INNELEKKOATLETYKASIATKÓWKAWODNY

Uniwersjada 2025. Poniedziałkowe wyniki biało-czerwonych. To oni powalczą o medale

Niemcy

Lekkoatleci zaczęli uniwersjadę. Już na początek emocje z udziałem Polaków!

Pięćdziesiąt osób liczy Akademicka Reprezentacja Polski w lekkiej atletyce, która w poniedziałek rozpoczęła start w 32. Letniej Uniwersjadzie. Biało-czerwoni pierwszego dnia zmagań pokazali dobrą formę. Siódme miejsce w finale biegu na 10 tysięcy metrów zajęła Julia Koralewska.

– Jestem zadowolona, pobiegłam na swoim poziomie. Po raz pierwszy brałam udział w imprezie międzynarodowej na tym dystansie na stadionie, ponieważ do tej pory biegałam na ulicy. Cieszę się i dziękuję za tę szansę, że mogłam tu być i pobiec w takim biegu. Deszczyk w ogóle mi nie przeszkadzał, bardzo się cieszyłam, gdy złapał nas na rozgrzewce, bo ja nie lubię upałów, a właśnie taką polską jesień. Uniwersjada bardzo mi się podoba, jest świetna organizacja i atmosfera. Wszystko na plus – mówiła Koralewska po biegu, który zakończył pierwszy dzień zmagań na lekkoatletycznym stadionie w Bochum.

W eliminacjach biegu na 400 metrów kobiet żadnych problemów nie miały Aleksandra Formella i Kinga Gacka. Ta pierwsza była najlepsza w swojej serii, a z kolei Gacka dobiegła do mety jako druga. Obie pewnie dostały się do półfinału – Formella z drugim, a Gacka z siódmym czasem.

– Troszkę się zmęczyłam, ale nie jakoś bardzo, bo mogłam odpuścić końcówkę. Muszę przyznać, że te eliminacje są zawsze bardzo stresujące. Stadion i bieżnia są w porządku. Troszkę dzisiaj wiało, ale nie przeszkadzało to zbyt mocno – mówiła Formella, złota medalistka uniwersjady w Chengdu w sztafecie 4×400 metrów.

– Jestem zaskoczona, bo w biegu nie spodziewałam się, że aż tak się zmęczę. Może taki bieg na przepalenie jest potrzebny. Ostatnio byłam w mocnym treningu, więc taki pewnie jest ten start po tych paru tygodniach. Najważniejsze jednak, że jest duże „Q” – podkreśliła Gacka.

Z jakimi celami i nadziejami przyjechała do Niemiec czołowa polska zawodniczka w biegu na 400 metrów? – Naturalne jest zawsze myśleć o finale, ale gdy przeanalizowałam listy startowe to zobaczyłam, że mam piętnasty najlepszy wynik w sezonie, więc może nie być tak łatwo. Jeśli jednak zbliżę się do życiówki i poprawię najlepszy wynik w sezonie, a nie wejdę do finału to też będę zadowolona. Skupiam się na sobie, by we wtorek dobrze pobiec. Może poziom tych najlepszych zawodniczek nie będzie tak wysoki, ale będzie dość równy. Rywalizacja prawdopodobnie będzie mocna. Myślę, że poziom będzie wyższy, niż na poprzedniej uniwersjadzie – dodała Kinga Gacka.

Równie dobrze spisali się polscy czterystumetrowcy, którzy również w komplecie zameldowali się w półfinale nie patrząc na czasy – zarówno Marcin Karolewski, jak i Daniel Sołtysiak dobiegli do mety na drugich miejscach.

– Forma jest życiowa, ten bieg nie zmęczył mnie jakoś mocno. Byłem zdziwiony, jak wyszedłem na ostatnią prostą i zobaczyłem, że jestem pierwszy i to ze sporą przewagą. To jest tak naprawdę jeden z moich pierwszych indywidualnych startów, w którym mogę się liczyć. Półfinał już jest sukcesem, zobaczymy co będzie dalej. Ja zawsze drugiego dnia biegam trochę lepiej i we wtorek powalczę o rekord życiowy – mówił Karolewski.

Do półfinału bardzo pewnie awansowała też sprinterka Magdalena Stefanowicz, która wygrała swoją serię w biegu na 100 metrów. – Mierzę tu wysoko, chcę awansować do finału i w nim powalczyć o medal. Biegłam spokojnie i bardzo cieszę się z awansu do półfinału – mówiła. O awans do biegu finałowego Stefanowicz powalczy we wtorek. Do półfinału rywalizacji mężczyzn na 100 metrów awansował Artur Łęczycki. Polak zajął trzecie miejsce w swojej serii, a pewny awans dawały pierwsze dwie lokaty. Łęczycki miał jednak na tyle dobry czas, że pobiegnie w półfinale.

