Rajd Dakar 2026 – 10. etap. Goczałowie w komplecie w Biszy. Załoga Kamena Rally Team pierwsza

Arabia Saudyjska

Agonia i ekstaza podczas brutalnego, 48-godzinnego maratonowego etapu bezlitosnego Rajdu Dakar.

10. etap Rajdu Dakar 2026 za nami. Broniący tytułu mistrza świata w wyścigach motocyklowych Daniel Sanders wykazał się ogromną odwagą, kończąc etap pomimo wypadku i złamania obojczyka. W klasie Ultimate na każdym kilometrze dzisiejszego, 421-kilometrowego odcinka specjalnego z pomiarem czasu, doszło do błędu nawigacyjnego lub awarii mechanicznej. Te ciągłe niepowodzenia dotknęły całą grupę pościgową, pozwalając Nasserowi Al-Attiyah powiększyć przewagę na trzy dni przed końcem wyścigu.

W zeszłym sezonie Daniel Sanders zapisał się w historii. Po zwycięstwie w Dakarze nastąpiły trzy kolejne zwycięstwa, a Australijczyk został ukoronowany tytułem Mistrza Świata FIM w Rajdach Terenowych. Australijczyk w 2026 roku dążył do tego, aby zostać pierwszym motocyklistą, który wygra Dakar dwa razy z rzędu od ponad dekady. Misja zawodnika Red Bull KTM Factory Racing została dziś brutalnie przerwana, gdy doznał złamania obojczyka po ciężkim wypadku na wydmach 10. etapu.

Sandersowi po wypadku pomógł wstać jego rywal z Hondy, Ricky Brabec – to jest właśnie duch Dakaru! Co zadziwiające, Sanders przejechał pozostałe 200 km przez wydmy, aby ukończyć etap pomimo odniesionych obrażeń. Sanders spotkał się ponownie z kolegą z Red Bull KTM Factory Racing, Luciano Benavidesem na mecie etapu. Argentyńczyk pozostał, by wywiesić flagę KTM na czele wyścigu, ale jego dzień nie obył się bez komplikacji.

„To był szalony, szalony dzień. Po tankowaniu popełniłem błąd i utknąłem na wydmie. Straciłem tam pięć minut. W jednej chwili myślałem, że mój Dakar się skończył. Kopałem w piasku, żeby wyciągnąć motocykl. Po kilku minutach Brad Cox i Neels Theric zatrzymali się, żeby mi pomóc. Dzisiaj była dobra okazja, żeby nadrobić trochę czasu, ale ostatecznie straciłem kolejne pięć minut. Teraz czas na regenerację, odpoczynek i reset przed jutrem” – Luciano Benavides.

Druga część tego etapu Maratonu-Schronienia była jak dotąd najbardziej dramatycznym dniem tego Dakaru. Trzeci zawodnik Red Bull KTM Factory Racing, Edgar Canet, był obecny, aby pomóc dwóm zawodnikom, którzy ulegli wypadkowi na 10. etapie. Dwudziestolatek pokazał również wyjątkową więź między zawodnikami jaka panuje w tym wyścigu.

„Po kilometrze zatrzymałem się, aby pomóc zawodnikowi, który uległ wypadkowi, dopóki nie przyjechał po niego helikopter. Następnie, 45 km przed metą, zatrzymałem się, aby pomóc innemu zawodnikowi, który uległ wypadkowi. Byłem z nim przez godzinę. To część tego wyścigu, ale nie jest to przyjemny widok” – Edgar Canet.

Na obu odcinkach tego ostatniego, epickiego etapu Marathon-Refuge, motocykle i samochody były oddzielone. Oznaczało to brak ścieżek dla czterokołowych zawodników i mnóstwo zagadek nawigacyjnych do rozwiązania na bieżąco. Jedną z niewielu załóg klasy Ultimate, które przeszły 48-godzinny test bez większych uszkodzeń, była para Dacia Sandriders, Nasser Al-Attiyah i pilot Fabian Lurquin.

