Mamy finał w Berlinie! Polscy siatkarze zmierzą się w nim z Brazylijczykami.
Akademicka Reprezentacja Polski siatkarzy pokonała 3:0 kadrę Japonii w półfinałowym starciu w trakcie uniwersjady w Niemczech i pewnie awansowała do walki o złoto. W wielkim finale Polacy powalczą z Brazylią, mecz zaplanowano na czwartkowy wieczór (godz. 20). – Teraz już trzeba jeść dużą łyżką, bo doszliśmy do celu – mówi trener Dariusz Luks. – Musimy rzucić wszystkie siły i sprawić, żeby ten złoty medal przywieźć dla Polski.
Polacy wygrali w Berlinie wszystkie dotychczasowe mecze – trzy grupowe i teraz ćwierćfinał. Awansowali do grona najlepszych ekip jak przed dwoma laty w Chinach, gdzie wywalczyli srebro. W walce o medale obecnej uniwersjady są kadry z czterech krajów, które w seniorskiej siatkówce zajmują miejsce w czołowej piątce rankingu FIVB – nie ma w tym gronie tylko Francuzów. W pierwszym, zaciętym półfinale Brazylia pokonała 3:2 Włochów i to ona powalczy w czwartek o złoto.
– Cieszę się, że jesteśmy w tym finale – mówi kapitan zespołu Michał Gierżot. – Tak jak mówiłem, mamy się z czego cieszyć. Nie możemy być drużyną, która chodzi z głową podniesioną zbytnio do góry i nie jest zadowolona z tego, że wygrywa. Ale mamy też być skromni w tym wszystkim. I na pewno szanować to, co już mamy i to, co możemy zdobyć. Wiadomo, że srebro będzie troszeczkę rozczarowaniem. Patrząc na to, jak gramy, patrząc na to, co możemy grać. Jestem przekonany, że jeżeli zagramy swoją siatkówkę, to wygramy. Ale trzeba pamiętać, że Brazylia potrafi grać. Na pewno też nas zablokują, strzelą nam asa. Wiemy już, że to jest dobra drużyna. My będziemy musieli skończyć, będziemy musieli ten mecz wygrać. A nie dać Brazylijczykom, żeby oni go przegrali. Na pewno się samo nie wygra – dodaje.
We wtorkowy wieczór Polacy zagrali bardzo dobrze, udało im się także przetrzymać trudne chwile w końcówce drugiego seta, który wygrali na przewagi. – Ten sezon jest wyjątkowy dla mnie – przyznaje środkowy Seweryn Lipiński. – Uwielbiam to, co robię i jestem z tego bardzo dumny. Ja całe życie jem małą łyżeczką. I krok po kroku, żeby się nie zachłysnąć, idę dalej. Fajnie, że jestem tutaj, że mogę się pokazywać. Bycie w tym gronie to jest wielki zaszczyt. Bardzo się z tego cieszę, że tutaj jestem i mogę walczyć o złoto – dodaje gracz, który cieszył się ze wsparcia biało-czerwonych siatkarek, które przyszły dopingować kolegów. – Jest to bardzo miłe. Weszliśmy też na mecz dziewczyn, żeby im trochę pomóc. Teraz one się odwdzięczyły tym samym. Może nie mają tak donośnych głosów, jak my, ale było słychać ich wsparcie.
– Teraz już trzeba jeść dużą łyżką, bo doszliśmy do celu – podkreśla trener Dariusz Luks. – Teraz trzeba rzucić się i zrobić wszystko, żeby ten złoty medal przywieźć dla Polski. Jutro przygotowujemy odprawę. W czwartek rozruch, wideo, no i gramy z Brazylią o złoto. Chcielibyśmy to upragnione zwycięstwo przywieźć do Polski – dodaje szkoleniowiec.
Półfinał turnieju siatkarskiego, uniwersjada Niemcy 2025:
Polska – Japonia 3:0 (25:21, 26:24, 25:13)
Polska: Pawlun 6, Hendzelewski 8, Popiela 8, Nasevich 16, Gierżot 9, Lipiński 9 oraz Czyrek (l), Kubicki, Kapica 1, Śliwka. Trener: Luks.