Jako pierwsza z biało-czerwonej ekipy w lekkiej atletyce pokazała się kibicom Nikola Horowska, wielka gwiazda poprzedniej uniwersjady w Chengdu. Dwa lata temu studentka Akademii im. Jakuba z Paradyża wywalczyła złote medale w skoku w dal i w biegu na 200 metrów oraz srebro w sztafecie 4×100 metrów. – Program startów w tym roku mam identyczny, mogę spokojnie skakać i biegać – cieszyła się Horowska. Poniedziałkowe eliminacje skoku w dal nie wypadły jednak okazale – Polka spaliła dwa skoki, a w jednym osiągnęła odległość 6.11 m, co dało jej finalnie trzynaste miejsce, czyli pierwsze poza finałem. Sukcesu z Tokio więc nie powtórzy. Co ciekawe, zawodniczką, która wyprzedziła Horowską była Roksana Jędraszak, która osiągnęła taką samą odległość. Decydujący był drugi wynik, którego Horowska, z powodu nadepnięcia na belkę, nie miała.

Polaków zobaczymy za to w finale rzutu dyskiem mężczyzn i pchnięcia kulą kobiet. Kwalifikacje w poniedziałek wywalczyli kulomiotka Zuzanna Maślana i dyskobol Damian Rodziak.

Wiekiera i Piskorska nie zawiedli. We wtorek powalczą o medale

Po czwarty medal w tej uniwersjadzie wyruszył Dawid Wiekiera, który awansował w poniedziałek do wielkiego finału na 50 metrów stylem klasycznym. We wtorkowym finale wystąpi także Adela Piskorska. – Najważniejsze było dostać się do finału – mówi Dawid Wiekiera, który ma już w Berlinie trzy krążki. – W finale może się wszystko wydarzyć i będę walczył o jak najwyższą lokatę.

Powoli zbliżamy się do zakończenia rywalizacji pływaków w Berlinie. W poniedziałek o miejsce w kolejnej rundzie walczyli Paweł Uryniuk i Adrian Jaśkiewicz. Uryniuk odpadł w eliminacjach, Jaśkiewicz zajął 12. miejsce w półfinale. Na 200 m stylem dowolnym rano popłynęły Aleksandra Polańska oraz Klaudia Tarasiewicz, ale obie odpadły w eliminacjach. Na tym samym etapie odpadła też z dalszej rywalizacji na 200 metrów stylem zmiennym Natalia Janiszewska.

Po czwarty medal w tej uniwersjadzie wyruszył Dawid Wiekiera, którego oglądaliśmy w eliminacjach, a później w półfinale rywalizacji na 50 metrów stylem klasycznym. Polak po raz kolejny nie zawiódł i z szóstym czasem (27.73) wszedł do wielkiego finału.

– Najważniejsze było właśnie rano przebrnąć eliminacje do półfinału, a potem dostać się do finału – opowiada Wiekiera, który ma już w Berlinie trzy medale. – W finale może się wszystko wydarzyć i będę walczył o jak najwyższe lokaty. Faktycznie jest sporo tych startów – eliminacje, półfinały, finały. Jeszcze była sztafet, więc nakładają się zmęczenia, ale za to te medale napędzają. Chciałbym, wiadomo, zdobyć jeszcze kolejny – dodaje.

Na 50 metrów stylem grzbietowym o awans do finału walczyły Adela Piskorska i Gabriela Król. Do najlepszej ósemki dostała się Piskorska, która ma szansę na zdobycie pierwszego indywidualnego medalu w Berlinie, bo pierwszy krążek wywalczyła już w sztafecie.

– Wydaje mi się, że start był całkiem OK – mówi Piskorska. – Na razie chcę wrócić do hotelu, zjeść, wyspać się. A co będzie jutro, to zobaczymy. Nie są to krótkie zawody, bo dla pływaków, jeśli mają wszystkie starty powiedzmy w jednym stylu, to może być sześć dni startowych. Musi być ciągła mobilizacja, dobra regeneracja. Trzeba szukać w sobie jeszcze więcej werwy, jeszcze więcej „powera” i po prostu wykrzesać z siebie jak najwięcej na te kolejne starty – dodaje pływaczka.

Wieczorem w finale 4 x 100 metrów stylem dowolnym wystartowała nasza mieszana sztafeta. Biało-czerwoni zajęli 5. miejsce, z czasem 3:30.38. Polacy płynęli w składzie: Dominik Dudys, Kacper Klimczak, Aleksandra Polańska i Julia Maik.