„To były ciężkie dni dla ciała i umysłu. Nie chodzi o to, że jestem za stary, ale moje ciało wiele przeszło, zwłaszcza szyja. Jesteśmy szczęśliwi, a nawet szczęśliwi, że udało nam się pokonać te bardzo trudne etapy bez większych problemów” – Nasser Al-Attiyah.

To niesamowite, że po 10 etapach największym rywalem Al-Attiyah jest Henk Lategan, biorąc pod uwagę wszystko co przydarzyło się kierowcy Toyota Gazoo Racing w tym Dakarze. Południowoafrykańczyk złapał rekordową liczbę gum w pierwszym tygodniu, musiał dokonać licznych bieżących napraw swojej Toyoty Hilux i był zmuszony założyć gogle, aby ukończyć 9. etap po tym jak w jego przedniej szybie uderzyła o coś guma. Oczywiście, na 10. etapie Lategan przeżył jeszcze więcej dramatów, po tym jak konwój nocował z dala od swoich ekip serwisowych.

„W tym rajdzie wszystko co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Wczoraj straciliśmy wspomaganie kierownicy, a dziś skończyło nam się paliwo. Nasz samochód jest mechanicznie idealny, ale bez paliwa nie da się obejść. Na szczęście dzisiaj jechał za nami nasz kolega z zespołu Toby (Price), który doholował nas do mety. Wygląda na to, że szczęście naprawdę nas rozpieszczało. Najbardziej zaskakujące jest to, że wciąż jesteśmy blisko prowadzenia” – Henk Lategan.

Lategan nie był jedynym, który miał awarię wspomagania kierownicy na wydmach 9. etapu. Dziewięciokrotny zwycięzca WRC, Sébastien Loeb, również podzielił ten los. Francuz jednak walczył o miejsce na podium dzisiaj, tego samego dnia, w którym biwak oddaje hołd założycielowi Rajdu Dakar, Thierry’emu Sabine, w 40. rocznicę jego śmiertelnego wypadku helikoptera.

Carlos Sainz ma teraz przed sobą ciężką walkę o piąte zwycięstwo w Dakarze w tej edycji rajdu. Mimo robienia bączków na pustyni, Sainz i doświadczony pilot Lucas Cruz otrzymali 15-minutową karę za ominięcie jednego z wielu dobrze ukrytych punktów kontrolnych na 10. etapie.

W kategorii Stock doszło do niemalże zderzenia, gdy 14-krotny zwycięzca Dakaru, Stéphane Peterhansel, utknął za wydmą. Odkopywanie się z jego Defendera Dakar D7X‑R było ryzykownym zadaniem dla Monsieur Dakar, ponieważ stały strumień pojazdów wyścigowych przejeżdżał przez jego wydmę z dużą prędkością.

„Dzisiaj utknęliśmy za wydmą tuż obok mojej koleżanki z zespołu, Sary (Price). Próbowaliśmy się wydostać, gdy nadjechała ciężarówka i uderzyła w tył mojego samochodu. 30 sekund wcześniej stałem tuż obok. To naprawdę przerażające utknąć za wydmą, gdy nadjeżdżają samochody i ciężarówki. To była stresująca sytuacja” – Stéphane Peterhansel.

Drugi tydzień zmagań Kevina Benavidesa w klasie Challenger wciąż trwa, zostały trzy etapy. Dwukrotny mistrz Dakaru szybko przystosował się do życia na czterech kółkach. Argentyńczyk potwierdził wczorajsze drugie miejsce etapowe kolejnym podium na 10. etapie.

Ten Dakar był dla ośmiokrotnego mistrza świata w rallycrossie, Johana Kristofferssona, zupełnie nowym doświadczeniem. Pomimo wszystkich szalonych wyścigów na wydmach, Szwed świetnie się bawił… dopóki nie utknął w piasku.