Japonia: Maeda, Kai 9, Someno 2, Fujiwara 9. Yanakita 5, Asano 8 oraz Takaki (l), Kato 4. Sakai. Trener: Yamamoto.
Pozostałe wyniki, półfinały: Brazylia – Włochy 3:2; ćwierćfinały: Brazylia – Kolumbia 3:0, Włochy – Czechy 3:0, Japonia – Niemcy 3:0, Polska – Tajwan 3:1.
Koszykarki na medal! Biało-czerwone w półfinale uniwersjady
Jest szansa na uniwersjadowy medal dla Polski w koszykówce! Drużyna kobiet pokonała w ćwierćfinale turnieju koszykarek Czeszki 71:63 i już w środę zagra w półfinale z Chinkami.
Biało-czerwone starcie z drużyną Czech w Hagen rozpoczęły wyśmienicie udowadniając, że w formie potrafią być groźne dla wszystkich zespołów. W trzeciej minucie miały już na swoim koncie dwie trafione „trójki” Aleksandry Wojtali i Klaudii Wnorowskiej, a na tablicy widniał rezultat 10:0! Agresywna obrona połączona z wyjątkowym pechem Czeszek sprawiły, że rywalki pierwsze punkty w premierowej odsłonie meczu zdobyły dopiero w szóstej minucie, a gdy zespoły schodziły do ławek biało-czerwone wygrywały 24:11, a Polki notowały znakomitą skuteczność – 50 procent w rzutach za trzy punkty i 71 procent za dwa!
– Szczególnie na początku pokazaliśmy dużo mądrości i tą mądrością ten mecz wygraliśmy. Myślę, że jesteśmy dojrzalszym zespołem i dzisiaj po prostu trzeba było to pokazać. Cieszymy się, że jesteśmy w półfinale. Myślę, że każdy dobry wynik sportu zespołowego na uniwersjadzie to jest coś fajnego. My mamy tu taką swoją małą misję, którą sobie założyliśmy jak przyjechaliśmy na pierwszy obóz. I powiedzieliśmy sobie, że jedziemy tam wygrywać. Bawić się to jedno, bo to jest akademicki sport, ale jedziemy tam wygrywać. I faktycznie ta świadomość dziewczyn jest tutaj kluczowa w tym wszystkim – mówił trener Karol Kowalewski.
Czeszki walczyły bardzo ambitnie, kilka razy w tym meczu odrabiały część strat, ale za każdym razem nadziewały się na odpowiedź Polek. Tak, jak choćby w drugiej kwarcie, gdy wielkim wysiłkiem doprowadziły do wyniku 28:22, by chwilę później przegrywać już 24:36. W polskim zespole większość zawodniczek prezentowała wysoką formę, nie tylko liderki, jak Kamila Borkowska czy Zuzanna Kulińska, ale także rezerwowe, które pojawiły się na boisku, choćby Bożena Puter, Magdalena Szymkiewicz czy Aleksandra Mielnicka.
– Ja myślę, że tak wygląda dzisiaj nowoczesna koszykówka. Trzeba rotować, jak się rotuje to zespół żyje cały i to jest najważniejsze. Nie ma kwaśnych min i w tym sporcie zespołowym, a szczególnie w żeńskim to jest ważne, żeby dziewczyny były zadowolone przed. Jak są zadowolone przed to po meczu też będą zadowolone – dodał polski szkoleniowiec.
Te zrywy Czeszek zależały od ich skuteczności, zwłaszcza za trzy punkty. W trzeciej kwarcie znów doszły na kilka punktów do Polek i znów dostały jasną odpowiedź, że to biało-czerwone są zespołem lepszym.
Wychodząc na ostatnią kwartę biało-czerwone prowadziły trzynastoma punktami. Oba zespoły szalenie mocno broniły, ale to w takim stopniu, że przez prawie sześć minut tej części gry Polki zdobyły… dwa punkty, a Czeszki cztery. To był korzystny scenariusz dla biało-czerwonych, które dzięki temu uniknęły nerwów w końcówce i spokojnie doczekały do ostatniej syreny.
