
Wezwanie KRRiT, aby jedna ze stacji TV nie używała zwrotu „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” może być odczytywane jako aspiracja Rady do prewencyjnej kontroli środków społecznego przekazu – czego zakazuje Konstytucja.
Niezależnie od negatywnych skojarzeń określenie to mieści się w granicach swobody informacyjnej mediów. Może też wywoływać tzw. efekt mrożący, wpływając w niedopuszczalny sposób na przekaz medialny. A całkowite odżegnywanie się od imienia i nazwiska byłoby niezgodne z faktami i mogłoby być odebrane jako próba pozbawienia wpływu sędzi na rozstrzygnięcie ws. aborcji.
Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wycofała się z takiego wezwania wobec prywatnego nadawcy.
RPO z niedowierzaniem przyjął komunikat Przewodniczącego KRRiT z 29 października 2020 r. o decyzji wzywającej jedną z telewizji do zaprzestania używania określenia „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” oraz innych podobnych sformułowań. W opinii Rady jest to określenie nieprawdziwe, mogące stanowić element nękania, zastraszenia, a nawet mowy nienawiści.
Adam Bodnar przypomina Przewodniczącemu KRRiT, że art. 213 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż Rada stoi m.in. na straży wolności słowa. Według ustawy o radiofonii i telewizji KRRiT stoi na straży wolności słowa w radiu i telewizji, samodzielności dostawców usług medialnych i interesów odbiorców oraz zapewnia otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji. Przypomnienie to jest konieczne, ponieważ komunikat Rady zaprzecza podstawowym zadaniom, które powinna pełnić.
Problem jest istotny z uwagi na naruszenie podstawowych wartości ustroju RP, tj. art. 14 Konstytucji, który zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, oraz art. 54 Konstytucji, gwarantującego każdemu wolność wypowiedzi oraz rozpowszechniania informacji.
Używanie określenia „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” – niezależnie od pejoratywnych konotacji i ewentualnego krytycznego ładunku – nie tylko mieści się w pełni w granicach swobody informacyjnej środków masowego przekazu, ale również nie jest stwierdzeniem niezgodnym z prawdą.
Sędzia TK Julia Przyłębska uważa się za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W sprawie ustawy aborcyjnej (a w tym kontekście użyto kwestionowanego określenia) była przewodniczącą składu, który wydał rozstrzygnięcie o niekonstytucyjności jednej z trzech przesłanek dopuszczających aborcję.
– Z tego też względu całkowite odżegnywanie się od imienia i nazwiska Pani Julii Przyłębskiej byłoby niezgodne z faktami. Co więcej, mogłoby zostać odebrane jako kontrfaktyczna próba publicznego pozbawienia wpływu sędzi na treść wydanego rozstrzygnięcia – pisze Adam Bodnar.
W tej sytuacji decyzja Rady nie tylko narusza podstawowe zadania tego organu, lecz może stanowić próbę wywołania tzw. efektu mrożącego, tj. niedopuszczalnego wpływania na sposób formułowania przekazu przez media. A to co jest sprzeczne nie tylko z Konstytucją, lecz również z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Działanie Rady może też być odczytywane jako aspiracja do dokonywania prewencyjnej kontroli środków społecznego przekazu, czego wyraźnie zabrania art. 54 ust. 2 Konstytucji. Rzecznik wyraża nadzieję, ze nie jest to zamiarem Rady, a zakaz używania „podobnych sformułowań” nie dotyczy np. pojęcia „rząd Mateusza Morawieckiego” – co jest powszechnie używanym stwierdzeniem, zgodnym z prawdą i w żadnym stopniu nie umniejszającym roli i funkcji konstytucyjnych organów państwa.
Rzecznik przypomina, że w 2019 r. zwracał uwagę Rady na problem języka używanego w tzw. paskach wyświetlanych w przekazach TVP – w związku z ich krytyczną oceną przez Radę Języka Polskiego. Wówczas KRRiT dostrzegła „pewne mankamenty” w przekazach TVP S.A. zauważając jednak „brak charakteru komparatystycznego” sprawozdania Rady Języka Polskiego.
RPO zwraca się zatem do Przewodniczącego KRRiT o stanowisko, czy paski TVP, wyświetlane podczas relacji z obrad Sejmu 27 października, jak np. „Lewicowy faszyzm niszczy Polskę” oraz „Opozycja chce paraliżu państwa” w ocenie Rady zawierają jakiekolwiek mankamenty.
– W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy Rada dostrzega tu elementy mowy nienawiści, które w komunikacie Rady z 29 października przypisano określeniu „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” – napisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego.
(RPO)