Przypomnijmy, że w sumie polscy pływacy w Berlinie wywalczyli dotąd cztery medale dla Akademickiej Reprezentacji Polski. Szanse na kolejne będą mieli jeszcze we wtorek i w środę, bo wtedy pływacy zakończą rywalizację w Berlinie.

Znowu to zrobili! Biało-czerwoni siatkarze awansowali do strefy medalowej uniwersjady w Niemczech

Akademicka Reprezentacja Polski siatkarzy pokonała 3:1 kadrę Tajwanu w ćwierćfinałowym starciu w trakcie uniwersjady w Niemczech i pewnie awansowała do najlepszej czwórki turnieju. O wielki finał Polacy powalczą z Japonią, mecz zaplanowano na wtorkowy wieczór (godz. 20). W drugim półfinale zmierzą się Włosi i Brazylijczycy.

Polacy wygrali w Berlinie wszystkie dotychczasowe mecze – trzy grupowe i teraz ćwierćfinał. Awansowali do grona najlepszych ekip jak przed dwoma laty w Chinach, gdzie wywalczyli srebro. W walce o medale obecnej uniwersjady są kadry z czterech krajów, które w seniorskiej siatkówce zajmują miejsce w czołowej piątce rankingu FIVB – nie ma w tym gronie tylko Francuzów. Widać więc, że turniej siatkarzy odzwierciedla aktualny układ sił na świecie i został poważnie potraktowany przez najmocniejszych.

Biało-czerwoni w poniedziałkowe popołudnie górowali na Tajwanem warunkami fizycznymi i organizacją gry, wypracowując sobie od początku sporą przewagę. Bardzo sprytnie i skutecznie grał najniższy skrzydłowy w naszej drużynie – Marcel Hendzelewski, kapitalnie atakował Aliaksei Nasevich (8 na 10 w ataku po dwóch setach), a grę od początku prowadził Dawid Pawlun. Rywale starali się grać bardzo szybko i ryzykować w polu serwisowym, ale popełniali sporo błędów, a nasi przyjmujący radzili sobie dobrze. Warto jednak podkreślić, że był to jak dotąd najlepiej zorganizowany i wymagający rywal, z którym przyszło się mierzyć graczom trenera Dariusza Luksa w Niemczech. Szczególnie było to widać w drugim secie, gdy Tajwan bronił nasze ataki i skutecznie kontrował. Rywale wyszli na prowadzenie 20:18 i prowadzenia nie oddali już do końca. Tym samym biało-czerwoni stracili pierwszą partię na turnieju w Berlinie. W trzecim secie też długo było równo, ale w końcówce kluczowe punkty zdobywał Michał Gierżot i nasza kadra wygrała 25:20. W takim samym stosunku biało-czerwoni zwyciężyli w czwartej odsłonie i w całym meczu 3:1.

– Już mecze grupowe pokazały, że przy jakiejś chwili dekoncentracji przeciwnik nas podgryzał – mówi trener Dariusz Luks. – Tutaj wyszła na pewno bardzo dobra gra zespołu z Tajwanu. Myślę, że trochę obudziliśmy się po tym drugim secie, bo pierwszy trochę za łatwo wygrany i to nas uśpiło. Ale chwała drużynie, że podjęła walkę od trzeciego seta, taką męską grę. Trochę było szarpaniny, dyskusji z sędziami, ale powiedzieliśmy sobie, że gramy w siatkówkę, kończymy dyskusje. I to przyniosło nam efekt. Jeżeli chodzi o Japonię, to będziemy ich dopiero wrzucać na tapetę. Jemy małą łyżeczką, z przeciwnika na przeciwnika. Skończyliśmy grupę, teraz był ćwierćfinał, czas na kolejny zespół. Od dzisiaj ruszyła operacja Japonia. Jutro postaramy się godnie reprezentować polską siatkówkę tutaj w Berlinie, wygrać spotkanie i zameldować się w finale – dodaje trener.

– No na pewno czapki z głów dla chłopaków z Tajwanu – mówi kapitan Michał Gierżot. – Trzeba oddać, że potrafią grać w siatkówkę. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w tym meczu faworytem oczywiście, ale spodziewaliśmy się, że to będzie nasz najtrudniejszy mecz na tym turnieju. I taki był. Wyszli z grupy, nie bez przypadku, prawie wygrali z bardzo mocną Brazylią. Wiedzieliśmy, że będzie opór, opór był i bardzo dobrze, myślę, że nas to przygotuje na fazę grania o medale. Wtorkowy mecz zaczyna się już dzisiaj. Bardzo trudny mecz pewnie przed nami jutro, znowu można się spodziewać najcięższego na turnieju.