Po przetrwaniu wydm na zakończonym właśnie etapie Marathon-Refuge, 11. etap będzie 347-kilometrowym testem nawigacyjnym. Na trasie między Bisha a Al Henakiyah trzeba będzie poprawnie obliczyć labirynt skrzyżowań, rozwidleń i rozjazdów. Zawodnicy będą musieli sięgnąć głęboko do rezerw swojej wytrzymałości, gdyż wyczerpanie nieuchronnie zaczyna negatywnie oddziaływać zarówno na umysł jak i ciało.

Motocyklista Konrad Dąbrowski był 12.

Dakar 2026. Goczał (fot. org.)

En. Rally Team otworzyła 10. etap Rajdu Dakar. Rodzinny polski zespół w komplecie zameldował się na mecie w Biszy

Uczestnicy Rajdu Dakar ukończyli drugi tegoroczny maraton. Na trasie z pustynnego, prowizorycznego biwaku do Biszy czekał na nich odcinek specjalny o długości 420 kilometrów. Trasa w większości prowadziła po piachu i wydmach co wymagało odpowiedniej szybkości, ale też techniki. Po zwycięstwie na 9. etapie Rajdu Dakar, pierwszą załogą na trasie byli dziś Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Michał Goczał i Diego Ortega, którzy wczoraj zajęli miejsce drugie, wyruszyli na trasę tuż za nimi. Po ogromnym sukcesie we wtorek, dziś to En. Rally Team otwierała rywalizację.

Oznaczało to, że to właśnie polski, rodzinny zespół będzie musiał mierzyć się z najbardziej skomplikowaną nawigacją i tworzyć ślady dla reszty. Choć zadanie było skomplikowane, Polacy dali sobie z nim radę i w komplecie pojawili się na mecie w Biszy. Wszystkie trzy załogi En. Rally Team nadal są w grze
i czekają na kolejne wyzwania.

Kończymy dakarowy maraton. To był chyba najbardziej wymagający i najbardziej szalony odcinek specjalny w moim życiu. Byliśmy dzisiaj pierwszą załogą na trasie. Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji – zazwyczaj widzimy już zarówno ślady innych samochodów jak i motocykli. Tym razem nie było przed nami absolutnie nikogo. Szymon musiał bardzo mocno skupić się na nawigacji a ja starałem się jechać tak, żebyśmy się nie zgubili. W dodatku pękł nam drążek kierowniczy, więc straciliśmy nieco więcej czasu. Tak czy inaczej, otwieranie trasy na Dakarze było świetnym doświadczeniem. Cieszę się, że jesteśmy na mecie i wracamy na biwak – mówił na mecie Eryk Goczał.

Dakar 2026. Goczał (fot. org.)

Bycie pierwszym na trasie stanowiło duże wyzwanie, ale myślałem, że będzie gorzej. Dwa razy lekko się zakopaliśmy, ale szybko sobie z tym poradziliśmy. Natomiast później dojechał do nas Toby Price i tworzył dosyć dziwny ślad. W pewnym momencie zjechała się tam cała czołówka i wszyscy szukali waypointa. Stwierdziliśmy z Erykiem, że musimy jechać po swojemu i nie zwracać uwagi na ślady, bo było tam mnóstwo zamieszania. Złamaliśmy też drążek kierowniczy, ale Eryk kolejny raz pokazał, że jest znakomitym mechanikiem, więc szybko go wymieniliśmy. Najważniejsza była dziś meta – podsumował Szymon Gospodarczyk, pilot Eryka.

To były dla nas bardzo długie dwa dni. Jechaliśmy praktycznie bez amortyzatorów, więc możecie sobie wyobrazić, jak się teraz czujemy. Odbijaliśmy się od trasy jak kangur. Nie wiem co się stało, nie mogliśmy nic z tym zrobić. Szczęśliwie jesteśmy na mecie – zobaczymy co Dakar przyniesie nam w ostatnich dniach – powiedział Marek Goczał na mecie 10. etapu.

