Znakomity etap Marka Goczała i Macieja Martona.
Załoga ta kończy niedzielę na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej.
- Marek Goczał i Maciej Marton zakończyli 1. etap Rajdu Dakar na znakomitym 5. miejscu
- Polacy wmieszali się w ścisłą światową czołówkę i byli najszybszą załogą w Toyocie Hilux
- etap oznaczał pętlę wokół Janbu z odcinkiem specjalnym o długości 305 kilometrów
Pierwszy etap Rajdu Dakar 2026 prowadził pętlą wokół Janbu i miał dla zawodników odcinek specjalny o długości 305 kilometrów. Fantastycznie na trasie poradzili sobie Marek Goczał i Maciej Marton. Załoga zespołu E. Rally Team uplasowała się na znakomitym 5. miejscu w klasyfikacji generalnej. Polacy pokonali przy okazji szereg załóg fabrycznych. Co więcej – byli najszybszą załogą w Toyocie Hilux T1+, pokonując m.in. wszystkie fabryczne załogi zespołu japońskiego producenta. To wielki sukces polskiego, rodzinnego, prywatnego zespołu.
Wygrał Belg Guillaume de Mevius.
Nieco więcej do zwycięzców stracili dzisiaj Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk oraz Michał Goczał i Diego Ortega. Organizator podkreślał, że pierwsza połowa tego etapu będzie niezwykle trudna przez wszechobecne kamienie i skały. Eryk i Szymon przebili tam dwie opony i musieli zachować ostrożność wobec braku większej liczby kół zapasowych. Po pit-stopie w środku etapu Polacy wrócili jednak do świetnego tempa i ich strata absolutnie nie wyklucza walki o czołowe pozycje w kolejnych dniach.
– Założenie na dzisiaj było takie, żeby jechać pewnie, spokojnie, nie ryzykować i zobaczyć, gdzie w stawce jest nasze miejsce. Możecie sobie tylko wyobrazić moje zdziwienie, kiedy na mecie zobaczyłem, że mamy 5. czas. Bez przebitych opon, bez żadnych przygód – z jednym naprawdę dużym skokiem, po którym przestał działać mikrofon w moim kasku. Jednak tam prowadził ślad, więc wszyscy musieli tam skoczyć. Nigdy wcześniej nie miałem takiej frajdy z jazdy, jak właśnie teraz, w Toyocie. Plan na jutro jest więc prosty – cieszyć się tą jazdą tak samo, jak dzisiaj – podsumował Marek Goczał – najlepszy z Polaków na 1. etapie Rajdu Dakar.
– Rajd Dakar przywitał nas dosyć ostro. Około 70 kilometra przebiliśmy niemal w tym samym momencie dwie opony. Do pit-stopu w okolicach 180 kilometra jechaliśmy bardzo ostrożnie, bo więcej opon zapasowych już nie mieliśmy. Później wróciło odpowiednie tempo i rytm i zdołaliśmy wyprzedzić kilka załóg. Samochód spisuje się znakomicie, strata nie jest duża, jutro będziemy mieli świetną pozycję startową, więc będziemy walczyć – powiedział po powrocie na biwak Eryk Goczał.
– Uważam, że Eryk podjął dojrzałą i mądrą decyzję – lepiej stracić kilka minut, ale dojechać i móc kontynuować walkę, niż ryzykować przedwczesne wycofanie. W drugiej części etapu nasze tempo było z powrotem bardzo dobre. Możemy być z tego zadowoleni, bo wiemy, że mamy tutaj odpowiednią prędkość. To był solidny etap na otwarcie rajdu. Było sporo pracy, ciekawa nawigacja, ładne wydmy i trochę wyprzedzania. Mieliśmy swoje przygody, ale takie są rajdy. Strata nie jest duża i nadal możemy walczyć w czołówce – mówił pilot Eryka, Szymon Gospodarczyk.
Poniedziałek poprowadzi zawodników z Janbu do Al-Ula. Tym razem na załogi czeka jeszcze więcej walki, bo odcinek specjalny będzie miał aż 400 kilometrów. Im dalej w głąb terenu, tym krajobraz będzie stawał się coraz bardziej górzysty. Organizator zapowiada mnóstwo zmian rytmu z bardzo zróżnicowanym charakterem trasy.
KAMENA RALLY TEAM – DAKAR CLASSIC 2026
KAMENA Rally Team z powodzeniem ukończył pierwszy etap Rajdu Dakar Classic 2026, mierząc się z wymagającą trasą i serią nieoczekiwanych przygód. Załoga w składzie Darek, Tomek i Adam pokonała 219 km odcinka specjalnego, a łącznie 360 km całego etapu, pokazując determinację, świetną współpracę i skuteczne radzenie sobie z przeciwnościami losu.
Odcinek pełen przygód
Już na początku etapu zespół musiał zmierzyć się z problemem technicznym – w kasku Tomka przestał działać interkom. Szybka decyzja i zamiana kasków z Adamem pozwoliły kontynuować jazdę bez większej straty czasu. Chwilę później pojawiła się kolejna trudność: awaria komputera odpowiedzialnego za liczenie prędkości zgodnie z regulaminem. Załoga kontynuowała trasę, korzystając z repetera znajdującego się po stronie Tomka.
Najpoważniejszym wyzwaniem okazało się jednak uszkodzenie systemu pompowania kół – pęknięty wężyk spowodował spadek ciśnienia w przednich kołach. Naprawa na trasie kosztowała zespół cenne minuty, jednak dzięki sprawnej interwencji udało się usunąć usterkę i bezpiecznie dotrzeć do mety, kończąc etap z dobrym wynikiem i minimalną stratą punktów.
Wypowiedzi załogi:
Darek:
„Sporo się działo – były awarie, ale poradziliśmy sobie z nimi i dojechaliśmy, tracąc jak najmniej punktów. Nawigacyjnie etap bardzo mi się podobał. Miałem problem z urządzeniem, które pomaga utrzymać idealne tempo narzucone przez organizatora, ale daliśmy radę.”
Tomek:
„Jechało mi się bardzo dobrze, podoba mi się ta formuła rajdu. Największą frajdę daje prowadzenie ciężarówki w takim terenie. Mieliśmy momenty, gdzie jechaliśmy blisko 120 km/h w bardzo trudnych warunkach – a DAF Bull 3300 daje radę.”
Adam:
„Mieliśmy problem z powietrzem w przednich kołach – w pewnym momencie pękł wężyk i zeszło powietrze. Myśleliśmy, że złapaliśmy kapcia i czeka nas wymiana 170-kilogramowych kół. Na szczęście udało się naprawić uszkodzenie, napompować koła i kontynuować jazdę.”
Konrad Dąbrowski (KTM) ponownie był trzeci w klasie Rally 2
Przed nami Stage 2 – Dakar Classic 2026
Yanbu – Al Ula
Odcinek specjalny: 316km
Cała trasa: 515km
Po emocjonującym pierwszym etapie KAMENA Rally Team koncentruje się już na kolejnym dniu rywalizacji. Drugi Odcinek zapowiada się równie wymagając – nowa trasa, kolejne wyzwania nawigacyjne i następna okazja, by sprawdzić możliwości załogi oraz legendarnego DAF-a Bull 3300 w warunkach Dakaru Classic.
Zespół pozostaje zmotywowany i gotowy do dalszej walki, a doświadczenia z pierwszego etapu z pewnością zaprocentują w kolejnych dniach rajdu.