– Jesteśmy mega szczęśliwe, że udało nam się zrobić taką przewagę nad Czeszkami od samego początku. Tak naprawdę to jest czwarty mecz z rzędu, który wygrywamy i cieszymy się bardzo, ale jutro jest następny mecz, więc skupiamy się na następnym przeciwniku, żeby mieć bilans 5:0. Próbowały dojść do nas, ale na szczęście od początku zrobiłyśmy tę przewagę. Wiedziałyśmy, że musimy wyjść agresywnie w mecz, bo jednak Czeszki są zespołem bardzo agresywnym. Teraz już walczymy po prostu do końca, byle być w finale, bo to jest marzenie każdej z nas. Dlatego w środę się nie powstrzymujemy i będziemy walczyć do końca.
Polska – Czechy 73:61(24:11, 13:17, 21:17, 13:18)
Polska: Julia Piestrzyńska 3, Klaudia Wnorowska 8, Aleksandra Wojtala 7, Zuzanna Kulińska 12, Kamila Borkowska 16 – Aleksandra Mielnicka 7, Bożena Puter 8, Magdalena Szymkiewicz 5, Anna Winkowska 5, Wiktoria Kuczyńska, Zuzanna Krupa. Trener: Karol Kowalewski.
Łucznicy rozpoczęli walkę na uniwersjadzie. „Przyjechaliśmy tutaj po wygraną”
We wtorek podczas trwającej w Niemczech uniwersjady swoje zmagania rozpoczęli łucznicy. Przedstawiciele naszej kadry mówią otwarcie, że przyjechali do Essen, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. – A nawet chcemy wygrać – mówi Konrad Kupczak, jeden z naszych zawodników.
Do Essen przyjechało siedmiu polskich reprezentantów: Karina Kozłowska, Maria Małolepsza, Łucja Wesołowska, Jakub Bąk, Przemysław Konecki, Konrad Kupczak i Maksymilian Osuch, a trenerem biało-czerwonych jest Woongki Baek. Jako pierwsi swoje zmagania rozpoczęli panowie w łucznictwie tradycyjnym. Najlepiej w kwalifikacjach spisał się Maksymilian Osuch, który zajął 25. miejsce.
– Jestem bardzo zadowolony z wyniku w kwalifikacjach. Mieliśmy dobre warunki, nie padało, nie było wiatru. Dałem z siebie wszystko i mam mocne miejsce przed pojedynkami eliminacyjnymi. Cieszę się, że mogę reprezentować Polskę i oczywiście chcę walczyć o jak najwyższe miejsce na podium, bo po to tutaj przyjechałem. Myślę, że pozostali kadrowicze podzielają moje zdanie, że naszym celem jest po prostu wygrana – mówi Osuch.
Nieco słabiej poszło pozostałym dwóm naszym reprezentantom, bowiem Jakub Bąk zajął 43., a Konrad Kupczak 48. miejsce. Obaj zapowiadają jednak, że chcą zanotować w Essen jak najlepsze wyniki.
Siatkarze plażowi z drugim zwycięstwem na uniwersjadzie
Polscy siatkarze plażowi Aleksander Czachorowski i Filip Lejawa kolekcjonują grupowe zwycięstwa w turnieju uniwersjadowym. Po poniedziałkowym zwycięstwie z duetem z Libanu, we wtorek biało-czerwoni bez straty seta odprawili zespół z Indii.
Polski zespół w obu setach z Chetanem Balbudhe i Abithanem Senthilkumarem stracili tylko 24 punky. Ich przewaga była bezdyskusyjna.
W środę Polacy rozegrają ostatni mecz grupowy, którego wynik zdecyduje o pierwszym miejscu. Ich rywalami będą Holendrzy Quinten Groenewold i Tom Sonneville.