Wspólnie z Erykiem byliśmy dzisiaj pierwszymi załogami na trasie, więc sama meta jest dla nas sukcesem. Przebiliśmy dzisiaj cztery opony. W pewnym momencie nie mieliśmy już żadnych kół zapasowych a z dwóch kolejnych opon schodziło nam powietrze. Jedno koło pożyczył nam Eryk z Szymonem i jakoś dojechaliśmy do mety. Było ciężko, dwa razy przez dłuższy czas szukaliśmy waypointa, ale takie są rajdy. Bycie drugim na trasie to była super przygoda i chciałbym to kiedyś powtórzyć – podkreślił Michał Goczał.

Jutro zawodnicy pokonają etap z Biszy do Al Henakiyah. Organizator ostrzega przed skomplikowaną nawigacją, która może stać się dla zawodników prawdziwym labiryntem. Odcinek specjalny będzie miał długość 346 kilometrów, dojazdówka aż 537.

STAGE 10 | Kamena Rally Team z PIERWSZĄ ZMIANĄ 170-KILOGRAMOWEGO KOŁA NA TRASIE

Etap rozegrany na pętli Bisha – Bisha przyniósł zespołowi Kamena Rally Team kolejne zwycięstwo w klasie ciężarówek podczas Dakar Classic 2026. Załoga startująca historycznym DAF-em BULL 3300 ukończyła dzień na 1. miejscu w swojej klasie, a w klasyfikacji generalnej całego rajdu zajmuje obecnie 12. pozycję.

Dzisiejszy etap składał się z czterech sekcji, opartych głównie na próbach jazdy na regularność – konkurencji, w której Kamena Rally Team czuje się szczególnie mocno. Jak podkreśla Darek Baśkiewicz, pilot zespołu, mimo jednego nieprzewidzianego zdarzenia był to bardzo solidny dzień:

Rajd Dakar 2026. Kamena Rally Team (fot. org.)

To był bardzo fajny odcinek, podzielony na cztery sekcje. Wszystkie były związane z jazdą na regularność, czyli tym, w czym czujemy się bardzo dobrze w Dakarze. Na jednym z odcinków mieliśmy po raz pierwszy sytuację, w której uszkodził się system pompowania kół i całkowicie zeszło nam powietrze z koła. Musieliśmy wymienić oponę na trasie – to była nasza pierwsza taka zmiana na Dakarze. Opona ważyła 170 kilogramów, a cała operacja zajęła nam około 15 minut. Niestety wiązało się to z karą, ale pozostałe trzy odcinki ukończyliśmy w TOP5 klasyfikacji generalnej, co pokazuje, że wiemy, jak jechać na regularność. Szkoda tego jednego fragmentu, ale taki jest Dakar. Przed nami ostatnie dni – realizujemy plan i strategię, myśląc już o mecie.

Również Tomek Białkowski, kierowca zespołu, zwraca uwagę na przyczynę postoju i sprawne poradzenie sobie z sytuacją na trasie:

To była pierwsza wymiana koła na Dakarze. Jeden z przydrożnych krzaków uszkodził nam system pompowania, przez co zeszło powietrze z przedniego koła. Musieliśmy naprawić to na odcinku. Strata punktowa była nieunikniona, ale na szczęście próba była krótka. Resztę przejechaliśmy bez błędów, z dobrą nawigacją. Wracamy też w coraz bardziej kamienisty teren, więc na kolejnych etapach będziemy musieli jeszcze bardziej uważać na opony.

Pomimo nieplanowanego postoju i straty czasu na jednym z odcinków, Kamena Rally Team potwierdził swoją skuteczność i opanowanie, kończąc trzy próby w TOP5 klasyfikacji generalnej i ponownie zwyciężając w swojej klasie.

Już jutro przed zespołem kolejny wymagający dzień rywalizacji.

Stage 11: Bisha – Al Henakiyah liczyć będzie 390 km odcinków specjalnych oraz 846 km trasy łącznie, co oznacza długi i wymagający etap w końcowej fazie Dakar Classic 2026.

Exit mobile version