W styczniu 2025 roku trzej mężczyźni usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad strusiem z gospodarstwa agroturystycznego Traperska Osada w Bolechówku.
ZOBACZ WIĘCEJ: Wstrząsające! Sprawa skatowanego strusia. Został zgwałcony. Zenek zmarł po dwóch dniach agonii!
„Łukasz S. szedł z zamiarem zgwałcenia Strusia Zenka.
Chciał być pierwszą osobą, która coś takiego zrobi i opublikuje z tego film. Pisał, że jak Zenek będzie stawiać opór to użyje maczety. I faktycznie, maczeta została znaleziona przy drugim oskarżonym, którego proces rusza w marcu.
Na rozprawie beznamiętnie powiedział, że się przyznaje i żałuje.
Jednocześnie prokurator przechwyca gryps oskarżonego do kolegi, czyli wiadomość przekazaną z aresztu w taki sposób, aby nie podlegała prokuratorskiej cenzurze.
I wynika z niego, że oskarżony jest dumny z tego, że pokazują go wszystkie media i jest „pierwszym człowiekiem, który powalił strusia”.
17 lutego podczas mowy końcowej mówiłam, że takie sprawy prowadzę od 15 lat i myślałam, że widziałam już wszystko. I że nieraz zastanawiam się gdzie są granice ludzkiego okrucieństwa i co jeszcze człowiek jest w stanie wymyślić, aby zrobić zwierzęciu krzywdę. I wtedy dostaję w swoje ręce akta sprawy, w której młody mężczyzna ma tak chore pomysły, które idzie zrealizować i katuje niewinne zwierzę w jego własnym domu, w którym czuło się bezpiecznie.
I jest z tego dumny.
„Dziś zakończył się proces Łukasza S. który wdarł się do Traperskiej Osady – Bolechówko w celu zgwałcenia Strusia Zenka, a finalnie zakatował go na śmierć. Wyrok zostanie ogłoszony 2 marca.
Prokurator wnosił o orzeczenie za znęcanie się nad strusiem ze szczególnym okrucieństwem… pic.twitter.com/DDy4VH6tsJ
— Fundacja Viva! (@Fundacja_Viva) February 18, 2026
Odpowiadając na Wasze pytania – biegli stwierdzili, że oskarżony był w chwili popełnienia czynu poczytalny” – powiedziała adwokat Katarzyna Topczewska.
„Dziś zakończył się proces Łukasza S. który wdarł się do Traperska Osada – Bolechówko w celu zgwałcenia Strusia Zenka, a finalnie zakatował go na śmierć.
Wyrok zostanie ogłoszony 2 marca.
Prokurator wnosił o orzeczenie za znęcanie się nad strusiem ze szczególnym okrucieństwem kary 2 lat pozbawienia wolności, 4 tys. zł nawiązki i 15 lat zakazu posiadania. Za wszystkich 21 przestępstw domagał się kary łącznej 6 lat pozbawienia wolności.
Ja wnosiłam o orzeczenie za ten czyn kary maksymalnej, czyli 5 lat pozbawienia wolności, 30 tys. nawiązki i 44.500 zł tytułem zwrotu kosztów utrzymania strusia. Według mnie kara za wszystkie czyny powinna być znacznie wyższa niż wskazywana przez Prokuratora kara 6 lat, tym bardziej, że jeden z zarzutów to zbrodnia – sprzedaż narkotyków osobie małoletniej.
Oskarżony przyznał się do popełnienia większości przestępstw dopiero na pierwszej rozprawie. Przez rok trwania śledztwa próbował mataczyć i przedstawiał kłamliwą linię obrony.
Mówiłam dziś przed sądem, że ta jego rzekoma skrucha to jedynie wydmuszka procesowa, żeby formalnie zaistniała jakąkolwiek okoliczność łagodząca, a tak naprawdę jest dumny z tego co zrobił, co wynika z jego listu do kolegi.
Cały czyn dokładnie zaplanował. Chciał być pierwszą osobą, która zgwałci strusia i to nagra. W korespondencji z kolegą pisał, w jak okrutny sposób zamierza to zrobić, a jeśli zwierzę będzie stawiać opór, to użyje maczety. I faktycznie – maczetę zabezpieczono przy drugim oskarżonym, którego proces rusza 23 marca.
Teraz już wszystko w rękach składu orzekającego. Biorąc pod uwagę wczorajszy precedensowy wyrok w sprawie nielegalnej hodowli w Pyszącej i maksymalną nawiązkę, która została orzeczona przez ten sam Sąd Okręgowy, poprosiłam dziś skład orzekający, aby Poznań stał się dla całej Polski przykładem jakie kary powinny zapadać wobec oprawców” – dodała Topczewska.