32. Letnia Uniwersjada rozpoczęła się w środę, 16 lipca. Jej główna część odbywa się w sześciu miastach regionu Ren-Ruhra, na zachodzie Niemiec. W Berlinie, gdzie rywalizują siatkarki i siatkarze, odbywają się jeszcze tylko zawody pływackie i w skokach do wody. Biało-czerwone siatkarki rywalizują jeszcze o miejsca 5-8. Wtorkowi rywale Polaków wygrali w ćwierćfinale bardzo gładko z gospodarzami turnieju, w trzech szybkich setach.

– Przede wszystkim chłopaki z Tajwanu bardzo dobrze przyjmowali, przez co nie mogliśmy ich odrzucić od siatki i w ataku sobie naprawdę dobrze radzili na rozrzuconych piłkach – podsumowuje debiutujący na uniwersjadzie Marcel Hendzelewski. – Tak jak trener powiedział, jemy małą łyżeczką. Wszystko po kolei, skupiamy się na każdym kolejnym meczu, teraz na półfinale z Japonią. Dla mnie to przede wszystkim to jest bardzo duże doświadczenie i cenne, za które chcę podziękować. Każda minuta, każda sekunda spędzona na boisku ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Ogólnie z chłopakami mega dobrze się dogadujemy, tak samo w szatni, czy na boisku, atmosfera jest bardzo dobra – kończy młody przyjmujący.

Ćwierćfinał turnieju siatkarskiego, uniwersjada Niemcy 2025:

Polska – Tajwan 3:1 (25:18, 23:25, 25:20, 25:20)

Polska: Pawlun 5, Hendzelewski 9, Popiela 4, Nasevich 23, Gierżot 15, Lipiński 8 oraz Czyrek (l), Kubicki, Kapica 2, Śliwka 5, Zaleszczyk. Trener: Luks.

Tajwan: Jie-ting 2, Yu-chen 10, Ping Hsun 7, Yu-sheng 16, Yu Lin 6, Mao-hung 7 oraz You-cheng (l), Chien, Yu Li 1, En-de, Yi-kai 11. Trener: Huang.

Pozostałe wyniki ćwierćfinałów: Brazylia – Kolumbia 3:0, Włochy – Czechy 3:0, Japonia – Niemcy 3:0, półfinały: Brazylia – Włochy (wtorek 22 lipca, godz. 17), Polska – Japonia (godz. 20).

Siatkarki plażowe chcą medalu na uniwersjadzie. „Taki jest nasz cel”

– Medal jest dla nas celem i mamy nadzieję, że uda nam się spełnić założenia – mówi Urszula Łunio, polska siatkarka plażowa. W poniedziałek rano Polki – Łunio i Małgorzata Ciężkowska – rozpoczęły w Duisburgu uniwersjadowy turniej w siatkówce plażowej od pewnego zwycięstwa nad duetem z Chile Marcelą Robert i Danae Robert.

Od początku pierwszego seta przewaga Polek nie podlegała dyskusji, a już same wyniki obu setów – 21:7 i 21:12 – pokazują, jak duża była przewaga polskiego duetu. – Wcale nie jest łatwo jest wejść w pierwszy mecz turnieju. Jesteśmy zadowolone z wyniku, ale myślę, że jest kilka niedociągnięć w naszej grze, które możemy poprawić. To są jednak tak naprawdę szczegóły i będziemy gotowe na następny mecz. Nie znam zbytnio dziewczyn, ale wydaje mi się, że z meczu na mecz będzie coraz trudniej. Nie lekceważymy przeciwnika i będziemy gotowe, żeby walczyć z każdym – mówi Ciężkowska.

Reprezentujące Chile siostry Robert nie były w stanie podjąć walki z Polkami, ale choćby w obronie grały bardzo dobrze. – Postawiłyśmy na swoje tempo, a przeciwniczki naprawdę były dobre w defensywie. Cieszymy się, że to jednak my byłyśmy górą – dodaje Łunio.

Polskie siatkarki plażowe nie ukrywają, że przyjechały do Niemiec po medal 32. Letniej Uniwersjady Ren-Ruhra 2025. – Na pewno chciałybyśmy zdobyć medal, więc to jest nasz największy cel. Ale chcemy też bawić się i korzystać z możliwości, jakie tutaj mamy – podkreśla Ciężkowska. Ich kolejnymi rywalkami w grupie będą Australijki Sarah Burton i Cassandra Dodd oraz Austriaczki Magdalena Rabitsch i Anja Trailović.

Jeszcze w poniedziałek wieczorem rywalizację na uniwersjadzie rozpoczną Polacy – Aleksander Czachorowski i Filip Lejawa.Biało-czerwoni za rywali grupowych będą mieli reprezentantów Libanu, Holandii i Indii.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button