Akademicka reprezentacja Polski siatkarek na piątym miejscu w Berlinie
Polskie siatkarki po dwóch wygranych – z Czechami i Tajwanem – zapewniły sobie piąte miejsce w trakcie uniwersjady rozgrywanej w Niemczech. – Wiadomo, każdy marzył o tym, żeby zagrać w półfinale i jak najbardziej w finale – mówi najlepiej atakująca zawodniczka naszej kadry, Karolina Drużkowska. – Cieszymy się jednak, że mamy to piąte miejsce, bo nie było o nie wcale łatwo. Wczorajszy mecz z Czechami był ciężki dla nas i grałyśmy go długo, dzisiaj kolejny był wyczerpujący, więc myślę, że ze wszystkiego, co mogłyśmy na ten moment zrobić najlepiej, to zrobiłyśmy.
Przypomnijmy, że Akademicka Reprezentacja Polski siatkarek w meczach grupowych turnieju rozgrywanego w Berlinie najpierw wygrała z Hiszpanią i Indiami, a w ostatnim starciu uległa 2:3 Brazylii. W walce o strefę medalową Polki przegrały 1:3 z gospodyniami, choć miały swoje szanse by do półfinałów. W rywalizacji o miejsca 5-8 biało-czerwone najpierw wygrały 3:2 z Czeszkami, a we wtorek 3:1 pokonały Tajwan. Oba spotkania o miejsca były bardzo wymagające, a na dodatek, w decydującym starciu trenerzy nie mogli skorzystać z Weroniki Szlagowskiej. Przyjmująca, która wraca do zawodowej siatkówki po długim leczeniu kontuzji barku, teraz miała drobny problem mięśniowy, który nie jest groźny, ale sztab i zawodniczka woleli nie ryzykować. Wracając do Szlagowskiej widać, że powoli wraca do rytmu meczowego i obiecującej dyspozycji sprzed kontuzji.
Polki w starciu z Tajwanem zagrały od początku na ataku z Barbarą Latos a jako przyjmująca w pierwszym składzie wystąpiła Agata Plaga. Kluczowy okazał się trzeci set, w którym biało-czerwone bardzo wysoko przegrywały, a jednak potrafiły zwyciężyć 26:24. Czwarta partia to już dominacja naszych siatkarek, które znalazły pomysł na energicznie broniące rywalki.
– Przyjechałyśmy tutaj z innymi celami, ale po takich porażkach jak ta w ćwierćfinale ciężko jest się podnieść – mówi Barbara Latos. – Myślę, że zebrałam mnóstwo doświadczenia, szczególnie, że to był mój pierwszy międzynarodowy turniej w seniorskiej, akademickiej reprezentacji. Drużyna była bardzo wspierająca, dziewczyny mega mi pomogły się odblokować i wierzyć, że są ze mną niezależnie, co się będzie działo. Myślę, że tutaj najważniejsze jest to, żeby pamiętać, że cały czas gramy dla reprezentacji Polski i reprezentujemy nasz kraj. Gdybyśmy się poddały, to bez sensu byłoby nas tutaj w ogóle brać. Możemy z podniesionymi głowami wyjeżdżać z Berlina, bo o to piąte miejsce też trzeba było się długo bić – dodaje.
