej „przyjazne”:
– Każde wyróżnianie jakiejś grupy społecznej uderza w inna grupę, ciąża to nie choroba, spacerujemy konieczne i zalecane, już lepiej obsługa tych pań w urzędzie bez kolejki, następny głupi pomysł.
– Ciekawe jak często będą wykorzystywane. Ciężarne chyba nie mają więcej spraw do załatwienia w UD niż każdy inny obywatel. Gdyby okazało się że parkuje tam niż 5 osób dziennie, to raczej nie ma sensu tych miejsc blokować.
– zrobić miejsca uprzywilejowane: ciąża, niepełnosprawni, rodziny z dziećmi. Wszyscy potrzebują więcej miejsca by szerzej otworzyć drzwi. Ale robienie osobno miejsc dla ciężarnych, osobno niepełnosprawnych i jeszcze osobno rodzinnych, jest trochę bez sensu.
– Tak serio zapytam, dlaczego kobieta w ciąży niezagrożonej ma parkować bliżej urzędu i być uprzywilejowana a na przykład seniorką z chorą noga nie? Jeżeli troszczymy się o kobiety w ciąży jako społeczeństwo, to czemu nie troszczymy się o inne grupy? Ciąża jest wyborem i nie do końca rozumiem, dlaczego czyjś wybór ma być nagradzany w kolejnym przywileju. Jeżeli podyktujemy to solidarnością społeczną, to fajnie jakby inne grupy również były beneficjentami tejże solidarności. Pytam bez negacji. Ciekawi mnie to.
– A od kiedy ciąża to choroba? Nie podoba mi się taki pomysł – to źle wróży na przyszłość traktowaniu kobiet.