TENIS

Tenis. ATP Challenger Szczecin Open 2021. Kamil Majchrzak walczył o historyczny tytuł

Zachodniopomorskie

Kamil Majchrzak przegrał w finale turnieju ATP Challenger Szczecin Open i opuścił stolicę Pomorza Zachodniego bez upragnionego tytułu mistrzowskiego.

W decydującym pojedynku lepszy od niego okazał się Czech Zdenek Kolar, który zwyciężył 7:6(4), 7:5.

Już przed rozpoczęciem meczu było wiadomo, że niedzielny finał Szczecin Open będzie historyczny. Odkąd turniej zalicza się do prestiżowego grona imprez challengerowych (rok 1996), w pojedynku o tytuł singlowy nigdy nie brał udziału Polak. Najbliżej byliśmy trzynaście lat temu. W roku 2008 w półfinałach znaleźli się Jerzy Janowicz oraz Łukasz Kubot, ale obaj ulegli wówczas wyżej notowanym rywalom.

Finały Szczecin Open przyzwyczaiły już do tego, że przyciągają na trybuny bardzo wielu kibiców. Nie inaczej było tym razem. Obiekt wypełnił się do ostatniego krzesełka, ponieważ każdy sympatyk tenisa chciał być częścią tego historycznego wydarzenia. Punktualnie o godzinie 12. zawodnicy zameldowali się na korcie i można było startować z wielkim finałem.

Ten rozpoczął się dla naszego zawodnika nieco problematycznie. Polak stracił własny serwis w gemie otwarcia i Kolar błyskawicznie uciekł na 2:0. Niesiony dopingiem kibiców Majchrzak szybko opanował jednak sytuację, odpowiedział przełamaniem i zrobiło się remisowo. Losy tej części spotkania rozstrzygnęły się w samej końcówce. Przy stanie 6:5 aktualny mistrz Polski miał kilka szans na objęcie prowadzenia w meczu, ale nie wykorzystał żadnej z pięciu piłek setowych. Kolar obronił swoje podanie, doprowadził do tie-breaka i triumfował w nim 7:4.

Druga partia przyniosła dalszą zaciętą rywalizację. Zawodnicy popisywali się efektownymi uderzeniami, a publiczność mogła być zadowolona z poziomu sportowego, jaki prezentowali na korcie obaj finaliści. Na pierwsze przełamanie trzeba było czekać do szóstego gema. Czech odebrał serwis Majchrzakowi i odskoczył na 4:2. Polak, który nagle znalazł się dwa gemy od przegrania spotkania, zerwał się do odrabiania strat i szybko wyrównał na 4:4. Niestety, ostatnie słowo w tym meczu należało do Czecha. Kolar odebrał naszemu zawodnikowi podanie w dwunastym gemie i zamknął pojedynek wynikiem 7:6(4), 7:5.

Kamil Majchrzak i Zdenek Kolar (fot. Pekao Szczecin Open)

– Trzeba przyznać, że Zdenek zagrał dziś kapitalnie i był zwyczajnie lepszy ode mnie. Zasłużył na zwycięstwo, ale mam nadzieję, że dopadnę go następnym razem. Sam turniej był dla mnie naprawdę piękną przygodą i chciałbym szczególnie podziękować kibicom, którzy dopingowali mnie przez cały tydzień. To nie jest przypadek, że Pekao Szczecin Open otrzymuje nagrody dla najlepszego turnieju challengerowego na świecie. Bycie tu zawsze jest wielką przyjemnością i mam nadzieję, że w kolejnych latach wszystko poukłada się w taki sposób, że znów będę mógł przyjechać do Szczecina – powiedział podczas ceremonii wręczenia nagród Majchrzak.

Chwilę później odbyła się także konferencja prasowa, w której wziął udział nowy mistrz turnieju Szczecin Open. – Ten rok jest dla mnie absolutnie wyjątkowy. W poprzednich latach często dochodziłem do drugich rund czy ćwierćfinałów kolejnych turniejów, ale nie byłem w stanie wykonać tego ostatniego kroku. Teraz coś się zmieniło, częściej wygrywam i efekty tego widać w rankingu ATP. Cieszę się, że tytuł mistrzowski w Szczecinie pozwoli mi wejść do TOP 150 i mam nadzieję, że nie jest to jeszcze moje ostatnie słowo – cieszył się szczęśliwy Kolar.

Paweł Ciaś (fot. Pekao Szczecin Open)

Szczecin Open: Paweł Ciaś za burtą

Paweł Ciaś pożegnał się z 28. edycją turnieju Szczecin Open. Nasz zawodnik przegrał z Yannickiem Hanfmannem w stosunku 2:6, 5:7. Spotkanie trwało godzinę i 36 minut.

Faworytem piątkowego pojedynku był oczywiście reprezentant naszych zachodnich sąsiadów, który znajduje się w rankingu ATP o 500 pozycji wyżej niż Ciaś. Początek meczu zdawał się tę dysproporcję potwierdzać. Niemiec był niezwykle regularny, popełniał mało błędów i bardzo solidnie serwował. Ciaś starał się podjąć walkę, ale znaczna większość piłek wracała na jego stronę. Efektem był set przegrany 2:6.

W drugiej partii sytuacja uległa znaczącej zmianie. Polak zaczął grać odważniej, podejmował większe ryzyko, a przeciwnik nareszcie zaczął się mylić. Nasz zawodnik dwukrotnie przełamał rywala, uciekł na 4:1 i serwował. Niestety, Niemiec szybko odnalazł poprzedni rytm i znów wrzucił wyższy bieg. 29-latek z Karslruhe najpierw doprowadził do remisu, a później wywalczył decydującego breaka i domknął mecz wynikiem 6:2, 7:5.

– W pierwszym secie popełniałem za dużo błędów, ale naprawdę szkoda tej drugiej partii i prowadzenia 4:1. Chyba znów zbyt szybko uwierzyłem, że ten set „sam się dogra”, a w tenisie nic nie jest rozstrzygnięte aż do ostatniej piłki. W teorii powinniśmy grać w tym momencie trzeciego seta, a tymczasem biorę udział w konferencji prasowej i jest już po meczu. Taki właśnie jest ten sport – mówił zaraz po zejściu z kortu Polak.

Ćwierćfinał Szczecin Open 2021 jest najlepszym wynikiem w karierze Ciasia. Polak zdobył w stolicy Pomorza Zachodniego 25 punktów, co pozwoli mu awansować w rankingu ATP o ponad 100 miejsc.

– Pokonałem w Szczecinie dwóch świetnych tenisistów, więc był to dla mnie naprawdę udany turniej. Najważniejsze jest jednak to, że zaczynam grać skuteczniej. Mam nadzieję, że kolejne starty będą w moim wykonaniu jeszcze lepsze.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button