Z czwartej wygranej biało-czerwonych zadowolony był trener Maciej Biernat. – To była trudna sytuacja, zważywszy na to, że nie spełniliśmy własnych oczekiwań i od razu jest szybko następny dzień, następny mecz – opowiada szkoleniowiec. – Brawa dla wszystkich dziewczyn, że potrafiły to dźwignąć i zabezpieczyć piąte miejsce, pomimo tych wcześniejszych niepowodzeń. Myślę, że to doświadczenie, które zabrały podczas turnieju, pozwoli im rozwijać swoje umiejętności i będą z tego czerpały na przestrzeni swoich karier. Dla mnie także to wielki bagaż doświadczeń, cała ta praca na przestrzeni kilku tygodni, przygotowań w Łodzi i w Gorzowie oraz ten turniej, otwierają oczy na wiele różnych detali – dodaje trener i tak odpowiada, czy będą z całą drużyną kibicować z trybun siatkarzom, którzy wieczorem powalczą o awans do finału: – Pytanie retoryczne, oczywiście, że będziemy wspierać chłopaków i robić wszystko co w naszej mocy, aby poczuli się jak u siebie
– Wiadomo, każdy marzył o tym, żeby zagrać w półfinale i jak najbardziej w finale – mówi najlepiej atakująca zawodniczka naszej kadry, Karolina Drużkowska. – Cieszymy się, że mamy to piąte miejsce, bo nie było łatwo. Wczorajszy mecz z Czechami był ciężki i grałyśmy go długo, dzisiaj kolejny był bardzo wyczerpujący. Myślę, że ze wszystkiego, co mogłyśmy na ten moment zrobić najlepiej, to zrobiłyśmy. Pochwalić należy całą drużynę, nie tylko mnie, a jeśli dziewczyny czują, że mogą do mnie grać, to jak dla mnie wszystko jest OK, zrobię wszystko, żeby pomóc drużynie, by wygrywała. Mogłyśmy się nauczyć tutaj wiele, myślę że granie w takich turniejach jest bardzo ważne. Uważam, że dziewczyny naprawdę dały z siebie wszystko jako drużyna – dodaje.
O 5. miejsce, Polska – Tajwan 3:1 (25:23, 21:25, 26:24, 25:20)
Polska: Kaszyńska, Drużkowska 17, Stefanik 9, Latos 29, Plaga 7, Kecher 9 oraz Łyduch (l), Partyka 2, Staniszewska, Gierszewska 1. Trener: Biernat.
Tajwan: Li-yung, Shuang Ling 10, Yu-wen 6, Yi-chi 10, Yu-chun 11, Ko-hui 10 oraz Chi-Jung (l), Wan-yun 2, Liang-tai 3, Ting-ru, Chieh 8. Trener: Teng.
Koszykarze z pierwszym zwycięstwem w uniwersjadzie. Powalczą o 9. miejsce
Po porażkach z faworytami do medali w 32. Letniej Uniwersjadzie Ren-Ruhra 2025 polscy koszykarze wreszcie mogli zejść z boiska jako zwycięzcy. Biało-czerwoni pokonali w ostatnim meczu grupowym Filipiny 79:67 i zajęli trzecie miejsce w swojej grupie i będą walczyć o dziewiąte miejsce w turnieju.
Polscy gracze mieli niezwykłego pecha w losowaniu, trafiając do grupy razem z Czechami i Brazylią, czyli dwiema najlepszymi drużynami poprzedniej uniwersjady w Chengdu. Zarówno Czesi, jak i Brazylijczycy nie ukrywają swoich ambicji w turnieju w Niemczech i chcą walczyć o medal.
Po dwóch porażkach – ale z naprawdę dobrymi fragmentami gry – zawodnicy trenera Marka Popiołka (na zdjęciu) zmierzyli się z Filipinami, a stawką było trzecie miejsce w grupie i, co za tym idzie, lepsze rozstawienie w grze o dziewiąte miejsce w turnieju. Polacy pokazali, że chcą walczyć do końca i już do przerwy wygrywali trzynastoma punktami. Świetnie mecz zaczął Michał Lis, który w pierwszej kwarcie trafił wszystkie trzy rzuty za trzy punkty, a cały mecz zakończył z pięcioma „trójkami” na koncie. Z kolei siedemnaście punktów wywalczył rozgrywający Kacper Gordon, dla którego jest to druga kolejna uniwersjada.
Rywalizację o dziewiątą pozycję w uniwersjadzie biało-czerwoni rozpoczną w środę meczem z Argentyną.
Polska – Filipiny 79:67 (23:13, 19:16, 17:22, 20:16)
Polska: Hubert Lalak, Michał Lis 20, Aleksander Busz 1, Jakub Andrzejewski 11, Kuba PIśla 10, Wojciech Siembiga 4, Kacper Gordon 17, Krzysztof Kempa 10, Maksymilian Duda 6. Trener: Marek Popiołek.
